Fakty i opinie

stat

Pytacie o wojsko. Sprawdzamy i odpowiadamy

Najnowszy artukuł na ten temat

Zaczyna się kontrowersyjne rozminowywanie Bałtyku

W tym roku 84 studentów wydziałów wojskowych Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni złożyło przysięgę.
W tym roku 84 studentów wydziałów wojskowych Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni złożyło przysięgę. fot. Tomasz Modzelewski/trojmiasto.pl

W komentarzach pod artykułami na temat Marynarki Wojennej, wojska i polityki obronnej często pytacie o różne sprawy. Dziś postaramy się odpowiedzieć na część waszych pytań.



Odejścia ze szkół wojskowych



Gdy napisaliśmy o certyfikowanych klasach wojskowych w Trójmieście, jeden z komentujących zwrócił uwagę na "masowość odejść i to nawet na drugim czy trzecim roku" ze szkół wojskowych.

Sprawdziliśmy, jak sytuacja wygląda w najbliższej nam gdyńskiej Akademii Marynarki Wojennej.

- Rezygnacje to bardzo rzadki przypadek - odpowiada kmdr por. Wojciech Mundt, rzecznik prasowy AMW. - Zdarza się, że trzy-cztery osoby odejdą w czasie szkolenia podstawowego, a więc przed złożeniem przysięgi. Jeszcze podczas pierwszego roku studiów kandydat na żołnierza zawodowego może bez żadnych konsekwencji odejść ze służby kandydackiej, ale w praktyce to pojedyncze przypadki. Później, od drugiego roku studiów, stanowi to niezwykłą rzadkość, może jedna osoba na kilka roczników. Raczej, jeśli już, to uczelnia rezygnuje z kandydata np. ze względu na brak postępów w nauce. Warto zauważyć, że kandydaci podpisują umowę z uczelnią i ministerstwem, ponieważ państwo polskie płaci za ich studia, umundurowanie, wyżywienie, akademiki. W związku z tym każdy musi później swoje odsłużyć.

Tempo budowy okrętów



Pod informacją o przekazaniu wojsku "Ślązaka" wśród komentarzy znalazł się i taki, którego autor bez żadnego dodatkowego komentarza umieścił porównanie: "ORP Błyskawica: położenie stępki - 1 października 1935, wodowanie - 1 października 1936, wejście do służby - 25 listopada 1937". - Przed wojną wszystko budowano szybciej - dodała inna osoba. Czy faktycznie?

Podniesienie bandery na ORP Ślązak 28 listopada 2019 r.


Jak można przeczytać w "Roczniku Gdyńskim nr 7" umowa na budowę pierwszych w okresie XX-lecia międzywojennego kontrtorpedowców została podpisana w 1926 roku, rozpoczęcie budowy nastąpiło w 1927, a wodowanie odbyło się w 1928 i 1929 (podniesienie bandery w 1930 i 1932). Drugi przykład to okręty podwodne: umowa została podpisana w 1926 roku, a pierwsze wodowanie miało miejsce w 1929 roku (podniesienie bandery: 1931).

Kto kieruje Siłami Zbrojnymi



- O przyszłości Marynarki Wojennej w perspektywie najbliższych 40 lat będą decydować ministrowie, którzy nigdy w wojsku nie byli - zwrócił uwagę czytelnik pod innym artykułem.
To cywile, a nie wojskowi, są ministrami obrony narodowej od początku lat 90. Przez ten czas występowały różne rozwiązania w zakresie roli jednych i drugich w systemie kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi, ale - jak tłumaczy gen. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego - dobra merytorycznie cywilna kontrola nad armią może być zapewniona tylko wtedy, gdy cywilny minister ma nakazanego przez prawo fachowego pomocnika w postaci szefa Sztabu Generalnego.

Dowódca Generalny RSZ generał Jarosław Mika i Inspektor Marynarki Wojennej Wiceadmirał Jarosław Ziemiański
Dowódca Generalny RSZ generał Jarosław Mika i Inspektor Marynarki Wojennej Wiceadmirał Jarosław Ziemiański mat. prasowe
- Tak jest we wszystkich nowoczesnych systemach - mówi gen. Koziej. - Np. w Stanach Zjednoczonych prawa ręka sekretarza obrony to szef połączonego komitetu sztabów. W NATO decyzje podejmuje Rada Atlantycka, która korzysta z opinii Komitetu Wojskowego, czyli kolegium szefów Sztabów Generalnych. W takim systemie siłami zbrojnymi dowodzi bezpośrednio dowódca wojskowy, wykonując decyzje ministra ON podejmowane przez niego wspólnie z szefem SG.
Jak dodaje gen. Koziej, listopadowe awansowanie na czterogwiazdkowych generałów zarówno gen. Rajmunda Andrzejczaka, szefa Sztabu Generalnego, jak i gen. Jarosława Mikę, dowódcę generalnego, być może zapowiada zmierzanie do ustanowienia takiego właśnie systemu.

Jakie uzbrojenie można kupić za wyłudzony VAT



Zdaniem jednego z czytelników "za sam VAT, który bezpowrotnie znikał w ciągu ośmiu lat, można byłoby niezłą flotę wybudować".

- Komisja śledcza wykazała, że straty za rządów PO i PSL sięgnęły nawet 250 mld zł - mówi Wiesław Jasiński, były generalny inspektor kontroli skarbowej i pełnomocnik rządu ds. zwalczania nieprawidłowości finansowych na szkodę RP lub UE. - Zajmując stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów w rządzie Beaty Szydło, byłem odpowiedzialny m.in. za zwalczanie przestępczości vatowskiej. Od wiosny 2016 roku, a więc już po paru miesiącach, było jasne, że wpływy z tego podatku są większe, a podległe mi służby, np. kontroli skarbowej, wykazują większą skuteczność. Tą kwestią zajęły się także firmy audytorskie. Pod koniec 2017 roku Pricewaterhousecoopers wykazał, że środków z VAT-u jest więcej w skali roku o kilkanaście miliardów złotych.

Każdy z sześciu holowników zamówionych przez Marynarkę Wojenną kosztuje ok. 50 mln zł.


Jak przełożyć te kwoty na koszty okrętów? Budowa sześciu holowników, które właśnie powstają dla Marynarki Wojennej, to koszt rzędu 300 mln zł. Cztery śmigłowce AW101 dla MW, na które umowa została podpisana wiosną tego roku, to ponad 1,5 mld zł, mniej więcej tyle, ile jeden nowy okręt podwodny (jakie również są w planach dla Sił Zbrojnych RP). Budżet całego Ministerstwa Obrony Narodowej to niemal 50 mld zł.

Co ma wojsko do dziur w drogach



Gdy pisaliśmy o okrętach podwodnych dla Marynarki Wojennej, jeden z czytelników zwrócił uwagę, że może zamiast tego "dziury w drogach niech połatają".

Jest to możliwe do zrealizowania z pieniędzy... Ministerstwa Obrony Narodowej. Resort zakłada bowiem finansowanie budowy albo remontów (zależnie od potrzeb) dróg mających rangę od lokalnej do wojewódzkiej i jednocześnie znaczenie dla obronności Polski. Kwota zarezerwowana na ten cel to 500 mln zł (MON nie podaje szczegółów, które konkretnie drogi są bądź będą za te pieniądze przebudowane).

Pożar na ORP Orzeł



Przy okazji artykułu o okrętach podwodnych wróciła też sprawa pożaru na ORP Orzeł. Padło wówczas mocne sformułowanie dotyczące załogi.

- Doszło do pożaru na jednostce. Aby go ugasić, zalano wnętrze środkiem gaśniczym... i szlag trafił całą elektronikę i narobiono szkód za kilkaset mln zł. Załoga to fajtłapy, powinni gnić w pudle za taką robotę - taką tezę postawił czytelnik.
Okręt podwodny ORP Orzeł w otoczeniu innych polskich jednostek.
Okręt podwodny ORP Orzeł w otoczeniu innych polskich jednostek. fot. A. Polcyn/galeria trojmiasto.pl
Wątpliwości w tej sprawie rozwiała Prokuratura Okręgowa w Poznaniu, która stwierdziła, że przyczyną pożaru było zużycie złącza oraz stan izolacji przewodów, a członkowie załogi dochowali należytej ostrożności. Z kolei Główna Komisja ds. Awarii Okrętowych Marynarki Wojennej orzekła, że "szybka i stanowcza akcja ratunkowa oraz działania podjęte przez marynarzy udaremniły wyrządzenie większego rodzaju strat".

Pobór do wojska powinien wrócić?



Czy obowiązkowy pobór do wojska powinien być przywrócony? Komentarz w tej sprawie również pojawił się na naszej stronie. Ostatnie 1,2 tys. osób zostało obowiązkowo wcielonych do armii w grudniu 2008 roku. Od tego czasu MON już nie raz odpowiadał, że stawia na dobrowolne Wojska Obrony Terytorialnej, choć są osoby, które wskazują na istotne minusy tego rozwiązania.

- Nie da się w dwa tygodnie przygotować żołnierza do obsługi nowoczesnego sprzętu - zwraca uwagę gen. dyw. w st. spocz. Piotr Makarewicz, były dowódca 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej (choć nie opowiada się jednoznacznie za którymś z rozwiązań). Jednocześnie warto pamiętać, że prawna furtka do przywrócenia przez prezydenta RP poboru cały czas istnieje.

Kto decydował o przenosinach dowództwa Marynarki Wojennej



Gdy opublikowaliśmy artykuł o programach wyborczych poszczególnych ugrupowań, dyskusja dotknęła m.in. lokalizacji dowództwa Marynarki Wojennej.

- PO wyniosła do Warszawy. PiS przywróciło - napisała jedna osoba. - Przecież to PiS przeniosło dowództwo do Warszawy - odpowiedział inny czytelnik.
Dowództwo Marynarki Wojennej (oficjalna nazwa to: Cetrum Operacji Morskich - Dowództwo Komponentu Wodnego) po kilku latach wróciło do Gdyni.
Dowództwo Marynarki Wojennej (oficjalna nazwa to: Cetrum Operacji Morskich - Dowództwo Komponentu Wodnego) po kilku latach wróciło do Gdyni. fot. Tacowski/galeria Trojmiasto.pl
Jak więc było i jest teraz?

Pomysł powstał za rządów PO.

- Chcielibyśmy dokonać konsolidacji. Centralne struktury dowodzenia będą dopasowane do zredukowanej i zreorganizowanej armii - mówił w 2013 roku podczas posiedzenia sejmowej Komisji Obrony Narodowej ówczesny minister ON Tomasz Siemoniak.
Nowelizacja, na podstawie której rozpoczęła się reforma systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP, została podpisana przez prezydenta Bronisława Komorowskiego latem 2013 roku. Kwestionujący te zmiany PiS doprowadził do tego, że jesienią 2018 roku dowództwo MW (czyli po reformie Inspektorat Marynarki Wojennej) wrócił na skwer Kościuszki w Gdyni.

Opinie (157) 6 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.