Fakty i opinie

Szpitalny kościół z czasów średniowiecza

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat Kolegiata w Gdyni zmieniła się w bazylikę

Zobacz więcej starych i unikatowych fotografii kościoła św. Elżbiety.


Modlili się w nim chorzy, osierocone dzieci i żołnierze. Przez wieki niewielka ceglana świątynia była bowiem kościołem szpitalnym, a później również garnizonowym. W czternastym odcinku cyklu Niezwykłe świątynie Trójmiasta prezentujemy średniowieczny kościół św. Elżbiety w Gdańsku.



Tak przed wiekami wyglądał kościół św. Elżbiety.
Tak przed wiekami wyglądał kościół św. Elżbiety. ryc. P. Willer, 1687 r.
Tłum wyważył bramę. Po czym wtargnął do klasztoru i kościoła zobacz na mapie Gdańska, któremu patronowali Bogurodzica oraz święci Eliasz i Elizeusz. Napastnicy rąbali drewniane ołtarze i wyrywali piszczałki z organów, a zakonników oprowadzali ciągnąc za brody. Wcześniejsza walka na słowa protestanckiego rektora Gimnazjum Akdemickiegokarmelity o. Leona zakończyła się napaścią tłumu na katolicką świątynię i duchownych.

- Niektórym karmelitom udało się uciec. Schronienie znaleźli w domu kalwińskiego kaznodziei, który posługiwał w kościele św. Elżbiety zobacz na mapie Gdańska. Od tej pory ilekroć umierał pastor z tego kościoła, w świątyni karmelitów bito w dzwony - opowiada Andrzej Januszajtis, znawca dziejów Gdańska.

Karmelitańskie dzwony odzywały się przez długie wieki. Pobliski kościół św. Elżbiety przez większą część swojej około sześćsetletniej historii był bowiem miejscem modlitw kalwinów. Wcześniej jednak była to świątynia rzymskokatolicka, do której budowy przyczynił się wielki mistrz krzyżacki Konrad von Jungingen.

Średniowieczny szpital, a w sierocińcu 200 dzieci

Czy byłe(a)ś kiedykolwiek w gdańskim kościele św. Elżbiety?

tak, byłe(a)m w tej świątyni, kiedy była jeszcze protestancka 5%
tak, na mszy św., nabożeństwie lub u spowiedzi 42%
tak, miałe(a)m okazję zwiedzić tę świątynię 25%
nie, ale zamierzam wybrać się kiedyś do tego kościoła 14%
nie potrzebuję zwiedzać tej świątyni 7%
nie, z innych powodów 7%
zakończona Łącznie głosów: 306
Najpierw istniał dom szpitalny, później powstała kaplica. - Pozwalamy wybudować kaplicę i trzymać w niej święte sakramenty i olej do namaszczania chorych, jak również utrzymywać własnego księdza - pisał wielki mistrz Konrad von Jungingen w dokumencie z 1394 r.

Krzyżacki przywilej otworzył drogę do rozwoju małego kompleksu szpitalnego. - Z tymże pod słowem szpitalny należy rozumieć średniowieczne połączenie szpitala, przytułku i domu dla pielgrzymów. Ponadto funkcjonował tu również sierociniec. Dopiero po latach przeniesiono go do osobnego budynku - objaśnia Andrzej Januszajtis.

Przed 1417 r. w pobliżu szpitala powstał także niewielki kościół św. Elżbiety. Jednonawową świątynię wybudowano z cegieł. Wkrótce kościół otrzymał gwiaździste sklepienia, a prezbiterium połączono z budynkiem szpitala.

Dzięki temu chorzy mieli większe szanse uczestniczenia w nabożeństwach. W modlitwach brały też udział dzieci, które na co dzień mieszkały w elżbietańskim sierocińcu.

- Bywa tu zawsze tych bękartów to 100, to półtora setki, to 200. Do tego 50 lub 60 mamek wyznaczonych przez panów rajców. Trzyma się tam dzieci do lat 14, przyuczając je do rzemiosła albo kupiectwa lub do innego uczciwego zarobku - pisano na początku XVI wieku o przytułku.

W 1547 roku dzieci straciły jednak dach nad głową. Sierociniec spłonął.

Okno życia i pomoc polskiego króla

Tak wyglądał budynek sierocińca, który działał przy kościele św. Elżbiety.
Tak wyglądał budynek sierocińca, który działał przy kościele św. Elżbiety. ryc. P. Willer, 1687 r.
Elementy renesansowej fasady z rozebranego sierocińca użyto do budowy pobliskiego obiektu.
Elementy renesansowej fasady z rozebranego sierocińca użyto do budowy pobliskiego obiektu. repr. zdj. ze zbiorów fotomemoria.pl
Z pomocą przyszedł Jan Connert. Gdański rajca ufundował nowy budynek sierocińca, który wzniesiono w 1549 r. Wpływowy gdańszczanin wystarał się też u króla Zygmunta Augusta o łaskę dla osieroconych dzieci. Władca postanowił nadać sierotom takie same prawa, jakie miały dzieci legalnie urodzone.

- Ponadto ustanowiono wysokie kary dla tych, którzy porzuciliby dzieci w innymi miejscu niż elżbietański przytułek. Powstało tu także coś w rodzaju dzisiejszego okna życia - opowiada znawca dziejów Gdańska.

Sierociniec funkcjonował w centrum Gdańska przez kilkaset lat. Po czym w XIX wieku przeniesiono go dworu w Oliwie. Następnie gdański przytułek rozebrano, a ozdobne elementy renesansowej fasady użyto do budowy obiektu, w którym obecnie mieści się Prokuratura Apelacyjna.

Do dziś zachował się za to budynek dawnego elżbietańskiego szpitala zobacz na mapie Gdańska. Wprawdzie w połowie XVIII wieku obiekt spłonął, ale wkrótce szpital odbudowano w stylu barokowym. Ozdobny portal wejściowy był ostatnim dziełem w życiu Krzysztofa Strzyckiego.

- Był to znany rzeźbiarz i kamieniarz, który mieszkał na Szafarni w wybudowanej przez siebie rezydencji zwanej Dom pod Murzynkiem zobacz na mapie Gdańska. Portal, który wykonał dla elżbietańskiego szpitala zamontowany został tuż po jego śmierci - wyjaśnia Andrzej Januszajtis.

Największe zmiany w historii kościoła św. Elżbiety nastąpiły jednak wraz z reformacją. Tutejsza wspólnota przyjęła naukę Jana Kalwina. Zmieniła się nie tylko forma nabożeństw, ale i wystrój świątyni.

Słynny architekt przebudowuje kościół

Protestancki wystrój kościoła św. Elżbiety. Reprodukcja fotografii z  Geschichte der ev. Garnisonkirche (St. Elisabeth) zu Danzig , F. Schmidt, 1941 r. Ze zbiorów Andrzeja Januszajtisa.
Protestancki wystrój kościoła św. Elżbiety. Reprodukcja fotografii z Geschichte der ev. Garnisonkirche (St. Elisabeth) zu Danzig, F. Schmidt, 1941 r. Ze zbiorów Andrzeja Januszajtisa.
Rozbiórka fortyfikacji przed kościołem św. Elżbiety w latach 90. XIX wieku.
Rozbiórka fortyfikacji przed kościołem św. Elżbiety w latach 90. XIX wieku. repr. zdj. ze zbiorów fotomemoria.pl
Kalwini uznają chrzest i komunię, ważna jest dla nich Biblia i doktryna predestynacji. Nie uznają między innymi: zwierzchnictwa papieża oraz umieszczania w kościołach rzeźb i obrazów. Dlatego w ramach reformacji z kościoła św. Elżbiety usunięto sześć XV-wiecznych ołtarzy. Z czasem w świątyni pojawiła się kazalnica, nowe organy i drewniane empory, czyli balkony dla wiernych.

W XVII wieku ośmioboczna wieża kościelna zyskała też smukły hełm. Szybko stał się charakterystycznym elementem krajobrazu Starego Miasta. Świątynia musiała jednak zrezygnować z dzwonów. Drgania, które powstawały podczas ich bicia osłabiały konstrukcję wieży. Dlatego w połowie XIX wieku jeden dzwon sprzedano. Drugi trafił do koszar na Biskupiej Górce.

Kościół zyskał jednak nowe prezbiterium. Zaprojektował je w stylu neogotyckim Friedrich August Stüler, jeden najsławniejszych pruskich architektów. Do przebudowanego kościoła wierni wchodzili jednak nadal bocznym wejściem. Od kilkuset lat niemożliwe było bowiem dostanie się do świątyni od strony wieży.

Nabożeństwa dla żołnierzy i pożar kościoła

Główne wejście zasypano w XVI wieku podczas budowy fortyfikacji Starego Miasta. Dopiero pod koniec XIX wieku, kiedy rozbierano umocnienia, z powrotem oddano je do użytku. Kościół św. Elżbiety pełnił w tym czasie funkcję kościoła garnizonowego.

Na nabożeństwa przychodzili stacjonujący w mieście żołnierze. Tak było do 1920 r., kiedy po likwidacji garnizonu, kościół przekazano władzom Wolnego Miasta Gdańska.

Wprawdzie świątynię próbowali przejąć Polacy, jednak ich działania okazały się bezskuteczne. Do końca II wojny światowej kościół był zarządzany przez Freistadtverein für Innere Mission. W marcu 1945 r. sowieci podpalili świątynię.

Według relacji świadków najpierw w otwartych drzwiach świątyni zrobiło się jasno. Następnie przez hełm wieży zaczął wydobywać się dym. Z czasem ogień ogarniał coraz większą część kościoła...

Po wojnie, w ruinach świątyni pojawili się pallotyni, czyli zakonnicy ze Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego. Po otrzymaniu zgody na objęcie kościoła, szybko przystąpili do odbudowy.

Relikwie świętych i nowy wystrój

Nieistniejący już dziś ciąg budynków w pobliżu kościoła św. Elżbiety. Pocztówka wydana w 1904 r.
Nieistniejący już dziś ciąg budynków w pobliżu kościoła św. Elżbiety. Pocztówka wydana w 1904 r. repr. poczówki ze zbiorów fotomemoria.pl
Kościół św. Elżbiety podczas odbudowy.
Kościół św. Elżbiety podczas odbudowy. repr. zdj. ze zbiorów fotomemoria.pl
Budynek dawnego szpitala elżbietańskiego w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
Budynek dawnego szpitala elżbietańskiego w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. repr. zdj. ze zbiorów SAC
- Korzenie zakonu wyrastają z Rzymu, a naszym założycielem był św. Wincenty Pallotti, stąd też jesteśmy nazywani pallotynami. W Gdańsku niemieccy pallotyni działali jeszcze przed wojną, natomiast polscy pojawili się w 1945 roku - wyjaśnia ks. Janusz Łuczak, rektor domu zakonnego przy kościele św. Elżbiety.

Polscy pallotyni, początkowo trafili do kościoła Chrystusa Króla starając się też o odzyskanie domu zakonnego przy dawnej Hindenburg Allee (obecnie al. Zwycięstwa). Dopiero później zakonnicy przeniesieni zostali do ruin kościoła św. Elżbiety.

Podczas pożaru w marcu 1945 r. spłonęło całe wyposażenie kościoła. Zawaliło się też sklepienie prezbiterium. Do tego ogień strawił dach i hełm wieży. Ocalały stare mury. Mimo to odbudowa postępowała szybko. W 1949 r. zakończono większość prac budowlanych. Wieża nie odzyskała jednak swojego smukłego hełmu. Zastąpił go stożkowy daszek.

Kilka lat później gotowy był nowy wystrój świątyni. W prezbiterium poza ołtarzem, znalazły się relikwiarze św. Wincentego Pallottiego, s. Faustyny Kowalskiej oraz błogosławionego pallotyna ks. Józefa Stanka. Wysoko nad nimi widać z kolei witraż przedstawiający scenę z życia św. Elżbiety Węgierskiej.

Róże zamiast chlebów i dzwonek spowiedników

- Pochodziła ze królewskiego rodu i miała dobre serce. Służyła chorym i biednym. W średniowieczu rozpowszechniła się legenda o tym jak mąż Elżbiety - landgraf Turyngii, który był przeciwny rozdawnictwu - przyłapał żonę na gorącym uczynku. Na szczęście chleb zamienił się w róże i Elżbieta uniknęła kary - opowiada ks. Janusz Łuczak.

Droga do gdańskiej świątyni św. Elżbiety prowadzi przez misternie wykonanych wrotach. Zamontowano je w głównym wejściu kościoła z okazji 1000-lecia Gdańska. Co niedzielę drzwi otwiera około 1100 wiernych. Wielu przychodzi też w tygodniu. Nie są to jednak parafianie.

- Świątynia jest kościołem rektorskim. Nie ma przypisanych wiernych - wyjaśnia ks. Łuczak i dodaje: - Osoby przychodzące do kościoła św. Elżbiety to wierni, którzy dobrze się tu czują i którzy doceniają duszpasterstwo pallotynów.

Pallotyni odprawiają codziennie msze święte, mają także stałe obowiązki związane z sakramentem pojednania. - Zainstalowaliśmy na życzenie Kurii Biskupiej dzwonek przy konfesjonale pod chórem, żeby się wierni mogli spowiadać o każdej porze dnia. Pociąga to za sobą konieczność dyżurów księży - pisał w lipcu 1957 r. kronikarz-zakonnik.

Dyżury spowiedników trwają do dziś. Pallotyni najbardziej znani są jednak ze służenia chorym. Od lat posługują w gdańskich szpitalach. - Pracujemy bez rozgłosu. Blisko ludzi - puentuje ks. Łuczak.

Drewniane ołtarze wykonano w Bawarii, a sklepienia wzorowano na średniowiecznych. Poznaj historię neogotyckiego

Drewniane ołtarze wykonano w Bawarii, a sklepienia wzorowano na średniowiecznych. Poznaj historię neogotyckiego "kościóła na Czarnej".

Miał wysoką na ponad 60 metrów podwójną wieżę, którą stracił w 1945 roku. Poznaj historię neogotyckiego kościoła Wniebowstąpienia.

Miał wysoką na ponad 60 metrów podwójną wieżę, którą stracił w 1945 roku. Poznaj historię neogotyckiego kościoła Wniebowstąpienia.

Opinie (60) 1 zablokowana

  • Taki mały kościółek, a taki kawał historii!

    • 66 0

  • Kościoły to nadal najpiękniejsze obiekty budowalne

    Gdańska. Powstające obecnie obiekty to typowy budowlany kicz.

    • 88 3

  • Gdańsk był kiedyś pięknym miastem... (12)

    szkoda zabytków, które spłonęły w 1945 roku i nie tylko wtedy

    • 90 5

    • Wziely i sie splonely.

      • 7 8

    • Gwoli sprawiedliwości to nie spłonęły a zostały podpalone przez Sovietów (9)

      MOże by tak pomnik najwększym podpalaczom Gdańska?

      • 20 10

      • Przecież jest taki pominik.

        Choćby na cmentarzu sowieckim obok placu zebrań ludowych...

        • 5 9

      • A jak Krzyzacy nas łupili to nie pamiętacie ? (5)

        A teraz jeżdżą do Malborka i podziwiają ich zameczek.
        Na pohybel!!

        • 12 9

        • nie tylko krzyzacy (2)

          od krzywoustego trzeba by zacząc utopił gdańsk w morzu krwi i ognia, a teraz ma w tym miescie własna ulicę
          ot, zmieniasie optyka historii

          • 9 1

          • a ten kaszubski łotr któremu wystawiono pomnik (1)

            to nie mordował polskich ksiąźąt w Gasawie?

            • 5 5

            • mordował, takie czasy były

              ale on nie ma ulicy w gąsawie, a krzywousty, który mordował w gdańsku ma

              • 5 2

        • Krzyżacy, to byli zakonnicy pochodzący z całego świata, (1)

          zostali potępieni przez papieża i nawróccili się.

          • 1 3

          • papieże nigdy ni potępili krzyżaków

            zakon istnieje i działa do dziś,
            ale jest bezsilny i przez to łatwiej mu być tylko zakonem, zajmować się dobrem. tak to bezsiła buduje, a siła rujnuje dusze.

            • 2 0

      • masz wiecej minusow niz plusow (1)

        bo zyjesz w Polszy, kraju sowieckich slugusow... smutne to ze tak wielu jest sowietow w tym pieknym niegdys kraju.

        • 3 6

        • Minus ma tak jak i ty za kaleczenie mowy ojczystej.

          Czyli brak szacunku do języka, o którego wolność używania walczyli nasi dziadowie.

          Mam alergie na pseudopatriotów, którzy chętni są do potępiania zbrodniarzy, którzy skrzywdzili nasza ojczyznę, ale sami nie potrafią nawet szacunku dla języka zachować.

          • 3 1

    • pewno, ze szkoda, jak wielu innych rzeczy

      tylko mozna albo jeczec, albo tworzyc to miasto od nowa

      • 3 1

  • (2)

    Wow, wtedy duchowni ścigali się po kościołach jak kibole.

    • 16 24

    • Sredniowiecze bylo prymitywne kochani. Ale widac wystarczy walnac najwieksza warownie z cegly i udawac oswieconych odrabujac konczyny w pseudo szpitalach i juz jest wielka cywilizacja.
      Ale skoro nie ma sie swojej ambitnej i sprytnej cywilizacji to trza wsio oddac za kopa w zderzak.

      • 3 11

    • A wszystko w imię Jezusa Chrystusa

      jego dobroci i miłości.

      • 6 1

  • otoczenie (3)

    Piękne kamienice otaczały kościół a teraz kiepskie budki.

    • 45 5

    • (2)

      Nie masz zielonego pojecia o sredniowieczu. Budki wtedy staly i te twoje kamienice tez byly z drewna. Chyba jestes niedouczony.

      • 2 12

      • oj odezwal sie znowu ktos nie umiejacy czytac ze zrozumieniem, bo jak mniemam "Tomek" mowi o zamieszczonej w tekscie kartce z 1904. Tak piekne te kamienice. Szkoda ze nie odbudowuje sie wielu budynkow w takim stylu.

        • 6 0

      • Jeśli z drewna, czyli najlepsze.

        Teraz drewniane domy są drogie.

        • 4 0

  • Odbudowa. (4)

    Nabieram coraz większego szacunku dla lat 50-tych ub. wieku. Takiej odbudowy,wysiłku i efektów tej pracy dziś byśmy nie oglądali. Stanął by pewnie jakiś hipermarket lub paskudny tandetny biurowiec. Czapki z głów dla wysiłku społeczeństwa z tamtych lat !

    • 81 3

    • jaka odbudowa? (1)

      Te kilka bloków udających kamienice?

      • 3 8

      • kamienice to klimat

        wolę odbudowę jak w ciągu Stągiewnej do samej baszty, mającą kształt akceptowany i znany w tym miejscu niż zabudowę jak np. na Szafarni czy od strony Toruńskiej w sąsiedztwie starych spichlerzy. Zabudowa na Stągiewnej ma klimat, a czy architekt zastosuje od strony fasady tani styropian w metodzie lekko mokrej, czy da normalną dwuwarstwową ścianę i docieplenie da do środka ściany, do tego zrekonstruowaną sztukaterie, dobre drewno i elementy wykończeniowe wykonane z szlachetnych / tradycyjnych materiałów to już domena projektanta, inwestora i kosztorysanta, który najczęściej grosz bieżący przelicza bardziej niż wartość kulturalną i historyczną obiektów w tym miejscu, któa będzie kojarzona przez dziesiątki lat.
        Poza tym nie rozróżniasz jak widać bloków od kamienic, ale to już wina czasów bieżących właśnie...

        • 6 2

    • Ja też. Wtedy jednak odbudowywano zabytkową architekturę na tzw. Starówce, czyli w Śródmieściu, choć niestety nie wszędzie. Dziś stawia się ohydne bloki z betonu, stali i szkła, nieudolnie udające kamieniczki, np. na Targu Rybnym czy - jeszcze w planach - na Wyspie Spichrzów (oby zabrakło im pieniędzy na ten projekt). Ale wtedy dużo do powiedzenia mieli panowie Michel i Januszajtis, a dziś dorwała się nowa świta architektów, którzy chcą za wszelką cenę "unowocześnić" centrum, choć jest to zupełnie niepotrzebne - to nie ohydna stal i szkło świadczą o charakterze Gdańska, tylko właśnie tradycyjna zabudowa. Budujcie sobie bloki ze stali i szkła w innych dzielnicach, np. na Przymorzu czy Zaspie, a nie tam, gdzie są zabytki (stare i zrekonstruowane) i obowiązuje określony styl.

      • 0 0

    • Odbudowa.

      Nie dla lat 50-tych lecz dla ludzi tamtej epoki, którzy potrafili w tak trudnych warunkach i niesprzyjającej sytuacji postawić na rzeczywiste wartości! Ale nie potrafili wychować kontynuatorów tej idei, niestety!

      • 0 0

  • Piękna historia

    A kiedy w tej rubryce napiszecie o perłach architektury sakralnej na Zaspie?

    • 14 4

  • Piękna historia (6)

    Gdańsk - odwieczne polskie miasto

    • 21 22

    • hahaha chyba żartujesz (5)

      Gdańsk był,jest i będzie NIEMIECKI!

      • 3 15

      • Najpierw trzeba się zainteresować, by coś zopiniować... (2)

        Masz blade pojęcie historyczne na temat Gdańska jak widać. Poszukaj u źródła do kogo należał najpierw cały obszar Pomorza i sam gród (miasto) powstałe później, komu Gdańsk oddawał przez wieki swą wierność i od jakich królów otrzymywał swe przywileje, kto dał koronę herbowi Gdańska i herby jakiego Państwa i regionu można spotkać historycznie spacerując po Gdańsku. Będą to herby Rzeczypospolitej i Prus Królewskich, czyli ziem wcielonych ponownie do Rzeczpospolitej z części terenów podbitych wcześniej przez Zakon Krzyżacki. Sam Zakon był zbrojnym okupantem w mieście przez prawie 150 lat tłumiąc w tym czasie krwawo cztery powstania anty krzyżackie . Po powrocie do Polski Gdańsk stał się klejnotem Korony. Dzięki przywilejom i swobodom nadanym przez Kazimierza Jagiellończyka w nagrodę za wkład miasta w wojnie trzynastoletniej z Zakonem nastał też złoty wiek dla miasta. Koronie otwierały się morskie szlaki handlowe, spławiano tutaj z całego kraju Wisłą wiele dóbr - zboża i płody rolne, dzieła rzemiosła, dzieła sztuki. Gdańsk pozyskiwał dla Korony dużo złota stąd mieszczanie i samo miasto kwitło, znacznie bogaciło się i rozwijało przez nadanie wyjątkowych w stosunku do innych polskich miast i później utrzymywanych przywilejów Polskich Królów. Stało się dopiero pod polskim panowaniem (wcześniej prawa miasta ograniczane było mocno przez Krzyżaków) jednym z kilku najważniejszych miast hanzeatyckich, miastem do tego niezależnym gospodarczo i prawnie mimo swej wierności Koronie Polskiej, najbogatszym miastem Korony. Do miasta przybyło wiele znaczących rodów europejskich, wielu ludzi sztuki, architektów, kupców, rzemieślników na stałe wiążących się z miastem, Gdańsk stawał się miastem wielokulturowym, wielonarodowościowym. Rzeczypospolita stała się z kolei potęgą gospodarczą i militarną tego regionu Europy, wojenna flota koronna zaczęła liczyć się też na Morzu Bałtyckim (późniejsza bitwa morska ze Szwedami pod Oliwą). Wszystko oczywiście do czasu. Po osłabieniu kraju w wielu późniejszych wojnach, zdobyciu niezależności przez Prusy Książęce (zostały ustanowione z reszty podbitych ziem Zakonu po jego upadku), które od bycia poddanym lennikiem Polski stały się z czasem wrogim Polsce Królestwem Pruskim, i w końcu po drugim rozbiorze Polski w 1792 roku, Gdańsk, w roku 1973 dopiero, rok po wcześniejszym rozbiorze stracił zbrojnie i siłą na rzecz Prus swą niezależność. Od tego czasu, od nieistniejącej już dwa lata później Rzeczypospolitej do praktycznie końca II wojny światowej, nie licząc wojen napoleońskich, gdzie powstało na krótko pierwsze Wolne Miasto zależne od Francji, został odebrany Polsce na 123 lata niebytu na mapie Europy + czas ograniczonego dostępu dwudziestolecia międzywojennego i okresu II wojny światowej. W okresie II RP stał się na mocy traktatu wersalskiego i woli Ligi Narodów, drugi raz Wolnym Miastem Państwem (WMG). Z przyczyn oczywistych było ono w tym czasie zamieszkałym w większości przez Niemców, jednak w całym okresie braku państwowości polskiej, jak i w dwudziestoleciu międzywojennym był zamieszkiwany również przez ludność polską znajdującą się w znacznej ok. 15% mniejszości w stosunku do Niemców. Była to jednak mniejszość największa, a po ustanowieniu Wolnego Miasta Gdańska zwiększającą swoją liczebność w mieście i okolicach. Sam traktat wersalski i Liga Narodów przewidywały już po przegranej przez Niemcy I Wojnie Światowej dużą zależność miasta od Polski (pomimo nazwy Wolnego Miasta Gdańska-Państwa) jako miasta uzależnionego od właściwego historycznie spadkobiercy jego historii.
        Wolne Miasto miało własną konstytucję (zatwierdzaną przez Ligę Narodów), hymn, parlament (Volkstag), będący organem ustawodawczym oraz Senat, stanowiący władzę wykonawczą. Kompetencje władz gdańskich były jednakże w wielu dziedzinach ograniczone na rzecz Ligi Narodów (której reprezentantem na terenie WMG był Wysoki Komisarz) i właśnie Polski, którą reprezentował Komisarz Generalny Rzeczypospolitej Polskiej (Wolne Miasto Gdańsk - zgodnie z postanowieniami konwencji polsko-gdańskiej - używało tytulatury "Polski Przedstawiciel Dyplomatyczny"). Językiem urzędowym był język niemiecki, lecz dokumenty wysyłane do Polaków i Kaszubów zamieszkujących WMG miały dołączane tłumaczenie na język polski.
        9 listopada 1920, w wykonaniu postanowień art. 104. traktatu wersalskiego, została podpisana konwencja polsko-gdańska, zwana potocznie "konwencją paryską". Zgodnie z postanowieniami konwencji, Polska odpowiadała za prowadzenie spraw zagranicznych i ochronę interesów obywateli Wolnego Miasta Gdańska za granicą, zawieranie umów międzynarodowych w imieniu Wolnego Miasta, zgodę na zaciąganie zagranicznych zobowiązań kredytowych przez Wolne Miasto oraz rejestr statków pływających pod gdańską banderą. Terytorium Wolnego Miasta należało do obszaru celnego Rzeczypospolitej Polskiej, a kontrola celna była prowadzona przez polskich funkcjonariuszy celnych, zarówno na granicy Wolnego Miasta z Niemcami, jak i na granicy morskiej. Polska miała zapewnione prawo do bezpośredniego eksportu i importu towarów przez port gdański, posiadania własnej służby pocztowej, telefonicznej i telegraficznej, była właścicielem kolei na obszarze Wolnego Miasta (z wyjątkiem linii tramwajowych). Ustanowiono wspólną polsko-gdańską Radę Portu i Dróg Wodnych Gdańska (z parytetem obu stron - do pięciu przedstawicieli dla każdej z nich i prezydenta mianowanego wspólnie przez Rząd RP i władze Wolnego Miasta Gdańska) z uprawnieniami zarządu portem, urządzeń służących portowi i swobodzie żeglugi na Wiśle. Zawarcie konwencji było warunkiem proklamowania Wolnego Miasta Gdańska (co nastąpiło 15 listopada 1920) i wejścia w życie konstytucji Wolnego Miasta (17 listopada 1920) - z uwagi na zakres uprawnień Polski określony konwencją.
        Szczegółowe uprawnienia Polski były oczywiście sabotowane przez niemieckie władze Wolnego Miasta Gdańska, które m.in. sprzeciwiały się osiedlaniu Polaków na jego terenie, jednocześnie nie czyniąc w tym względzie przeszkód Niemcom, utrudniały zakładanie polskich firm, przedsiębiorstw i spółek handlowych, przywóz towarów polskich, zatrudnianie obywateli polskich i nabywanie nieruchomości.
        Wolne Miasto Gdańsk wydawało też własne paszporty. Opieką polskich placówek dyplomatycznych mogli być objęci jedynie ci obywatele Gdańska, którzy mieli w paszporcie wizę Komisarza Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku. Na podstawie porozumienia z 24 maja 1924 polskie placówki dyplomatyczne mogły wydawać gdańskie paszporty obywatelom Wolnego Miasta Gdańska; w tym celu Wolne Miasto Gdańsk przekazywało Polsce nie wypełnione ponumerowane paszporty. Przed zawarciem wspomnianego porozumienia, kwestia paszportów była przedmiotem sporu związanego z tym, że Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nakazało polskim placówkom dyplomatycznym aby wydawały obywatelom Wolnego Miasta Gdańska paszporty polskie. Wolne Miasto Gdańsk miało prawo mianować swoich reprezentantów będących częścią personelu polskich konsulatów w miejscach istotnych z punktu widzenia interesów ekonomicznych; na mocy tego prawa Wolne Miasto Gdańsk miało swojego dyplomatę przy polskim konsulacie w Hamburgu.
        W 1924 Polska otrzymała zgodę Ligi Narodów na założenie wojskowej składnicy tranzytowej i utrzymywanie załogi wojskowej, do ochrony składnicy na półwyspie Westerplatte. W latach 1920-1930 w Gdańsku działała silna placówka polskiego wywiadu wojskowego, mająca status ekspozytury Oddziału II Sztabu Generalnego (Głównego). Początkowo była to Ekspozytura nr 2, a później nr 7 - bardziej znana jako "BIG". W 1930 r. po połączeniu z poznańską ekspozyturą została przeniesiona do Bydgoszczy, a w Gdańsku funkcjonowała jej komórka terenowa - Posterunek Oficerski nr 4.
        W 1930 Senat WMG, powołując się na korzystne dla siebie orzecznictwo Stałego Trybunału Sprawiedliwości Międzynarodowej w Hadze, odmówił Polsce dalszego prawa do stacjonowania jej okrętów wojennych w porcie gdańskim. W 1932 postanowienie Senatu stało się powodem tzw. kryzysu gdańskiego, gdy polski okręt ORP Wicher na polecenie Józefa Piłsudskiego wymusił prawo do obecności Marynarki Wojennej RP w tym porcie, grożąc otwarciem ognia na budynki urzędów gdańskich w przypadku uniemożliwienia mu powitania eskadry niszczycieli Royal Navy, składającej wizytę w Gdańsku ("obrazy bandery Rzeczypospolitej"). Do użycia siły nie doszło - Brytyjczycy zostali powitani przez Polaków bez oporu ze strony WMG. W konsekwencji Senat odnowił układ z Polską w sprawie pobytu okrętów Marynarki Wojennej RP w porcie gdańskim.
        Podsumowując powyższą całość pisanie o tym, że Gdańsk był niemiecki jest zwykłym brakiem wiedzy na temat samego miasta. Niemcy mogą odczuwać co najwyżej sentyment do tego miejsca, które zostało podbite zbrojnie przez ich pradziadów i przez kilka pokoleń zamieszkiwane i współtworzone. Międzynarodowa społeczność jaką była Liga Narodów po odzyskaniu przez Polskę Niepodległości w 1918 roku dla potwierdzenia tego faktu ustanowiła dla WMG polską kuratelę w wielu aspektach funkcjonowania Gdańska, jednocześnie szanując fakt, że przez 123 lata niebytu politycznego Polski ludność miasta stała się w większości niemiecka, a miasto przez kilka pokoleń straciło swój polski charakter. Był to jeden z głównych aspektów powstania WMG. Wiele gdańskich zabytków ma nierozerwalny związek z Polską i zaprzeczanie temu faktowi tym bardziej jest zaprzeczaniem historii miasta. Można powiedzieć dla porównania, że Polska odzyskując obecnie Gdańsk straciła niestety Lwów czy Wilno, które Polacy budowali i tworzyli kulturowo przez setki lat. Te miasta były związane z Polską od czasów średniowiecza i Polski szlacheckiej do końca II wojny światowej, więc nijak ma się to nawet do czasu niemieckiego panowania w Gdańsku. Po ostatniej wojnie nastąpił więc właściwy stan rzeczy i powrót miasta do macierzy. Lwów i Wilno niestety my możemy obecnie darzyć sentymentem, jednak w naszym przypadku są to miasta rdzennie związane z Polską, czym Gdańsk nie jest właśnie dla Niemców

        ps. szkoda, że nie można umieścić tutaj ciekawych linków :/

        • 6 0

        • (1)

          to Gdańsk zaczął wojnę z Polską w 1939
          to z Gdańska ostrzelano polską placówkę Westerplatte, polską enklawę na terenie WMG

          Dobrze, że nie ja miałem władze w 1945, ja bym gdańskie ruiny użył do odbudowy i rozbudowy Gdyni, a ziemie gdańska zaorał.

          • 0 5

          • Nie masz kolego żadnej wiedzy na temat tego co polskie. Miasto jest historycznie związane z dziejami Polski, a Ty wypisujesz zwykłe bzdury i to miasto szkalujesz. W Gdańsku przed 1939 rokiem nie było żadnych polskich enklaw tylko prawnie ustanowione po I wojnie światowej przez międzynarodową instytucję, jaką była Liga Narodów, polskie prawa i instytucje na równi z niemieckimi. Wiadomo przecież ogólnie jaka była sytuacja przed 1939 rokiem w Gdańsku, a także po odzyskaniu przez Polskę Niepodległości w 1918 roku (o czym pisałem zresztą wyżej). Nie zmienia to faktu przynależności historycznej tych ziem do wcześniej upadłej i nowej, odrodzonej Polski. Sprawa Gdańska była podejmowana w 1919 roku podczas konferencji pokojowej w Paryżu zaraz po I wojnie światowej i związana była z dostępem odrodzonego Państwa Polskiego do morza i portu, który miał być gwarantem interesów narodowo politycznych młodego państwa. Dmowski, który uczestniczył z Paderewskim na tej konferencji jednoznacznie się wypowiadał, że Państwo Polskie powinno odrodzić się w formie sprzed I rozbioru Polski z przynależnością Gdańska do macierzy. W pełnym odzyskaniu miasta przez Polskę przeszkodził właśnie problem większościowej ludności niemieckiej, która napłynęła do miasta przez 125 letni okres zaboru, i która wywołała na konferencji ożywioną dyskusję. Utworzenie Wolnego Miasta było więc kompromisem, bo mimo że Niemcy przegrały wojnę Liga Narodów nie chciała wysiedlać napływowej ludności niemieckiej. Wolne Miasto Gdańsk miało honorować prawa i interesy, zarówno polskie jak i niemieckie, a w rzeczy samej miasto miało być suwerennym terytorium dla samej ludności zamieszkującej Gdańsk. Niestety mimo praw przyznanych Polsce przez Ligę Narodów decyzja o WMG nie była korzystna dla Polski właśnie z powodu tejże niemieckiej ludności, która jak mogła starała się też zapobiec ponownej polonizacji miasta. Do ograniczania wręcz praw nadanych Polsce zaczęło dochodzić już wówczas, gdy Hitler doszedł do władzy w Niemczech w 1933 roku, a na Senat Miasta Gdańska istotny wpływ zaczęła mieć NSDAP. Ograniczenia stawały się coraz większe, skutkiem czego było nasilenie antypolskich prowokacji w mieście, likwidacja opozycyjnych wobec NSDAP partii politycznych i represje wymierzone w gdańskich Żydów. W 1938 władzę w Wolnym Mieście Gdańsku faktycznie przejęła NSDAP, co nasiliło hitleryzację miasta, forsowaną przez czołowych działaczy narodowosocjalistycznych, m.in. Alberta Forstera. Otwarcie organizowano hitlerowskie bojówki paramilitarne (SA) i szkolono je (Zabudowania koszarowe na Biskupiej Górce, gdzie obecnie mieści się Gdańska Wyższa Szkoła Humanistyczna).
            Sprawa Wolnego Miasta Gdańska, obok konfliktu wokół tzw. korytarza polskiego, stała się więc koronnym pretekstem do napaści na Polskę i rozpoczęcia II wojny światowej. 1 września 1939 Niemcy rozpoczęły agresję na Polskę atakiem na składnicę wojskową na Westerplatte i Pocztę Polską w Gdańsku, ogłaszając bezprawne włączenie (niem. Anschluss) Wolnego Miasta Gdańska do III Rzeszy. Carl Jakob Burckhardt, Wysoki Komisarz Ligi Narodów, otrzymał od lokalnych władz dwie godziny na opuszczenie terenu Wolnego Miasta Gdańska. W ramach Akcji Tannenberg i eliminacji jakichkolwiek powiązań polskich z Gdańskiem niemieckie służby specjalne i Policja WMG przystąpiły otwarcie do masowych aresztowań i likwidacji instytucji polskich na jego terenie. Po aresztowaniach rozstrzeliwano Polaków w masowych egzekucjach, m.in. w Piaśnicy Wielkiej czy pojmanych pocztowców na gdańskiej Zaspie.
            Dla Polaków już 2 września 1939 utworzono obóz koncentracyjny Stutthof, gdzie wysyłano w celu eksterminacji przedstawicieli polskiej inteligencji (m. in. aktywnych uczestników życia społecznego, gospodarczego, działaczy i członków polskich organizacji w Gdańsku). Obóz w Stutthof od 1941 stał się także miejscem kaźni Żydów i przedstawicieli innych narodowości.
            Wolne Miasto Gdańsk stało się, wbrew prawu międzynarodowemu, częścią prowincji Gdańsk-Prusy Zachodnie III Rzeszy, w trybie dekretu Adolfa Hitlera.
            Wszystko co powyżej potwierdza tylko fakt, że miasto kolejny raz zostało siłą zajęte przez Niemcy i odebrane Polsce jak wieki wcześniej: za czasów Krzyżackich, za czasów Królestwa Pruskiego i ostatecznie w epoce III Rzeszy.

            • 2 0

      • Gdańsk był Gdański ;) (1)

        Przez większość historii szedł ramię w ramię z Polską, ale do końca Polski to on nie był. Zawsze miał dużą niezależność, sporo swobody i działał trochę inaczej, na uboczu. Oczywiście były niesnaski, w tym jedna wojna z Rzeczpospolitą, ale przez większość czasu był silnie z Polską związany.

        Niemiecki tym bardziej to on poza króciutkim okresem nie był, choć wielu jego mieszkańców z Niemiec pochodziło.

        • 3 0

        • No i to jest zgodne już bardziej ze stanem faktycznym i historycznym ;). Należy pamiętać jednakże dzięki komu gród mógł się rozwijać i bogacić z wzajemną korzyścią, dzięki komu stał się wielonarodowościowy jak zresztą cała reszta kraju w owych czasach. niektórym królom nie podobała się oczywiście pozycja miasta i pojawiały się wspomniane niesnaski, ale wszystko ostatecznie wracało do ustalonych prawideł, bo było ewenementem w skali kraju jakim była Rzeczypospolita. Można powiedzieć, że Gdańsk w Rzeczypospolitej był takim Watykanem w Rzymie i we Włoszech administracyjnie. Trzeba pamiętać też komu hołdował swą w wierność, kogo wspierał militarnie i złotem w chwilach zagrożenia, czyje symbole w mieście kuto i na czyją cześć ;). To świadczy o jego historycznej przynależności...

          • 0 1

  • Ruskie to dzikie ludzie. (7)

    0 szacunku dla człowieka i kultury.

    • 32 21

    • wojna (4)

      tak samo dzikie jak niemcy, francuzi czy polacy

      • 8 6

      • Jakbym czytał współczesną Trybunę Ludu (3)

        Niemieckie, Rosyjskie czy Ukraińskie ludobójstwo i wandalizm to historyczne fakty, przykładów sporo. Podaj jakiś przykład ludobójstwa czy wandalizmu, gdzie sprawcami byli Polacy.

        • 3 1

        • Jedwabne i inne podobne, planowe niszczenie cerkwi w latach 30 XX w na kresach..... (2)

          ale kolega zapewne spod znaku "polski pług nigdy nie orał zagrabionej ziemi" a polskie wojska nigdy nie paliły i grabiły pobitych

          • 1 2

          • nasza główna zaleta, to niemoc (1)

            gdybyśmy mieli tyle siły co Niemcy albo Ruski, HGW co byśmy nabroili?

            "nie dała bozia świni rogów, bo by bodła i kopała"

            Przykład - krzyżacy. Jak mieli siłę, to usiłowali się panoszyć na Węgrzech, ledwie się ich stamtąd pozbyli, to eksterminowali całe Prusy, pół Litwy, północną Ruś, niemal wygrali i zmietli z mapy Polski i Litwę, fałszowali bulle papieskie, szarogęsili się. A teraz, gdy są słabi, są jak Franciszkanie albo inni tacy, w Austrii się dziwią że nam się źle kojarzą, bo tam od kilkuset lat mają szpitale charytatywne.

            My mamy za uszami jedno Jedwabne i jedną Berezę. I ten obóz w Szkocji. Mało? Na tyle nas było stać...

            Tylko sobie wyobraźcie rząd PIS z Macierewiczem ministrem obrony, Ziobrą od spraw wewnętrznych, a Hofmanem od sprawiedliwości. Brrr...

            • 2 1

            • Bereza była w porządku - trafiały tam sowieckie pachołki, zdrajcy którzy w 1920 nawoływali do buntu w Wojsku Polskim i do wspierania bolszewików. Siedzieli tam też ukraińscy terroryści z UPA (m.in. brat Stepana Bandery, Wasyl) i podobny element. I dziś przydałaby się Bereza, na tych wszystkich kiboli którzy robią awantury na ulicach. Obóz w Szkocji to był tylko obóz karny Wojska Polskiego, dla tych, którzy buntowali się przeciw dowództwu - w czasie wojny nie ma demokracji, dowódcy w wojsku SIĘ SŁUCHA i nie pyskuje. Nie chcieli słuchać Sikorskiego, to było się nie zaciągać - wojsko było już wtedy (po kapitulacji Polski) ochotnicze.

              • 0 1

    • ostatnie morderstwo w Gdańsku dało mi do myslenia

      myślałem, że może coś się zmieniło..ale rusek to rusek

      • 2 5

    • Powiedział, co wiedział.

      A że mało wiedział, to głupio powiedział.

      • 0 0

  • jedyny cel ty6ch pogadanek to wzniecanie nienawiści (3)

    nie ma znaczenia 1000 lat historii nie ma znaczenia ze byli Brandenburczycy Krzyzxactwo i Prusactwo. Nie ma znaczenia Forsrter i Hitler. Dla januszajtisa i spolki tylko jeden czas sie liczy - marzec 1945 r. Oni próbuja wymazac z pamieci 1 września 1939 na Westerplatte.

    • 18 32

    • Masz jakiś problem kolego czy koleżanko. (1)

      Tak na nosa pewnie jesteś wyznawcą Jarosława i Antoniego. Tylko oni mają w sobie tyle nienawiści.

      • 10 8

      • nawet nie czytasz tego co komentujesz

        a to znaczy ze jestes popluczony troll

        • 6 5

    • mylisz się - to raczej sowieckie pachołki przez lata powojenne chciały zamazać prawdę o tym, KTO zniszczył Gdańsk i nadal tego próbują. Dodam, że zupełnie nie szkoda mi tej połowy Gdańszczan, którzy głosowali na NSDAP. Ale przecież nie wszyscy Gdańszczanie to robili, nie wszyscy byli nazistami. Najbardziej jednak szkoda mi budynków i budowli oraz rozwiązań urbanistycznych w Gdańsku. Co i komu były winne kamienice, że niszczono je już po zdobyciu miasta, celowo podpalając??? Przecież to niewyobrażalna głupota, aby niszczyć dziedzictwo przeszłości ORAZ TYSIĄCE GOTOWYCH DO WYKORZYSTANIA MIESZKAŃ.
      A poza tym za czasów pruskich Gdańsk pięknie się rozwijał. Nie mylmy Prusaków z Hitlerem i Forsterem.

      • 2 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.