Dokładnie dwa lata temu na terenie stoczni działającej przy ul. Przetocznej
w Gdańsku miało dojść do wypadku. Szef firmy, jadąc wózkiem widłowym, potrącił swojego pracownika. Prokuratura jednak dość szybko ustaliła, że było to celowe działanie kierującego. Właśnie zapadł nieprawomocny wyrok w tej sprawie, który potwierdza te ustalenia.
nie mam w pracy szefa
17%
Do zdarzenia doszło 15 kwietnia 2024 r. Początkowe informacje o tym, co wydarzyło się na terenie stoczni na Przeróbce mówiły, że 37-letni obywatel Gruzji zmarł na skutek nieszczęśliwego potrącenia przez wózek widłowy.
Kierujący wózkiem widłowym przycisnął mężczyznę do konstrukcji hali
Trzy dni później okazało się, że mógł to nie być wypadek. Na podstawie zapisu z kamer monitoringu ustalono, że między 49-letnim operatorem wózka widłowego a 37-letnim obywatelem Gruzji, a zarazem jego podwładnym, chwilę wcześniej doszło do kłótni.
Mężczyzna zgłosił się do zakładu po zaległe wynagrodzenie. Chwilę później kierujący wózkiem widłowym najechał na niego i przycisnął go do konstrukcji hali, powodując jego rozległe obrażenia i doprowadzając do śmierci.
Oskarżony przekonuje, że to był przypadek
Dariusz K. nie przyznawał się do winy, przekonywał, że śmierć jego pracownika była przypadkowa. Sąd nie dał wiary tym wyjaśnieniom i zasądził 11 lat więzienia oraz karę finansową w wysokości 510 tys. zł zadośćuczynienia dla rodziny zabitego oraz 74 tys. zł kosztów postępowania sądowego.
Prokuratura żądała 15 lat więzienia, a obrońcy uniewinnienia. Wyrok nie jest prawomocny.