Fakty i opinie

stat

Sąd odstąpił od wymierzenia kary Kołakowskim i Kardasiowi

Rodzina Kołakowskich i Jakub Kardaś tuż przed ogłoszeniem wyroku. Na sali sądowej nie pojawił się piąty z obwinionych - Jan Kołakowski.
Rodzina Kołakowskich i Jakub Kardaś tuż przed ogłoszeniem wyroku. Na sali sądowej nie pojawił się piąty z obwinionych - Jan Kołakowski. fot. Rafał Borowski/trojmiasto.pl

Gdański sąd uznał rodzinę Kołakowskich i Jakuba Kardasia winnych zakłócania Marszu Równości w 2015 roku, ale odstąpił od wymierzenia im kary. - Nie potrzebujemy łaski sądu - skwitowała wyrok radna Anna Kołakowska. Wyrok nie jest prawomocny. Obie strony mają tydzień na złożenie apelacji.



Jak oceniasz wyrok sądu?

powinien być surowszy

75%

jest wyważony

11%

powinien być łagodniejszy

14%
Przypomnijmy: pod koniec maja 2015 roku na ulicach centrum Gdańska odbył się Marsz Równości. Legalna manifestacja, w której wzięło udział ponad tysiąc osób, przebiegała dość spokojnie do momentu, gdy na wysokości Dworca Głównego PKP z tłumu wyszła gdańska radna PiS Anna Kołakowska, która w towarzystwie czterech osób (męża Andrzeja, syna Jana, córki Marii i Jakuba Kardasia) usiadła na jezdni i zablokowała pochód.

Policjanci długo negocjowali z siedzącymi, a gdy usuwali ich z jezdni, ci natychmiast wracali na swoje miejsce. Dopiero po upływie ok. pół godziny marsz mógł ruszyć dalej. Za to zachowanie radna, jej rodzina i wspomniany wcześniej mężczyzna usłyszeli od policji zarzuty zakłócenia legalnej manifestacji. Sąd skazał ich za to - w trybie nakazowym - na kary grzywny. Wszyscy odwołali się jednak od tego rozstrzygnięcia i dlatego przed gdańskim sądem ruszyło pełne postępowanie w tej sprawie.

Materiał archiwalny z 2015 r.



W piątkowe przedpołudnie w Sądzie Rejonowym Gdańsk-Południe ogłoszono wyrok w tej sprawie. Na sali sądowej pojawiły się cztery z pięciu obwinionych osób. Przed sądem nie stawił się Jan Kołakowski.

Jeden z obwinionych - Jakub Kardaś - poprosił sąd o niezezwolenie na nagrywanie rozprawy przez dziennikarzy TVN i Gazety Wyborczej. Ze względów formalnych prośba nie mogła zostać spełniona. Sąd zobowiązał jedynie dziennikarzy wspomnianej stacji telewizyjnej do niepublikowania wizerunku Kardasia.

Sąd uznał wszystkich obwinionych za winnych zarzucanego im czynu, ale odstąpił od wymierzenia kary. Dodatkowo, obciążył Annę Kołakowską i Andrzeja Kołakowskiego po 100 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania.

Zebrani na sali sądowej usłyszeli w ustnym uzasadnieniu wyroku, że choć wina skazanych nie budziła najmniejszych wątpliwości, pod uwagę wzięto szereg okoliczności łagodzących.

- Zachowanie obwinionych bezsprzecznie mieściło się w granicach pojęcia przeszkadzania. Należy jednak wskazać, że ich reakcja była spontaniczna i nosiła znamiona biernego oporu wobec idei, z którymi się nie zgadzają. Oni nie byli agresywni czy wulgarni zarówno wobec manifestantów, jak i policjantów. Sąd wziął również pod uwagę, że obwinieni są osobami niekaranymi i potrafią wykazać się osiągnięciami życiowymi - tłumaczyła sędzia sądu rejonowego Paulina Łuć-Burzyńska.
Kołakowscy i Kardaś wysłuchali wyroku z zadowoleniem na twarzach. Jednak tuż po opuszczeniu sali sądowej gdańska radna mówiła zebranym dziennikarzom, że przyjmuje wyrok z mieszanymi uczuciami. Podkreśliła, że nie żałuje swojego czynu i zapowiedziała, że nie zamierza składać broni "w obronie rodziny, tradycyjnych wartości i wiary katolickiej".

- Słuchając uzasadnienia wyroku, miałam wrażenie, że to taka łaska sądu. A my żadnej łaski nie potrzebujemy. Uważam, że zostaliśmy oskarżeni i skazani za wierność wartościom. Naszym celem było zablokowanie parady homoseksualistów i zboczeńców. Żołnierze Wyklęci też łamali obowiązujące w ówczesnej Polsce prawo, które godziło w godność człowieka. Naszym zdaniem najważniejsza nie jest litera prawa, ale godność. I tej godności będziemy strzec. Myślę, że to nie ostatni wyrok w naszej sprawie - skwitowała wyrok radna Anna Kołakowska.
Piątkowe orzeczenie gdańskiego sądu nie jest prawomocne. Obu stronom przysługuje od niego apelacja. Jednak bezpośrednio po wyjściu z sali sądowej, zarówno skazani, jak i gdańska policja, zachowali w tej kwestii powściągliwość. Decyzję o ewentualnym odwołaniu podejmą w ciągu najbliższych kilku dni.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (358)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.