SNG wyjaśnia radnym okoliczności awarii przepompowni

Guy Fournier - prezes SNG na sesji Rady Miasta
Guy Fournier - prezes SNG na sesji Rady Miasta mat. gdansk.pl

Podczas czwartkowej sesji Rady Miasta Gdańska władze Saur Neptun Gdańsk rzuciły nieco więcej światła na okoliczności awarii w przepompowni na Ołowiance. W jej wyniku w ciągu 66 godzin do Motławy zrzucono 100 mln litrów ścieków. Nie ma jednak zagrożenia dla środowiska.



Czy wizerunek Gdańska mocno ucierpi na awarii?

tak, na wiele lat 33%
tak, ale jedynie w tym sezonie 38%
nie, wszyscy szybko o tym zapomną 29%
zakończona Łącznie głosów: 2070
Przypomnijmy, że w minionym tygodniu pracownicy spółki Saur Neptun Gdańsk przez cztery dni pracowali nad usunięciem awarii w przepompowni na Ołowiance. Ze względu na spiętrzenie ścieków w sieci kanalizacyjnej i groźbę podtopienia ściekami piwnic na terenie Dolnego Miasta Gdańska, SNG zdecydowało się odprowadzić ścieki do Motławy poprzez wylot awaryjny z przepompowni.

Do rzeki odprowadzane były ścieki nieoczyszczone z dolnego tarasu Gdańska i Dolnego Sopotu. Łącznie trafiło tam 100 mln litrów ścieków. Gdyby tę ilość wywieźć w szambiarkach o pojemności 17 m sześc., to należałoby wykonać 5,8 tys. kursów.

Wyjaśnienia prezesa SNG



W czwartek na sesji Rady Miasta w Gdańsku Guy Fournier, prezes spółki SNG przedstawił szczegółowo działania podejmowane w dniu powstania awarii, czyli 15 maja.

- O godz. 8:20 na ekranie komputera pojawił się alarm: brak zasilania. Doszło do krótkotrwałego spadku napięcia, który nie spowodował załączenia się zasilania awaryjnego - z agregatu prądotwórczego. Doszło do zawieszania się dwóch sterowników i zasuwa zamknęła się, chroniąc przepompownię przed zalaniem - relacjonował Fournier. - O godz. 8:49 na terenie przepompowni pojawił się zespół automatyków, którzy przystąpili do diagnozowania awarii. Zrestartowano sterowniki, po czym ruszył napływ ścieków, w efekcie włączyły się dwie dodatkowe pompy. Jednak ok. godz. 9:35 poziom ścieków w zbiorniku przepompowni wyniósł 5,2 m (zazwyczaj wynosi 2,3-3 m) i na domiar złego doszło do zawieszenia sterowników. Zdecydowano o ponownym zasunięciu zasuwy chroniącej przepompownię przed zalaniem, ale z racji tego, że trwa to aż 4 minuty, nie udało się uchronić maszynowni przed zalaniem. Ścieki zalały wszystkie silniki pomp.
Warto tutaj podkreślić, że zbiornik przepompowni otacza maszynownię. Pompy znajdują się na dnie przepompowni. Przelanie się zbiornika oznacza zalanie maszynowni.

Radni dopytywali o szczegóły awarii w przepompowni



Radny Grzegorz Strzelczyk z PiS, pytał czy SNG posada procedury stosowane w sytuacji krytycznej oraz części zamienne, a także o brak doświadczenia będącego na miejscu pracownika (wykazać to miało ujawnione przez Energę nagranie rozmowy telefonicznej) i o upublicznienie umowy miasta z SNG.

- Posiadamy procedury i instrukcje zgodnie z systemem ISO, mamy doświadczonych pracowników i operatów. Jeżeli chodzi o sprzęt zastępczy, to mamy cztery silniki i dwa silniki dodatkowe były na miejscu. Po prostu one wszystkie zostały zalane - tłumaczył Guy Fournier.
Dyrektor ds. eksploatacji SNG Stanisław Mikołajski w późniejszej odpowiedzi na pytanie radnej Emilii Lodzińskiej wyjaśniał, dlaczego ścieki nadal napływały do komory i zalały silniki, skoro zasuwa była zamknięta.

- Gdy nastąpiła awaria, zasuwa była zamknięta w 50 proc. Czas zamknięcia zasuwy to 3-4 minuty. To wystarczyło, by zbiornik zapełnił się ściekami - wyjaśnił dyrektor.
Awaria w przepompowni na Ołowiance rozpoczęła się 15 maja i trwała blisko trzy doby.
Awaria w przepompowni na Ołowiance rozpoczęła się 15 maja i trwała blisko trzy doby. fot. Paweł Marcinko / KFP

Modernizacja przepompowni była w 2012 roku



Radni pytali też o nakłady na modernizację przepompowni oraz o to, czy podobne zdarzenia miały miejsce we Francji.

Prezes SNG wyjaśnił, że spółka od 2012 wykonywała prace remontowe związane z tą konkretną przepompownią.

- Na nowe pompy i silniki przeznaczono 700 tys. złotych. Ta awaria nie będzie miała wpływu na taryfę - zapewniał Fournier. - We Francji też zdarzają się takie sytuacje. Zdarzają się też sporadyczne zanieczyszczenia spowodowane zatorami w sieci. Na Ołowiance było to zdarzenie nietypowe, bo nastąpiły dwa spadki napięć. We Francji tego typu sytuacja nie miała miejsca. 
- Czy bierze pan osobistą odpowiedzialność za tę awarię? Czy spółka będzie podejmowała działanie prawne wobec tych, którzy mówią, że w Gdańsku doszło do katastrofy ekologicznej? Takie stwierdzenia, rozpowszechniane np. przez niektóre media, doprowadzą do realnych strat, zwłaszcza w sezonie turystycznym - dopytywał Mariusz Andrzejczak, radny PO.
Guy Fournier jednak nie ustosunkował się jednoznacznie do tych pytań, przyznał że w SNG jest komisja wewnętrzna i czekają na wyniki analiz.

- Do tej pory skupialiśmy się na usunięciu awarii, ale wiemy, że przekazywane są nieprawdziwe informacje nt. katastrofy ekologicznej. Nasz dział prawny się tym zajmie - zapowiedział Jacek Kieloch, wiceprezes zarządu SNG.

Miasto może naliczyć kary za awarię



Padły też wyjaśnienia związane z umową miasta z  SNG. Przypomnijmy, miasto w 1993 roku zawarło na 30 lat umowę z francuską spółką, w której ma mniejszościowy pakiet 49 proc. udziałów. Umowa kończy się w 2023 roku. Niektórych zapisów umowy miasto nie chciało wcześniej ujawniać.

Na sesji dowiedzieliśmy się, że zawarty kontrakt zobowiązuje miasto do naliczenia kar w związku z awarią, a wynika to z art. 29 aneksu do umowy z 2004 roku, który mówi, że takie kary mogą być naliczane, jeżeli awaria trwa dłużej niż 12 godzin i dotyczy 20 proc. mieszkańców.

- Wystąpiliśmy do spółki SNG o stanowisko ws. nałożenia przez miasto kary za awarię. Czekamy do piątku na odpowiedź w tej sprawie - wyjaśniał Sławomir Kiszkurno, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej.
Przewodniczący klubu radnych PiS - Kazimierz Koralewski, podał podczas wystąpienia wyniki finansowe SNG za lata 2006 - 2016.

  • dywidenda dla Saur International - 60 833 294,52 zł
  • wynagrodzenie zarządu SNG - 16 642 089,11 zł
  • wynagrodzenie rady nadzorczej SNG - 5 161 719,37 zł
  • zatrudnieni pracownicy SNG w 2001r - 721 osób
  • zatrudnieni pracownicy SNG w 2016r - 549 osób


Wiceprezydent Piotr Grzelak zapowiedział, że w sprawie awarii rusza specjalny zespół ekspertów, którzy będą analizowali skutki tej awarii dla środowiska, a także ustalali, co należy zrobić, aby w przyszłości do podobnych sytuacji nie doszło. 

- Na ten moment nie stwierdzono negatywnych efektów. Apeluję do państwa, abyście przekazywali informacje w tej sprawie, a nie spekulacje. Nie straszcie turystów, że w Gdańsku sytuacja jest niedobra - apelował Grzelak.

Szkody wywołane awarią



W wyniku awarii zalanych zostało ok. 50 piwnic w 50 nieruchomościach. Do Motławy trafiło 100 tys. m. sześc. ścieków zawierających materię organiczną. Zrzut stanowił 5 proc. przepływu rzeki.

SNG i władze miasta powołały komisje mające wyjaśnić przyczyny awarii z 15 maja.


Parametry wody w Motławie poprawiają się



Pracownicy WIOŚ badali, jak natlenienie zmieniało się przed i w trakcie zrzutu. O godz. 12:30 we wtorek, w wodach przy Ołowiance, poniżej miejsca zrzutu ścieków, natlenienie wynosiło 8,3 mg/l. W tym miejscu Motława niesie ze sobą już materiał organiczny z Żuław, stąd wynik był nieco poniżej normy wynoszącej 10 mg/l.

Po rozpoczęciu zrzutu awaryjnego ścieków o godz. 13 we wtorek, natlenienie wyraźnie spadło - do poziomu 5,9 mg/l. W środę wyniosło już 5,1 mg/l, a w czwartek było rekordowo niskie - 4,7 mg/l. Co ważne, po zakończeniu zrzutu i rozpoczęciu natleniania wód Motławy poziom natlenienia w piątek 18 maja wzrósł do 6,9 mg/l.

Tymczasem natlenienie na poziomie między 4-8 mg/l może oznaczać śmierć dla ryb takich jak pstrąg czy sandacz. Jednak ryby karpiowate poradzą sobie w takim środowisku, czyli właśnie karp, leszcz czy karaś.

Tzw. przyducha ma miejsce, gdy natlenienie wody wynosi od 0 do 1 mg/l. Zaczyna dochodzić do duszenia się ryb i obumierania roślinności. Wtedy można mówić o wystąpieniu katastrofy ekologicznej.
Natlenienie w Motławie w rejonie Ołowianki przed, w czasie zrzutu i po jego zakończeniu. Wykres opracowany na podstawie danych Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
Natlenienie w Motławie w rejonie Ołowianki przed, w czasie zrzutu i po jego zakończeniu. Wykres opracowany na podstawie danych Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. graf. Trojmiasto.pl

Opinie (342) 4 zablokowane

  • Te pieniądze to my płacimy przecież SNG to spółka państwowa.

    • 0 0

  • manipulacja (5)

    Iiość ścieków podaje się w metrach sześciennych .Ponieważ jeden metr sześcienny to jjest milion litrów propisowska szczujnia straszy i epatuje wielkimi liczbami.

    • 6 30

    • Trole budynia napewno powiecie że nic się nie stało. I wyciek miał bardzo dobry wpływ na środowisko naturalne.

      • 0 0

    • być może PO ciemnej stronie mocy 1 m3=10^6 dm3

      w mniej alternatywnej rzeczywistości jest to 1 m3=10^3 dm3

      • 10 0

    • Nie rozpędzaj się tak.

      1 metr sześcienny to 1000 litrów.

      • 11 0

    • jeden

      Jeden metr szecienny to 1000 litrw

      • 8 0

    • Wracaj do podstawówki. Metr sześcienny to 1000 litrów a nie milion.

      • 19 0

  • Północny UBekistan

    • 0 0

  • Demokratyczna republika kolesiów

    • 0 0

  • aa ekolodzy dalej w Białowierzy bo tam płacą a tu nie - Ekolodzy idą za kasą a nie rozwiązują problemy

    • 2 0

  • Francuzi są przyzwyczajeni do syfu , na francuskich wyspach rozsianych po całym świecie panuje totalny syf

    • 0 0

  • Geniusze projektowania (1)

    Przepompownia z silnikami niczym nie chronionymi przed wodą w najniższym miejscu zamiast w np. najwyzszym

    • 2 0

    • czy sufit by Koledze odpowiadał?

      • 0 0

  • Gdzie są zaangażowani ekolodzy? Nie płacą im, widać, za oprotestowanie zag*wnienia Zatoki.

    • 2 0

  • Od kiedy na świecie funkcjonują oczyszczalnie? (2)

    Tysiące lat wielkie aglomeracje odprowadzały nieczystości bezpośrednio do rzek i innych wód i jakoś ludzkość przeżyła. Czy ktoś z was widział jak wygląda Motława przed połączeniem z Radunią? Jeden ściek z nieoczyszczonych zrzutów z gmin przez które przepływa. Dopiero Radunia to rozcieńcza.

    • 0 7

    • a gdzie ty widziałeś wielkie aglomeracje "od tysięcy lat"?

      Jaka jest proporcja tych "aglomeracji" do otoczenia i całkowitego rozmiaru ludzkości?
      Natura potrafi się bronić przed agresją człowieka, czego przykładem historycznym są cykliczne epidemie wybuchające w większych skupiskach ludzkich. Kanalizacja i oczyszczanie ścieków (odstojniki i pola filtracyjne od setek lat stosowane) jest jednym z największych wynalazków ludzkości i to ona pozwoliła na rozwój miast powyżej "naturalnej" normy.

      Bez niej Natura decymowała nas jak lemingi.

      • 0 0

    • Niestety jesteś w błędzie

      Kiedyś nie stosowało się takiej chemii jak obecnie, wszystko teraz spływa do kanalizacji, kiedyś były to głównie fekalia, nie mniej miało to skutki uboczne, częściej występowały epidemie, ludzie żyli krócej i chorowali częściej. Obecnie do kanalizacji trafiają takie wynalazki jak środki do udrażniania rur typu kret, płyny z chemii gospodarczej, ze zmywarek, pralek, myjni samochodowych, wybielacze, kwasy i zasady wszelkiej maści, nie mówiąc o środkach higieny osobistej, zapachowych, a znajdą się i tacy co zlewają oleje czy farby, nie można niczego wykluczyć. Nawet rozpuszczalniki i chociażby oleje spożywcze, to wszystko trafia do kanalizacji obecnie, aż strach myśleć co trafia do naszego najbrudniejszego morza.

      • 1 0

  • Ciekawi mnie co i kogo nadzorowała rada nadzorcza , biorąc za każde posiedzenie grubą kasę ?
    Za sprowadzenie katastrofy dużych rozmiarów są odpowiednie paragrafy w KK .
    Ale jak widać układy mafijne działają szybciej niż nasz wymiar (tfu!) sprawiedliwości i Sanepid już zdążył odtrąbić brak jakiegokolwiek zagrożenia.
    Znaczy się nic się nie stało i nasz wielmożny pan ze swoją świtą z UM mogą brać nadal pensje i być może wypłacić sobie nagrody za wzorowe pełnienie obowiązków.
    Witamy w Gdańsku - mieście cudów gdzie wzorem Jezusa nasz Prorok zamienił g*wno w wodę mineralną .

    • 7 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane