Fakty i opinie

stat

Są zawsze gotowi na najgorsze, nie tylko w dobie koronawirusa

Paweł, preppers z Trójmiasta, nauczył się nawet polować za pomocą łuku.
Paweł, preppers z Trójmiasta, nauczył się nawet polować za pomocą łuku. materiały prywatne

Kilka dni temu, gdy większość z nas gromadziła większe niż zwykle zapasy żywności, chcąc nie chcąc, staliśmy się preppersami, czyli ludźmi szykującymi się na najgorsze. Prawdziwi preppersi przekonują, że zawsze warto być przygotowanym na to, by móc kilka dni przeżyć bez wychodzenia z domu, w myśl zasady: "Nie oczekuj niczego, spodziewaj wszystkiego".



Przed koronawirusem miałe(a)ś w domu zapasy jedzenia?

tak, zawsze kupuję dużo więcej niż potrzebuję 26%
tak, ale niewielkie, na dzień, dwa 56%
nie, nigdy 8%
nie i teraz też nie mam 10%
zakończona Łącznie głosów: 1421
Niespotykany dotąd wzrost zainteresowania swoją działalnością odnotowują preppersi. To skutek pandemii koronawirusa, choć sami traktują je jak każde inne zagrożenie.

Kim są preppersi?

- To osoby które przygotowują się na gorsze czasy; wojnę, klęski żywiołowe, katastrofy, nieszczęśliwe wypadki, możliwie jak najbardziej samodzielne, samowystarczalne i niezależne od np. służby zdrowia, energii elektrycznej, innych ludzi, sklepów - czytamy na stronie Preppers Polska.

Skromne zapasy - tak, bunkier - nie



Tyle teoria, a jak wygląda to w praktyce?

- Jestem młody, ale pracuję w domu, mieszkam na wsi, ale mam blisko do miasteczka. Elementem przygotowań jest dla mnie także to, że nie muszę jeździć, jestem samowystarczalny. Prowadzę stronę internetową, zajmuję się rękodziełem - mówi Sławomir Nizner, prezes Preppers Poland.
- Przede wszystkim nie popadajmy w skrajności - zaznacza z kolei Paweł z Trójmiasta (ze względu na służbę w wojsku prosi o nieujawnianie nazwiska). - Nasi rodzice i dziadkowie, doświadczeni ciężkimi czasami, za normalne mieli posiadanie chociaż skromnych zapasów żywności czy artykułów pozwalających im przetrzymać samodzielnie przynajmniej krótki czas bez dostępu do podstawowych artykułów. Przetwory w piwnicach czy choćby skromne zapasy w spiżarni nie były niczym nienormalnym. W ostatnich czasach społeczeństwo zapomniało, że cały system jest w pewnym sensie kolosem na glinianych nogach i zwykła awaria rury ciepłowniczej w środku zimy może zamienić ich życie w koszmar, jeśli nie będą takiej ewentualności uwzględniać w planowaniu prowadzenia swojego gospodarstwa domowego. Oczywiście można także popaść w drugą skrajność. Kupić bunkier, mieć dwie spiżarnie, całą pensję wydawać na wojskowe ciuchy i racje żywnościowe. Najlepiej nie popadać w żadną z nich, zgodnie z zasadą "Nie oczekuj niczego, spodziewaj wszystkiego".
Paweł jest przygotowany na różne okoliczności.
Paweł jest przygotowany na różne okoliczności. materiały prywatne
Paweł, obserwując środowiska cywilne i służb mundurowych, widzi wzrost zainteresowania preppersami, choć sam nie lubi używać tego słowa.

- "Trudne czasy" można definiować wielorako. Jedni interpretują je jako konflikt zbrojny, inni jako problem z dostępem do wody, prądu czy innych dobroci cywilizacji albo szalejącą pandemię. Faktem jest, że w ostatnich dniach nawet najmniej zainteresowani tematem ludzie szukają informacji o tym, w jaki sposób przygotować się na różne scenariusze. Jak być przygotowanym na wszystko - przyznaje.

Mieć "plan B" na wszystko



W jego przypadku zainteresowanie tematyką zaczęło się już w domu rodzinnym, choć oczywiście wówczas rodzina nie określała się mianem preppersów.

- U nas nic się nie marnowało, zwłaszcza żywność - opowiada żołnierz. - Zawsze mieliśmy skromne zapasy i, dla przykładu, awaria prądu czy wody nie była żadną przeszkodą. Dzieciństwo spędziłem w lesie jako harcerz w drużynie techniczno-obronnej. To ona zaszczepiła we mnie miłość dla lasu, sztuki przetrwania i posiadania na wszystko "planu B". Wiele lat później zostałem także myśliwym i strzelcem. Nauczyłem się polować także łukiem i zdobyłem w tym kierunku odpowiednie uprawnienia. To z kolei zapoczątkowało u mnie szereg kolejnych umiejętności i wiedzy, którą staram się przekazywać innym.
Podobnie było w przypadku Sławomira Niznera, którego od dawna interesowały tematy związane z samodzielnym przetrwaniem.

- To męska rzecz, być silnym w słabej sytuacji - mówi. - Mam zapas jedzenia i wody oraz alternatywne jej ujęcie.

Nie rób zapasów na raz, kupuj jeden produkt więcej



Ale przygotowania preppersów sięgają dużo dalej, to także szereg umiejętności survivalowych. Jednocześnie warto pamiętać, że takie osoby mogą być w naszym bliskim otoczeniu i nawet nie będziemy tego świadomi.

Preppersi zdobywają nowe umiejętności, by być gotowi na różne scenariusze, nie tylko w dobie koronawirusa.
Preppersi zdobywają nowe umiejętności, by być gotowi na różne scenariusze, nie tylko w dobie koronawirusa. materiały prywatne
- Przygotowanie w zależności od motywacji i warunków prawnych polega np. na uprawianiu własnej żywności, jej magazynowaniu, hodowaniu zwierząt do własnych potrzeb, zabezpieczeniu w dodatkowe źródła zasilania, kupnie masek i strojów przeciwgazowych. Dumą początkującego preppersa jest jego tzw. plecak ucieczkowy/ewakuacyjny, który w ekstremalnie krytycznych sytuacjach pozwala na sprawne oddalenie się w bezpieczne miejsce i przeżycie tam do czasu ustania zagrożenia - informuje stowarzyszenie Preppers Polska.
Gromadzenie zapasów nie musi być kłopotliwe i kosztowne. Trzeba to robić regularnie.

- Proszę sobie jednak wyobrazić, że wystarczy przy okazji zakupów, kupować przez rok o jeden artykuł mający długi termin przydatności więcej, by posiadać żywność na długi czas izolacji. Można oczywiście oszczędzić i raz na jakiś czas wyposażyć się w sprzęt do biwakowania, transportu i przemieszczania się. Nie trzeba jednak kupować wszystkiego na raz, a swoje wydatki rozłożyć na dłuższy okres - opowiada Paweł.

Koronawirus? Nie panikować, zachować zdrowy rozsądek



Także on do tematu koronawirusa podchodzi spokojnie.

- Jest i będzie przez długi czas częścią naszej rzeczywistości - uważa. - Grunt to nie panikować i zachować zdrowy rozsądek oraz podstawowe zasady higieny. Jeśli służby mundurowe lub zdrowia mówią: zostań w domu, należy w nim zostać, a nie wychodzić na spacery po parku z rodziną czy imprezy.
Dodajmy, że Paweł nie jest jedyną osobą w Trójmieście, jak sam mówi, poważnie traktującą ten temat. Inni prowadzą też szkolenia ze sztuki przetrwania. Preppersi, zarówno ci trójmiejscy, jak i mieszkający w innych częściach kraju spotykają się na konwentach. Tegoroczne spotkanie odbędzie się na terenie byłego lotniska, które zostało przystosowane do rajdów offroadowych.

Opinie (133) 7 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.