Fakty i opinie

stat

Rozmowy z kandydatami: Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski

Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski
Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Kontynuujemy cykl rozmów z kandydatami na prezydentów Gdańska, Gdyni i Sopotu, którzy już oficjalnie zadeklarowali start w jesiennych wyborach samorządowych. Dziś rozmowa z Zygmuntem Zmudą-Trzebiatowskim, kandydatem Wspólnej Gdyni. Wcześniej przedstawiliśmy rozmowę z kandydatem SLD Marcinem Strzelczykiem, kandydatem PiS Kacprem Płażyńskim, z urzędującym prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem, z kandydatką Nowoczesnej Ewą Lieder, z prof. Andrzejem Ceynową, kandydatem z ramienia SLD, Elżbietą Jachlewską reprezentującą Lepszy Gdańsk oraz kandydatem PiS w Sopocie - Piotrem Mellerem. W przyszłym tygodniu, w czwartek 4 lipca, opublikujemy rozmowę z Jarosławem Wałęsą, kandydatem PO na prezydenta Gdańska.



Michał Sielski: Prezydent Wojciech Szczurek ma chyba kłopot z harcerzami. Najpierw bliski współpracownik Jacek Milewski okazał się skazanym na karę więzienia kombinatorem ustawiającym mecze Arki Gdynia, a teraz kolejny zaufany człowiek chce pozbawić go stanowiska.

Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski: Na szczęście jest jeszcze kilku harcerzy, którzy dzielnie go wspierają i pokazują swoją wierność.

Gdy rozmawiałem z kandydatem SLD na prezydenta Gdyni, Marcinem Strzelczykiem, zapytałem go, po co kandyduje, skoro i tak wygra Wojciech Szczurek. Chyba każdego powinienem pytać o to samo.

- Długo uważałem, że nie ma po co startować, bo zakładałem, że poziom poparcia dla pana prezydenta jest bardzo wysoki. Oczy otworzyły mi pojawiające się sondaże, które pokazały, że jest zapotrzebowanie na inny pomysł na Gdynię. Dziś prawie 50 proc. ankietowanych wskazuje na inną osobę niż Wojciech Szczurek, więc ludzie szukają alternatywy. Po mojej decyzji wiele osób mówi mi z uczuciem ulgi: fajnie, że nie będę musiał oddawać pustej kartki. Warto startować także dlatego, że to dobry moment, by rozmawiać o Gdyni. Innej okazji nie ma: nie ma dyskusji na sesjach Rady Miasta, na komisjach czy na spotkaniach z mieszkańcami, których władze nie organizują. Dlatego uważam, że sensem kampanii jest okazja do rozmowy o mieście i danie opcji osobom, które nie chcą głosować ani na Wojciecha Szczurka, ani na partię. A wynik jest otwarty. Na mundialu faworyci też nie zawsze wygrywają.

To czyim człowiekiem jest Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski: Wojciecha Szczurka czy Marcina Horały?

- Chyba bardzo "swoim" - zdaniem niektórych, nawet za bardzo. Może jak w piosence Kasi Nosowskiej: "dla Warszawy za mało warszawski, a dla Szczecina za mało szczeciński". Gdyby mierzyć stażem, to można by pomyśleć, że Wojciecha Szczurka, ale pan prezydent by się z tym na pewno nie zgodził. Podobnie jak Marcin Horała, z którym przez wiele lat toczyłem kulturalne, ale jednak spory. Nie dam się zatem zawłaszczyć.

Wystarczy w Gdyni niezadowolonych z obecnego stanu miasta na II turę wyborów?

- Sam jestem ciekawy. Wiele osób "wypisało się" z dialogu o mieście i nie chodzą na wybory. Mam nadzieję, że przekonamy ich, że ich głos jest ważny. Ja wiem, że jest.

Załóżmy, że do drugiej tury wchodzi Wojciech Szczurek i Marcin Horała. To pana sukces?

- Świat po drugiej turze zawsze jest inny.

Nawet jak wygra ją Wojciech Szczurek? I to z ogromną przewagą?

- Oczywiście. Bo to by oznaczało, że mniej niż połowa głosujących nie poparła status quo. Myślę, że prezydent poukładałby sprawy inaczej. To by pokazało, że wiele rzeczy trzeba zmienić. A w tej drugiej turze dlaczego miałoby zabraknąć mnie?

Więcej zmienić może jednak Rada Miasta. Jeśli wprowadzicie swoich ludzi do Rady Miasta, to z kim moglibyście stworzyć koalicję?

- Zieleń w mieście, przestrzeń publiczna, chodniki, ulice czy place zabaw nie mają barw politycznych. Ruchy miejskie są dość bezkompromisowe, ale warto z każdym rozmawiać. Będą emocje, będą spory, ale miasto na tym nie straci. Dyskusja jest solą demokracji - wydyskutowane rozwiązania zawsze są lepsze.

Gdyby było dużo dyskusji, to może nie powstałby Infobox? Jak podczas tego pamiętnego dla pana dnia, gdy wszyscy radni zostali zaskoczeni decyzją o budowie Infoboxu. To może czas, by opowiedzieć, co stało się, gdy przerwano obrady i Wojciech Szczurek zwołał szybką naradę Samorządności?

Pierwszy raz widziałem, by prezydent zerwał się od stołu, przewrócił krzesło i wyszedł, trzaskając drzwiami. Wrócił, gdy ochłonął. To nauczyło radnych Samorządności, żeby siedzieć cicho. A ja nie chciałem siedzieć cicho
- Pierwszy raz widziałem, by prezydent zerwał się od stołu, przewrócił krzesło i wyszedł, trzaskając drzwiami. Wrócił, gdy ochłonął. To nauczyło radnych Samorządności, żeby siedzieć cicho. A ja nie chciałem siedzieć cicho, gdy tryb wprowadzenia ważnej inwestycji był absurdalny. Dużej inwestycji w środku Gdyni! Tak samo jest teraz ze sprzedażą PEWIK-u. Też głosowanie odbywało się bez żadnej wiedzy na temat szczegółów. Podobnie z Parkiem Centralnym. Wtedy też w poniedziałek wieczorem "zapytano nas" co o tym myślimy, a na wtorek w południe była już zwołana konferencja i plansze były wydrukowane. To nie było żadne pytanie nas o zdanie, to pozorowana konsultacja!

Po to zostaje się szefem, żeby decyzje podejmować. Pan też będzie musiał, bo nigdy nie będzie tak, że będzie jednomyślność, nawet po dyskusji. Więc jakie inwestycje trzeba przeprowadzić w pierwszej kolejności?

Wkrótce Wejherowo będzie miało trzy tunele, tunel powstaje w Rumi Janowie. Tymczasem tysiące gdynian z północnych dzielnic od lat tkwią w korkach, bo miasto oczekuje, że ktoś inny rozwiąże problem
- Na pewno lodowisko, choć ktoś może powiedzieć, że jest już przesądzone. Ma jednak wielki mandat społeczny, to inwestycja wsparta przez społeczników, którzy bardzo się w ten projekt zaangażowali. Nie widzę też powodów, by odwlekać budowę tunelu w Chyloni. To, że nie ma bezkolizyjnego przejazdu przez tory od Rumi do Estakady Kwiatkowskiego, to nieporozumienie. Nie ma co czekać na kolej, bo widzimy, jak ciągną się ich inwestycje. Już wkrótce Wejherowo będzie miało trzy tunele, tunel powstaje w Rumi Janowie. Tymczasem tysiące gdynian z północnych dzielnic od lat tkwią w korkach, bo miasto oczekuje, że ktoś inny rozwiąże problem. Nie można też zwlekać z przebudową ul. Starowiejskiej. Mam wrażenie, że czekamy na zgodę wszystkich mieszkańców, ale nigdy tak nie będzie. Trzeba skończyć konsultacje, podjąć decyzję i wytłumaczyć, dlaczego podjęło się konkretną decyzję. No i natychmiast opracować koncepcję udrożnienia wyjazdu z dzielnic północnych.

Ostatnio coraz głośniej słychać niezadowolenie pieszych. Jak dużo dać im i rowerzystom? Budować drogi rowerowe, poszerzać chodniki czy ulice?

- Jestem zwolennikiem wyśrodkowanej koncepcji - główne drogi rowerowe powinny być izolowane od jezdni. W osiedlowych ulicach należy uspokajać ruch i wszyscy powinni jeździć jezdnią. Kontrapasy rowerowe budzą emocje, ale tu trzeba prostych mechanizmów: gdyby każda jednokierunkowa ulica miała kontrapas, wszyscy szybko by się ich nauczyli. U nas jedni widzą inwazję rowerzystów i wzrost ich znaczenia, a inni mówią, że rowerem po Gdyni jeździć się nie da, bo jest to miasto prosamochodowe. Każda decyzja będzie więc zła dla części osób, dlatego trzeba wysłuchać wszystkich, poznać argumenty, podjąć decyzje i wziąć odpowiedzialność. Mieszkańcy mogą mieć oczekiwania np. nierealne czy za drogie - trzeba się z tym zmierzyć i odpowiedzieć, zamiast robić uniki. Trzeba też ustalić jasny ranking działań, by każdy wiedział, co i kiedy ma się stać. Ludzie mogą czekać, jeśli wiedzą ile.

Większość mieszkańców chce lotniska?

- Myślę, że nie. Pamiętajmy, że powstać ma Centralny Port Lotniczy i lotniska lokalne stracą na znaczeniu. Gdańsk stanie przed wielkim wyzwaniem, a co dopiero Gdynia. Trzeba szukać rozwiązań okołolotniskowych: treningowych, szkoleniowych, czarterowych. Poza tym nie stać nas na dokładanie do lotniska. Trzeba temat zamknąć i zaksięgować, jak w firmie, stratę nadzwyczajną. Gdybyśmy zapytali mieszkańców czy wolą lotnisko, czy np. wygodny dojazd z jednego końca miasta na drugi, to nie mam wątpliwości, że nie wybiorą lotniska. Trzeba ludziom tłumaczyć, że w mieście zawsze jest coś kosztem czegoś. Ładne slajdy z pływalnią olimpijską to nie wszystko.

To lepsza pływalnia olimpijska czy mniejsze baseny w dzielnicach?

- Tego pytania nikt nie zadał. A można się spodziewać, że mieszkańcy wybraliby więcej 25-metrowych basenów, bo one wystarczają do rekreacyjnego pływania. Bo każda decyzja jest wyborem. Coś będzie, więc na coś nie wystarczy.

Skoro w Gdyni są podejmowane błędne decyzje, to kim zastąpi pan obecne władze, jeśli wygra wybory? Gabinet cieni już jest?

- Siłą miasta są urzędnicy, a nie politycy. Najważniejsze jest wykorzystanie ich możliwości i zdolności. Gdy pracowaliśmy nad przygotowaniem międzynarodowej trasy rowerowej R-10 oraz węzłów integracyjnych, po raz pierwszy byłem świadkiem pracy interdyscyplinarnej. Ludzie zrozumieli, że są sojusznikami, pomagali sobie. I wszyscy do dziś wspominają to pozytywnie, bo robota szła do przodu. Szefowie wydziałów powinni być szkoleni menadżersko, tymczasem oni uczą się tylko zmian przepisów, a nie studiują np. podyplomowo zarządzania czy tego, jak w pozafinansowy sposób motywować swoich pracowników. Zarządzanie urzędem musi się zmienić. Dyrektor UM powinien być bardziej HR-owcem z tysiącem pracowników, którymi trzeba umiejętnie zarządzać. Uważam, że powinniśmy wprowadzić premie za dowiezienie inwestycji w terminie. Bo po co urzędnicy mają teraz walczyć, żeby lodowisko było szybko zrobione? Jaką mają motywację? Gdyby na końcu był bonus, konkretna premia, to byłoby inaczej. Ktoś powie, że w urzędzie jest to niemożliwe, a ja uważam, że trzeba sprawić, by było możliwe. Dobrą pracę trzeba doceniać i do dobrej pracy motywować.

Ktoś by się z obecnej ekipy ostał?

- Są osoby, na których działania patrzę z sympatią. Mają gdyński etos. Oczywiście nie wymienię ich nazwisk, bo w obecnej sytuacji nie byłaby to przysługa. Na pewno nie uważam, że powinna teraz przyjść wielka miotła i ich wszystkich wymieść.

A powinna wymieść prezesów spółek komunalnych? Potrzebne są w Gdyni np. trzy przedsiębiorstwa autobusowe i trolejbusowe?

- Kilkakrotnie próbowałem to zrozumieć i nigdy nie usłyszałem twardego argumentu.

Ja usłyszałem: wiceprezydent Katarzyna Gruszecka-Spychała powiedziała, że analizowała tę sytuację i połączenie zarządów się nie opłaca.

- Wolałbym je jednak połączyć, ale może się mylę, tylko proszę o kontrargumenty. Poprosiłbym kogoś, by obronił tezę, że trzy osobne spółki są potrzebne i tańsze niż jedna. Może by mnie przekonał.

Powinny istnieć - jako osobne byty prawne - Forum Kultury, Gdyńskie Centrum Sportu?

- Forum Kultury powoływaliśmy do zupełnie innych celów i nie jest w tamtej formie potrzebne. GCS - widzę wartość, że jest to twór odrębny, jednak miałbym na nie inny pomysł personalny niż obecny. Mam poczucie, że teraz GCS robi się państwem w państwie. Jest tam dużo energicznych, pracujących zadaniowo ludzi, ale jest też duża rotacja. Czyli jest kłopot, mam wrażenie, że nie tylko taki, że w innych miejscach płacą więcej.

Czego brakuje obecnej ekipie rządzącej?

Gdy przypomnę sobie, co przeżyłem, chodząc od domu do domu, jakie ludzie mają problemy i czym żyją, to myślę: A my tu rozmawiamy o plebiscytach i nagrodach... To jest kompletne oderwanie od rzeczywistości
- Głównie kontaktu z ludźmi. Gdybym był prezydentem, to teraz, przed wyborami, powiedziałbym, że każdy wiceprezydent ma chodzić po domach i rozdawać ulotki. Stanąć przed mieszkańcami, dać ulotkę i czasem zderzyć się z czymś, co może zaboleć. To moment, gdy zamieniamy się rolami: idziemy do mieszkańców i to my prosimy ich o coś, o głos. To przypomina, komu służysz. Ktoś powie, że to tani gest PR, ale gdy przypomnę sobie, co przeżyłem podczas poprzedniej kampanii wyborczej, chodząc od domu do domu, jakie ludzie mają problemy i czym żyją, to myślę: "A my tu rozmawiamy o plebiscytach i nagrodach..." To jest kompletne oderwanie od rzeczywistości. Gabinety przed tym chronią, dają złudne poczucie, że czuje się puls miasta. Nic bardziej mylnego! My będziemy chodzić i spotykać się z ludźmi nie tylko przed wyborami.

I nie pogonią was?

- Moje doświadczenia są w 90 proc. pozytywne lub neutralne. Miałem tylko kilka nieprzyjemnych sytuacji.

Psem poszczuli?

- Kiedyś kobieta rzuciła we mnie palącym się papierosem. Kilka razy usłyszałem "sp..j (w wolnym tłumaczeniu: odejdź.)" Większość ludzi jest jednak pozytywnie zaskoczonych, że komuś chciało się do nich przyjść. To trochę jak mycie nóg wiernym przez księży w Wielki Czwartek. Przypomina o służbie i o tym, kto tu jest dla kogo.

Nie za wcześnie zdecydował się pan na start? Może za 5 lat byłoby łatwiej?

- Sprawdzimy, to na pewno będzie ekscytująca przygoda. Nie należy tego odkładać, skoro teraz jest oczekiwanie. Nie chodzi o to, by było łatwiej. Lubię, gdy jest trudno, jeśli wysiłek ma cel i sens. Ludzie nadali tej decyzji sens. Jestem w stanie wyobrazić sobie drugą turę wyborów.

A w niej Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski i Marcin Horała?

- Nie wydaje mi się. Nie sądzę, że Marcin Horała dostanie więcej głosów niż Wojciech Szczurek. Przed chwilą myślałem, że przestrzeń poza Wojciechem Szczurkiem jest na poziomie kilku procent, teraz myślę, że jest radykalnie większa, ale nie dla ludzi z szyldem partyjnym. Wierzę, że druga tura z moim udziałem jest możliwa, że sytuacja, w której znalazło się nasze miasto - stagnacja, marazm, brak pomysłu na rozwiązanie problemów komunikacyjnych dzielnic północnych i zachodnich, wyludnianie się Gdyni - wymaga zmiany już teraz.

Współpraca z Gdańskiem też może być lepsza?

Potrzebny jest reset. Ktokolwiek inny wygra najbliższe wybory, na pewno pokaże, że nasz świat może wyglądać inaczej i trudno mi uwierzyć, że będzie gorzej
- Jeśli w Gdańsku pojawi się nowy prezydent, to jest okazja na nowe otwarcie. Pracowałem w Gdańsku, dziś w mojej firmie, mającej siedzibę w Gdyni, jest wielu gdańszczan i większość z nich nie rozumie animozji Gdańsk-Gdynia. Dla nich Trójmiasto jest jednym organizmem. Gdańsk od Gdyni może się czegoś nauczyć i Gdynia od Gdańska też. Trzeba tylko przestać się napinać i budować kapitał na animozjach. Obawiam się jednak, że w tej konfiguracji osobowej to już niemożliwe. Potrzebny jest reset. Ktokolwiek inny wygra najbliższe wybory, na pewno pokaże, że nasz świat może wyglądać inaczej i trudno mi uwierzyć, że będzie gorzej.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (207)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.