• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Testowaliśmy Mevo 2.0. Ciężkie i zrywne, ale z potencjałem

Maciej Korolczuk
25 sierpnia 2023 (artykuł sprzed 1 roku) 
Opinie (497)
Najnowszy artykuł na ten temat W Mevo nowa doba nie zaczyna się o północy?

Nowe rowery elektryczne Mevo są ciężkie i zrywne, mają pojemną baterię, a wzniesienia - mimo dużej wagi - pokonują z lekkością. Pierwsi użytkownicy będą mogli skorzystać z jednośladów we wrześniu.



Gdy ruszy system Mevo, będę korzystać:

Rowery Mevo, zarówno konwencjonalne, jak i elektryczne, na ulicach metropolii mają pojawić się jesienią. Pierwsi użytkownicy skorzystają z jednośladów we wrześniu, gdy ruszy II etap testów obejmujący połowę floty. W ramach testów wewnętrznych jeden rower udostępniono także naszej redakcji.

Rower jest ciężki. To 40 kg stali, metalu, plastiku i gumy, z wplecioną elektroniką. Dość powiedzieć, że sama bateria, która ma zapewnić komfortową jazdę nawet na dystansie 100-120 km, waży 7,5 kg.

I nie ma co ukrywać - waga roweru jest jego największą wadą i zagrożeniem. Duża masa sprawia, że problematyczna będzie nie tylko sama jazda, ale też zaparkowanie roweru (trzeba albo podrzucić rower, by rozstawić stopkę, albo zablokować ją nogą i dopiero wtedy szarpnąć do góry całym rowerem).



Nowe Mevo poza masą wyróżnia się też zrywnością. Prawdopodobnie wrażenie to wynika z ustawienia wspomagania, które na czas testów ustawiono na czwartym najwyższym poziomie. Co ciekawe, operator może wspomaganie rowerów redukować i zwiększać zdalnie, bez konieczności ingerowania w każdy z 3 tys. rowerów. Obniżenie wspomagania z pewnością złagodziłoby efekt "zrywu przy ruszaniu" i wydłużyło żywotność baterii.

Warto dodać, że silnik wspomaga naszą jazdę do osiągnięcia prędkości 25 km/h. Jeśli chcemy jechać szybciej, musimy polegać już tylko na sile własnych mięśni.

Rower pozbawiony amortyzacji jest sztywny. Czuć to zwłaszcza na nierównościach, krawężnikach czy nawierzchni z kostki brukowej.

Wyzwaniem po inauguracji Mevo będzie wyegzekwowanie miejsca na stacjach. Na razie są one zastawione przez operatorów komercyjnych hulajnóg na minuty. Wyzwaniem po inauguracji Mevo będzie wyegzekwowanie miejsca na stacjach. Na razie są one zastawione przez operatorów komercyjnych hulajnóg na minuty.

Jazda rowerem w automacie



Nowością, co może być zarówno zaletą, jak i wadą tego modelu, jest automatyczna skrzynia biegów. Rower sam dostosowuje przełożenie do szybkości i intensywności naszej jazdy, co początkowo może wydawać się kłopotliwe.

Roweru "trzeba się nauczyć", by spełniał nasze oczekiwania. Brak przerzutek sprawia, że w czasie jazdy poza pedałowaniem i hamowaniem użytkownik nie ma nic więcej do roboty i może cieszyć się z jazdy. A ta - tak po płaskim terenie, jak i wzniesieniach - jest lekka (paradoksalnie, biorąc pod uwagę ciężar i masywność roweru) i przyjemna.

Zagrożeniem dla automatycznej skrzyni biegów może być jej potencjalna awaryjność. Nie wiemy, jak rower zachowa się i czy w ogóle będzie możliwa jazda, gdy dojdzie do awarii mechanizmu. Czy można będzie jechać rowerem tylko na jednym biegu? Na te pytania poznamy odpowiedzi dopiero po pierwszej awarii.

  • Po zmroku komfortową jazdę zapewnia silne oświetlenie.
  • Po zmroku komfortową jazdę zapewnia silne oświetlenie.

Niewidzialny dzwonek, nieprzebijalne opony



Rower posiada bezdętkowe, nieprzebijalne opony - to plus - bo nie trzeba martwić się zastaniem na stacji roweru unieruchomionego przez brak powietrza w kole. Na uwagę zasługuje też minimalistyczny obrotowy dzwonek w lewej rączce oraz uchwyt z wbudowaną indukcyjną ładowarką. Wystarczy wpiąć tam telefon, by rower w czasie jazdy doładował nam telefon. Silne przednie światło zapewnia komfortową jazdę po zmroku, a koszyk na kierownicy (pozornie płytki, ale pojemny) - pozwoli na przewóz torby czy plecaka bez obaw o spocone plecy. Jazda "na suchą koszulę" w tym przypadku nie jest pustym sloganem.

Wśród zalet trzeba też wymienić uproszczoną procedurę wypożyczenia i zdania roweru. Przyjazna jest zwłaszcza ta ostatnia - po zakończonej jeździe wystarczy wpiąć linkę w otwór w błotniku. Nie trzeba niczego zaznaczać w aplikacji ani robić zdjęć zaparkowanego roweru (o czym za chwilę).

Warto jeździć w kasku



Rower w kilku miejscach posiada też naklejki informujące użytkownika o zasadach wypożyczenia roweru, jego oddania czy regulacji sztycy siodełka.

W widocznym miejscu jest też zalecenie, by rowerem Mevo jeździć w kasku na głowie. Biorąc pod uwagę ciężar roweru, wydaje się, że jazda w kasku powinna być wymogiem, a nie zaleceniem. Dobrze by było, aby miasta, w których pojawią się rowery, przygotowały szeroką kampanię informacyjną o korzyściach jazdy w kasku, który w razie wypadku może ochronić nasze zdrowie i życie.

  • Tak wygląda podstawowy wygląd aplikacji, za pomocą której będzie można wypożyczyć rower.
  • Aplikacja jest prosta i intuicyjna. Zawiera też kilka błędów, np. literówek.
  • Różne fonty i literówki to kosmetyczne błędy, jakie należy poprawić przed oddaniem aplikacji w ręce użytkowników.

Co można poprawić?



Kilka kwestii można jeszcze poprawić. Pierwsza to dwuczłonowa stopka, o której już wspomnieliśmy. Wydaje się, że lepszym rozwiązaniem była stopka zamontowana bocznie, by w czasie parkowania opierała rower o podłoże, a nie dźwigała cały jego ciężar.

Druga kwestia to plastikowe pedały. Przy intensywnym użytkowaniu mogą być słabym ogniwem całego napędu, wymagającym częstych napraw i wymian.

Trzecia - niespójna z interfejsem aplikacji instrukcja obsługi. Według instrukcji po zakończonej jeździe i unieruchomieniu roweru należy jeszcze zrobić mu zdjęcie. Aplikacja tej czynności jednak nie przewiduje. Jak ustaliliśmy, ta kwestia wciąż jest przedmiotem dyskusji między Obszarem Metropolitalnym a wykonawcą aplikacji i operatorem (prawdopodobnie robienie zdjęć po zdaniu roweru będzie dopuszczone, ale niekonieczne).

Wandale już niszczą rowery Mevo Wandale już niszczą rowery Mevo


Jak wyglądały nasze testy?



Rower testowaliśmy w czwartek i piątek. Przejechaliśmy nim kilkadziesiąt kilometrów (z Wrzeszcza do centrum, a potem przez Siedlce i Ujeścisko na Morenę, zjazd do Wrzeszcza, Sopot i powrót do Gdańska).

Ponad czterogodzinna jazda "zjadła" prawie połowę baterii (z 98 proc. zjechała do 51 proc.). Rowerem jeździliśmy po płaskich nawierzchniach, asfalcie, kostce brukowej i szutrze. Pokonaliśmy też kilka wzniesień, na które rower wspiął się z lekkim świstem silnika.

W piątek kontynuowaliśmy nasze testy już w typowo miejskich warunkach. Gdy bateria rozładowała się do poziomu ok. 20 proc., skontaktował się z nami pracownik infolinii Mevo, by wymienić baterię na nową. Kontakt telefoniczny wynikał z trudności w zlokalizowaniu roweru przez pracowników serwisu, mimo że rower stał na ulicy w centrum Gdańska. To może oznaczać, że aplikacja pracowników z obsługi nie działa jeszcze tak, jak powinna.


Aplikacja bez większych problemów



Największe obawy i najwięcej uwag zgłaszano do tej pory do działania aplikacji. Testerzy wskazywali na błędy, narzekali, że aplikacja się zawiesza, wyłącza się albo wskazuje nieprawidłowe dane. Jej wykonawca na wszystkie uwagi reagował na bieżąco, być może dlatego liczbę usterek i niedociągnięć udało się szybko ograniczyć. W dniach, kiedy testowaliśmy rower i aplikację, ta druga zawiesiła się dwa razy.

Aplikacja jest wyjątkowo prosta i intuicyjna w obsłudze. Można nawet powiedzieć, że surowa i uboga w funkcje (w historii nie ma możliwości wyświetlenia mapy z przejechaną trasą). Niepozbawiona jest też drobnych literówek w tłumaczeniu (np. "Historia podróże").

Wnioski? Kolejnej szansy nie będzie



W szkolnej skali rower elektryczny Mevo 2.0 oceniamy na czwórkę. Ocenę mocno zaniża waga jednośladu, która dla wielu osób może być przeszkodą w korzystaniu z systemu. Być może z myślą o nich Mevo posiadać też będzie tysiąc lżejszych rowerów bez baterii i silnika.

Teraz piłka po stronie operatora, a zwłaszcza ekip serwisowych wymieniających baterie i relokujących rowery. Bez sprawnego zaplecza nawet najlepiej zaprojektowany system roweru miejskiego nie uda się.



Jak będzie działać i ile będzie kosztować Mevo 2.0?



Umowa z City Bike Global została podpisana na 6 lat. Jej wartość to 159 mln zł. Do dotychczasowych 14 samorządów: Gdańsk, Gdynia, Sopot, Żukowo, Reda, Pruszcz Gdański, Tczew, Sierakowice, Rumia, Somonino, Stężyca, Kartuzy, Puck i Władysławowo dołączyły Kolbudy i Kosakowo.

Do dyspozycji mieszkańców będzie:

  • 3099 rowerów elektrycznych
  • 1000 klasycznych
  • 717 stacji

Miesięczny abonament będzie kosztować 29,99 zł, a roczny - 259 zł.

W ramach obu abonamentów będzie można każdego dnia skorzystać z:
  • 120 minut jazdy na rowerze tradycyjnym
  • 60 minut na rowerze elektrycznym

Po wyczerpaniu minut z abonamentu każda minuta będzie kosztować:
  • 20 gr na rowerze elektrycznym
  • 10 gr na rowerze tradycyjnym

Jeżeli użytkownik nie zdecyduje się na zakup abonamentu, będzie mógł wypożyczyć rower w taryfie minutowej:
  • 15 gr za minutę jazdy na rowerze tradycyjnym
  • 30 gr za minutę na rowerze elektrycznym

Będzie można też korzystać z rowerów w taryfie 48 godz. za 59 zł (do wykorzystania dziennie 480 minut jazdy na rowerze tradycyjnym i 240 minut na rowerze elektrycznym). W ramach jednego konta będzie można wypożyczyć jeden rower.

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (497)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane