Fakty i opinie

stat

Spór o działkę na Morenie. Prawo pozornie sprzeczne

Pan Wojciech ma prawomocne postanowienie sądu o zabezpieczeniu nieruchomości, a deweloper prawomocne pozwolenie na budowę. Obie strony są przekonane, że mają prawo do dysponowania miejską działką przy ul. Migowskiej na Morenie. Na początku września spór się zaognił, doszło do rękoczynów i interwencji policji. Kto ma rację?



Kto twoim zdaniem ma rację w tym sporze?

inwestor, który dysponuje przecież pozwoleniem na budowę 23%
czytelnik, który posiada odpowiednie postanowienie sądu 46%
to bardzo skomplikowana sprawa, nie mam zdania 31%
zakończona Łącznie głosów: 1358
Aktualizacja, 23 września, godz. 13:10 Po dwóch tygodniach od przesłania naszych pytań ws. sporu o działkę przy ul. Migowskiej, otrzymaliśmy odpowiedź od przedstawiciela inwestora, dewelopera Comfort Life.

- Prace budowlane są realizowane na podstawie i w sposób zgodny z ważną decyzją administracyjną - pozwoleniem na budowę drogi. Wspomniana decyzja jest ostateczna, według wiedzy spółki nie zostało wszczęte i nie jest prowadzone jakiekolwiek postępowanie mające na celu wzruszenie jej prawomocności. Spółka nie posiada również jakichkolwiek informacji pozwalających sądzić, że w.w. decyzja jest obarczona jakąkolwiek wadliwością, którą mogłaby skutkować jej uchyleniem w przyszłości - informuje Grzegorz Broniś.
Całość stanowiska dewelopera można przeczytać tutaj (format PDF).




Półtora tygodnia temu na niezabudowanej miejskiej działce znajdującej się obok domu przy ul. Migowskiej 72 w  Gdańsku, pojawiła się ekipa budowlana. Robotnicy pojawili się tu na zlecenie firmy deweloperskiej, która nieco dalej buduje osiedle mieszkaniowe Migowskie Wzgórza. Na miejskim gruncie mieli wybudować drogę prowadzącą na teren budowy.

Naprzeciw nim stanął pan Wojciech*, którego działka znajduje się tuż obok. Jego zdaniem na miejskim terenie przylegającym do jego domu nie można prowadzić żadnych prac.

- Ten teren jest sporny, ponieważ wraz z mamą złożyliśmy do sądu wniosek o jego zasiedzenie. Tata użytkował ten grunt od 1959 roku, mieliśmy na nim sad. Sprawa o zasiedzenie trwa od ok. dwóch lat i wciąż jest w toku. Na miejsce została wezwana policja, ale wkrótce potem odjechała. Usłyszałem, że ekipa budowlana ma swoje zezwolenie, ja mam swój dokument i nie wiedzą, co z tym zrobić - tłumaczy czytelnik.

Szarpanina z grupą ochroniarzy



Pan Wojciech twierdzi, że podczas wejścia ekipy budowlanej na teren spornej nieruchomości doszło do szarpaniny między nim a ochroniarzami. Czytelnik miał zostać poturbowany. Z jego relacji wynika, że otrzymał kilka ciosów w plecy i brzuch oraz wykręcono mu ręce.

Czy rzeczywiście tak było, będzie wyjaśniać policja. Pan Wojciech zrobił w szpitalu obdukcję, następnie udał się na komisariat i złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

Klauzula wykonalności, w którą zostało opatrzone postanowienie sądu.
Klauzula wykonalności, w którą zostało opatrzone postanowienie sądu. fot. Rafał Borowski/Trojmiasto.pl

Postanowienie sądu z klauzulą wykonalności



Za panem Wojciechem przemawia nie tylko jego własne przekonanie o słuszności swoich racji. Dysponuje on postanowieniem sądu w sprawie spornej nieruchomości, zaopatrzonym w klauzulę wykonalności.

- Mam prawomocne postanowienie sądu z 27 listopada 2018 r. o nakazaniu uczestnikowi postępowania - czyli Gminie Miasta Gdańska - wstrzymania się od podejmowania jakichkolwiek czynności na terenie tej nieruchomości do czasu rozstrzygnięcia sprawy. Postanowienie jest opatrzone klauzulą wykonalności z 1 sierpnia 2019 r. Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ w Gdańsku polecił wszystkim osobom, urzędom i organom, których to może dotyczyć, aby postanowienia niniejszego tytułu wykonały. Inwestor nie respektuje tego postanowienia, choć jest prawomocne. Nie rozumiem dlaczego - dziwi się pan Wojciech.
Nasz czytelnik przekonuje dodatkowo, że zapłacił miastu podatek za użytkowanie spornego gruntu do końca bieżącego roku.

Dziś teren jest już ogrodzony, splantowany, wycięto rosnące na nim drzewa.

Miasto: pozwolenie na budowę zgodne z prawem



Na ogrodzeniu spornego terenu znajduje się tablica informacyjna, na której widnieje numer pozwolenia na budowę, wydanego przez gdański magistrat. Wynika z tego, że deweloper także działał zgodnie z prawem.

Jak to możliwe, że każda ze stron dysponuje prawomocnymi dokumentami, które jednak nawzajem się wykluczają?

Poprosiliśmy o wyjaśnienia miejskich urzędników.

- Mając na uwadze fakt, że decyzja o pozwoleniu na budowę została wydana 15 maja 2018 r., zaś postanowienie sądu o zabezpieczeniu wydane 27 listopada 2018 r., to decyzja o pozwoleniu na budowę została wydana zgodnie z przepisami. Co do przeniesienia pozwolenia [wcześniej wydane dla innego podmiotu, potem przeniesione na dewelopera Migowskich Wzgórz - dop. red.] - także zostało wydane prawidłowo, gdyż spełnienie przez wnioskodawcę - obecnego inwestora - przesłanek wymienionych w przepisie (art. 40 Prawa budowlanego) nie pozostawiało organowi budowlanemu możliwości zablokowania go - informuje Olimpia Schneider z Urzędu Miejskiego w Gdańsku.
Tablica informacyjna, która zawisła na ogrodzeniu spornej nieruchomości.
Tablica informacyjna, która zawisła na ogrodzeniu spornej nieruchomości. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Miasto: nie zignorowano postanowienia sądu



Innymi słowy, urzędnicy twierdzą, że nie było podstaw do niewydania zezwolenia, na podstawie którego rozpoczęła się budowa na spornej nieruchomości. Podkreślają również, że czytelnik nie ma do niej żadnego tytułu prawnego, gdyż umowa dzierżawy wygasła.

- Postanowienia sądu w żadnym razie nie zignorowano, gdyż dotyczy ono zakazu podejmowania przez Gminę Miasta Gdańska - i tylko przez nią - jakichkolwiek czynności na nieruchomości, zatem należy odczytywać to jako czynności faktyczne. Zatem Gmina Miasta Gdańska w żadnym razie nie naruszyła postanowienia sądu. Ponadto informujemy, iż postanowienie to zostało przez gminę zaskarżone, gdyż m.in. dotyczy całej działki, zaś wniosek o zasiedzenie dotyczy jedynie pasa ziemi na tej działce o szerokości ok. 1,5 m od jej granicy. Do dzisiaj sąd nie rozstrzygnął zażalenia - kontynuuje Schneider.

Prawnik: miasto wydało pozwolenie legalnie



O skomentowanie sporu od strony prawnej zwróciliśmy się również do adwokat Oliwii Liekierskiej. Jej wyczerpująca opinia pokrywa się z opinią magistratu. Uważa ona, że pozwolenie na budowę zostało wydane zgodnie z prawem.

- Gdyby kolejność zdarzeń była odwrotna - a więc gdyby to czytelnik najpierw uzyskał zabezpieczenie swoich roszczeń, a dopiero później deweloper wystąpiłby z wnioskiem o wydanie pozwolenia na budowę - Miasto Gdańsk, jako właściciel gruntu, ograniczone postanowieniem sądu, nie mogłoby udzielić deweloperowi zgody na dysponowanie nieruchomością na cele budowlane. Brak takiej zgody powodowałby natomiast, że Prezydent Miasta Gdańska, działający jako starosta, nie mógłby wydać deweloperowi pozwolenia na budowę drogi. Chronologia była jednak inna, co powoduje, że pozwolenie na budowę należy uznać za wydane prawidłowo i w pełni legalne - tłumaczy mecenas Likierska.

Czytelnik ma jeszcze szansę



Nasza rozmówczyni zwraca uwagę, że pan Wojciech może jeszcze spróbować skorzystać z nadzwyczajnego środka wzruszenia decyzji administracyjnej. Jeśli jednak miasto uzna, że zabezpieczenie nieruchomości jest niewystarczającym "argumentem" do wznowienia postępowania administracyjnego - czyli wydania pozwolenia na budowę - czytelnikowi pozostaje czekać na wydanie końcowego postanowienia w sprawie o zasiedzenie.

- Czytelnik powinien złożyć wniosek do Prezydenta Miasta Gdańska o wznowienie z urzędu postępowania o wydanie deweloperowi pozwolenia na budowę. W uzasadnieniu tego wniosku należy wskazać na wydane przez Sąd postanowienie o zabezpieczeniu ograniczające miasto w dysponowaniu nieruchomością z uwagi na uprawdopodobnione żądanie stwierdzenia zasiedzenia - uzupełnia mecenas Likierska.
Dla zainteresowanych tematem: całość opinii w formacie PDF.

W ubiegłym tygodniu zwróciliśmy się z prośbą o zajęcie stanowiska w tej sprawie do inwestora, spółki Deweloper Comfort Life, która buduje osiedle Migowskie Wzgórza. To właśnie na teren tej budowy ma prowadzić droga, która powstała na spornym gruncie obok domu czytelnika. Niestety, pomimo zapewnień ze strony dewelopera, wciąż nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze pytania.

Prośbę o zajęcia stanowiska wysłaliśmy także do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Gdańsku, który zdaniem miejskich urzędników mógłby interweniować w tej sprawie. Także nie dostaliśmy odpowiedzi.

***

19 września, sprawą zainteresował się gdański radny i kandydat na posła w najbliższych wyborach Kapcer Płażyński (PiS). W sporze opowiedział się po stronie pana Wojciecha. W odpowiedzi miasto zorganizowało briefing prasowy, w którym podtrzymało wszystkie pojawiające się w artykule wyjaśnienia.

*na prośbę czytelnika, imię zostało zmienione

Opinie (226) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.