Fakty i opinie

stat

Spędziliśmy dzień z gdyńską drogówką


Według policjantów z patrolu drogówki to był bardzo spokojny dzień na gdyńskich drogach. Założę się jednak, że u większości osób tyle nie dzieje się w pracy przez cały tydzień. Na wspólnej służbie z policją poznaliśmy nie tylko kuriozalne tłumaczenia kierowców, ale też zaskakującą nieznajomość prawa u niektórych z nich.



Czy trójmiejscy kierowcy przestrzegają przepisów?

tak, zdecydowana większość przestrzega przepisów 7%
raczej tak, choć zdarzają się wyjątki 24%
raczej nie, większość omija je, gdy tylko może 49%
nie, głównie dlatego, że kierowcy nie znają przepisów 20%
zakończona Łącznie głosów: 1229
W gdyńskim wydziale ruchu drogowego jest podział na policjantów zajmujących się obsługą wypadków i kolizji oraz tych, którzy dbają o bezpieczeństwo na drogach przede wszystkim poprzez prewencję i dyscyplinowanie kierowców popełniających wykroczenia. My trafiliśmy do patrolu obsługującego zdarzenia drogowe w ostatni piątek. Według statystyk to zazwyczaj dzień, w którym najwięcej się dzieje.

Zobacz także: Wspólna służba z patrolem Straży Miejskiej.

Początek dnia jest jednak spokojny. Dyżurny nie informuje nas o żadnej kolizji, więc jedziemy w teren, na patrol. Jestem w dużym, oznakowanym radiowozie, ze mną sierż. sztab. Magda Kurs, która od 7 lat pracuje w policji i asp. Krzysztof Samson, w służbie od 17 lat. Zgrany duet - od razu widać, że doskonale się rozumieją i lubią pracować razem. Szybko okazuje się, że nawet dojeżdżają jednym samochodem do pracy, bo mieszkają niedaleko siebie.

- I muszą się kierowcy dziwić, bo jak ktoś przeszarżuje, albo zrobi coś dziwnego, to od razu wychylamy się i zaglądamy do jego samochodu. Nawyki z pracy pozostają - śmieją się funkcjonariusze.
Taryfikator bez zmian nie robi wrażenia

Nie trzeba jednak długo czekać, by zrobiło się poważniej. Dosłownie po kilkuset metrach widzimy pierwszego kierowcę popełniającego wykroczenie. Pewien pan postanowił zawrócić w niedozwolonym miejscu ul. Władysława IV zobacz na mapie Gdyni, choć 50 metrów dalej mógł to zrobić w pełni legalnie. Co więcej, wykonując manewr zajechał nam drogę. Można nie zauważyć oznakowanego radiowozu, który jedzie naprzeciwko? Jeszcze nie raz przekonam się tego dnia, że można. Ale to kosztuje. W tym przypadku 250 zł i 5 punktów karnych. Kwota mandatu zgodnego z nie zmienianym od 17 lat taryfikatorem, nie robi wrażenia na kierowcy luksusowego mercedesa GLS.

- Aaaaa, bo spieszę się do kliniki - rzuca tylko w ramach usprawiedliwienia.
Policja gasi niepotrzebne emocje

Chwilę później jedziemy pod Urząd Miasta zobacz na mapie Gdyni, gdzie doszło do kolizji. Mężczyzna kierujący Land Roverem przyznaje się do winy, ale mimo tego emocji nie brakuje. Nie wiadomo czy dopiero po przyjeździe wyraził skruchę, a można tak zakładać, skoro kobieta, której rozbił samochód, wezwała policję. Zresztą żona sprawcy próbuje wszystkich przekonać, że jej mąż nic złego nie zrobił.

- Przecież miał włączony kierunkowskaz! - krzyczy.
- Czy ma pani prawo jazdy? Czy włączanie kierunkowskazu oznacza, że miał pierwszeństwo? - pyta retorycznie Magda Kurs.
- Mam, od 40 lat. A przecież weszły nowe przepisy, które mówią, że jak ktoś ma kogoś po prawej, to może jechać - brnie dalej kobieta.

Żadne tak kuriozalne przepisy na szczęście nie weszły w życie, ani nikt nie chce ich wprowadzić. Najprawdopodobniej żona sprawcy kolizji, który nie zachował ostrożności i wymusił pierwszeństwo, coś pamięta o zasadzie skrzyżowań równorzędnych i pierwszeństwie z prawej strony, ale nie do końca wie co...

Zobacz więcej: Taryfikator mandatów w 2018 roku.

Jej mąż też jest w bojowym nastroju i obraża kobietę, w której auto wjechał. Zdecydowana reakcja policjanta ustawia go jednak do pionu i uspokaja na tyle, że na koniec nawet przeprasza za swoje zachowanie. Spóźniona skrucha jednak nie wystarczy. Za kolizję otrzymuje mandat 450 zł i 6 punktów karnych. Jako sprawca szkody może też spodziewać się wyższej składki ubezpieczeniowej w przyszłości.

Kiedy warto wezwać policję do kolizji?

Kolejna kolizja ma miejsce na obwodnicy i nie jest już tak oczywista. Policję wezwał kierowca ciężarówki. Twierdzi, że w jego bok wjechał samochód osobowy, który szybko odjechał, mimo widocznych zniszczeń. Uszkodzenia samochodu ciężarowego to zaledwie jedna odgięta lampka. Dlaczego więc kierowca TIR-a zdecydował się wezwać policję?

- Pewnie odjechał, bo był pijany. Ale co jak nie był i spisał, albo nagrał moje numery, a potem zgłosi, że to ja w niego wjechałem i uciekłem? Jaką będę miał możliwość obrony? Żadną - mówi kierowca ciężarówki.
Zapewnienie sobie alibi nie do końca się jednak powiodło, bo zgłaszający oberwał rykoszetem. Okazało się, że nieważne są badania techniczne jego auta, więc zatrzymany zostanie dowód rejestracyjny.

- No właśnie się zorientowałem, jak po was zadzwoniłem, ale było już za późno - przyznaje kierowca.
Kierowca ma tydzień na przeprowadzenie badania, albo samochód będzie musiał odstawić na parking.

Jak tłumaczą się piesi i kierowcy?

Do końca tej służby nie dochodzi już do żadnej kolizji. Policjanci nie mogą się nadziwić, że jest taki spokój. Żartujemy, że dziennikarz Trojmiasto.pl powinien jeździć z patrolem co tydzień, a po roku będzie można się pochwalić znakomitymi wynikami i spadkiem liczby niebezpiecznych zdarzeń.

Brak wypadków nie oznacza jednak, że będziemy się nudzić. Wystarczy mieć dobry wzrok, a tym policjanci tego patrolu pochwalić się z pewnością mogą. Bo gdy próbuję się wcielić w ich rolę i chcę pierwszy wypatrzeć popełniającego wykroczenie, to za każdym razem, gdy jeszcze nie jestem pewien, słyszę hasło: "komórka", "czerwone", "pasy". I za chwilę kolejne zatrzymanie i mandat.

Podziwianie z jaką gracją kierowcy próbują niepostrzeżenie zapiąć pasy patrząc dla niepoznaki w drugą stronę, albo niepostrzeżenie odłożyć telefon, może być zabawne, ale jeszcze ciekawiej robi się przy słuchaniu tłumaczeń. Zwłaszcza, że bywają one ryzykowne.

Jak choćby przekonywanie policjantów, że "to pierwszy raz", podczas gdy po wpisaniu numeru PESEL do bazy, funkcjonariusze widzą całą historię wykroczeń. Często niemałą.

A tymczasem mogliśmy usłyszeć m.in.:


  • za pierwszy raz zawsze jest przecież pouczenie,

  • jak idę obok przejścia dla pieszych, to mnie czerwone nie obowiązuje,

  • chciałabym zapłacić z góry,

  • proszę mnie puścić, bo spieszę się z dzieckiem do lekarza

Opinie (153) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.