Fakty i opinie

Siedem wizyt "Grafa Zeppelina" nad Gdańskiem

artykuł historyczny
Po trójmiejskim niebie nie tylko latał Graf Zeppelin.
Po trójmiejskim niebie nie tylko latał Graf Zeppelin.

Był jednym z najsłynniejszych sterowców w historii. "Graf Zeppelin" budził zainteresowanie nie tylko ze względu na imponujące rozmiary, ale przede wszystkim osiągnięcia. Słynny sterowiec parokrotnie przelatywał również nad Gdańskiem.



Dotychczas, jeśli wspominano pojawienie się sterowca nad Gdańskiem, to wymieniano jedynie 1929 r. oraz 1932 r. Tymczasem, o czym mało kto wie, na gdańskim niebie "Graf Zeppelin" był widoczny łącznie siedem razy!

Ale po kolei.

Kolos z Friedrichshafen



Tytułowy niemiecki sterowiec o konstrukcji szkieletowej, który otrzymał oznaczenie D-LZ 127, został zbudowany w latach 1927-1928 w stoczni powietrznej Luftschiffbau Zeppelin GmbH we Friedrichshafen, miejscowości położonej nad Jeziorem Bodeńskim w południowych Niemczech. Sterowiec mierzył ponad 236 metrów długości, jego średnica wynosiła ponad 30 metrów. Ważył 58 ton. Na pokład mógł zabrać do 60 osób (członków załogi i pasażerów). Rozwijał prędkość maksymalnie do 128 km/h.

Graf Zeppelin: zdobywca tytułów i rekordów



"Graf Zeppelin" odbył liczne rejsy, w tym badawcze i propagandowe, ustanowił również kilka rekordów. Jeszcze w 1928 r. wykonał pierwszy lot międzykontynentalny - do USA. Rok później udał się w rejs dookoła świata, odbył też dwa loty w rejon śródziemnomorski. W 1930 r. po raz pierwszy poleciał do Ameryki Południowej, w 1931 r. w region podbiegunowy (wspólna, niemiecko-radziecka ekspedycja). Dwa lata później pojawił się nad Bliskim Wschodem.

"Graf Zeppelin" nad kościołem NMP, 15 sierpnia 1929 r. (ze zbiorów Krzysztofa Gryndera).
"Graf Zeppelin" nad kościołem NMP, 15 sierpnia 1929 r. (ze zbiorów Krzysztofa Gryndera).
Służył jednak przede wszystkim do obsługi połączeń pasażerskich między Europą a USA. Ustanowił kilka rekordów, jak chociażby najdłuższa podróż statkiem powietrznym (6384,5 km) czy najdłuższy nieprzerwany lot - 71 godzin.

1929 r.: pierwszy raz w Gdańsku



Po raz pierwszy "Graf Zeppelin" pojawił się nad Gdańskiem 15 sierpnia 1929 r., w trakcie odbywania wspomnianej podróży dookoła świata. Pokonywał pierwszy odcinek bez międzylądowania. Wystartował tego dnia wczesnym rankiem z Friedrichshafen, by lecąc przez Norymbergę, Berlin, Gdańsk i Królewiec, i dalej, na wschód, dotrzeć aż do Tokio (rzecz jasna, w ciągu kilku dni).

Zdjęcie wykonane podczas niespodziewanego przelotu "Grafa Zeppelina" nad Gdańskiem, 30 lipca 1931 r. (ze zbiorów Krzysztofa Gryndera).
Zdjęcie wykonane podczas niespodziewanego przelotu "Grafa Zeppelina" nad Gdańskiem, 30 lipca 1931 r. (ze zbiorów Krzysztofa Gryndera).
Sterowiec nad Gdańskiem pojawił się o godzinie 14:55. Był widoczny przez około 10 minut. Miasto dosłownie stanęło. Tysiące ludzi wyszło na ulice i place, obległo dachy czy wzniesienia, by mieć jak najlepsze miejsce do obserwacji podniebnego kolosa (już około 13 trudno było znaleźć wolne miejsce chociażby na szczycie Biskupiej Górki). Wiele zakładów pracy i biur na kwadrans w ogóle zawiesiło działalność.

"Graf Zeppelin", lecąc na wysokości 200-300 metrów nad ziemią, minął Biskupią Górkę (niedaleko dzisiejszego Targu Rakowego zrzucił worek z pocztą, który natychmiast został zaniesiony na pocztę na ul. Długiej), okrążył kościół NMP, po czym odleciał nad Zatokę Gdańską, w kierunku wschodnim, obierając kurs na Piławę (dziś Bałtijsk w Obwodzie Kaliningradzkim).

1930 r.: podwójna wizyta rano i wieczorem



Rok później, 24 sierpnia 1930 r., "Graf Zeppelin" powtórnie zawitał nad Gdańskiem. Pojawił się wczesnym niedzielnym rankiem na kwadrans, tuż przed 5:30. Nadleciał od południowego wschodu: minął Bramę Wyżynną i Dworzec Główny, by nad Wielką Aleją skręcić nad stocznie i obrać kurs na Malbork (i dalej, do Królewca). Statki stojące w porcie pozdrowiły kolosa gwizdem syren pokładowych.

"Graf Zeppelin" nad Motławą, 31 lipca 1932 r. (ze zbiorów Krzysztofa Gryndera).
"Graf Zeppelin" nad Motławą, 31 lipca 1932 r. (ze zbiorów Krzysztofa Gryndera).
Ta poranna wizyta zaskoczyła mieszkańców, niewielu z nich zdołało utrwalić sterowiec chociażby na kliszy fotograficznej. Więcej ludzi zdołało go obejrzeć tego samego dnia wieczorem.

O godz. 20:40 pojawiła się informacja, że "Graf Zeppelin" w trakcie powrotnego lotu znajduje się już nad Zatoką Gdańska i zmierza w kierunku miasta. Tuż przed godz. 21 wykonał pętlę wpierw nad Sopotem, następnie minął Nowy Port, by nad śródmieściem Gdańska wykonać jeszcze jedno kółko. Po wszystkim odleciał w kierunku Tczewa.

1931 r.: awaria radiotelegrafu i niespodzianka



O ile wcześniejsze (i późniejsze) wizyty słynnego sterowca były zazwyczaj anonsowane w prasie, o tyle 30 lipca 1931 r. wielu z gdańszczan czy turystów zostało zaskoczonych niespodziewanym pojawieniem się powietrznego kolosa nad miastem. D-LZ 127 nie uprzedził o swojej wizycie w związku z awarią radiotelegrafu na pokładzie. Wracał tym razem z wyprawy w rejon podbiegunowy.

Plakat imprezy promującej pocztę lotniczą, w ramach której dwukrotnie 31 lipca 1932 r. pojawił się w Gdańsku "Graf Zeppelin" (ze zbiorów Krzysztofa Gryndera).
Plakat imprezy promującej pocztę lotniczą, w ramach której dwukrotnie 31 lipca 1932 r. pojawił się w Gdańsku "Graf Zeppelin" (ze zbiorów Krzysztofa Gryndera).
O godz. 13:45 zauważono go z wieży kościoła NMP - nad miastem pojawił się krótko przed godz. 14. Ponownie, jak przy pierwszej wizycie, masa ludzi stanęła na ulicach, wyszła na balkony, pośpieszyła na punkty widokowe, by obejrzeć przelatujący sterowiec, który - jeśli wierzyć relacjom - "leciał wyjątkowo nisko".

Ponownie, jak w 1930 r., w porcie na cześć "Grafa Zeppelina", zawyły syreny statków. Sterowiec tymczasem dwukrotnie okrążył miasto, po czym odleciał na zachód, w kierunku powiatu kartuskiego.

1932 r.: plotka o człowieku spadającym z gondoli



Bez wątpienia wizyta "Grafa Zeppelina" 31 lipca 1932 r. najmocniej zapisała się na kartach historii miasta. Wynikało to z faktu, że po raz pierwszy słynny sterowiec wylądował wówczas na lotnisku we Wrzeszczu. Tego dnia zresztą "Graf Zeppelin" gościł na ziemi w Gdańsku dwukrotnie.

"Graf Zeppelin" na lotnisku we Wrzeszczu, 31 lipca 1932 r. (ze zbiorów Krzysztofa Gryndera).
"Graf Zeppelin" na lotnisku we Wrzeszczu, 31 lipca 1932 r. (ze zbiorów Krzysztofa Gryndera).
Około godziny 8 rano nadleciał od strony Nowego Portu i wylądował na lotnisku. Mimo porannych godzin, już wówczas powitały go tłumy gapiów. Porannemu lądowaniu towarzyszył zresztą pewien incydent - publiczność obserwująca manewr lądowania omyłkowo wzięła zrzucenie flagi lądowania ze sterowca (czyli normalny zabieg przy podejściu do lotniska) za... człowieka, który wypadł z gondoli. Plotka szybko rozprzestrzeniła się w tłumie, budząc niezdrowe emocje, dopiero później wszystko wyjaśniono. Lądowanie było związane z wymianą pasażerów (wysiadło 22, wsiadło 35 osób). Przy okazji kapitan sterowca otrzymał od władz gdańska bukiet kwiatów. Po krótkiej przerwie "Graf Zeppelin" wzbił się w powietrze, wykonał pętle, i poleciał w kierunku Szwecji.

1932 r.: tłumy szturmują lotnisko



Sterowiec ponownie pojawił się nad miastem wieczorem: o godzinie 19:15 nadleciał od strony Oliwy i Jelitkowa, po czym powtórnie wylądował we Wrzeszczu (o godz. 19:20). Pasażerów wyokrętowano. Na pokład pozwolono wejść jedynie dwóm dziennikarzom gdańskim. Reszta mogła podziwiać kolosa z oddali. Po pewnym czasie wzbił się w powietrze, zatoczył szeroki łuk nad Wrzeszczem i odleciał w kierunku zachodnim.

Koperta listu nadanego pocztą lotniczą z miejscowości Rønne z Bornholmu do Friedrichshafen w Niemczech (przewiezionego na pokładzie "Grafa Zeppelina") (ze zbiorów Krzysztofa Gryndera).
Koperta listu nadanego pocztą lotniczą z miejscowości Rønne z Bornholmu do Friedrichshafen w Niemczech (przewiezionego na pokładzie "Grafa Zeppelina") (ze zbiorów Krzysztofa Gryndera).
Przylot "Grafa Zeppelina" wzbudził sensację, ściągając w ciągu całego dnia na lotnisko aż 30 tysięcy widzów. Wizyta sterowca była wpisana w gdańską imprezę poświęconą poczcie lotniczej - na lotnisku w ciągu dnia odbywały się różne pokazy lotnicze, ale i tak wszyscy czekali na główny punkt programu, czyli drugą wizytę D-LZ 127. Tłumy, które szturmowały teren lotniska w godzinach popołudniowych, uniemożliwiły normalną pracę bileterom (wstęp na imprezę poświęconą poczcie lotniczej był biletowany). Zaroiło się zresztą od ludzi na dachach okolicznych budynków, balkonach, a nawet drzewach w okolicy lotniska - we Wrzeszczu, Strzyży Górnej, na obrzeżach Oliwy i na Zaspie.

1936 r.: w towarzystwie "Hindenburga"



Na kolejną szansę, by na własne oczy zobaczyć podniebnego kolosa, przyszło czekać gdańszczanom cztery lata. W przeciwieństwie także do poprzednich wizyt, tym razem D-LZ 127 pojawił się nie latem, ale wczesną wiosną. 27 marca 1936 r. przeleciał nad Gdańskiem w towarzystwie potężnego D-LZ 129 "Hindenburg". Oba statki powietrzne wracały z Prus Wschodnich, gdzie realizowały kampanię wyborczą związaną z wyborami do Reichstagu (odbyły się dwa dni później, tj. 29 marca 1936 r.).

"Hindenburg" nad Gdańskiem, 27 marca 1936 r. Najprawdopodobniej fotomontaż (ze zbiorów Krzysztofa Gryndera).
"Hindenburg" nad Gdańskiem, 27 marca 1936 r. Najprawdopodobniej fotomontaż (ze zbiorów Krzysztofa Gryndera).
Sterowce, w szczególności dwa wymienione, powszechnie uważane były za jedno z największych osiągnięć technicznych narodu niemieckiego. Z tego powodu często wykorzystywano ich wizerunek propagandowo - nie tylko podczas imprez lotniczych, ale także produkując znaczki pocztowe czy pocztówki z ich wizerunkami (spora z ich część była zresztą mniej lub bardziej zręcznymi fotomontażami).

Post scriptum



Koniec "Grafa Zeppelina" wiąże się ze wspomnianym "Hindenburgiem". Był to największy (razem z bliźniaczą jednostką D-LZ 130 "Graf Zeppelin II") sterowiec w dziejach świata. Obsługiwał głównie trasy międzykontynentalne, połączenia z Niemiec do USA. 6 maja 1937 r. D-LZ 129 spłonął podczas cumowania na lotnisku w Lakehurst w stanie New Jersey w USA. Zginęło 36 osób. Katastrofa ta położyła kres epoce sterowców, które uznano za zbyt niebezpieczne dla przewozów pasażerskich. Tytułowy "Graf Zeppelin" także zawiesił loty. Ostatecznie zezłomowano go już po wybuchu II wojny światowej, w 1940 r.

Opinie (143) 5 zablokowanych

  • (3)

    To musiał być szok zobaczyć coś takiego w tamtych czasach. Teraz można by było zastosować to jako nośnik reklamy cygar, kartaczy lub wibratorów.

    • 108 10

    • Tak....

      W sumie po co wibrator skoro może być kartacz. Taniej i smaczniej.

      • 15 2

    • ewentualnie kebaba

      • 11 2

    • Albo czopki doodbytnicze ;)

      • 18 1

  • Porządnie wykonany jak wszystko co niemieckie! (43)

    • 68 71

    • (12)

      Ja znam same wielkie wtopy niemieckich wyrobów. Np motoryzacja. Ostatnio wszystko om się sypie. Afery ze spalinami, rozlatujące się silniki w vagu , skrzynie biegów itd. Owszem technologię mają ale wykonanie i trwałość jak u chińczyków. Mit jakości podtrzymuje prasa ktora w PL jest w większości niemiecka.

      • 44 27

      • POzyteczni idioci na usługach za ojro (1)

        • 26 27

        • PiSdnięci kretyni na usługach za ruble

          • 28 20

      • (5)

        Hipokryta. Niestety i podkreślam - niestety ale nie możemy sie równać z przemysłem niemieckim.

        • 19 9

        • Niemiecki przemysł nic nie marnował. Przykład! Włosy z ofiar obozów zagłady, używane do wypychania materaców. (2)

          Złote zęby przetapiane na sztabki. I wiele innych "porządnie" wykonanych niemieckich wyrobów , nawet popioły z krematorium były dobrze wykorzystywane.

          • 28 5

          • owies (1)

            Smakosz owsa- osioł do tego popisuje się swoim zidioceniem publicznie.

            • 6 8

            • prawda w oczy kuje? Ale prawda cie wyzwoli.

              Gdzie tu jest zdegustowane kłamstwo? Co do osła to raczej piszesz o sobie? wypieranie się historii i faktów w tym dowodów to ośli sposób na chowanie głowy w piasek. W sprawie włosów to proponuje wycieczkę do jakiegokolwiek obozu zagłady.

              • 3 0

        • (1)

          tylko dlatego, że był on łupiony przez sąsiadów z obu stron przez dłuuuugie lata, dziś już jesteśmy konkurencyjni w wielu dziedzinach, a po uwolnieniu się z "unijnych ograniczeń" i mądrej polityce dot. zakupu technologii możemy być niedługo równorzędnym partnerem

          • 5 4

          • nie oddamy ani guzika!

            • 0 2

      • mam to samo doswiadczenie

        natomiast chinskie produkty ktore ostatnio kupilem okazuja sie wyjatkowo trwale i dobrej jakosci. Cos sie konczy cos sie zaczyna

        • 12 2

      • albo solidna stal japońska... (1)

        • 0 0

        • co to dla nas jakaś japonia

          dziś już jesteśmy konkurencyjni w wielu dziedzinach, a po uwolnieniu się z "unijnych ograniczeń" i mądrej polityce dot. zakupu technologii możemy być niedługo równorzędnym partnerem

          • 0 0

      • a drugiej strony kto nie ma wyrobów ten nie ma wtop

        • 0 0

    • made in Dżermany (6)

      VW i jego przekręty z silnikami

      • 24 9

      • (4)

        ig farben i ich gaz Zykłon B
        produkt i firma niemieckie

        • 23 1

        • W Sopocie na Grunwaldzkiej był sklep oferujący "oryginalne produkty niemieckie" : (3)

          Chciałem wejść i POwiedzieć : "Zyklon B - POproszę !"

          • 12 17

          • No tak, taki wchechpolak to tylko Polskie..

            Auto - syrena. Pralka - Frania. Telewizor - Neptun..

            • 15 16

          • (1)

            i kogo chciales tym zagazowac?

            • 8 2

            • Najlepiej siebie za kompletne marnowanie tlenu. Tyle CO2 wydycha a śladów intelektu brak.

              • 3 2

      • Herrrmann dze Dzerrrman !

        • 3 1

    • szpiegowali

      • 11 4

    • Znowu Technika Maliniaka ze Sreberka na przepustkę wypuścili ? (1)

      • 16 7

      • Stary ale przecież Maliniak siedzi cały czas na Nowogrodzkiej !!!

        Ale masz rację Maliniak nadaje się do Sreberka!

        • 11 13

    • Porządny jak komory gazowe (9)

      Jak garnitury Hugo BoSSa szyte przez więźniów obozów.
      Jak stal Kruppa z rudy z kopalń wydrążonych przez więźniów obozów.
      Jak leki Bayer a testowane na więźniach obozów.
      Jak sprzęt Siemensa który jako firma urósł dzięki bezpłatnej pracy robotników przymusowych.
      Jak naukowcy z podbitych krajów których porwali i zniewolili a których nie zdążyli zabić.
      Jak dzieła sztuki które pożyczyli sobie będąc tu gośćmi i zapomnieli oddać od kilku dziesięcioleci.
      Jak fabryki, technologie, zabytki, dzieła sztuki, i wszystko co dało się ukraść i wywieżć lub zniszczyć.
      Dużo by wymieniać.
      Wszystko co niemieckie to porządne, oprócz obozów koncentracyjnych.
      Bo te były Polskie

      PS Poprawcie mnie jeśli gdzieś się mylę.

      • 48 9

      • Ale obozy koncentracyjne też były porządne.. (5)

        Po zakończeniu IIWŚ Polskie Władze Ludowe skutecznie z nich korzystały i to wcale nie w celach rekreacyjnych. Więc mówienie o Polskich obozach śmierci nie do końca jest kłamstwem. No ale fakt, to przecież nie Polacy, tylko Komuchy Władzy Ludowej.. ale dlaczego Niemcy, a nie Naziści?

        • 15 19

        • Rozumiem że stawiasz znak równości (1)

          pomiędzy przemysłowym zabijaniem ludzi na niespotykaną skalę . Zorganizowanym działaniem rządu, firm z różnych gałęzi przemysłu od kopalń po przemysł medyczny wykorzystujący ludzi jako przedmioty a pojedynczymi przypadkami o których wspominasz?
          Przypomina mi to krzyk ludzi z VW podczas afery spalinowej "Wszyscy tak robią!"
          Okazało się że wszyscy to Audi Skoda Mercedes Seat czyli wszyscy nasi. Najlepiej jest uciekając z kradzionym portfelem krzyczeć Złodziej! Złodziej! W rozgardiaszu łatwiej się ukryć

          • 20 8

          • Nie..

            Stawiam na równi KAŻDE LUDOBÓJSTWO.

            • 13 8

        • czyli twój ociec POpaprańcu (2)

          • 9 16

          • Weź długi rozbieg i PiSdnij tym twoim pustym czerepem w ścianę, może zmądrzejesz. (1)

            Wyobraź sobie pisowski oszołomie, że mordowanie ludzi nie zakończyło się 8 maja 1945r. tylko trwało jeszcze kilka dobrych lat i czy ci się to podoba czy nie, Armia Ludowa nie była bardziej humanitarna dla przegranych Niemców. Możecie sobie powtarzać bajeczki na tych waszych sekciarskich spędach, wybielać morderców wyklętych, ale historii nie zmienicie. A teraz marszem na zlot neonazistów, pichcić torta na urodziny Hitlera.

            • 18 16

            • siema do ktorej masz dzisiaj dyzur

              • 3 1

      • Przestań używać tych i pokrewnych dibrodziejstw i wynalazków. (1)

        Wrócisz do średniowiecza, jak pis.

        • 8 11

        • Znowu wysyp kundli z wydziału propagandy kc pis z nadania karła i pod wodzą komisarza kuwetowego.

          • 5 9

      • idioto!

        Wymjen ,jedna firme polska ,ktura jest albo byla konkurencyjna przed ,albo po wojnie?!

        • 0 2

    • To prawda, gdybyśmy nie walczyli z Niemcami w latach 39-45 (6)

      To byśmy teraz mieli wydolny system zdrowotny, sieć bezpłatnych autostrad, dobry system emerytalny, lepsze szkolnictwo etc. Szkoda naszych przodków, którzy niepotrzebnie krew przelewali, a my teraz marnujemy ich wysiłek i ich przelaną krew. Wszyscy byśmy mówili pięknie po niemiecku i byłoby fajniej, lepiej niż jest teraz.

      Edzio wam wszystko wytłumaczy.

      • 11 20

      • Mentalność pańszczyźnianego chłopa nadal w żyłach.

        • 20 6

      • pitolnij się edzio w glacę

        a POrządnie.

        • 10 10

      • polecam ksiazke Zychowicza

        jw

        • 6 1

      • Obawiam się, że nie tak by było - bylibyśmy w strefie wpływów ZSRR

        Zostalibyśmy pod wpływami radzieckimi jak NRD. Fakt, że dziś w byłej NRD jest lepiej niż w Polsce...
        Inna sprawa, że nie ma nic ważniejszego niż życie, więc nie warto walczyć. Majątku się dorobi - życia nie

        • 7 0

      • Edzio, wytłumacz mi.. (1)

        Tacy Czesi, Słowacy, Węgrzy, Rumuni, Bułgarzy, Finowie nie walczyli z Niemcami i nie jest tam tak pięknie a do tego nie gadają po niemiecku, dodam drogi Edziu, że byłem w części wymienionych państw i zapewniam, ciężko dogadać się po niemiecku...
        ...o co więc Ci chodziło z tą walką? co konkretnie masz na myśli?

        • 0 0

        • Ale nas Niemcy chcieli zniemczyć, chcieli nam w ten sposób pomóc.

          Chcieli pomóc, bo widzieli że Polacy nie radzą sobie z zagospodarowaniem wolności, którą odzyskali 1918 roku. Innym nacjom nie chcieli pomóc. Dlatego do nas przyjechali w 1939, ale nasi na Westerplatte ich pogonili.

          • 2 3

    • Maliniak matole

      Jak silniki TSI we wszystkich niemieckich padłach zżerające 1 l oleju na 1000km. i analizatory spalin w dieslach mających zaniżać normy spalin. Gdyby Makrela nie POdparła WV z budżetu( wbrew zasadom unijnym ) , to już by nie istniał . Same odszkodowania z USA by wystarczyły do upadku.

      • 10 5

    • No, niemieckie skoki dzisiaj były gorzej wykonane od naszych ;)

      • 9 1

    • Ile dzisiaj nabiles postów na pierwszej stronie pod różnymi nickami?

      • 5 0

  • Kiedyś to potrafili coś z niczego zrobić, a teraz to nic. (7)

    Teraz wszystko takie mierne, słabe i jednorazowe. Chociaż nie wszystko jest jednorazowe - siatki wycofali.

    • 54 13

    • Teraz też potrafią ...

      Strasznie nieudolną zniekształcającą propagande wobec Polski .

      • 11 7

    • dr Spanner ten to potrafił robić coś z niczego! (3)

      • 7 2

      • Łgarstwa (2)

        ..poczytaj trochę na ten temat...

        • 4 4

        • Zgadza się, to ta głupia komunistyczna prokurator wymyśliła - grafomanka Nałkowska.

          • 9 6

        • Jedni mówią co wiedzą inni wiedzą co mówią.

          Łgarstwa? Ciekawe spostrzeżenie. Nie wypowiadam się w temacie o którym nie mam pojęcia. Tym się różnimy. Temat uznaje za zamknięty.

          • 6 2

    • (1)

      Kiedyś to były czasy... Teraz to nie ma czasów...

      • 4 1

      • Tiażołyje czasy ,rzekł Rus gdy z Banhofa czasy niósł.

        • 2 0

  • Jakby go napelniali helem (10)

    to by sie nie sfajczyl ...

    • 32 7

    • (5)

      jakby mieli hel, to by napełniali.

      • 17 2

      • Hindenburgh.

        sfajczył sie nie przez wodór, tylko przez kapitana - durnia

        tak jak Titanik, spłonąl przez durnia kapitana

        • 18 2

      • Jak mieli wodor to mogliby miec hel (3)

        • 5 8

        • Wyjaśnij proszę

          Masz na myśli syntezę jądrową?

          • 8 3

        • (1)

          Z powietrza w życiu nie otrzymasz żadnych rozsądnych ilości ani wodoru ani helu - obu ich tam prawie nie ma (wodór i owszem, ale związany z tlenem). Wodór otrzymuje się głównie przez elektrolizę wody (więc o surowce łatwo) a hel obecnie filtruje się z gazu ziemnego, jeśli dane złoża mają go odpowiednio dużo (Polska jest przez to jednym z głównych producentów helu), a jakimi metodami otrzymywało się czysty hel w czasach międzywojennych, to nie jestem pewien, ale łatwiej na pewno nie było.

          Poza tym, Niemcy po I WŚ były objęte embargiem na hel - stąd wodór w sterowcach.

          • 0 0

          • Niemcy importowali hel z USA.

            Ale Roosevelt zakazal dalszego exportu do Niemiec widzac jak hitleryzm sie szerzy w Niemczech. Stad pozostal wodor.

            • 1 0

    • Przed wojną był Hel? Czy tylko jakaś osada rybacka?

      • 12 6

    • Ale by się rozbił o brzozę..

      • 12 2

    • Hel jest cięższy od wodoru. (1)

      • 6 0

      • A Władysławowo jest bliżej.

        • 12 2

  • Hm... (7)

    Szok to byłby i dziś:
    Załoga: 40
    Liczba miejsc: 20 pasażerów (kajuty jak na okręcie, dlatego tak mało ale za to jak wygonie)
    Długość: 236,53 m (dla porównania A320, Wizzair lata tym z Gdańska, ma 37,75m długości)
    Średnica: 30,48 m (A320 ma rozpiętość skrzydeł 34,10m)
    Pojemność: 105,000 m3 (A320 - 37,41m3 w ładowni)
    Masa własna: 58 000 kg (A320 - 42,600 kg)
    Masa użyteczna: 15 000 kg, (A320 - 9,900 kg)
    Napęd: 5 silników Maybach, każdy po 410 kW (550 hp)
    Prędkość maksymalna: 128 km/h (przelotowa w granicach 100-110 km/h)
    Zasię: 10,000 do 12,000 km (A320 - 15,400 km)

    Wielkie, lśniące latające cygaro.

    https://en.wikipedia.org/wiki/LZ_129_Hindenburg#/media/File:Giant_Aircraft_Comparison.svg (porównanie Hindenburga, 245m długości do paru współczesnych samolotów)

    Niestety łatwopalne z powodu wykorzystania wodoru. A katastrofa Hindenburga oraz zwiększenie osiągów samolotów pogrzebały ten środek transportu.

    • 70 2

    • (3)

      łatwopalność nie miała by znaczenia dziś
      a nawet wtedy niekoniecznie, gdyby nie wojna

      hel jest dziś tańszy, mógłby być podgrzewany, lżejszy niż wodór
      i nie stosowano by tych farb, przez któure Hind splonął.

      a gwozdź do trumny wbiła sterowcom Wielka Wojna

      gdyby komunikacja była oparta na sterowcach, to cena biletu do USA
      była by dzis 500zł max.

      • 13 3

      • Każdy by wolał dopłacić i lecieć tam kilkanaście godzin zamiast kilku dni.

        • 4 3

      • jaka wielka wojna ?? (1)

        • 2 1

        • Francusko Pruska w 1871 roku

          • 0 0

    • (1)

      Z tym zasięgiem to trochę przesadziłeś. Słyszałeś żeby A320 latał np. do Ameryki Północnej na jednym tankowaniu?

      • 8 0

      • Hm...

        Dzięki za zwrócenie uwagi. Strona ma ewidentny błąd (i to w 3 modelach) polegający na dodatnie prze cyrlą 5 cyfry 1. Średnio będzie to ok 6000 km zasięgu (tak podają 3 inne strony ze specyfikacjami tego modelu).

        • 4 0

    • Ano byłby szok, potwór niesamowity. Jeden z widoków, które bardzo chciałbym mieć okazję zobaczyć, ale się to niestety nie uda. Piękne bydlę.

      • 6 0

  • Rewelacja! (1)

    Bardzo ciekawy artykuł. Dziękuję autorowi :)

    • 124 3

    • Jakiś film by się przydał...

      • 2 0

  • Sterowiec przeleciał nad Gdańskiem (17)

    Wtedy Wolnym Miastem,a także jeszcze stolicą Kaszub

    • 21 36

    • (10)

      Stolice macie w Koscierzynie a nie w Gdansku . Gdansk to nie Kaszuby.

      • 24 8

      • Gdańsk jest miastem okupowanym przez Polskę (sic!) (3)

        Według konferencji poczdamskiej ziemie należące przed wojną należące do Niemiec (m.in. Pomorze Zachodnie) zostały przyznane Polsce. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Gdańska, który przed II wojną światową nie należał do Rzeszy Niemieckiej, tylko był niepodległym państwem. Na wspomnianej już Konferencji Poczdamskiej terytorium do tej pory okupowanego przez III Rzeszę Gdańska Alianci oddali na 50 lat pod jurysdykcję Polski. Jak nie trudno policzyć te postanowienia wygasły w 1995.

        • 15 9

        • Gdańsk został z zadowoleniem wcielony do III rzeszy. Nikt nie protestował!!

          ilu Gdańszczan brało czynny udział w walce o 1000 letnia rzeszę na ochotnika? Ilu Gdańszczan brało udział w mordowaniu narodów na hwałę Hitlera?

          • 0 1

        • ostatniego pomorca, czyli dzisiejszego Kaszubę, Krzyżacy zarznęli w 1308 roku. (1)

          Tu było Pomorze Gdańskie nie kaszuby. Nawet niemcy nie mówili o kaszubach tylko o wyrobnikach.

          • 0 1

          • A w którym roku zarżnięto ostatnią szarą komórkę w twoim mózgu?

            • 0 1

      • Te Gduńszczanin!

        Co Ty pleciesz? Przecież Nasz ukochany prezydent, właściciel wielu kont i mieszkań już chyba dziesięć lat temu ogłosił Nas stolecą Kaszub.

        • 5 11

      • gdanszczaninem to zapewne jesteś w najlepszym razie od 2 pokolen (1)

        a Gdańsk jest najwazniejszym miastem dla etnicznych Pomorzan, czyli w tej chwili już tylko Kaszubów, od stuleci

        • 3 3

        • CHyba od 2 rejestracji na aucie, pierwsza była iławska

          • 3 0

      • (1)

        Gdańsk leży na kaszubskim obszarze etnicznym i to on pełni funkcję centrum administracyjnego dla całych Kaszub. Od wieków jest też dla Kaszubów głównym ośrodkiem gospodarczym. W tradycji kaszubskiej stołeczną funkcję Gdańska podkreśla przede wszystkim katedra oliwska, zwana kaszubskim Wawelem, w której znajduje się grobowiec władców wschodniopomorskich.

        Jednak największym kaszubskim miastem jest Gdynia w której mieszka ok. 80000 Kaszubów. Co do Kaszubów urodzonych już w Gdyni z małżeństw mieszanych, czyli tzw. pół-kaszubów - nie pamiętam dokładnej liczby, w każdym razie, informacja do odszukania w publikacjach.

        W Gdańsku żyje ok. 40000 Kaszubów.

        • 4 1

        • co to jest 40 tyś., 80 tyś. kiedy w województwie pomorskim żyje prawie 2,5 miliona ludzi?

          W ostatnim spisie ludności w 2011 roku do pochodzenia kaszubskiego przyznało się aż 234 tyś. czyli nie całe 10 % mieszkańców pomorza Gdańskiego.

          • 0 0

      • Gdańsk to Floryda, masz rację!

        • 0 0

    • wejherowianka (2)

      Gdańsk był zawsze proniemiecki. Mój pradziadek opowiadał, jakim uwielbieniem gdańszczanie pałali do Hitlera i z jakim entuzjazmem przyjmowali parady brunatnych koszul. W międzywojniu nikt tutaj na Pomorzu nie uważał Gdańska jako propolskiego. Coś z tego niemieckiego szowinizmu końca XIX w. i początku XX, rozdmuchanego w latach 30-tych XX, pozostało w rdzennych gdańszczanach do dzisiaj, resztę dopełnia "gorąca krew" przesiedleńców ze wschodu.

      • 9 11

      • wejherowianka (1)

        Aktualnie na kuracji w Kocborowie.

        • 3 5

        • Nie, bliżej - srebrzysko.

          Dziwi mnie tylko, że można tam używać netu do komentarzy .

          • 1 3

    • (2)

      W samym centrum Gdańska nie było większych skupisk ludności kaszubskiej. (Pomijam Kaszubów niemieckojęzycznych uważających się za Niemców). Co innego w miejscowościach, które aktualnie znajdują się w granicach administracyjnych Gdańska i dziś są dzielnicami tegoż miasta.

      Polecam książkę Stefana Ramułta "Statystyka ludności kaszubskiej" z 1899 roku oraz publikacje Friedricha Lorenza z 1925 roku. Na jego "mapie narzeczy pomorskich" nawiększymi skupiskami Kaszubów posługujących się swoim językiem na codzień, w pobliżu Gdańska były wsie: Brzeźno, Oliwa, Banino, Rębiechowo, Matarnia, Kokoszki, Brętowo, Bielkówko.

      Przy okazji polecam także publikację Stefana Ramułta z 1893 roku "Słownik języka pomorskiego czyli kaszubskiego"

      • 4 0

      • PS. Według spisu powszechnego przeprowadzonego w grudniu 1939 przez Niemców w okręgu rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie. Na 188 tys. osób, które jako ojczysty podały język kaszubski, 100 tys. przyznało się do narodowości polskiej, 81 tys. - do narodowości kaszubskiej, a 7 tys. zadeklarowało narodowość niemiecką.

        • 3 1

      • wejherowianka

        No zobacz, a potomkowie mieszkańców Oliwy, Brętowa czy Brzeźna, których ojcowie na rynek do Wejherowa kartofle jechali sprzedawać ujadają, że Wejherowo to wieś.

        • 3 2

  • Turek płakał jak sprzedawał.. (2)

    • 21 14

    • A ty dalej na wikcie matki ! (1)

      • 6 0

      • Radunia alkoholem chyba plynie. Stad te durne wpisy na forum.

        Wiec musisz to zrozumiec..

        • 0 0

  • Pamiętam to jak dziś (5)

    • 35 2

    • (4)

      Ja też. Mój wnuczek machał mu chorągiewką.

      • 13 5

      • Łał. Opuszczone łapki zapewne od prawdziwych polskich patriotów bez poczucia humoru :)

        • 9 4

      • Łapki za komentarz wtórny, ten pierwszy był śmieszny, twój żałosny. (1)

        • 2 7

        • Żart w drugim komentarzu dotyczył wyłącznie wieku. Dałeś się złapać w pułapkę własnych chorych myśli. I to jest żałosne, chociaż w pewnym sensie też i śmieszne.

          • 1 1

      • antek ty nie masz wnuczka

        • 1 1

  • przygotowywali sie do wojny (2)

    Latal i robil zdjecia. Topografia itp. Niemiecka pracyzja, planowanie.' Bo lecial nisko', bo zoom mieli slaby.. pewnie nadal maja zdjecia starego gdanska i okolic. A najlepsze jest to ze mogli widziec wioske brzezno, wioske jelitkowo, jezioro zaspa- ale to raczej za krzyzakow. No i ta gdynia..

    • 26 9

    • bo ataku

      Ataku nie zaplanujesz z dnia na dzien. Plan byl. Dzien po dniu.

      • 11 3

    • zdjęcia lotnicze są, instytut herdera, z roku 1929

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.