Fakty i opinie

stat

To nie fuszerka, tak się po prostu buduje

Wykonawcy inwestycji publicznych często pracują pod podwójną presją. Ma na nich oko nie tylko inwestor, ale też mieszkańcy.
Wykonawcy inwestycji publicznych często pracują pod podwójną presją. Ma na nich oko nie tylko inwestor, ale też mieszkańcy. fot. Mateusz Ochocki/KFP
Najnowszy artukuł na ten temat

Remont Traktu Konnego będzie droższy

Przedłużająca się naprawa studzienki, niepotrzebnie odwlekane otwarcie brukowej drogi czy zbyt wysokie krawężniki na przejściach - o takie niedoróbki najczęściej mają żal mieszkańcy do drogowców. Niesłusznie.



Czy często zdarzają się fuszerki na budowach?

tak, jest ich bardzo dużo 92%
nie, są rzadkością 8%
zakończona Łącznie głosów: 874
Niemal każda budowa czy remont drogi lub chodnika wywołuje emocje. Załatanie nawet najmniejszej dziury poprawia nam nastrój. Naszym czytelnikom nie raz zdarza się napisać w komentarzach: - Wreszcie coś się dzieje. Budować, budować, budować!

Dlatego nic dziwnego, że wielu mieszkańców Trójmiasta bacznie przygląda się pracom drogowców. Często są ich surowymi recenzentami, a do naszej redakcji ślą zdjęcia, czy uwagi krytykujące postępowanie robotników. Bywa, że mają rację, jednak częściej zdarza się, że niepokoją się zupełnie na wyrost.

Zebraliśmy przypadki, które najczęściej niepokoją naszych czytelników, ale - na szczęście - zupełnie niepotrzebnie.

Remont studzienki w Sopocie na al. <a href='http://dom.trojmiasto.pl/Armii-Krajowej-i221.html' class='parse-link' title='Armii Krajowej'>Armii Krajowej</a> potęgował korki.

Remont studzienki w Sopocie na al. Armii Krajowej potęgował korki.

1. Trwająca dwa tygodnie naprawa studzienki.

- Drogowcy wygrodzili na jezdni studzienkę, zajrzeli do niej, po czym odjechali i słuch po nich zaginął na kilka dni - w takich sytuacjach mieszkańcy alarmują zarządcę drogi, policję, a także naszą redakcję. Proszą o podjęcie interwencji, której efektem ma być likwidacja szykany.

Problem w tym, że nie da się tego załatwić od zaraz. Powód? - Prace przy studzienkach polegają na ich wystabilizowaniu oraz wzmocnieniu jej konstrukcji z użyciem betonu. Ten musi związać odpowiednio i dlatego trwa to nawet parę dni. Kierowcy powinni uzbroić się w cierpliwość - opowiada Stanisław Małachowski, kierownik działu utrzymania w gdańskim Zarządzie Dróg i Zieleni.

Kierowcy i mieszkańcy, by wjechać na wyremontowaną w 2009 r. ul. Pocztową w centrum Gdańska, musieli czekać nieco ponad dwa tygodnie.
Kierowcy i mieszkańcy, by wjechać na wyremontowaną w 2009 r. ul. Pocztową w centrum Gdańska, musieli czekać nieco ponad dwa tygodnie. fot. Trojmiasto.pl
2. Nowa droga z bruku wciąż zamknięta.

Część kierowców niepotrzebnie wścieka się też na nowe, ale zamknięte drogi z bruku. Często na ich otwarcie trzeba czekać nawet dwa tygodnie - Podbudowy tych dróg zostały wykonane m.in. z cementu, który musi związać. Gdybyśmy chwilę po zakończeniu układania bruku wpuścili pojazdy, wtedy droga nie przetrwałaby nawet dnia - tłumaczy Małachowski.

Część kierowców przy remontach estakady w Gdyni zastanawiało się, gdzie podziali się drogowcy. Ci byli w tym czasie pod estakadą.
Część kierowców przy remontach estakady w Gdyni zastanawiało się, gdzie podziali się drogowcy. Ci byli w tym czasie pod estakadą. fot. Andrzej J. Gojke/KFP
3. Gdzie ci robotnicy? Pod wiaduktem

Teraz przykład z Gdyni. Tam powtarzające się remonty przegubów Estakady Kwiatkowskiego jeszcze bardziej frustrują kierowców. Najgorsze jest to, że pojawiają się ograniczenia prędkości i zwężenia, a robotników nie widać. Gdzie oni są? - Niejeden gdynianin dzwonił do nas w tej sprawie. Ale kierowcy nie mogli zobaczyć drogowca na estakadzie, bo wszyscy pracowali pod przęsłami - opowiada Stefan Benkowski, kierownik działu utrzymania w Zarządzie Dróg i Zieleni w Gdyni.

4. Studzienka zniknęła pod asfaltem.

W gdyńskim ZDiZ nie brakowało też zgłoszeń dotyczących układania nawierzchni bitumicznych. Mieszkańcy często przekonywali urzędników, że właśnie rozściełacz zakrył warstwą asfaltu studzienkę kanalizacyjną.

Dla drogowców to nic nadzwyczajnego. - Usuwamy później naniesiony asfalt wokół studzienki i ustawiamy ją do wysokości nawierzchni jezdni. Zrobienie tego samego ze studzienką przed położeniem asfaltu jest bardzo trudne - opowiada Benkowski.

W efekcie niezastosowania tymczasowej kanalizacji deszczowej nasypy ulegają wymyciu.
W efekcie niezastosowania tymczasowej kanalizacji deszczowej nasypy ulegają wymyciu. fot. czytelnik/Trojmiasto.pl
5. Czy to kanalizacja deszczowa?

Kierowcy nieufnie patrzą też na rury o średnicy 10 cm zwisające co ok. pięć metrów z nowo budowanych jezdni do rowów melioracyjnych. Zwykle przymocowane są do jezdni cementem. - Czy tak ma wyglądać odwodnienie drogi? - kręcą nosem mieszkańcy.

Uspokajamy: nie ma. To tylko tymczasowe rozwiązanie. Montowane jest ono do czasu, aż na nasypie nie wyrośnie trawa. Gdyby tego rozwiązania nie zastosowano, deszcze mogłyby zmyć ziemię i nasadzoną trawę.

Opinie (98) 7 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.