Fakty i opinie

stat

Ruiny Gedanii: płoną i zagrażają mieszkańcom

interwencja trojmiasto.pl
Byłe tereny Gedanii przy ul. Kościuszki we Wrzeszczu to już dawno nie jest obiekt sportowy.
Byłe tereny Gedanii przy ul. Kościuszki we Wrzeszczu to już dawno nie jest obiekt sportowy. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Pustostany po klubie sportowym Gedania przy ul. Kościuszki zobacz na mapie Gdańska były już wielokrotnie podpalane. Po ostatnim z pożarów, dwie osoby z sąsiedniego budynku trafiły do szpitala. Po wizji lokalnej Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego właściciel ponownie zabezpieczy jednak teren. Jeśli zrobi to nieskutecznie, zajmie się nim prokurator.



W budynkach klubu kwitnie za to życie towarzyskie.
W budynkach klubu kwitnie za to życie towarzyskie. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Podpalacze są tak bezczelni, że gdy pobliscy mieszkańcy ostatnio chcieli zwrócić im uwagę, to w jednym z mieszkań wybili szyby. Ostatni pożar miał miejsce w weekend.

- Jedna osoba w ostatniej chwili została wyprowadzona z mieszkania. Strażacy powiedzieli, że jeszcze 2-3 minuty i nie dałoby się nic zrobić. W efekcie pożaru dwie osoby trafiły do szpitala - opowiadają mieszkańcy graniczącej z terenem Gedanii wspólnoty.

Przypomnijmy: teren, na którym niegdyś Gedania rozgrywała mecze siatkarskie i piłkarskie, przeznaczony jest pod zabudowę. Oprócz mieszkań i być może hotelu, ma też pojawić się tam nowoczesna hala sportowa, do której będą mogły wrócić siatkarki. Poprzednia była w tak katastrofalnym stanie, że trzeba ją było rozebrać.

Inwestycja długo nie mogła się rozpocząć, bo blokowało ją miasto. Urzędnicy, którym nie po drodze było z prezesem spółki Zdzisławem Stankiewiczem, złożyli nawet doniesienie do prokuratury, ale śledztwo zostało szybko umorzone, a śledczy z przekonaniem stwierdzili, że wszystkie przekształcenia klubu odbyły się zgodnie z prawem.

Kto powinien przede wszystkim odpowiadać za podpalenia na terenie Gedanii?

właściciel terenu, który niedostatecznie go zabezpieczył

27%

trzeba znaleźć winnych podpaleń i ich ukarać

23%

wina leży po środku - właściciel powinien zadbać o zabezpieczenia, ale podpalacze też nie powinni pozostać bezkarni

50%
Do dziś na terenie Gedanii nie zakończyły się jednak nawet prace rozbiórkowe. I cierpią na tym okoliczni mieszkańcy, bo teren upodobali sobie pijaczkowie, a w pustostanach pomieszkują bezdomni.

- Tylko od 28 marca do 7 maja br. jednostki Straży Pożarnej gasiły pięć pożarów budynku należącego do klubu Gedania, który w zabudowie szeregowej stanowi całość z wielorodzinnym mieszkalnym budynkiem na sąsiedniej działce - podkreśla zastępca komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku, Elwira Osowicka-Kosznik.

Strażacy o sprawie powiadomili Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego, który sprawdził, że budynki są zbyt łatwo dostępne dla osób z zewnątrz. Do 10 lipca mają zostać ponownie zabezpieczone. Mają pojawić się m.in. tablice informujące o przeznaczeniu budynku do rozbiórki, a otwory okienne i drzwiowe na poziomie piwnic oraz parteru powinny zostać skutecznie zabezpieczone przed dostępem osób trzecich. Jeśli właściciel terenu tego nie zrobi, sprawa trafi do prokuratury. Nam nie udało się skontaktować z prezesem klubu, ale przedstawiciele PINB mają nadzieję, że szybko wypełni zobowiązania.

- Prezes Zdzisław Stankiewicz osobiście odebrał protokół z naszymi zaleceniami dzień po jego wykonaniu. Widać, że jest skory do współpracy, przedstawił swoje wyjaśnienia, ale nas najbardziej interesują efekty jego działań. Ma czas do 10 lipca, ale widząc jego wolę załatwienia sprawy, jesteśmy dobrej myśli - podsumowuje Elwira Nuklewicz z Pomorskiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (58)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.