Fakty i opinie

stat

Spędzili noc na tratwie ratunkowej

Wbrew obiegowej opinii pierwszeństwa nie mają kobiety i dzieci. Do tratwy ratunkowej najpierw wchodzi najsilniejszy, który pomaga pozostałym.
Wbrew obiegowej opinii pierwszeństwa nie mają kobiety i dzieci. Do tratwy ratunkowej najpierw wchodzi najsilniejszy, który pomaga pozostałym. mat. prasowe

12 godzin na tratwie ratunkowej, wchodzenie do niej z wody w kombinezonie ratunkowym i ćwiczenia figur, które pomagają uratować życie nawet w lodowatej wodzie - to tylko niektóre atrakcje, jakie w nocy z niedzieli na poniedziałek zorganizowała Akademia Marynarki Wojennej zwycięzcom aukcji WOŚP.



Nie zabrakło emocji, ale też pięknych widoków.
Nie zabrakło emocji, ale też pięknych widoków. mat. prasowe
- Co na tratwie, to tajemnica - krzyknął na odchodne instruktor Tomasz Głowacki, który opiekował się "dobrowolnymi rozbitkami".

To oczywiście żart, bo czas przy jego opowieściach mijał szybko i w wesołej atmosferze. Wesołej, bo "katastrofa", w której uczestniczyli, była oczywiście "na niby". Za to wszystkie pozostałe elementy ćwiczenia - całkiem na poważnie.

- Pamiętajcie, że najbliższy ląd jest pod wami. Dziewięć metrów pod wami - uśmiechał się komandor Wojciech Mundt z Akademii Marynarki Wojennej, gdy cztery osoby wskakiwały z instruktorem do tratwy.

Lubisz ekstremalne przygody?

tak, uwielbiam takie akcje 35%
tak, ale to nie sposób na życie, raczej rozrywka raz na jakiś czas 40%
nie bardzo, choć zdarzyło mi się mieć 8%
nie, to zdecydowanie nie dla mnie, ale lubię czytać o takich akcjach 17%
zakończona Łącznie głosów: 412
Zaczepiona została ona na holu do holownika Puck i "porzucona" na kotwicowisku Zatoki Gdańskiej na wysokości Bulwaru Nadmorskiego zobacz na mapie Gdyni.

Kim są - dla wielu zapewne dziwni - ludzie, którzy zapłacili za to, by spędzić noc na tratwie ratunkowej? To Jakub Syta z Warszawy - współwłaściciel firmy zajmującej się bezpieczeństwem informacji, Jarosław Łoszczyński z Poznania, który prowadzi firmę leasingową oraz dwoje mieszkańców Pomorza: analityk danych i lektor języka rosyjskiego Magdalena Machelska oraz piszący te słowa. Trzej panowie to miłośnicy ekstremalnych doznań: żeglują, nurkują, wszyscy mają za sobą skoki ze spadochronem. Magdalena Machelska również nie stroni od podobnych rozrywek - jest m.in. sternikiem motorowodnym.

Po skoku do wody, ubrani w kombinezony ratunkowe, przećwiczyliśmy figury, które pozwalają zachować jak najwięcej ciepła nawet w lodowatej wodzie. Siły odzyskiwaliśmy racząc się batonami energetycznymi będącymi na wyposażeniu tratwy.

- Było super! Najbardziej podobał mi się skok do wody w kombinezonie i wchodzenie do tratwy - mówiła zachwycona Magdalena Machelska.

- To coś, czego normalnie nie można kupić, bo nikt kursów z noclegiem na tratwie nie organizuje - dodawał Jakub Syta.

- To świetne przeżycie i coś nowego, więc wspomnienia na pewno będą rewelacyjne. No i nic tak nie smakuje, jak jajecznica zjedzona na morzu po nocy spędzonej w tratwie ratunkowej - podsumował Jarosław Łoszczyński.

"Noc na tratwie" kosztowała w sumie 1,1 tys. zł. Całość kwoty trafiła na konto Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Opinie (33) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.