Fakty i opinie

Tak retuszowano zdjęcia kilkadziesiąt lat temu

artykuł historyczny
Retuszu dokonywano na specjalnym pulpicie przeznaczonym do obróbki fotografii. Podświetlało się negatyw lampką i retuszowano za pomocą ołówka.
Retuszu dokonywano na specjalnym pulpicie przeznaczonym do obróbki fotografii. Podświetlało się negatyw lampką i retuszowano za pomocą ołówka. archiwum prywatne

Niektórzy nie wyobrażają sobie przygotowania zdjęć bez programów ułatwiających szybki retusz niedoskonałości. Kilkadziesiąt lat temu, choć nie było jeszcze Photoshopa, fotografowie mieli inne sposoby na obróbkę zdjęć. Jakie? Tego dowiedzieliśmy się od pracowników jednego z najstarszych zakładów fotograficznych w Gdyni.



Czy posiadasz w swojej kolekcji czarno-białe zdjęcia?

tak i uważam, że mają swój urok 76%
tak, są to zdjęcia moich rodziców i dziadków 22%
nie, bo nie oddają przecież prawdziwej rzeczywistości 2%
zakończona Łącznie głosów: 420
Przed erą komputerów i programów umożliwiających szybką obróbkę zdjęć, retusz wykonywano ręcznie - najczęściej za pomocą ołówka. Zajmowało to o wiele więcej czasu niż dzisiejszym grafikom, a retusz musiał być bardzo staranny, ponieważ na błędy nie można było sobie pozwolić. Mimo to wyniki były zadziwiające.

- Retuszowaliśmy ołówkiem. Każdy z nas pragnie ładnie wyglądać na fotografiach, a obiektyw pokazuje całą rzeczywistość. Na zdjęciach m. in. zmniejszaliśmy worki pod oczami, mogliśmy zagęścić linię rzęs, skorygować nos. Wszystko zależało od osoby, którą się retuszowało. Na tej fotografii jest kobieta, która w rzeczywistości była bardzo mocno piegowata na twarzy i dekolcie. Chciała, aby nie było widać tego na zdjęciu - opowiada, pokazując jedno ze zdjęć, Elżbieta Deja, właścicielka zakładu Foto Miruś 1948 w Gdyni.
Ta kobieta miała mnóstwo piegów, ale je wyretuszowano.
Ta kobieta miała mnóstwo piegów, ale je wyretuszowano. archiwum prywatne
Obróbki małych zdjęć dokonywano na błonie. Jeśli fotografia była duża, to nanoszono poprawki bezpośrednio na płótno, w taki sposób, aby nie było widać ingerencji z zewnątrz. Oczywiście nie było tylu możliwości, jak dzisiaj i w ten sposób fotograf w zakładzie nie mógł sprawić, że twarz czy talia wyda się smuklejsza. Do tego wykorzystywano tzw. grę z cieniem, która pomagała uzyskać zamierzony efekt.

- Retuszowało się na urządzeniu zwanym pulpitem. Jest to drewniana skrzynka z otworem na podświetlenie kliszy ze zdjęciem. Pulpit, który wciąż mam, jest już bardzo spracowany, ponieważ dawniej bardzo dużo czasu poświęcaliśmy na retusz. Negatyw, który był do retuszu, podświetlało się lampką. A retuszowało się ołówkami [na zdjęciu niżej - red.], które musiały być idealnie naostrzone. Ostrzyło się je papierem ściernym. I takim właśnie mocno naostrzonym grafitem nanosiliśmy poprawki. Na pewno do tego trzeba było mieć talent artystyczny, ponieważ to nie wyglądało tak, jak teraz na komputerze, że w razie pomyłki możemy cofnąć pewien etap prac. To, co zrobiliśmy, zostawało już na oryginale. Twardość ołówków także była specjalnie dobierana. Była różna, aby jak najprecyzyjniej poprawić mankamenty. Jednak z retuszem trzeba było uważać. Nieumiejętny retuszer z twarzy zrobiłby maskę - dodaje.


W zakładzie retuszowano w podobny sposób prawie do końca XX wieku. Na retusz zdjęcia legitymacyjnego poświęcano ok. 15-30 min. Przy zdjęciu portretowym była potrzebna minimum godzina. Z usług zakładu korzystali chętnie gdynianie, ale również marynarze stacjonujący w jednostce wojskowej w Oksywiu.

- To są stare zdjęcia, na których widać marynarzy. Zależało im na zrobieniu takich fotografii, aby przywoływały domową atmosferę. Na zdjęciu pozujemy z siostrą. Mogę się domyślać, że marynarze prawdopodobnie tęsknili za swoimi rodzinami, a to miało sprawić, że poczują namiastkę domu. Robiliśmy zdjęcia przede wszystkim marynarzom polskiej Marynarki Wojennej. Mój tata bardzo często robił zdjęcia również w ich jednostce. Bardzo dużo również robiło się zdjęć na Helu. Teraz sesja trwa godzinę-dwie, a kiedyś fotografia była droga. Dlatego w czasie sesji wykonywało się najwyżej 2-3 zdjęcia.
Ile trzeba było czekać na takie zdjęcie?

- Klient nie dostawał zdjęć na poczekaniu. Terminy sięgały nawet tygodnia. Musieliśmy nazbierać pewną ilość błon, te błony trzeba było wywołać. Po wymoczeniu, wysuszeniu, retuszowaliśmy zdjęcia. Następnie wchodziło się na obróbkę do ciemni. Nie zawsze i nie od razu wszystko nam się podobało. Ponieważ były różne rodzaje gradacji papieru, w tym bardziej i mniej kontrastowe, czasami dobierało się je specjalnie tak, aby uzyskać wymarzony efekt.
Sprzętem, który znacznie ułatwił i przyśpieszył masową fotografię był polaroid.

- Aparaty Polaroid, którymi wykonywaliśmy zdjęcia do dokumentów, zrewolucjonizowały fotografię. Myślę, że można określić je pewnym krokiem milowym pomiędzy tradycyjną fotografią a fotografią cyfrową. Byli klienci, którzy potrzebowali szybko wywołać zdjęcia. W tradycyjnej fotografii było to niemożliwe. Polaroid dał możliwość wykonania fotografii szybko, a dla bardzo niecierpliwych czasami skracaliśmy ten czas, susząc zdjęcia suszarką do włosów! Mieliśmy z mamą pierwszy aparat Polaroid w Trójmieście i musieliśmy dużo pracować, bo zapotrzebowanie było ogromne.
Stare fotografie
Stare fotografie archiwum prywatne
Nieco później kolorowano zdjęcia, aby oddać rzeczywistość

- Niewątpliwie chemikalia, jakich używa się przy fotografii tradycyjnej, są szkodliwe. Ale bez nich te zdjęcia by zanikły. Czasami, gdy oglądamy starą fotografię, widzimy, że jest żółta albo wręcz zanika na brzegach. To efekt źle przeprowadzonego wywoływania. Jeżeli zdjęcie nie było odpowiedni czas w wodzie i wszystkie płyny dokładnie się nie wypłukały, to zdjęcie po jakimś czasie zanikało. Ja przechodziłam starą szkołę, a mój tata pilnował, aby każde zdjęcie było płukane. Czasami mieliśmy do wypłukania i wysuszenia nawet 700 sztuk. W czasach fotografii czarno-białej zdjęcia kolorowano ręcznie po wywołaniu. Używano do tego specjalnych farbek wodnych i wymagało to sporej wprawy i wyczucia. Można powiedzieć, że fotograf kolorujący w pewnym momencie musiał wcielić się w rolę malarza.

Opinie (46)

  • Największe oszustwo i retusz (4)

    To makijaż. Przekonałem się o tym kilka razy i było to bolesne. Retusz zdjęć przy makijażu to małe piwo

    • 58 16

    • Następnym razem po prostu nie maluj sobie paznokci...
      he he he

      • 5 4

    • (2)

      faktycznie też tak miałem. wieczorem laska ok, a nad ranem jakoś tak się zepsuła

      • 14 4

      • trzeba było iść z nią na basen :)

        • 15 0

      • przez noc wytrzeźwiałeś ;)

        • 5 0

  • fotoszop sprzed lat

    • 25 1

  • Retusz. (1)

    To było żmudne zajęcie, retuszer musiał mieć zdolności plastyczne i dużo cierpliwości. Wiem bo moja siostra zajmowała się tym dorywczo.

    • 47 0

    • Prawnik to ciężki zawód. Wiem, bo mój sąsiad sie tym zajmował.

      • 4 7

  • Bardzo nie lubie pomalowanych kobiet (4)

    Kobieta oryginal zawsze lepsza niz Barbie, taki mam swiatopoglad...

    • 27 31

    • zadbanej kobiecie to i .....

      makijaż dobrze leży

      • 10 1

    • ho ho ho
      jaki koneser - obserwator.

      • 9 3

    • Taaa. Nie lubię pomalowanych kobiet... Też mi... A co z Wami Panowie?

      A ja bardzo nie lubię facetów z włosami wystającymi spod pach, brudnymi paznokciami, zaniedbaną cerą i zębami żółtymi od nikotyny, smierdzącym oddechem. Fuj..

      • 4 2

    • Prawda jest, ze panowie zawsze utyskują na makijaż

      Ale w klubie czy pubie i tak zwracają uwagę na te z dobrym makijażem
      Tak więc tego ...

      • 2 0

  • (6)

    mieszanina prawdy i fałszu

    • 1 7

    • (4)

      to nie był retusz w dzisiejszym tego słowa znaczeniu
      usuwano plamki powstałe z kurzu w procesie wywoływania i inne tego typu skazy, używano ołówka ale na pewno nie takiego jak pokazano a o zdecydowanie krótszym odsłoniętym graficie. Używano pędzelków aby coś domalować i żyletki, skalpele, aby usunąć. Kolorowanie to monidło czyli zdjęcie pokolorowane i oprawione
      nie spotkałem się z aparatami typu Polaroid pozytywowy u fotografa, były ale specjalne systemy do fotografii natychmiastowej, zautomatyzowane wywoływanie negatywu

      • 5 1

      • kurz i plamki usuwano na odbitce tuszem retuszerskim (mam jeszcze trochę nrd-owskiego keilitza i pędzelki... Drapanie to ciężka artyleria, używana raczej w retuszu zdjęć przeznaczonych do druku. Ołówek na pozytywie się nie trzyma (chyba, że papier jest matowy), więc do plamkowania nie pasuje (na macie zaś daje metaliczny poblask).

        • 7 0

      • no, nie wiem, nie wiem (1)

        kiedyś jako blondyn zrobiłem sobie zdjęcie i tak mi je wyretuszowali , że zostałem brunetem

        • 0 0

        • a dzisiaj jestem łysy i już się nie retuszuję

          • 2 0

      • Były Polaroidy pozytywowe specjalnie do dokumentów. Chyba pod koniec lat 80-tych? Na jednej "szitce" wychodziły 4 zdjęcia w formacie dowodowym, które rozcinano.

        • 8 0

    • Popatrz na możliwości programów typu portrait pro - to dopiero oszustwo.

      • 1 0

  • Tak tak... Image czyli wizerunek jest stary jak świat...

    Kto docenia ten zbiera owoce obficie...

    • 5 2

  • (3)

    Ta co miała piegi musiała byc piękna... właśnie z tymi piegami

    • 44 1

    • Też o tym pomysłem. Dziewczyna z piegami jest piękna

      • 12 1

    • piękna Kobieta (1)

      to prawda... była piękną , mądrą Kobietą i kochaną Mamą :-)

      • 8 0

      • Oj tak, nie miałam pojęcia że z Pani Zosi taka piękność była❤

        • 3 0

  • To se ne vrati... (1)

    Duchota w ciemni, specyficzny zapach utrwalacza, ocet jako przerywacz i lustrzana blacha suszarki... Cały sprzęt czeka na lepsze (cokolwiek to znaczy) czasy i na powrót do świata ciemni. Do dziś nie zapomnę pierwszego papieru zanurzonego w kuwecie z wywoływaczem. Przewołał się na całego, ale ten wrzask, kiedy zaczęły się ukazywać kontury postaci - za to nawet Mastercard się nie wypłaci.
    A dziś wystarczy selfi z prawie gołym pośladkiem i już na Instagramie jesteś gwiazdą. Przykre.

    • 54 1

    • Ale za formaliną w pozytywowym procesie barwnym to chyba nikt nie tęskni (piszę nie o RA4 tylko o agfowsko-fotonowskim 5013 i 5015 ).

      • 9 1

  • tiaaaa (1)

    fajny i ciekawy artykuł, ale nie dla większości....
    Dziś liczy się tylko Selfie z sztucznym uśmiechem, sztuczne rzęsy, sztuczne brwi i sztuczne ego....ech....

    Miłego wieczoru i dzięki za artykuł...;-)))

    • 48 1

    • i trociny zamiast mózgu

      • 10 1

  • (4)

    4 młodych mężczyzn siedzących z 2 małoletnimi dziewczynkami. dzisiaj to by nie przeszło.

    • 28 4

    • (1)

      chyba, że na plebanii

      • 10 4

      • raczej w Hollywood.

        • 3 2

    • Szklanką i karafką :-)

      Pustemi..

      Rozpijanie małoletnich?

      • 5 0

    • Ale ten z lewej

      ma podbite oko, widocznie coś było nie tak z jego łapami...albo podpadł retuszerce.

      • 2 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.