Fakty i opinie

stat

Rozpoczął się proces sutenerów tatuujących kobiety

W środę w Sądzie Okręgowym w Gdańsku ruszyła pierwsza rozprawa gangu braci B., zajmujących się m.in. sutenerstwem.
W środę w Sądzie Okręgowym w Gdańsku ruszyła pierwsza rozprawa gangu braci B., zajmujących się m.in. sutenerstwem. fot. Trojmiasto.pl

W Sądzie Okręgowym w Gdańsku rozpoczęła się pierwsza rozprawa gangu braci B. z Gdyni, którzy od połowy 2009 r. do 2013 r. mieli wzbogacić się o blisko 6 mln zł na sutenerstwie. Bracia "zasłynęli" m.in. tym, że kobiety, które dla nich pracowały, naznaczali specyficznymi tatuażami.



Według prokuratury szefem gangu był Aleksander B., z którym ściśle współdziałali jego bracia: Leszek B.Paweł B.. Grupa działała głównie na Witominie, gdzie zamieszkiwała większość oskarżonych.

Przeczytaj więcej o metodach działania sutenerów z Gdyni

Na pierwszej rozprawie pojawiło się łącznie 21 oskarżonych i świadków. O wadze sprawy świadczy to, że same zarzuty zajmują blisko 50 stron.

By uzależnić od siebie pracujące dla nich kobiety, bracia B. tatuowali je.
By uzależnić od siebie pracujące dla nich kobiety, bracia B. tatuowali je. mat. prokuratura.
- To są zarzuty dotyczące przestępstwa, związane z udziałem w grupie zorganizowanej i uprawianiem prostytucji przez inne osoby oraz wykorzystywaniem tych osób. Gdyby dowody nie były mocne, prokurator nie zdecydowałby się na stawianie zarzutów i kierowanie aktu oskarżenia - zaznacza prokurator Elżbieta Knitter. - Akt oskarżenia liczy 326 stron, z czego na blisko 50 stronach przedstawiono zarzuty.

Zarzuty dotyczą nie tylko zmuszania do prostytucji i czerpania korzyści majątkowych z tego tytułu, ale też uczestniczenia w obrocie znacznymi ilościami środków odurzających i substancji psychotropowych, posiadania bez zezwolenia materiałów wybuchowych i amunicji do broni palnej, paserstwa pojazdów oraz prania brudnych pieniędzy.

Według ustaleń śledczych gang braci B. składał się głównie z "fanatycznych kiboli" jednej z drużyn piłkarskich. W gangu panowała niemal wojskowa dyscyplina i ścisły podział ról.

Szefowie gangu mieli zarządzać czterema agencjami, w których pracowało jednorazowo po sześć, siedem kobiet. Oprócz tego bracia wymuszali pieniądze od innych prostytutek. Ich metoda działania była zwykle taka sama: jeden z braci umawiał się na usługę seksualną, a następnie jeden z "ochroniarzy" grupy proponował wykupienie "płatnej ochrony" za cenę 2 tys. zł miesięcznie za każdą prostytutkę. W przypadku odmowy kobiety były zmuszane do zakończenia działalności.

Tatuaże miały nie tyko być jasną informacją o tym, do kogo należy kobieta, ale też miały je upokarzać.
Tatuaże miały nie tyko być jasną informacją o tym, do kogo należy kobieta, ale też miały je upokarzać. mat. prokuratura
Jedną z charakterystycznych cech tej grupy przestępczej było uzależnianie pracujących dla nich kobiet np. poprzez tatuowanie na ich ciałach haseł typu "Niewolnica Pana Leszka" lub "Własność Olka".

Podczas środowej rozprawy na wniosek obrońców i samych oskarżonych sąd wyłączył jej jawność.

Za zarzucane przestępstwa oskarżonym grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności, grzywna oraz przepadek korzyści majątkowych osiągniętych z popełnienia przestępstw.

Zatrzymanie członków gangu

Opinie (429) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.