Taksówkarz "z aplikacji" zaatakował radną Gdańska

Szymon Zięba
13 września 2025, godz. 18:30
Opinie (327)
aktualizacja: godz. 20:57 (13 września 2025)
Radna opisała swoją historię w mediach społecznościowych.

Radna Gdańska, Sylwia Cisoń, została zaatakowana przez kierowcę taksówki "na aplikację" gazem pieprzowym. Stało się to po tym, jak kobieta zwróciła mu uwagę, że pomylił drogę, a potem wysadził pasażerów w złym miejscu. Wcześniej jednak - co wynika z nagrania z taksówki - radna wulgarnie obraziła kierowcę.





Radna obraża taksówkarza. Nagranie z wideorejestratora



Aktualizacja, godz. 20:57

Po publikacji tekstu skontaktował się z nami czytelnik, który przekazał nam nagranie z wideorejestratora taksówki. Słychać na nim rozmowę radnej Cisoń z taksówkarzem. Wbrew temu co twierdziła radna - kierowca posługuje się językiem polskim.

Na nagraniu słychać też wzburzoną radną, która - w związku z niewłaściwym adresem, pod który ją przywieziono - używa wulgarnych słów.

- Jak się nie orientujemy, to trzeba k***a wracać do swojego kraju. A nie, k***a być w kraju, w którym się nie zna języka i się nie wie jak jechać - mówi kobieta.



Radna Gdańska: spędziłam noc na SOR-ze



Czy miałe(a)ś nieprzyjemną sytuację w taksówce?

Całą sprawę samorządowczyni opisała w swoich mediach społecznościowych. Radna podkreśla, że ostatnią noc spędziła na szpitalnym oddziale ratunkowym.

- Jechałam z synami na mecz Lechia Gdańsk - GKS Katowice. Gdy zwróciłam uwagę, że pan najpierw podjechał po nas w złe miejsce, a teraz wysadził nas również w złym miejscu i utrudnia ludziom życie, nie znając języka w tej pracy, wpadł w szał i gdy już wysiadaliśmy - wykrzykując wulgaryzmy, próbował mnie opluć, a ostatecznie wyciągnął gaz i spryskał mi twarz - twierdzi radna.
Jak zaznacza, to nie była obrona konieczna.

- To była frustracja wyładowana na kobiecie. Rozumiem nieprzepracowane traumy, inną kulturę i trudności z zaadaptowaniem się do nowych warunków, ale takie sytuacje nie powinny mieć miejsca, a ludzie zatrudniani jako kierowcy taksówek bardziej sprawdzani. Na szczęście dzieciom nic się nie stało. Ja trafiłam na ostry dyżur z poparzoną połową twarzy, całą szyją i dekoltem. Wcześniej pomogli mi policjanci obstawiający mecz, niezwykłe panie z ochrony strefy VIP i wspaniała ratowniczka, a później zaangażowany zespół SOR na Nowych Ogrodach, który profesjonalnie się mną zaopiekował - za to wszystko jestem ogromnie wdzięczna - pisze kobieta.


Prezydent Dulkiewicz: nie ma miejsca na przemoc



W sprawie głos zabrała także prezydentka Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz.

- Nie ma i nie będzie zgody na jakąkolwiek agresję czy przemoc - wobec nikogo - zaznaczyła.

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (327)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane