Fakty i opinie

stat

Szczątki ofiar pożaru kościoła czekają na ekshumację

artykuł historyczny
Odnalezione szczątki osób, które w marcu 1945 zginęły w kościele św. Józefa.
Odnalezione szczątki osób, które w marcu 1945 zginęły w kościele św. Józefa.

Szukali schronienia, a znaleźli śmierć. Ponad sto osób, które 27 marca 1945 r. ukrywały się w gdańskim kościele św. Józefa zobacz na mapie Gdańska, zginęły w ogniu po tym, jak świątynię podpalili żołnierze Armii Czerwonej. Znalezione w podziemiach kościoła szczątki ofiar tutejsi zakonnicy planują ekshumować, zidentyfikować i pochować. Tylko że, jak się okazuje, to nie takie proste...



- Jeden z uczynków miłosierdzia to zmarłych pogrzebać. Zanim jednak to się stanie, potrzebne byłoby zaangażowanie specjalistów od badania DNA. Być może są rodziny, które nadal czekają na wiadomość o swoich bliskich i nie wiedzą, że ci zginęli akurat w podpalonej przez czerwonoarmistów świątyni - tłumaczy o. Tomasz Ewertowski, rektor kościoła św. Józefa w Gdańsku i ekonom tutejszego klasztoru oblatów.
Według szacunków, 27 marca 1945 r. w średniowiecznym kościele św. Józefa zginęło ponad sto osób. Naoczny świadek, ks. Georg Klein, tak relacjonował tamte tragiczne wydarzenia:

- Kobiety, dzieci i starcy schronili się ze strachu na plebanii i w kościele.(...) Żołnierze zaczęli biegać po nich i zaraz się pojawili z łupami, robili miejsce dla innych.(...) Jeden żołnierz szedł za nami, grożąc gestami wyrzucił nas z domu i zmusił 18-letnią dziewczynę, by została. Po jakiejś chwili pojawiła się na dworze, wzburzona, potargana i milcząca. Stało się. Pojawiły się inne grupy, już pod wpływem alkoholu. Podobno znaleźli jego zapasy w piwnicy pobliskiego Ratusza Staromiejskiego zobacz na mapie Gdańska.

Zobacz wnętrza i poznaj historię kościoła św. Józefa. Materiał z 2012 r.


Jak pisze ks. Klein, każdemu, kto chciał wyjść z kościoła czy plebanii, żołnierze grozili pepeszami. Następnie przyjechał samochód wyładowany bańkami.

- Jedną z nich wciągnęli do kościoła, drugą do plebanii. Dało się wyczuć zapach benzyny i odtąd wiedzieliśmy, co nas czeka. Jakaś kobieta, która była w kościele, wypadła i została natychmiast zastrzelona. Pijany żołnierz wszedł do kościoła. Widzieliśmy z plebanii, jak w świątyni buchnęły płomienie i słyszeliśmy krzyki i płacz znajdujących się wewnątrz ludzi. Żołnierz wyszedł i zamknął za sobą drzwi.
Przeczytaj również: Historia kościoła ekstremalnych spowiedników

Tymczasem proboszczowi udało się na jakiś czas oddalić niebezpieczeństwo, które groziło plebanii i ludziom w jej wnętrzu. Zwrócił gestami uwagę radzieckiego oficera. Ten przepędził żołnierzy i wyrzucił na zewnątrz osoby, które schroniły się na plebanii.

- Kiedyśmy po kolejnej strasznej nocy znowu chcieli iść do plebanii, zobaczyliśmy, że jest wypalona, podobnie jak kościół, a także ulice i uliczki, które przedtem przetrwały wszystkie nienaruszone - relacjonował wikary.
Jakiej narodowości obywatele zginęli w pożarze?

Rektor kościoła przy ul. Elżbietańskiej twierdzi, że wśród ludzi, którzy stracili tu życie w 1945 r., były osoby nie tylko narodowości niemieckiej, ale i polskiej.

- Zapewne zginęli też Polacy. Kościół św. Józefa przez lata uchodził bowiem za jeden z polskich kościołów w Gdańsku. Tutaj Polacy przychodzili się modlić i także w czasie II wojny światowej szukali tu schronienia - twierdzi o. Ewertowski.
Dowodów na to, że w pożarze kościoła zginęli Polacy, jednak brak. Mimo to jeszcze przed świętami wielkanocnymi, w czasie których przypadała 71. rocznica tragicznych wydarzeń, o. Ewertowski starał się zainteresować sprawą Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku. Instytucja nie otrzymała jednak jeszcze oficjalnego wniosku od zakonników z prośbą o pomoc. Poza tym gdański IPN zwraca uwagę na pewne okoliczności.

- W tym wypadku niekoniecznie IPN byłby najbardziej właściwym adresatem takiej prośby. Samodzielny Wydział Poszukiwań zajmuje się bowiem nieznanymi miejscami pochówku ofiar terroru komunistycznego z lat 1944-1956, przede wszystkim pomordowanych w tym okresie obywateli polskich. W przypadku ofiar z kościoła św. Józefa, chodzi prawdopodobnie o niemieckich mieszkańców Gdańska. Właściwszą instancją byłaby tutaj Fundacja "Pamięć" - przekonuje Marcin Węgliński, asystent prasowy gdańskiego oddziału IPN.
Instytucja deklaruje natomiast wsparcie oblatów w sprawach naukowych, czyli na przykład w przygotowaniu ekspertyz historycznych. Z kolei Fundacja "Pamięć", czyli przedstawicielstwo Niemieckiego Ludowego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi, udział w pracach ekshumacyjnych uzależnia od stanowiska IPN.

- Zgodnie z polsko-niemiecką umową o grobach wojennych, za ofiary wojny uważa się nie tylko żołnierzy, ale również cywili, którzy ponieśli śmierć w związku z działaniami wojennymi w latach 1914-1918 i 1939-45, a także w wyniku przemocy totalitarnej w latach 1945-49. Dlatego, jeśli ze strony IPN byłaby wola, abyśmy współuczestniczyli w ekshumacji, to weźmiemy w niej udział. Jesteśmy otwarci na propozycje - mówi Iza Gruszka, prezes Fundacji "Pamięć".
Nie wiadomo, gdzie trafią szczątki

Kościół św. Józefa przy ul. Elżbietańskiej, gdzie posługują oblaci.
Kościół św. Józefa przy ul. Elżbietańskiej, gdzie posługują oblaci. fot. Łukasz Głowala/Trojmiasto.pl
Tymczasem poza ekshumacją i pochówkiem szczątków znalezionych w podziemiach kościoła, o. Ewertowski liczy również na przeprowadzenie badań DNA, dzięki którym miałyby wzrosnąć szanse na zidentyfikowanie ofiar.

- Jeśli zapadłaby decyzja o rozpoczęciu badań, to mamy w zakładzie pracownika, który zajmuje się badaniami szczątków kostnych. Poza tym wykonujemy również badania DNA - informuje dr hab. med. Zbigniew Jankowski, kierownik Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Przeczytaj też: Znaleziono list w butelce sprzed 112 lat

Szanse na przeprowadzenie badań DNA byłyby jednak niewielkie. Przy tak dużej liczbie szczątków, w grę wchodziłyby bowiem spore koszty. Jednak największym problemem byłoby porównanie wyników badań. Nie ma bowiem pewności, jakiej narodowości obywatele zginęli w kościele św. Józefa. Poza tym, nawet jeśli udałoby się określić narodowość, dany kraj mógłby nie dysponować odpowiednią bazą danych.

Zdecydowanie większe szanse istniałyby na przeprowadzenie badań z udziałem antropologa. Mógłby on określić liczbę ofiar, ich płeć oraz wiek. Jednak to, czy jakiekolwiek badania zostałyby zlecone, zależałoby od decyzji instytucji, która zajęłaby się sprawą. Teoretycznie mogłaby to być Prokuratura lub Instytut Pamięci Narodowej.

Bez względu na kroki, które podjęłyby lub nie państwowe instytucje czy też fundacja, swoją pomoc zadeklarował natomiast Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Gdańsku.

- W przypadku ekshumacji szczątków zapewniony zostanie nadzór archeologiczny, co oznacza, że w czasie prac będzie obecny archeolog - zapowiada Marcin Tymiński, rzecznik pomorskiego konserwatora zabytków.
Na razie nie wiadomo, gdzie po ekshumacji miałyby trafić szczątki z kościoła św. Józefa. Jeśli badania potwierdziłyby, że należą one do osób narodowości niemieckiej, Fundacja "Pamięć" jest gotowa pochować je na jednym z cmentarzy na terenie Polski, którymi się opiekuje.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (189)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.