Tyle ciepła w jednym miejscu. Dzień w środowiskowym domu samopomocy

W środowiskowych domach samopomocy terapie odbywają się poprzez różne formy, w tym także przez zabawę. Na zdjęciu podopieczni Żagla na Morenie.
W środowiskowych domach samopomocy terapie odbywają się poprzez różne formy, w tym także przez zabawę. Na zdjęciu podopieczni Żagla na Morenie. fot. Fundacja Sprawni Inaczej

Niektórzy spędzają w nich po kilkadziesiąt lat, inni pojawiają się i znikają. Wszyscy znajdują tu opiekę i szacunek, którego czasami brakuje ze strony ich codziennego otoczenia. Odwiedziliśmy środowiskowy dom samopomocy na Morenie, jeden z kilku w Trójmieście, które pomagają osobom z niepełnosprawnością intelektualną żyć godnie i wartościowo.



Czy wiedziała(e)ś o istnieniu środowiskowych domów samopomocy dla osób o ograniczonej samodzielności?

Zobacz wyniki (335)
Według dostępnych danych w Polsce obecnie mamy od 4 do 7 milionów osób z różnymi niepełnosprawnościami oraz niesamodzielnych.

Choć w Polsce mamy dość rozbudowany system opieki, kwestią dyskusyjną dla niektórych jest jego dostępność.

W jego ramach możemy wyróżnić dwa istotne ogniwa niosące pomoc osobom nie w pełni sprawnym czy niesamodzielnym. Są to Domy Pomocy Społecznej i Środowiskowe Domy Samopomocy.

Nazwy są podobne, ale ich rola jest zupełnie różna.

DPS-y: wspólne życie pod jednym dachem



O istnieniu DPS-ów wielu Polaków dowiedziało się zapewne dopiero podczas pierwszej fali pandemii, wiosną 2020 roku. Los ich podopiecznych, odciętych od kontaktów z bliskimi na wiele miesięcy, stał się wówczas na jakiś tematem numer jeden w mediach.

W DPS-ach na całodobową pomoc mogą liczyć osoby, które z rożnych powodów, takich jak wiek, niepełnosprawność czy też choroba nie są w stanie samodzielnie funkcjonować w społeczeństwie.

Według danych w Polsce mamy ok. 800 DPS-ów prowadzonych przez samorządy i ok. 500 prowadzonych przez stowarzyszenia, fundacje lub osoby prywatne. W Trójmieście jest ich około 30. Tylko pozornie są to duże liczby, bo potrzeby są jeszcze większe. Niemal normą jest to, że na opiekę w takim miejscu czeka się miesiącami, a nawet latami.

Środowiskowe Domy Samopomocy: terapia i pomoc w usamodzielnieniu się



O istnieniu Środowiskowych Domów Samopomocy wiedzą prawdopodobnie wyłącznie ci, którzy sami z nich korzystają i ich bliscy. W Polsce jest ok. 770 takich miejsc. Ich zadaniem jest pomoc w  rehabilitacji oraz terapii osób, które wymagają wsparcia w usamodzielnieniu oraz wsparcie dla ich rodzin.

Środowiskowe Domy Samopomocy w przeważającym stopniu działają przez osiem godzin dziennie, przez pięć dni w tygodniu (choć zdarzają się również domy całodobowe). Na Pomorzu jest ok. 60 takich placówek, w Trójmieście - dziewięć.

Niestety, podobnie jak i w przypadku DPS-ów, wolne miejsca można śmiało policzyć na palcach jednej ręki...

Żagiel wśród bloków



Jednym ze Środowiskowych Domów Samopomocy w Trójmieście jest "Żagiel". Prowadzi go Fundacja "Sprawni Inaczej", założona jeszcze w 1989 roku w Gdańsku z inicjatywy Justyny Rogińskiej oraz nauczycieli i rodziców osób z niepełnosprawnością intelektualną. Na przestrzeni lat dzięki inwencji i zangażowaniu powyższych osób obok wspomnianego "Żagla" udało się m.in. utworzyć Warsztat Terapi Zajęciowej w Gdańsku i Kościerzynie, Środowiskowe Domy Samopomocy w Bytowie, Miastku, Lubieszynie i Konarzynach oraz Ośrodki Rehabilitacji Psychoruchowej.

Przyklejone do jednego z bloków na Morenie wejście do środowiskowego domu samopomocy Żagiel.
Przyklejone do jednego z bloków na Morenie wejście do środowiskowego domu samopomocy Żagiel. fot. Michał Lipka/trojmiasto.pl
"Żagiel" działa w bloku na Morenie. Historia jego powstania jest nietypowa. Otóż w latach 90. jedna z mieszkanek bloku, mama niepełnosprawnego syna, nie chciała, by spędzał on całe dnie wyłącznie w czterech ścianach własnego domu. Doprowadziła do tego, by blokową przybudówkę przekształcić w miejsce, w którym mógłby się spotykać osoby niepełnosprawne. Udało się.

Najpierw działał tu osiedlowy klub, potem prowadzono warsztaty terapii zajęciowej, w końcu, blisko 10 lat temu uruchomiono tu Środowiskowy Dom Samopomocy.

Wspólna nauka życia



Dziś w "Żaglu" spotyka się piętnaścioro podopiecznych o różnym stopniu niepełnosprawności intelektualnej oraz w różnym wieku - od 30 do 50 lat. Niektórzy przychodzą tu o od lat 90. Pod opieką dwóch psychologów, pedagoga i instruktora terapii zajęciowej codziennie uczą się, jak funkcjonować w codziennej rzeczywistości oraz jak przeciwstawiać się izolacji społecznej.

- Każdy dzień jest inny - opowiada Magda Sobczak-Nagy, kierownik "Żagla". - Zaczynamy go od gimnastyki. Potem odbywają się terapie zajęciowe. Plastyczne, muzyczne, ogólnorozwojowe, kulinarne, kulturalne czy psychoedukacyjne. Gdy tylko pozwalają na to warunki, jeździmy na wycieczki, do muzeów, kin czy teatrów.
Wszystkie mają jeden cel: pokazanie podopiecznym, że pomimo swej niepełnosprawności mogą w pełni cieszyć się życiem. A właściwie dwa: pokazanie innym, że osoby niepełnosprawne są w stanie łamać stereotypy ich dotyczące.

Opanowanie umiejętności gotowania to jeden z elementów zdobywania samodzielności przez podopiecznych środowiskowego domu samopomocy.
Opanowanie umiejętności gotowania to jeden z elementów zdobywania samodzielności przez podopiecznych środowiskowego domu samopomocy.
Jedną z form terapii jest tzw. "społeczność". Uczestnicy siadają w kręgu i opowiadają o swoich odczuciach, przeżyciach. Odpowiadają na pytania terapeutów ale też sami zadają
pytania innym.

Wziąłem w nich udział. Szybko przekonałem się, że jako jedyny byłem spięty i zestresowany. Na szczęście szybko mi przeszło. Dawno już nie spotkałem się z tak dużą dozą szczerości i otwartości.

Porozmawialiśmy także poza kręgiem. Paulina, jedna z młodszych stażem podopiecznych (w "Żaglu" od kwietnia tego roku) opowiedziała mi, że najbardziej lubi pieczenie ciast i zajęcia plastyczne. Pokazała mi swoje prace i z dumą podkreśliła, że jest bardzo precyzyjna w tym, co robi. Zgadzam się z tym całkowicie. Po ciasto zgłoszę się podczas kolejnej wizyty.

Paulina i Bogusia. Pierwsza z nich najbardziej lubi pieczenie ciast i zajęcia plastyczne. Druga lubi pisać wiersze i modlitwy.
Paulina i Bogusia. Pierwsza z nich najbardziej lubi pieczenie ciast i zajęcia plastyczne. Druga lubi pisać wiersze i modlitwy.
- Przed pandemią organizowaliśmy małe festyny pod hasłem "Spotkania po sąsiedzku". Głównym ich celem było to by nasi podopieczni mogli bliżej poznać się z lokalną społecznością a z drugiej strony by okoliczni mieszkańcy mogli z bliska zobaczyć jak działamy i co robimy na codzień. Niestety w dobie koronawirusa tego typu inicjatywy są wstrzymane. Na pewien czas musieliśmy również zamknąć nasz Dom i przejść na pracę zdalną, gdzie kontakt odbywał się w głównej mierze za pomocą telefonów i internetu, np. messengera. Nasi podopieczni otrzymywali od nas pakiety terapeutyczne ale to nie mogło w pełni zastąpić odbywających się codziennie zajęć. Liczę, że nie będziemy musieli do tego wracać - mówi Magda Sobczak-Nagy.
Bartosz często występuje w fundacyjnym teatrze "A Może". Michał maluje obrazy i z niejednego konkursu przywiózł nagrodę czy wyróżnienie. Jest i Bogusia, która pisze wiersze oraz modlitwy.

Jedno pytanie zawsze z tyłu głowy



Co podkreślają pracownicy "Żagla" każdy z ich podopiecznych jest wyjątkowy, do każdego trzeba podchodzić indywidualnie, z ciepłem i uwagą, bez stygmatyzacji i kategoryzacji ze względu na rodzaj niepełnosprawności. Każdy jest wyjątkowy i ma swoje miejsce w grupie.

Święto jednego z Michałów. Obok niego psycholog pracująca w Żaglu, Agata Bućko.
Święto jednego z Michałów. Obok niego psycholog pracująca w Żaglu, Agata Bućko.
Dlatego mimo tego, że na co dzień w "Żaglu" jest sporo radości, każdy z pracowników ma z tyłu głowy pytanie: "Co dalej?"

- Nasi podopieczni mają jeszcze najbliższych, ale należy zapytać co będzie, gdy ich zabraknie? DPS-y są przepełnione, a opieka nad osobą z niepełnosprawnością intelektualną dla ich opiekunów jest trudna - przyznaje Magda Sobczak-Nagy. - Staramy się zapewnić naszym podopiecznym jak najlepsze warunki do rozwoju i usamodzielnienia, w zamian od nich możemy uczyć się pogody ducha, szczerości i otwartości, ale nie ma co ukrywać: w codziennym życiu potrzebują oni wsparcia ze strony innych osób.
Magda Sobczak-Nagy ze swoim portretem wykonanym przez podopiecznych Żagla.
Magda Sobczak-Nagy ze swoim portretem wykonanym przez podopiecznych Żagla.
Póki co, dzięki takim inicjatywom jak Środowiskowe Domy Samopomocy, nie są one skazane na spędzanie czasu we własnych czterech ścianach, mogą spotykać się z innymi ludźmi, rozwijać swe pasje i zainteresowania oraz co najważniejsze - skutecznie przełamywać bariery, których otaczająca ich rzeczywistość jest pełna.

Pozostaje jeszcze tylko mieć nadzieję, że na postawione pytanie "co dalej" znajdzie się kiedyś odpowiedź.

Życzliwość do przyjaciela
wiersz Bogusi

Czuję iskierkę szczęścia do niego,
a na początku miał mnie za kogoś obcego.
On mnie pocieszy gdy jestem w potrzebie
patrząc na niego czuję się jak w niebie.
Jest to chłopak jak pióro delikatny
trochę wstydliwy oraz powabny.
Skromnością swą zaskakuje
a w czasie zajęć talentem intryguje.
Lubi zwierzęta wszelkiego rodzaju,
z mym przyjacielem czuje się jak w raju.
Nie raz czujemy się nieszczęśliwi
trochę przygnębieni, trochę wstydliwi,
nasze życie tak jak w teatrze,
na różne maski tak sobie patrze.
Potem spoglądam na przyjaciela
za którym tęsknię gdy jest niedziela
on taki naturalny,
w pracy pomoże
nie jest zwyczajny.
Pewnie dlatego bardzo mnie przyciąga.
Nigdy przedtem podobnie się nie czułam,
tak jak w przeszłość spoglądam...
opowiadać mogę przez godziny całe,
tymczasem pozbieram stokrotki białe.

Dostałem od autora poprawki tuż przed publikacją, przesunąłem termin publikacji. Boro

Opinie wybrane


wszystkie opinie (46)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »