Fakty i opinie

stat

Sopot: pocięli pamiątkę po Haffnerze

Tak, jeszcze w październiku ub. ro. prezentował się pień ogromnej topoli powalonej w 1997 roku przez wichurę.
Tak, jeszcze w październiku ub. ro. prezentował się pień ogromnej topoli powalonej w 1997 roku przez wichurę. fot. Brunon Wandtke

Kilka miesięcy temu władze miasta obiecywały Towarzystwu Przyjaciół Sopotu, iż gigantyczny pień powalonej przez wichurę topoli, leżący w Parku Południowym, zostanie zachowany i oznaczony specjalną tablicą. Podczas prac związanych z rewaloryzacją parku drzewo jednak pocięto.



Tak jedno z najstarszych drzew w Parku Południowym wyglądało kilkadziesiąt lat temu.
Tak jedno z najstarszych drzew w Parku Południowym wyglądało kilkadziesiąt lat temu. mat. archiwalne TPS
Marek Sperski, jeden z członków TPS, znany także z wielu publikacji na temat Sopotu, trzy lata temu był konsultantem wstępnego projektu rewaloryzacji parku. Jak twierdzi, projekt, który wówczas opiniował, zakładał zachowanie pnia liczącego 180 lat drzewa, które w roku 1997 powaliła wichura.

Podobne informacje dotyczące pnia, leżącego niedaleko Zakładu Balneologicznego zobacz na mapie Sopotu znalazły się w piśmie skierowanym przez sopockich urzędników do TPS latem zeszłego roku. - Przy obecnych planach modernizacji Parku Północnego uwzględnimy iluminację powalonego drzewa oraz umieszczenie odpowiedniej tablicy informacyjnej - czytamy w dokumencie.

Tymczasem... - W tej chwili trwają na terenie parku prace renowacyjne. Ze smutkiem stwierdziłem, że pomnik przyrody pocięto. Pozostał jeszcze niewielki fragment pnia o długości około 2 m, który mimo wszystko warto uratować - mówi Marek Sperski.

Dlaczego, zdaniem TPS, pień starej topoli jest tak cenny? - Sądząc z informacji podanej w 1905 r. przez doktora Schultza w najstarszej naukowej monografii o dziejach Sopotu, mógł to być okaz osobiście posadzony przez Jana Jerzego Haffnera, założyciela sopockiego uzdrowiska - twierdzi Marek Sperski.

Czy urzędnicy zrobili dobrze tnąc pień zabytkowej topoli?

nie, takich pamiątek w mieście jest mało, trzeba dbać o każdą z nich 35%
zostawienie zdrowej części pnia to dobre rozwiązanie 32%
dziwię się, że całego tego drzewa nie oddano na opał 33%
zakończona Łącznie głosów: 942
Urzędnicy twierdzą, że powalone drzewo nie było pomnikiem przyrody, więc kontrowersji z usunięciem części pnia, przynajmniej w zakresie prawnym, być nie może. Zaznaczają także, że nie mieli innego wyboru.

- Pień zaczynał gnić, zaczynały się pojawiać nieprzyjemne zapachy, a trudno byłoby oddzielić go w ten sposób, aby np. nie mogły do niego podchodzić dzieci - mówi Monika Sawicka, zajmująca się zielenią w sopockim Zarządzie Dróg i Zieleni.

W podobnym tonie wypowiada się także Jacek Karnowski, prezydent Sopotu. - W związku ze złym stanem zdrowotnym i zagrożeniem sanitarnym kłody topoli, leżącej od 13 lat w Parku Południowym, w momencie rozpoczęcia prac związanych z rekultywacją całego parku i przywrócenia mu charakteru kuracyjnego, podjęto decyzję o usunięciu najbardziej chorej części pnia - mówi.

Zepsuta część drzewa po oczyszczeniu trafi do sopockich artystów rzeźbiarzy. - Powstałe prace wrócą do miasta i zostaną wyeksponowane w przestrzeni publicznej. Zdrowsza część pnia topoli pozostanie na miejscu, zostanie ustawiona na specjalnych podporach i oznakowana - uspokaja Jacek Karnowski.

Opinie (88) 12 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.