Fakty i opinie

Sala poporodowa: ojciec nie wejdzie, ksiądz i fotograf - tak

artykuł czytelnika
Dlaczego na salę poporodową w szpitalu na ul. Klinicznej może wejść ksiądz i fotograf, a ojciec dziecka nie?
Dlaczego na salę poporodową w szpitalu na ul. Klinicznej może wejść ksiądz i fotograf, a ojciec dziecka nie? fot. Łukasz Głowala/KFP

Rozumiem zakaz wpuszczania osób z zewnątrz na salę, w której leżą matki z noworodkami. Dlaczego jednak skoro zabraniamy odwiedzin ojcom dzieci, to wpuszczamy tam księdza i fotoreportera? - zastanawia się pani Anna, nasza czytelniczka, która dopiero co urodziła syna.



Kto powinien móc wchodzić na salę poporodową?

wyłącznie medyczny personel szpitala 34%
wyłącznie personel i najbliższa rodzina znajdujących się tam kobiet 57%
wszyscy, ale wyłącznie w określonych godzinach 3%
wszyscy, przecież to oddział szpitalny jak każdy inny, wszędzie są rany i sytuacje intymne 6%
zakończona Łącznie głosów: 2777
Swoim refleksjami postanowiła się podzielić z czytelnikami trojmiasto.pl.

Niedawno urodziłam synka w Klinice Położnictwa Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego przy ul. Klinicznej. W szpitalu tym na sale poporodowe nie są wpuszczani świeżo upieczeni tatusiowie, odwiedziny odbywają się więc w pokoju odwiedzin. I bardzo dobrze: sama źle bym się czuła, gdyby w czteroosobowej sali, gdzie kobiety karmią dzieci i pielęgnują rany po nacięciu krocza, kręcili się obcy.

Dodam, że młodzi tatusiowie nie mogą nawet wejść na oddział, by pomóc partnerce z bagażami i dzieckiem - sama musi sobie jakoś poradzić do drzwi.

Czytaj także: Gdzie najlepiej rodzić w Trójmieście. Cykl o porodówkach.

Mimo to bez problemu na taką salę mogą wejść dwie osoby: ksiądz i fotograf. Ksiądz w wyświechtanej sutannie może bezkarnie przechadzać się z oddziału na oddział. Czy jego uduchowienie sprawia, że bakterie się go nie imają? Na salach poporodowych znajdują się najczęściej młode kobiety z małymi dziećmi i niespieszno im umierać zwłaszcza od zakażeń. Pomijając oczywiście fakt, że są tam również dzieci, które właśnie przyszły na świat, a kto wie, gdzie ta sutanna księdza była i jakie zarazki z sobą niesie. Co więcej, ksiądz przechodząc z oddziału na oddział przecież nie idzie się myć, czyli z patologii ciąży od razu ląduje u zdrowych kobiet (i znowu mamy migrację bakterii).

Oprócz tego duchowny wchodzi na salę, w której kobiety karmią dzieci piersią, i nie kryją się ze swoimi ranami. Taka wizyta jest więc w tym wypadku po prostu niestosowna. Czy nie powinno być tak, że skoro już musi chodzić po salach, nie powinna być zachowana jakaś - choćby iluzja - higieny? A jeśli kobieta ma faktycznie potrzebę pomodlenia się, spowiedzi lub przyjęcia komunii, zawsze może zejść do kaplicy, natomiast w przypadku obłożnie chorych - księdza można po prostu wezwać (dodam, że podczas trzydniowego pobytu na sali czteroosobowej żadna z nas nie korzystała z usług księdza).

Drugą osobą, która z "ulicy" wchodzi do sal szpitalnych jest pan lub pani fotograf, która robi zdjęcia do gazety, przy okazji oferując możliwość skorzystania z odpłatnej sesji. I znów - zero szpitalnego wdzianka, ani na buty, ani na kurtkę - wchodzi tak, jak przyszła. Gdyby pod szpitalem wdepnęła w psią kupę, to by ją wniosła na oddział.

Nie rozumiem, jak można dopuszczać do takich sytuacji? Dlaczego władze szpitala na takie coś pozwalają? Pewnie udają, że problemu nie ma, bo kto zwróci księdzu uwagę, a zdjęcia w gazecie, to dla szpitala darmowa reklama.

Krzysztof Preis
Krzysztof Preis fot. KFP
O komentarz poprosiliśmy prof. Krzysztofa Preisa, kierownika Kliniki Położnictwa Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego


Badania wykazały, że dla pacjentów nie jest groźna flora bakteryjna przyniesiona z domu czy z ulicy, tylko zakażenia wewnątrzszpitalne, więc fartuch wielokrotnie używany jest o wiele groźniejszy od zwykłego ubrania.

Do niedawna oddział poporodowy był otwarty dla odwiedzających. Na prośbę pacjentek, które krępowały się obecnością obcych mężów, wyznaczyliśmy miejsce wizyt. Ksiądz jest naszym etatowym pracownikiem i tak jak pozostały personel ma prawo chodzić po oddziale. Biorę sobie do serca te uwagi i przemyślę kwestię wyposażenia go w fartuch i pracowniczy identyfikator. Co do fotografa, działa on na innych zasadach, ale tej sprawie też się przyjrzę.
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.

Opinie (697) ponad 10 zablokowanych

  • odpowiedź jest prosta:

    fotoreporter jest jeden i ksiądz jest jeden, a ojców tyle ile matek - byłby tłok.

    • 286 548

  • Panie kierownik, my znamy takie sformułowania

    jak "przemyślę kwestię", "tej sprawie też się przyjrzę". Sprawa ucichnie a Pan nic w tej sprawie nie zrobi. Proszę podać konkretnie co Pan zrobi, a nie jakieś farmazony żeby ludzie myśleli że coś się w sprawie będzie działo.

    • 660 39

  • co???

    Ksiądz na etacie?Macie też imama i rabina?Dlaczego szpital płaci księdzu za to co powinno być jego posługą?

    • 1100 115

  • żenada

    kościół już wszędzie się ładuje z buciorami: do domów, do szkół a tu jeszcze doszło że do kościoła...
    Bulwersujące jest że ma czelność wchodzić tam gdzie go nie proszą...

    • 504 166

  • czyli na sale dwuosobowe ojcowie powinni wchodzic......

    • 48 7

  • żadna z nas nie korzystała z usług księdza- to nie usługa, to posługa

    z całym szacunkiem, ale ksiądz to nie usługodawca. swoją drogą nie zawsze kobieta ma siłę łazić by dojść do księdza np. po cesarce, więc ksiądz może zapytać czy ma potrzebę wsparcia duchowego

    • 168 306

  • Bulwersujące jest

    to ciągłe hejtowanie Kościła

    • 57 118

  • "Ksiądz jest naszym etatowym pracownikiem"

    Ciekaw jestem, ilu podatników wie o tym, że szpital zatrudnia na etacie księdza? I czy jest to powszechna praktyka w szpitalach utrzymywanych z pieniędzy publicznych?

    • 626 54

  • A jak to odniesiesz do tego, co mówi pan profesor?

    "Badania wykazały, że dla pacjentów nie jest groźna flora bakteryjna przyniesiona z domu czy z ulicy, tyko zakażenia wewnątrzszpitalne"

    Z tego wynika, że ci ojcowie są mniej groźni niż ten ksiądz.

    • 206 10

  • Pan Krzysztof Preis - wie jak nic nie powiedzieć

    • 279 18

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.