Fakty i opinie

stat

Stoczniowe zabytki doczekają się dokumentacji

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Dziewięciopiętrowy biurowiec zaczyna rosnąć przy Marynarki Polskiej

Tereny postoczniowe to nie tylko żurawie, ale wiele innych obiektów, które chce obecnie spisać pomorski konserwator zabytków.
Tereny postoczniowe to nie tylko żurawie, ale wiele innych obiektów, które chce obecnie spisać pomorski konserwator zabytków. fot. Łukasz Unterschuetz

Nie tylko stoczniowe żurawie czy budynki, ale też tory, lampy uliczne oraz wiele innych obiektów, które mogą zniknąć przy budowie Młodego Miasta, doczekają się kompleksowego spisu konserwatora zabytków.



W zeszłym roku wyburzono m.in. dawną wzorcownię czy płot z muralem Iwony Zając.
W zeszłym roku wyburzono m.in. dawną wzorcownię czy płot z muralem Iwony Zając. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Czy wszystkie obiekty na postoczniowych terenach powinny być zachowane?

tak, im więcej, tym lepiej 39%
tylko te najbardziej wartościowe 46%
nie, istotniejsze są nowe inwestycje w tej części miasta 15%
zakończona Łącznie głosów: 333
Miłośnicy zabytków i terenów stoczniowych od lat apelowali, często bezskutecznie, o ochronę obiektów, które znajdują się na byłych terenach Stoczni Gdańsk. Powstała nawet skupiająca ponad 2 tys. osób społeczność "Nie dla burzenia stoczni gdańskiej" na Facebooku. Mimo to wiele z nich na przestrzeni ostatnich lat już bezpowrotnie zniknęło. Obecnie jednak postanowiono pod wodzą pomorskiego konserwatora zabytków przynajmniej dokonać spisu stoczniowych zabytków, zanim teren ten stanie się nową dzielnicą Gdańska: Młodym Miastem.

Czytaj też: Znika budynek dawnej Wzorcowni.

Temat łatwy nie jest, bo tereny postoczniowe to łącznie 70 hektarów powierzchni. Właścicielem stoczniowych gruntów jest w tej chwili kilku inwestorów: BPTO, TK Development, Drewnica Development i Synergia 99. Dla tego obszaru obowiązuje plan zagospodarowania przestrzennego. Dokładnie określa on, które budynki na terenie przyszłych inwestycji podlegają ochronie i tego pomorski konserwator zabytków nie ma zamiaru zmieniać, twierdząc, że ochrona jest satysfakcjonująca.

- Do tej pory nikt jednak nie pokusił się o szczegółową inwentaryzację wszystkich stoczniowych elementów, powstałych przed 1945 rokiem. Dotyczy to nie tylko budynków czy urządzeń technicznych, ale także takich elementów jak tory, ogrodzenia, lampy uliczne czy studzienki. Chcemy też dokładnie zadokumentować obiekty, które mogą być wyburzane w czasie przyszłych inwestycji, a po których powinien jednak pozostać ślad w dokumentacji, chociażby po to, abyśmy nawet za kilkadziesiąt lat mogli dokładnie prześledzić etapy rozwoju i zmian na tych terenach - wyjaśnia Dariusz Chmielewski, pomorski konserwator zabytków w Gdańsku.

Czytaj też: Stocznia - jeszcze nie wszystko stracone

Zakłada się, że akcja inwentaryzacyjna obejmie kilkaset obiektów. W tym celu urząd konserwatora porozumiał się już z BPTO, jedną z firm inwestujących na terenach "Młodego Miasta". BPTO jest właścicielem 22 hektarów dawnych postoczniowych gruntów. Znajduje się na nich osiem zabytkowych, chronionych budynków i trzy stoczniowe żurawie. W tym przypadku zarówno zabytkowe budynki, jak i żurawie inwestor chce wkomponować w nową zabudowę.

- Liczymy, że także pozostali właściciele stoczniowych terenów pozytywnie odpowiedzą na nasze działania. Inwentaryzacja pozwoli przecież raz na zawsze rozwiać wszystkie wątpliwości co do stoczniowego historycznego mienia. Dzięki temu możliwe będzie stosowanie w praktyce martwych dotąd zapisów miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, które obejmują ochroną budynki i urządzenia powstałe przed 1945 rokiem - tłumaczy Dariusz Chmielewski.

Czytaj też: ARP tworzy w Gdańsku park przemysłowy i nowe miejsca pracy.

W akcji zainicjowanej przez urząd konserwatora uczestniczy także Europejskie Centrum Solidarności, gdański oddział Narodowego Instytutu Dziedzictwa, Miejski Konserwator Zabytków w Gdańsku oraz Centralne Muzeum Morskie. Akcja jest współfinansowana. Pomorski konserwator pokrywa koszt wykonania kart ewidencyjnych, a jej wzór opracował Miejski Konserwator Zabytków po uzgodnieniu z wszystkimi stronami. Pierwsze, robocze spotkanie "grupy inwentaryzacyjnej" odbyło się we wtorek w siedzibie Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Gdańsku.

Stocznia w Gdańsku, wcześniej nosząca nazwę Cesarskiej oraz Schichau (były to dwa osobne zakłady), przez ponad sto pięćdziesiąt lat stanowiła napęd dla całego miasta. Najpierw ekonomiczny, bowiem budowała statki dla armatorów na całym świecie. Na jej pochylniach zwodowano ponad tysiąc statków pełnomorskich. Później była napędem politycznym, kolebką "Solidarności", który doprowadził do upadku komunizmu.

W zeszłym roku wyburzono m.in. budynek dawnej Wzorcowni.

Opinie (65)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.