Fakty i opinie

stat

Zobacz jak saperzy wysadzają niewybuchy


Pociski artyleryjskie, panzerfausty i granaty moździerzowe. Rocznie 43. Batalion Saperów otrzymuje około 300 zgłoszeń o znalezionych na Pomorzu, w tym również na terenie Trójmiasta, niewybuchach. Saperzy detonują je na poligonie w powiecie wejherowskim.



Czy natrafiłeś kiedykolwiek na niewybuch?

tak, w lesie/na plaży 42%
tak, na placu budowy 6%
tak, w innym miejscu 10%
nie jestem pewien/pewna 6%
nie natrafiłe(a)m 36%
zakończona Łącznie głosów: 412
- Zdarza się, że dostajemy nawet po kilka zgłoszeń dziennie. Najwięcej wyjazdów jest w cieplejszych miesiącach. Na niewybuchy natrafiają wtedy robotnicy na placach budowy i ludzie spacerujący po lasach i plażach - opowiada por. mar. Tomasz Derfert, koordynator patrolu rozminowania z 43. Batalionu Saperów w Rozewiu.
Jednostka z północy Polski jest jedną z dwóch, która w przypadku znalezienia w Trójmieście niewybuchów, wysyła po niebezpieczne przedmioty patrol. Zgłoszenia batalion otrzymuje od policji, która z kolei dostaje sygnały od ludzi.

Patrol rozminowania z 43. Batalionu Saperów odpowiada za Gdynię, Sopot, powiat pucki, część powiatu wejherowskiego oraz pas plaży od granicy z Rosją na wschodzie, do miejscowości Jarosławiec na zachodzie. Za działania w Gdańsku odpowiadają natomiast saperzy z 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej, która stacjonuje w Elblągu.

- 43. Batalion Saperów to jednostka Marynarki Wojennej, która wchodzi w skład 3. Flotylli Okrętów w Gdyni. W strukturach batalionu są pododdziały inżynieryjne, logistyczne i chemiczne. Wśród tych pierwszych znajdują się kompania saperów, kompania techniczna i patrol rozminowania - wyjaśnia kmdr ppor. Sebastian Sochoń, zastępca dowódcy 43. Batalionu Saperów.
Patrol rozminowania to patrol saperski. Ta druga nazwa widnieje na wojskowych pojazdach, które co jakiś czas można zobaczyć w Trójmieście. Kiedy powstawał materiał telewizyjny o działaniach saperów, akurat przeszukiwali las na Westerplatte.

Czym różni się niewypał od niewybuchu

Las, który sprawdzali saperzy z Rozewia, położony jest między parkingiem a terenem wojskowym. Między drzewami żołnierze rozciągnęli taśmy saperskie i podzielili obszar na pasy. Dzięki temu dokładniej i sprawniej można przeszukiwać teren za pomocą wykrywaczy metali. Pozwalają one m.in. na poszukiwania niewybuchów czy niewypałów. A że niektórzy cywile mylą oba pojęcia, por. mar. Derfert tłumaczy:

- Niewypał jest to nabój, który nie został odpalony na skutek zacięcia się albo uszkodzenia elementów broni lub usterek amunicji. Natomiast niewybuch jest to pocisk, granat, bomba lub materiał wybuchowy, w którym pomimo stworzenia korzystnych warunków do zainicjowania wybuchu, wybuch nie nastąpił.
W czasie prac na Westerplatte saperzy znaleźli m.in. granaty, a także pocisk kalibru 150 mm. Patrol saperski przetransportował je, wraz z innymi niewybuchami z terenu Pomorza, na poligon w Strzepczu. Znajduje się on w powiecie wejherowskim w gminie Linia i służy m.in. do neutralizacji przedmiotów niebezpiecznych.

Plastyczny materiał wybuchowy i detonacja

Saperzy mają tu wyznaczone miejsce do wysadzania niewybuchów. U stóp wzniesienia składają je do specjalnie przygotowanego wykopu, który dodatkowo, od drugiej strony osłonięty jest wałem ziemi.

Natomiast na wzniesieniu po przeciwnej stronie znajduje się schron dla żołnierzy. To tam dowódca wydaje rozkaz neutralizacji niewybuchów i stamtąd za pomocą detonatora wysyłany jest bezprzewodowo sygnał inicjujący wybuch. Zanim jednak dochodzi do finału akcji, saperzy muszą przygotować niewybuchy do wysadzenia.

- W tym celu do niewybuchów przykładany jest plastyczny materiał wybuchowy, po czym następuje przygotowanie zapalników, wetknięcie ich w materiał wybuchowy i uzbrojenie całej sieci - wyjaśnia koordynator patrolu rozminowania.
Po czym następuje detonacja. W powietrze wzbija się chmura dymu, ziemi i odłamków. Ze względów bezpieczeństwa, saperzy nie wychodzą ze schronu przez ok. kilkanaście sekund od momentu wybuchu. Czekają aż skończy się deszcz odłamków. Następnie ruszają w dół, aby przeszukać lej i jego okolice. Muszą sprawdzić, czy wszystkie niewybuchy zostały zneutralizowane. Po zakończonej akcji wracają do jednostki w Rozewiu i czekają na kolejne zgłoszenia.

Zobacz też jednostkę Marynarki Wojennej z pociskami przeciwokrętowymi

Opinie (44) 7 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.