Fakty i opinie

stat

Przez pięć lat wodzili banki za nos, teraz trafią pod sąd

Zasada działania oszustów była prosta: w tym samym czasie ze "sklonowanej" karty dokonywali wypłaty za granicą i z oryginalnej w Trójmieście. Później zaś domagali się od banków odszkodowania za zrabowane im rzekomo pieniądze.
Zasada działania oszustów była prosta: w tym samym czasie ze "sklonowanej" karty dokonywali wypłaty za granicą i z oryginalnej w Trójmieście. Później zaś domagali się od banków odszkodowania za zrabowane im rzekomo pieniądze. mat. prasowe

Przez pięć lat wyłudzali pieniądze z banków. Kopiowali karty płatnicze, wypłacali z nich pieniądze za granicą, w tym samym czasie korzystając z oryginalnych kart w Trójmieście, po czym zgłaszali reklamacje i domagali się zwrotu rzekomo skradzionych im pieniędzy wypłaconych w innej części Europy - do sądu trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko 11 oszustom.



Czy zdarzyło ci się, aby ktoś próbował ukraść pieniądze z twojego konta bankowego?

tak, wbrew pozorom przestępstwa tego typu są coraz powszechniejsze 14%
nie, ale znam osoby, które miały taki problem 24%
nie, od lat korzystam z kart płatniczych i kredytowych i nigdy mnie nie okradziono, ani nawet nie próbowano 62%
zakończona Łącznie głosów: 376
Śledztwo w tej sprawie trwało od lipca 2010 roku. Prowadziła je gdańska delegatura ABW pod nadzorem Prokuratury Apelacyjnej. Wszczęto je po zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa złożonym przez jeden z oszukanych banków: Euro Bank SA. Wkrótce okazało się, że pokrzywdzone są także inne placówki: PKO BP SA, Polbank EFG SA, Bank Millenium SA oraz ING Bank Śląski SA.

Ostatecznie prokuratura zarzuty postawiła 11 osobom (w tym sześciu kobietom). Część z nich miała działać na szkodę kilku różnych banków, a cały proceder był przez nie uprawiany od 2005 roku do października 2010 roku. Według prokuratury oskarżeni zakładali karty, a później działali w ten sposób, aby można było z nich jednorazowo wyłudzić jak największe sumy.

- Rachunki bankowe były zasilane znacznymi kwotami pieniędzy, w celu wykreowania wysokiego statusu finansowego posiadacza i w celu umożliwienia wypłat dużych sum pieniędzy. Na podstawie analiz przepływu środków pieniężnych ustalono między innymi, że budowanie tzw. pozytywnego standingu finansowego rachunków bankowych oskarżonych kilkakrotnie odbyło się przy użyciu pieniędzy uprzednio wyłudzonych z innych banków. Następnie, za wiedzą i zgodą posiadacza karty debetowej, dane zawarte na karcie były w nielegalny sposób kopiowane - mówi Mariusz Marciniak, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku.

Prowadzącym śledztwo nie udało się niestety ustalić, w jaki sposób same karty "klonowano", nie wiadomo także, kto konkretnie dokonywał wypłat z podrobionych kart poza granicami Polski. Robiono to w kilku różnych krajach.

Wypłaty zostały zrealizowane w Innsbrucku w Austrii, w Brukseli i Liege w Belgii, w Strasbourgu we Francji, w Venlo, Reuver, Amsterdamie i Tilburgu w Holandii, w Moenchengladbach, Bielefeld, Herforder Stadt, Kolonii, Norymberdze, Lipsku, Duesseldorfie, Lutherstadt Am Lustnauer i Aschaffenburgu w Niemczech oraz w Trento, Veronie, Bolzano, Livorno, Perugii, Ferrarze, Cavallino, Treviso, Cavallino, Mediolanie i Cassano we Włoszech.

W tym samym czasie, gdy przy użyciu podrobionej karty były wypłacane pieniądze z bankomatów za granicą, w Polsce wykonywano transakcje kartowe przy użyciu oryginałów.

- Działanie takie miało na celu uwiarygodnienie wersji, że posiadacz rachunku i karty jest w Polsce, a zatem doszło do skopiowania i użycia karty bez wiedzy i zgody jej posiadacza. Po dokonaniu nieuprawnionych wypłat poza granicami Polski, posiadacze rachunków składali reklamację w oddziale banku prowadzącego rachunek, częstokroć jeszcze w tym samym dniu, w którym wykonano wysoką wypłatę pieniędzy za granicą - mówi Marciniak.

Banki wypłacały wówczas oskarżonym równowartość rzekomo zrabowanych im pieniędzy. W ten sposób szajce udało się wyłudzić nie mniej niż 250 tys. zł.

Prokuratura rozpracowała cały system m.in. dzięki analizie historii poszczególnych rachunków, zeznaniom pracowników banków i innych świadków, analizie zawartości sprzętu komputerowego i telefonów należących do oszustów oraz na podstawie wyjaśnień części oskarżonych.

Niektórzy z nich przyznali się bowiem do winy i opowiedzieli prowadzącym śledztwo o sposobie, w jaki wyłudzane były pieniądze.

- Z wyjaśnień tych wynika, że głównym inicjatorem i pomysłodawcą modus operandi był oskarżony Grzegorz K., który proponował innym osobom wzięcie udziału w procederze wyłudzeń pieniędzy z banków, udzielał instrukcji na temat obsługi rachunków bankowych i procedur reklamacyjnych w danym banku, dokonywał zasileń rachunków bankowych poszczególnych oskarżonych i podejmował inne czynności mające na celu sprawne funkcjonowanie przestępczego przedsięwzięcia - relacjonuje Marciniak.

Co ciekawe, Grzegorz K., aby odwrócić od siebie uwagę organów ścigania, zorganizował przed jednym z banków pikietę, zarzucając placówce, iż doprowadziła do kradzieży jego pieniędzy.

Opinie (118) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.