Fakty i opinie

Rodzic też jeździ za darmo, czyli o transporcie na słonecznych Morawach

felieton w trojmiasto.pl

Kolejami kursującymi po kraju południowomorawskim można podróżować w ramach jednego biletu, obejmującego także komunikację autobusową, tramwajową i trolejbusową w całym regionie, a nawet docierającą do kilkunastu miejscowości w Austrii i na Słowacji.
Kolejami kursującymi po kraju południowomorawskim można podróżować w ramach jednego biletu, obejmującego także komunikację autobusową, tramwajową i trolejbusową w całym regionie, a nawet docierającą do kilkunastu miejscowości w Austrii i na Słowacji. fot. Tomasz Larczyński

Powoli wykluwa się prawdziwy wspólny bilet dla Trójmiasta, łączący w rozsądnej cenie SKM, ZTM Gdańsk i ZKM Gdynia. W kolejnym odcinku cyklu "Uczymy się od innych" popatrzmy, jak jeździ się transportem publicznym na południu Czech, gdzie taka integracja objęła już prawie cały region. Za miesiąc napiszemy o tym, w jaki sposób duże parkingi mogą wspierać retencję deszczówki.



Zdarzyło mi się spędzić jakiś czas w kraju południowomorawskim, z wyostrzoną perspektywą, bo z małym dzieckiem zawsze jakoś ograniczona jest mobilność. Mimo to poruszanie się po tym regionie było czystą przyjemnością i jakże odbiegało od stresów pomorskiego dnia powszedniego.

Cały ten kraj ze stolicą w Brnie objęty jest Integrovaným dopravním systémem Jihomoravského kraje (Zintegrowany System Transportowy Kraju Południowomorawskiego, IDS JMK), który powstał już 16 lat temu.

Pamiętacie, jaką męczarnią było w Trójmieście porozumienie się sąsiadujących miast co do wspólnego biletu? Jakież to pokłady "niedasizmu" kryło w sobie rozliczenie kosztów i ulg przez sąsiednie gminy? Zatem, uwaga, trzymajcie się: IDS JMK obejmuje swoją taryfą nie tylko wszystkie gminy Południowych Moraw, lecz przekracza nawet granicę państwa! Na jednym bilecie pojedziecie do kilkunastu pogranicznych miejscowości Dolnej Austrii oraz Słowacji (z krajów trnawskiego i trenczyńskiego).

I co? Daje się jakoś rozliczyć różne ulgi ustawowe, obsłużyć różne systemy podatkowe w odmiennych systemach prawnych? Oczywiście, trzeba tylko umieć się dogadać. Co więcej, ta przygraniczna integracja stopniowo się rozszerza - jeszcze cztery lata temu morawski bilet obejmował dwie austriackie miejscowości, dziś już 11.

Wiele stref w całym regionie



Morawianie stosują system taryfowy "plastra miodu" - równorzędnych komórek (obejmujących zwykle od 2 do 10 wsi lub 1 miasto), cena biletu zależy podstawowo od liczby przejechanych stref, przy czym bywa, że nawet jedna strefa przekracza granicę państwa, jeśli jest taka potrzeba.

Kolej rozwozi, autobusy dowożą



Już gdy spojrzeć na ich mapę, widać wyraźnie integrację regionalnej kolei i autobusów. Ta pierwsza pełni rolę podstawową, a druga dowozową - wzajemnie się uzupełniają i nie ma między nimi konkurencji, inaczej niż choćby w Gdyni. W efekcie do Brna dojeżdża siedem linii kolejowych i niewiele autobusowych - te ostatnie to głównie linie miejsko-aglomeracyjne, obsługujące osiedla najbliższe Brnu, a pozbawione dostępu do kolei (jak np. Vranov czy Wewerska Bityszka). Dodatkowo rolę szkieletu sieci pełni podmiejska linia tramwajowa nr 2, a jej pętla w Modrzycach jest ważnym węzłem przesiadkowym.

Z dala od Brna częste są krótkie autobusowe linie dowozowe do kolei, liczące po kilka i mniej kilometrów, skomunikowane z pociągami. W praktyce wygląda to tak, że gdy chciałem się dostać do miasteczka Dolní Kounice, położonego między linią kolejową 244 a wspomnianymi Modrzycami, to aplikacja mobilna IDOS wskazywała mi na zmianę połączenia przez Modrzyce lub przez linię 244 - tak że dojazd z Brna możliwy był średnio co pół godziny. Autobusy z dwóch kierunków nie dublowały się, a uzupełniały.

System mądrze podpowiada, a węzły mają sens



Z drugiej strony system nie promuje pociągu "na ślepo". Np. do Mikulowa można dojechać z Brna pociągiem, jednak znacznie nadkładając drogę przez Břeclav. I chętni mogą tak zrobić, jednak istnieje też linia autobusowa z węzła przesiadkowego w Szakwicach o gęstym takcie, znacznie skracająca i przyśpieszająca podróż, zapewniająca tańsze połączenie (mniejsza liczba przejechanych stref taryfowych). Linia kolejowa Břeclav-Mikulow-Znojmo funkcjonuje zaś z powodzeniem w ruchu regionalnym (i jej przebiegu żaden autobus nie dubluje).

Do znajdującego się na Południowych Morawach Brzecławia (Breclav) dojedziemy bez przesiadek z Trójmiasta pociągiem "Sobieski", który kursuje między Gdynią i Wiedniem.
Do znajdującego się na Południowych Morawach Brzecławia (Breclav) dojedziemy bez przesiadek z Trójmiasta pociągiem "Sobieski", który kursuje między Gdynią i Wiedniem. fot. Josef Moser/CC BY-SA 3.0
Niemal każda stacja kolejowa pełni rolę węzła przesiadkowego, zwykle zmodernizowanego w ostatnich latach - pasażerowie korzystają z maksymalnie skróconych przejść z autobusu do pociągu i tablic systemów informacji pasażerskiej, pokazujących w jednym zestawieniu rzeczywiste odjazdy pociągów i autobusów, zresztą już od 2009 roku, a więc cztery lata przed Gdańskiem. Przejścia są zwykle bezbarierowe. W efekcie węzły są wykorzystywane naprawdę, a nie tylko w rozliczeniach dotacji unijnych - np. przy dojeździe autobusem do Rajhradu widziałem, jak pasażerowie poganiali kierowcę, bo autobus miał dwuminutowe opóźnienie, a oni chcieli przesiąść się na pociąg do Brna.

Koleją na samorządowym bilecie też sobie nieźle pojeździmy. Do dyspozycji są wprawdzie tylko pociągi osobowe i przyśpieszone Českých drah oraz te pośpieszne, które finansuje samorząd (kraj), jednak w praktyce pośpiesznych "państwowych" prawie tu nie ma, zaś pociągi wyższych klas zatrzymują się tylko w Brnie i Břeclavie, więc w ruchu regionalnym właściwie nie uczestniczą. W efekcie "samorządowe" pociągi pośpieszne obsługują dużą część ruchu na zintegrowanym bilecie - stacje, na których się zatrzymują, są głównymi węzłami przesiadkowymi.

A co z tym darmowym rodzicem?



Standardem w transporcie zbiorowym jest bezpłatny przewóz dzieci, w Brnie, podobnie jak w większości Czech, do szóstego roku życia, jednak tutaj opiekun najmłodszego dziecka do jego trzecich urodzin także nie płaci. To rozwiązanie obejmuje strefy 100 i 101, czyli w przybliżeniu miasto Brno (z koleją włącznie).

Łatwa do wyrobienia karta dla małego dziecka, dzięki której jeden z rodziców może korzystać z komunikacji publicznej za darmo.
Łatwa do wyrobienia karta dla małego dziecka, dzięki której jeden z rodziców może korzystać z komunikacji publicznej za darmo.
"Bilet" w formie plakietki przypisany jest do dziecka (zawiera jego dane) i zapewnia automatyczny bezpłatny przejazd jednej dorosłej osobie, która akurat podróżuje z tym dzieckiem, bez żadnych dodatkowych dokumentów np. potwierdzających pokrewieństwo. Plakietkę wyrabia się w punktach sprzedaży Dopravního podniku města Brna (Zakład Transportu Miasta Brno, DPMB) i jedyną formalnością jest konieczność okazania dokumentu potwierdzającego wiek dziecka - w moim przypadku wystarczyła karta EKUZ.

To nie koniec ciekawostek - od paru lat mieszkańcy mogą też korzystać z opustu (ok. 25 proc.) na roczny bilet na strefy miejskie (100+101), jeśli... nie zalegają z opłatami za wywóz śmieci.

Przyjazne powiązanie miejskich biletów okresowych z jednorazowymi



Zawsze jest znacząca grupa pasażerów, którzy mieszkają w stolicy regionu i po niej głównie podróżują, jednak 1-2 razy w tygodniu wyjadą poza miasto - na wycieczkę czy do rodziny. W Brnie korzystają oni z biletu okresowego na strefy 100+101, natomiast gdy wyjeżdżają poza nie, kupują bilet jednorazowy na tyle stref, ile chcą przejechać, odliczając jednak te, które mają już předplacené. Obejmuje to też ten bilet "rodzicielski". Tak zakupioną jízdenkę trzeba skasować w obrębie strefy 100+101.

Na pierwszy rzut oka jest to skomplikowane, jednak bardzo łatwo się do tego przyzwyczaić. W praktyce wyglądało to np. tak: wybierałem się zwiedzić pałac w Lednicach. Do dworca dojechałem tramwajem na průkazce dítěte.

Tramwaj w Brnie, stolicy kraju południowomorawskiego.
Tramwaj w Brnie, stolicy kraju południowomorawskiego. fot. Harold/CC BY-SA 3.0
Następnie ze schematu wyliczyłem, że mam do przebycia dziewięć stref. Odliczyłem jednak dwie strefy (100 i 101), na które uprawniał mnie bilet "dziecięcy" i poprosiłem w kasie o bilet na siedem stref. Kolejowe kasy wydają je na normalnym blankiecie ČD, z podanym miejscem wyjazdu i godziną, więc kasowanie nie było już konieczne. W efekcie zapłaciłem 56 Kč (siedem stref) zamiast 71 (dziewięć stref) i ze zintegrowanym biletem przez węzeł przesiadkowy w Podiwinie dojechałem do Lednicko-valtického areálu.

Bez specjalnej karty, czipów i przecinania wstęg



No właśnie, na kolejowym blankiecie. Jak widać, nie wspomniałem dotąd o tym, co u nas wydaje się absolutną podstawą integracji, czyli wspólną, dizajnerską kartą czipową, z nazwą wyłonioną w masowym konkursie, projektem ogłaszanym z pompą przez prezydentów miast itd. A dlaczego nie wspomniałem? Otóż dlatego, że jej... nie ma. Istnieje tylko dla komunikacji miejskiej Brna (i to dopiero od trzech lat), zaś poza stolicą króluje papier i - oczywiście - aplikacja na smartfony.

Na razie też nie ma planów wprowadzenia takiej karty na cały region (kraj) - IDS JMK pragmatycznie uważa, że nie ma sensu w to inwestować, skoro to właśnie smartfon jest przyszłością. Poza nim zaś dostajemy zintegrowany bilet na najróżniejszych archaicznych dla nas nośnikach - w komunikacji miejskiej będzie to zwykły bilet bloczkowy, w kolejowej bilet ČD, a w autobusie bilet paragonowy.

I jakoś daje się wszystkie z nich wszędzie uznawać, czyli np. zintegrowany bilet wydrukowany na blankiecie ČD pokazujemy do kontroli w tramwaju.

Jak to może działać?



Skoro zatem, jak widzimy, da się jakoś jeździć bez plastikowego cudu techniki za dziesiątki milionów złotych, a nawet nie jakoś, ale znacznie wygodniej niż na Pomorzu, to w czym tkwi sekret?

W tym, czego pasażer nie widzi: w integracji zarządzania transportem.

Przypomnijmy najpierw, jak to wygląda na Pomorzu: komunikacją miejską w Gdańsku zarządza ZTM Gdańsk, w Gdyni ZKM Gdynia, ale osobno SKM zarządza Urząd Marszałkowski, osobno jest MZKZG (do dzisiaj nie wiem po co), osobno swoimi autobusami zarządzają Wejherowo, Tczew i inne miasta, a już w autobusach regionalnych mamy ogólne radosne pomieszanie z poplątaniem.

Co prawda jakoś to się wszystko dogaduje, niemniej z naciskiem na "jakoś".

Trolejbusy kursujące po Brnie mają dobrze znane mieszkańcom Trójmiasta kształty, cho tu występują pod podwójną marką Solaris-Skoda.
Trolejbusy kursujące po Brnie mają dobrze znane mieszkańcom Trójmiasta kształty, cho tu występują pod podwójną marką Solaris-Skoda. fot. MIGORMCZ/CC BY-SA 4.0
A jak to wygląda na południowych Morawach? Otóż wszystkim rządzi jeden podmiot - KORDIS JMK, finansowany solidarnie przez wszystkie samorządy. Ustala on przebieg i rozkład miejskich linii w Brnie, regionalnych autobusów (także na tych austriackich wioskach), oraz wszystkich samorządowych pociągów.

Ach, ci naiwni morawscy samorządowcy, żeby wiedzieli, ile dyrektorskich stanowisk do obsadzenia tracą w ten sposób...

Nie wszystko jest idealne



System nie jest oczywiście wolny od wad. Do największych należy zaliczyć ograniczoną dostępność biletów IDS JMK - nie kupimy ich w pociągach ČD (u drużyny konduktorskiej), co dziwi, skoro jest to możliwe u kierowcy autobusu, a ČD swoje kasy stopniowo zamyka.

Ponadto w systemie nie ma części linii autobusowych, które przekraczają granice kraju południowomorawskiego, choć w jego obrębie funkcjonują jako normalne linie regionalne - nie jest to czytelnie oznaczone na przystanku i w efekcie zdarzyło mi się wsiąść do autobusu, w którym mój bilet nie obowiązywał.

Samo Brno jest też bardzo do tyłu w stosunku do Gdańska, jeśli chodzi o liczbę niskopodłogowych tramwajów, lecz to już zależy od przewoźnika (DPMB), a nie od zintegrowanego zarządu, jest to zresztą typowe dla dawnej Czechosłowacji i wiąże się z długowiecznością tramwajów Tatra T3, które okazały się znacznie odporniejsze niż nasze Konstale 105.

Ale co tam wady. Gdyby jeszcze ktoś nie był do końca przekonany do korzystania z południowomorawskiego transportu publicznego, to na koniec IDS JMK wyciąga z rękawa ostatecznego nokautującego asa: piwny tramwaj!.

Opinie (153) ponad 20 zablokowanych

  • Brawo Czesi!

    • 0 0

  • (3)

    Jak tak chcecie za darmo komunikację, to nie zdziwcie się jak wam koszty za śmieci pójdą w górę : D

    • 31 22

    • no, bo dotad nie poszly. (2)

      bilety ztm od 60 groszy w 2003 do 3,80 w 2020

      • 9 4

      • pytanie tylko czy pensje wzrosly 6x?

        jak tak to spoko ale nie wydaje mi sie..

        • 0 0

      • A inflacja?

        Pensje też trochę wzrosły..

        • 2 4

  • ja proponuję pójść o krok dalej od Czechów (7)

    i wprowadzić darmowy transport dla wszystkich jak w Luksemburgu, po co się zadowalać półśrodkami... jeździsz za darmo, prezydent miasta wręcza ci darmowe pączki, wifi gratis, da się żyć, aż nie chce się iść do domu... bo w domu to od razu musisz zapłacić czynsz, podatek od nieruchomości, internet, wywóz śmieci, wodę, prąd, opłatę klimatyczną, podatek od luksusu...

    • 81 13

    • serio? Jak w PipiejWólce cos jest za darmo to u nas tez musi? (1)

      w UK woda jest za darmo, moze tez zróbmy jak w UK, co bedziemy płacic, inni mają to czemu my nie moglibysmy miec

      • 0 5

      • niby gdzie w UK?

        czemu ja dostaje rachunki i mam licznik na wode?

        • 1 0

    • w Czechach nie ma katolickiej mafii (1)

      stąd takie sukcesy w kraju wolnym od zarazy

      • 9 11

      • Największą zarazą ludzkości

        jest głupota!

        • 2 1

    • Nauczcie się prosto chodzić od sąsiadów hahahahahaha

      • 0 1

    • Masz darmową KM w postaci J, 198 i 710. Mzk Wejherowo w niedzielę tez.

      • 1 2

    • Dobrze prawiz-polac mu

      • 7 2

  • Stop bezsensownym progom zwalniającym

    Jeśli już brany jest przykład z gospodarnych Czech to wskazane byłoby aby nasi włodarze miasta wzięli również przykład jak urządzone są ulice np. w Brnie. Czy są w ogóle progi tzw zwalniające, a jeśli to gdzie? Proponuję wysłać tam speców z ZDiZ. Zastanawiające jest też kto dostaje zlecenia na stawianie tych progów, czy czasem nie będzie to przyczynkiem do kolejnych podejrzeń o wyciąganie kasy z miasta.

    • 0 0

  • Adresat...

    Skoro pracuje Pan dla Pani Prezydent, to do niej niech Pan o tym pisze. To Ona decyduje. Dla czytelników Trójmiasta, to tylko ciekawostka, której przecież sami sobie nie wprowadzą.

    • 0 1

  • Czechy...

    Od zawsze wyższa kultura niż w Polsce.

    • 1 0

  • W Luksemburgu cała komunikacja publiczna jest za darmo...

    ... na terenie całego kraju i dla wszystkich.
    Coraz więcej metropolii na świecie wprowadza bezpłatną komunikację publiczną dla wszystkich, niezależnie od wieku, dochodów czy zameldowania. Takie całościowe podejście to jedyne sensowne rozwiązanie, bo pozwala wyeliminować produkcję, sprzedaż i kontrolę biletów.
    Wprowadzenie bezpłatnej komunikacji publicznej jest tańsze niż budowa nowych dróg i parkingów, oszczędza się także na remontach już istniejących, a ewentualne pobieranie myta za przejazd drogami miejskimi uzyskuje podstawy moralne.
    Połowiczne rozwiązania, takie jak w Gdańsku, gdzie tylko uczniowie z Gdańska jeżdżą za darmo jest nieekonomiczne i wątpliwe moralnie, bo dotyczy wszystkich uczniów, także tych z bogatych domów, a nie obejmuje biednych, dorosłych ludzi. Nie prowadzi także do żadnych oszczędności w zakresie transportu i komunikacji w Mieście.

    • 0 0

  • Byłem w pradze

    Super miasto,gdański syf może sie schować,tanie piwo i fajni ludzie z całego świata

    • 2 0

  • (8)

    Jak za duzo bedzie za darmo to będzie demoraluzujace. Dziecko nie zarabia bo sie uczy a rodzic?

    • 31 16

    • a rodzic płaci podatki

      żadna władza nie daje nic za darmo, za wszystko płacimy my wszyscy

      • 1 0

    • (2)

      A ja zarabiam i dowożę dziecko rzęchem do szkoły bo i tak wychodzi to taniej, szybciej i pewniej, niż drogim, brudnym, zatłoczonym, niepunktualnym i awaryjnym transportem miejskim.

      W efekcie zwiększam korki i zanieczyszczenie środowiska. Przez to ponosimy straty i chorujemy - już my wszyscy.

      Miastu opłacałoby się wprowadzenie darmowego transportu ale polska mentalność (czemu mam płacić na innych) i ograniczenie umysłowe stoją na przeszkodzie korzyściom.

      • 4 4

      • No ale u nas dzieci mają darmowy transport poza SKM.

        W opisywanym Brnie jeżdżą na ulgowym.
        Ok mają ten darmowy dla rodziców maluchów.
        Nie możemy tak porównywać, że podajemy co tam jest za darmo, a przemilczamy co jest płatne w przeciwieństwie do nas.
        Niepotrzebnie autor podał ten przykład darmowego, bo czytający zamiast się skupić się na organizacji systemu, czego w głównej mierze, dotyczy ten artykuł, skoncentrowali się na ulgach.
        Darmowy transport oznacza, że pieniądze idą na ulgi, a nie na to na co narzekasz, czyli np. brud, częstotliwość, tabor, czy jegonieawaryjność.

        • 1 0

      • no bo czemu ktoś ma płacić za twoją chęć rozrodu? nie za dużo benefitów już masz? z 500+ na miesięczny nie starcza?

        • 4 2

    • oplaca zaklady komunalne w miescie (1)

      i stad mozna doplacac bez problemu. Ale nie z ta wladza.

      • 4 6

      • Musisz w każdym wątku trolować?

        • 0 2

    • (1)

      Do 3 roku zajmuje się dzieckiem i nie pracuje.

      • 1 4

      • to i tak ktoś cię musi karmić, ubierać i płacić czynsz. to niech da ci też na bilet.

        • 0 2

  • Czy od kwietnia w Gdańsku będzie SKM w ramach miesięcznego czy też pomysł upadł? (3)

    ???

    • 27 4

    • Podłączając się do pytania

      Dlaczego w zakładce o cenach biletów na stronie ZTMu nie ma o tym informacji?
      Do kwietnia został mniej niż miesiąc.

      • 1 0

    • Tylko z kartą mieszkańca. Płacisz podatki w Gdańsku, to masz. (1)

      A jak płacisz w Bartoszycach i tam masz meldunek, bo taniej - to nie masz.

      • 7 2

      • Nie trzeba płacić podatków w Gdańsku, żeby dostać kartę mieszkańca.

        Za podatki dostajesz kartę na 1 rok.
        Sa inne powody, które mogą dać na np. 3

        • 1 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.