Fakty i opinie

stat

Szpitalny kościół z czasów średniowiecza

artykuł historyczny

Zobacz więcej starych i unikatowych fotografii kościoła św. Elżbiety.


Modlili się w nim chorzy, osierocone dzieci i żołnierze. Przez wieki niewielka ceglana świątynia była bowiem kościołem szpitalnym, a później również garnizonowym. W czternastym odcinku cyklu Niezwykłe świątynie Trójmiasta prezentujemy średniowieczny kościół św. Elżbiety w Gdańsku.



Tak przed wiekami wyglądał kościół św. Elżbiety.
Tak przed wiekami wyglądał kościół św. Elżbiety. ryc. P. Willer, 1687 r.
Tłum wyważył bramę. Po czym wtargnął do klasztoru i kościoła zobacz na mapie Gdańska, któremu patronowali Bogurodzica oraz święci Eliasz i Elizeusz. Napastnicy rąbali drewniane ołtarze i wyrywali piszczałki z organów, a zakonników oprowadzali ciągnąc za brody. Wcześniejsza walka na słowa protestanckiego rektora Gimnazjum Akdemickiegokarmelity o. Leona zakończyła się napaścią tłumu na katolicką świątynię i duchownych.

- Niektórym karmelitom udało się uciec. Schronienie znaleźli w domu kalwińskiego kaznodziei, który posługiwał w kościele św. Elżbiety zobacz na mapie Gdańska. Od tej pory ilekroć umierał pastor z tego kościoła, w świątyni karmelitów bito w dzwony - opowiada Andrzej Januszajtis, znawca dziejów Gdańska.

Karmelitańskie dzwony odzywały się przez długie wieki. Pobliski kościół św. Elżbiety przez większą część swojej około sześćsetletniej historii był bowiem miejscem modlitw kalwinów. Wcześniej jednak była to świątynia rzymskokatolicka, do której budowy przyczynił się wielki mistrz krzyżacki Konrad von Jungingen.

Średniowieczny szpital, a w sierocińcu 200 dzieci

Czy byłe(a)ś kiedykolwiek w gdańskim kościele św. Elżbiety?

tak, byłe(a)m w tej świątyni, kiedy była jeszcze protestancka

5%

tak, na mszy św., nabożeństwie lub u spowiedzi

42%

tak, miałe(a)m okazję zwiedzić tę świątynię

25%

nie, ale zamierzam wybrać się kiedyś do tego kościoła

14%

nie potrzebuję zwiedzać tej świątyni

7%

nie, z innych powodów

7%
Najpierw istniał dom szpitalny, później powstała kaplica. - Pozwalamy wybudować kaplicę i trzymać w niej święte sakramenty i olej do namaszczania chorych, jak również utrzymywać własnego księdza - pisał wielki mistrz Konrad von Jungingen w dokumencie z 1394 r.

Krzyżacki przywilej otworzył drogę do rozwoju małego kompleksu szpitalnego. - Z tymże pod słowem szpitalny należy rozumieć średniowieczne połączenie szpitala, przytułku i domu dla pielgrzymów. Ponadto funkcjonował tu również sierociniec. Dopiero po latach przeniesiono go do osobnego budynku - objaśnia Andrzej Januszajtis.

Przed 1417 r. w pobliżu szpitala powstał także niewielki kościół św. Elżbiety. Jednonawową świątynię wybudowano z cegieł. Wkrótce kościół otrzymał gwiaździste sklepienia, a prezbiterium połączono z budynkiem szpitala.

Dzięki temu chorzy mieli większe szanse uczestniczenia w nabożeństwach. W modlitwach brały też udział dzieci, które na co dzień mieszkały w elżbietańskim sierocińcu.

- Bywa tu zawsze tych bękartów to 100, to półtora setki, to 200. Do tego 50 lub 60 mamek wyznaczonych przez panów rajców. Trzyma się tam dzieci do lat 14, przyuczając je do rzemiosła albo kupiectwa lub do innego uczciwego zarobku - pisano na początku XVI wieku o przytułku.

W 1547 roku dzieci straciły jednak dach nad głową. Sierociniec spłonął.

Okno życia i pomoc polskiego króla

Tak wyglądał budynek sierocińca, który działał przy kościele św. Elżbiety.
Tak wyglądał budynek sierocińca, który działał przy kościele św. Elżbiety. ryc. P. Willer, 1687 r.
Elementy renesansowej fasady z rozebranego sierocińca użyto do budowy pobliskiego obiektu.
Elementy renesansowej fasady z rozebranego sierocińca użyto do budowy pobliskiego obiektu. repr. zdj. ze zbiorów fotomemoria.pl
Z pomocą przyszedł Jan Connert. Gdański rajca ufundował nowy budynek sierocińca, który wzniesiono w 1549 r. Wpływowy gdańszczanin wystarał się też u króla Zygmunta Augusta o łaskę dla osieroconych dzieci. Władca postanowił nadać sierotom takie same prawa, jakie miały dzieci legalnie urodzone.

- Ponadto ustanowiono wysokie kary dla tych, którzy porzuciliby dzieci w innymi miejscu niż elżbietański przytułek. Powstało tu także coś w rodzaju dzisiejszego okna życia - opowiada znawca dziejów Gdańska.

Sierociniec funkcjonował w centrum Gdańska przez kilkaset lat. Po czym w XIX wieku przeniesiono go dworu w Oliwie. Następnie gdański przytułek rozebrano, a ozdobne elementy renesansowej fasady użyto do budowy obiektu, w którym obecnie mieści się Prokuratura Apelacyjna.

Do dziś zachował się za to budynek dawnego elżbietańskiego szpitala zobacz na mapie Gdańska. Wprawdzie w połowie XVIII wieku obiekt spłonął, ale wkrótce szpital odbudowano w stylu barokowym. Ozdobny portal wejściowy był ostatnim dziełem w życiu Krzysztofa Strzyckiego.

- Był to znany rzeźbiarz i kamieniarz, który mieszkał na Szafarni w wybudowanej przez siebie rezydencji zwanej Dom pod Murzynkiem zobacz na mapie Gdańska. Portal, który wykonał dla elżbietańskiego szpitala zamontowany został tuż po jego śmierci - wyjaśnia Andrzej Januszajtis.

Największe zmiany w historii kościoła św. Elżbiety nastąpiły jednak wraz z reformacją. Tutejsza wspólnota przyjęła naukę Jana Kalwina. Zmieniła się nie tylko forma nabożeństw, ale i wystrój świątyni.

Słynny architekt przebudowuje kościół

Protestancki wystrój kościoła św. Elżbiety. Reprodukcja fotografii z  Geschichte der ev. Garnisonkirche (St. Elisabeth) zu Danzig , F. Schmidt, 1941 r. Ze zbiorów Andrzeja Januszajtisa.
Protestancki wystrój kościoła św. Elżbiety. Reprodukcja fotografii z Geschichte der ev. Garnisonkirche (St. Elisabeth) zu Danzig, F. Schmidt, 1941 r. Ze zbiorów Andrzeja Januszajtisa.
Rozbiórka fortyfikacji przed kościołem św. Elżbiety w latach 90. XIX wieku.
Rozbiórka fortyfikacji przed kościołem św. Elżbiety w latach 90. XIX wieku. repr. zdj. ze zbiorów fotomemoria.pl
Kalwini uznają chrzest i komunię, ważna jest dla nich Biblia i doktryna predestynacji. Nie uznają między innymi: zwierzchnictwa papieża oraz umieszczania w kościołach rzeźb i obrazów. Dlatego w ramach reformacji z kościoła św. Elżbiety usunięto sześć XV-wiecznych ołtarzy. Z czasem w świątyni pojawiła się kazalnica, nowe organy i drewniane empory, czyli balkony dla wiernych.

W XVII wieku ośmioboczna wieża kościelna zyskała też smukły hełm. Szybko stał się charakterystycznym elementem krajobrazu Starego Miasta. Świątynia musiała jednak zrezygnować z dzwonów. Drgania, które powstawały podczas ich bicia osłabiały konstrukcję wieży. Dlatego w połowie XIX wieku jeden dzwon sprzedano. Drugi trafił do koszar na Biskupiej Górce.

Kościół zyskał jednak nowe prezbiterium. Zaprojektował je w stylu neogotyckim Friedrich August Stüler, jeden najsławniejszych pruskich architektów. Do przebudowanego kościoła wierni wchodzili jednak nadal bocznym wejściem. Od kilkuset lat niemożliwe było bowiem dostanie się do świątyni od strony wieży.

Nabożeństwa dla żołnierzy i pożar kościoła

Główne wejście zasypano w XVI wieku podczas budowy fortyfikacji Starego Miasta. Dopiero pod koniec XIX wieku, kiedy rozbierano umocnienia, z powrotem oddano je do użytku. Kościół św. Elżbiety pełnił w tym czasie funkcję kościoła garnizonowego.

Na nabożeństwa przychodzili stacjonujący w mieście żołnierze. Tak było do 1920 r., kiedy po likwidacji garnizonu, kościół przekazano władzom Wolnego Miasta Gdańska.

Wprawdzie świątynię próbowali przejąć Polacy, jednak ich działania okazały się bezskuteczne. Do końca II wojny światowej kościół był zarządzany przez Freistadtverein für Innere Mission. W marcu 1945 r. sowieci podpalili świątynię.

Według relacji świadków najpierw w otwartych drzwiach świątyni zrobiło się jasno. Następnie przez hełm wieży zaczął wydobywać się dym. Z czasem ogień ogarniał coraz większą część kościoła...

Po wojnie, w ruinach świątyni pojawili się pallotyni, czyli zakonnicy ze Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego. Po otrzymaniu zgody na objęcie kościoła, szybko przystąpili do odbudowy.

Relikwie świętych i nowy wystrój

Nieistniejący już dziś ciąg budynków w pobliżu kościoła św. Elżbiety. Pocztówka wydana w 1904 r.
Nieistniejący już dziś ciąg budynków w pobliżu kościoła św. Elżbiety. Pocztówka wydana w 1904 r. repr. poczówki ze zbiorów fotomemoria.pl
Kościół św. Elżbiety podczas odbudowy.
Kościół św. Elżbiety podczas odbudowy. repr. zdj. ze zbiorów fotomemoria.pl
Budynek dawnego szpitala elżbietańskiego w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
Budynek dawnego szpitala elżbietańskiego w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. repr. zdj. ze zbiorów SAC
- Korzenie zakonu wyrastają z Rzymu, a naszym założycielem był św. Wincenty Pallotti, stąd też jesteśmy nazywani pallotynami. W Gdańsku niemieccy pallotyni działali jeszcze przed wojną, natomiast polscy pojawili się w 1945 roku - wyjaśnia ks. Janusz Łuczak, rektor domu zakonnego przy kościele św. Elżbiety.

Polscy pallotyni, początkowo trafili do kościoła Chrystusa Króla starając się też o odzyskanie domu zakonnego przy dawnej Hindenburg Allee (obecnie al. Zwycięstwa). Dopiero później zakonnicy przeniesieni zostali do ruin kościoła św. Elżbiety.

Podczas pożaru w marcu 1945 r. spłonęło całe wyposażenie kościoła. Zawaliło się też sklepienie prezbiterium. Do tego ogień strawił dach i hełm wieży. Ocalały stare mury. Mimo to odbudowa postępowała szybko. W 1949 r. zakończono większość prac budowlanych. Wieża nie odzyskała jednak swojego smukłego hełmu. Zastąpił go stożkowy daszek.

Kilka lat później gotowy był nowy wystrój świątyni. W prezbiterium poza ołtarzem, znalazły się relikwiarze św. Wincentego Pallottiego, s. Faustyny Kowalskiej oraz błogosławionego pallotyna ks. Józefa Stanka. Wysoko nad nimi widać z kolei witraż przedstawiający scenę z życia św. Elżbiety Węgierskiej.

Róże zamiast chlebów i dzwonek spowiedników

- Pochodziła ze królewskiego rodu i miała dobre serce. Służyła chorym i biednym. W średniowieczu rozpowszechniła się legenda o tym jak mąż Elżbiety - landgraf Turyngii, który był przeciwny rozdawnictwu - przyłapał żonę na gorącym uczynku. Na szczęście chleb zamienił się w róże i Elżbieta uniknęła kary - opowiada ks. Janusz Łuczak.

Droga do gdańskiej świątyni św. Elżbiety prowadzi przez misternie wykonanych wrotach. Zamontowano je w głównym wejściu kościoła z okazji 1000-lecia Gdańska. Co niedzielę drzwi otwiera około 1100 wiernych. Wielu przychodzi też w tygodniu. Nie są to jednak parafianie.

- Świątynia jest kościołem rektorskim. Nie ma przypisanych wiernych - wyjaśnia ks. Łuczak i dodaje: - Osoby przychodzące do kościoła św. Elżbiety to wierni, którzy dobrze się tu czują i którzy doceniają duszpasterstwo pallotynów.

Pallotyni odprawiają codziennie msze święte, mają także stałe obowiązki związane z sakramentem pojednania. - Zainstalowaliśmy na życzenie Kurii Biskupiej dzwonek przy konfesjonale pod chórem, żeby się wierni mogli spowiadać o każdej porze dnia. Pociąga to za sobą konieczność dyżurów księży - pisał w lipcu 1957 r. kronikarz-zakonnik.

Dyżury spowiedników trwają do dziś. Pallotyni najbardziej znani są jednak ze służenia chorym. Od lat posługują w gdańskich szpitalach. - Pracujemy bez rozgłosu. Blisko ludzi - puentuje ks. Łuczak.

Drewniane ołtarze wykonano w Bawarii, a sklepienia wzorowano na średniowiecznych. Poznaj historię neogotyckiego

Drewniane ołtarze wykonano w Bawarii, a sklepienia wzorowano na średniowiecznych. Poznaj historię neogotyckiego "kościóła na Czarnej".

Miał wysoką na ponad 60 metrów podwójną wieżę, którą stracił w 1945 roku. Poznaj historię neogotyckiego kościoła Wniebowstąpienia.

Miał wysoką na ponad 60 metrów podwójną wieżę, którą stracił w 1945 roku. Poznaj historię neogotyckiego kościoła Wniebowstąpienia.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (60)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.