Reaktywacja starego młyna zjednoczy cztery dzielnice Gdańska?

Jakub Wegner
15 marca 2025 (artykuł sprzed 1 roku)
Opinie (80)
Czy opuszczony lata temu i niszczejący budynek dawnego młyna przy potoku Oliwskim na Żabiance zostanie przekształcony w domu kultury dla czterech gdańskich dzielnic? Chcieliby tego lokalni i miejscy radni.

Młyn wodny przy ul. PomorskiejMapka może po wielu latach zyskać nowe życie. Lokalni radni chcieliby uruchomić w nim dom kultury, który służyłby mieszkańcom aż czterech okolicznych dzielnic.



Czy uważasz, że budynek starego młynu doczeka się remontu?

Stojący nad potokiem Oliwskim i dobrze widoczny z ul. Pomorskiej biało-czarny budynek wygląda niczym szachulcowy młyn sprzed kilku stuleci, ale nie jest to zabytek, bo konstrukcję ma żelbetową i wybudowano go w latach 90. XX w.

Faktycznie jednak powstał w miejsce starego młyna, który działał tu na pewno jeszcze w XVI w.

- Wiadomo, że w 1591 r. opat Dawid Konarski przekazał młyn zasłużonemu dla oliwskiego klasztoru cystersów Janowi Doryngowskiemu, a ponad 80 lat później trafił w ręce Gottfrieda Güntera, skąd wzięła się nazwa Günthershof. Następnie obok wybudowano dworek, do którego zawitał nawet francuski książę Conti. Był wtedy jednym z pretendentów do polskiego tronu - po tym, jak zmarł król Jan III Sobieski - tłumaczył nam kilka lat temu Piotr Leżyński, badacz dziejów Oliwy i twórca strony www.dawnaoliwa.pl.

Zdjęcie Güntershofer Mühle z dwudziestolecia międzywojennego. Ze zbiorów Piotra Leżyńskiego
Dawny młyn rozebrano w 1989 r. W jego miejsce, w latach 90., Spółdzielnia Pracy "Radius" zbudowała nowy obiekt. Ten sam, który stoi do dziś.

Ponieważ jednak właściciel od lat o niego nie dba, budynek niszczeje, jest siedliskiem śmieci, a w 2012 r. wybuchł w nim pożar.

O niszczejącym młynie przy Potoku Oliwskim pisaliśmy już prawie 10 lat temu O niszczejącym młynie przy Potoku Oliwskim pisaliśmy już prawie 10 lat temu

Pomysł na drugie życie młyna nad potokiem



Niedawno zarząd dzielnicy Żabianka-Wejhera-Jelitkowo-Tysiąclecia wrócił do pomysłu sprzed kilku lat, by zaniedbany i opuszczony budynek przekształcić w dzielnicowy dom kultury. Sprzyja temu lokalizacja budynku, który znajduje się na granicy aż czterech gdańskich dzielnic.

- Żeby zrealizować nasz plan i stworzyć nowe miejsce na mapie Gdańska, musimy polegać na współpracy rad kilku dzielnic. Co prawda, każdy zainteresowany mógłby skorzystać z oferty tego miejsca, ale w związku z jego lokalizacją, najbliżej będą mieli mieszkańcy z Oliwy, Przymorza Małego i Wielkiego oraz oczywiście Żabianki. Właśnie z radami tych dzielnic będziemy współpracować - tłumaczy Anna Wiśniewska, przewodnicząca zarządu dzielnicy Żabianka-Wejhera-Jelitkowo-Tysiąclecia i jedna z pomysłodawczyń projektu.

Zrekonstruowany młyn popada w ruinę. Film z 2015 r.

  • Lubię to Lubię to 2
  • Super Super 1
  • Trzymaj się Trzymaj się
  • Ha ha Ha ha
  • Wow Wow 3
  • Przykro mi Przykro mi 2
  • Wrr Wrr 4
  • Wszystkie 12

Zwolennikiem utworzenia nowego domu kultury przy ul. Pomorskiej jest też radny miejski Jan Perucki. Zwraca on uwagę, że w tej okolicy nie ma lepszego miejsca, które mogłoby pełnić rolę wspólnej przestrzeni dla mieszkańców.

- Pod kątem społeczno-kulturalnej aktywności trudno o lepszą lokalizację niż budynek starego młyna "Gűntershof". Zarówno biblioteka miejska na Żabiance, jak i Osiedlowy Klub Kultury Feluka mają za małą kubaturę, żeby można w nich było organizować wydarzenia na dużą skalę - tłumaczy Jan Perucki


Radni przygotowali już pismo w tej sprawie do prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz. Dziś mówią, że prezydent patrzy na inicjatywę przychylnie.

Od pomysłu do wykonania daleka droga



Sprawa nie jest jednak prosta. Po pierwsze, obiekt wymaga przebudowy. Po drugie - co ważniejsze - ma prywatnego właściciela.

Radny Jan Perucki opisuje, jakie kroki trzeba wykonać, by pustostan przestał straszyć i zyskał nową funkcję.

- Przede wszystkim trzeba określić koszty przebudowy oraz pozyskania nieruchomości, która nadal nie należy do miasta. Patrząc jednak na sytuację, w jakiej znajduje się właściciel budynku, spodziewamy się, że może być chętny do sprzedaży nieruchomości.
Faktycznie, bo już w 2015 r. suma długów użytkownika tego terenu wobec miasta z tytułu niewnoszenia opłat za wieczyste użytkowanie nieruchomości wynosiła ponad 170 tys. zł.

- Musimy odbyć spotkanie z urzędnikami z Wydziału Projektów Inwestycyjnych, aby rozpoznać wszystkie wątki, które będą mogły stanowić wyzwanie na etapie realizacji procesu inwestycyjnego, a także oczywiście przedyskutować montaż finansowy dla przedmiotowego zadania. Środki mogą pochodzić zarówno z funduszy miejskich, jak i zewnętrznych dotacji. Zgodnie z ustawą o finansach publicznych trzeba będzie zatrudnić rzeczoznawcę majątkowego, który najpierw oceni realną wartość nieruchomości. Ustali on pewne widełki finansowe i będziemy musieli się w nich zmieścić, aby z poszanowaniem pieniądza publicznego nabyć nieruchomość. 
Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: ten budynek nie jest łatwy do wyremontowania, ponieważ wymagające wymiany elementy prawdopodobnie będą musiały nawiązywać do historycznego budynku, który stał w tym miejscu do 1989 r.

Dokładne terminy pozostają nieznane



Proces, przez który będzie musiał przejść dawny młyn, aby przeobrazić się w dom kultury, będzie wymagał więc czasu i pieniędzy.

Dziś trudno podać jakiekolwiek terminy związane z inwestycją, ale osoby zaangażowane w projekt spekulowały, że za pół roku plany powinny być już dużo klarowniejsze.

Obserwując zapał pomysłodawców, można wierzyć, że uda im się swoją wizję zrealizować.

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (80)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane