Fakty i opinie

Sąsiedzi wspólnie gasili pożar

artykuł czytelnika
Sąsiedzi pomagali jak mogli - nawet ludzie w podeszłym wieku nosili wiaderka i miski z wodą.
Sąsiedzi pomagali jak mogli - nawet ludzie w podeszłym wieku nosili wiaderka i miski z wodą. fot. czytelnik Trojmiasto.pl

- Jestem dumny z tego, że mam tak odpowiedzialnych sąsiadów. W dzisiejszych czasach ich postawa to rzadkość. Niech ta szczera postawa zwykłych ludzi, moich sąsiadów, będzie inspiracją dla innych, aby nie bać się w chwilach zagrożenia, wyjść poza strefę własnego komfortu i wspólnie działać, bo czasem tylko wspólnie można pokonać zagrożenie - pisze pan Karol, nasz czytelnik i uczestnik akcji gaśniczej oraz ratunkowej przy pożarze w Gdańsku, w którym zginęła 90-letnia kobieta.



Czy brałeś kiedyś udział w akcji gaśniczej czy ratunkowej?

tak, od razu rzuciłem się na pomoc 34%
tak, ale trzymałem się z dala od ognia, by nie stwarzać dodatkowego zagrożenia 6%
nie, ale na pewno bym wtedy pomógł 49%
nie, raczej poczekałbym na odpowiednie służby 11%
zakończona Łącznie głosów: 484
Przypomnijmy. Do pożaru kawalerki na 10. piętrze wieżowca przy ul. Malczewskiego zobacz na mapie Gdańska w Gdańsku doszło we wtorek w nocy. W pożarze zginęła mieszkająca tam 90-letnia kobieta. Na miejscu z ogniem walczyło pięć zastępów straży pożarnej.

Jak się okazuje, ważna była pomoc nie tylko strażaków. Skontaktował się z nami jeden z sąsiadów tragicznie zmarłej, uczestniczących w akcji gaśniczej. Według jego relacji, ogień udało się ugasić jeszcze przed przyjazdem na miejsce służb ratunkowych, a na szczególne słowa uznania zasłużyli pozostali sąsiedzi, którzy ryzykując swoje zdrowie weszli do płonącego mieszkania. Oto jego historia.

***

Na wstępie dodam, że mam ogromny szacunek do pracy strażaków, nie mogę powiedzieć nic złego o ich pracy w tym przypadku. Naturalnie jednak potrzebują oni czasu, aby dojechać na miejsce, a w międzyczasie działy się takie rzeczy:

Kiedy stan zagrożenia wyszedł na jaw, wraz z sąsiadami (pożar wybuchł w mieszkaniu obok mojego) wyważyliśmy drzwi od palącego się mieszkania. Walczyliśmy z ogniem, najpierw lejąc wodę z misek, wiaderek i wszystkiego, co znaleźliśmy w mieszkaniach i dopiero po użyciu gaśnicy udało nam się zgasić ogień, jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej.

Jeden z sąsiadów - bardzo odważnie - mimo żrącego, czarnego dymu, wszedł do mieszkania, aby spróbować ustalić, czy warto, byśmy ryzykowali wyciąganie starszej pani na klatkę - chcieliśmy podjąć się reanimacji, jednak zbyt wiele czynników wskazywało na to, że niestety jest już za późno.

Postawa sąsiadów z mojej klatki była wzorowa. Każdy pomagał jak mógł, a na szczególne uznanie zasługuje pan, który wyważył drzwi, zaalarmował wszystkich o pożarze i był główną osobą gaszącą. Pozostali sąsiedzi - a było wśród nich wiele osób w podeszłym wieku - mimo późnej pory, również pomagali, niosąc miski i wiaderka tak ciężkie, jak tylko byli w stanie donieść.

Jestem dumny z tego, że mam tak odpowiedzialnych sąsiadów. Dlaczego o tym piszę? Niestety w czasach dzisiejszej znieczulicy taka postawa to rzadkość. Niech ta szczera postawa zwykłych ludzi, moich sąsiadów, będzie inspiracją dla innych, aby nie bać się w chwilach zagrożenia wyjść poza strefę własnego komfortu i wspólnie działać, bo czasem tylko wspólnie można pokonać zagrożenie.

Dziękuję wszystkim osobom, które brały udział w akcji gaszenia pożaru na Malczewskiego 78E. Dodam jeszcze, że od wczorajszej sytuacji nie rozumiem, dlaczego gaśnica nie musi być standardowym wyposażeniem każdego mieszkania.

Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.

Opinie (65) 3 zablokowane

  • przypomniała mi się scena z alternatywy 4 jak wszyscy mieszkańcy gasili pożar i Pani magister

    • 42 9

  • Dziś coraz mniej przykładów, że sąsiad pomaga sąsiadowi,

    za kilka lat, nawet nie będziemy wiedzieć kto jest naszym sąsiadem, a nawet już często tak jest. Najczęściej wilkiem już patrzą sąsiedzi...i jeden drugiego w łyżce wody...

    • 53 5

  • Ten facet, który się nie bał, to emerytowany policjant

    Szkoda, że skończyło się jednak tragicznie...

    • 49 3

  • Nie umniejszając zasług sąsiadów

    ale oni bronili własnych mieszkań przed ogniem, więc nie mogli wykazać się "znieczulicą", bo straciliby dobytek. Gdyby tam nie mieszkali, nikt by nawet palcem nie kiwnął.

    • 43 61

  • Pełno takich w Chyloni,szczególnie w okolicach parafi Mikołaja

    A po co ci gadać z sąsiadami ,którzy fałszywie się uśmiechają i dzieńdobrują,a zaraz za rogiem obrabiają ci du...ę.Najbardziej dotyczy starych po 60 -ce bab co w życiu nie pracowały ,pochowały szybko swoich mężów niewolników i co nie mają zrobić z wolnym czasem,bo brak im jakiś własnych zainteresowań to interesują się czyimś życiem

    • 10 2

  • Zależy z której strony patrzeć.

    Raczej skończyły się czasy, gdy sąsiad sąsiadowi "wchodził" w jego życie interesując się wszystkim co jego. Pośrednio tworzyło to stan, gdzie przed działaniem, zastanawiamy się "a co powiedzą inni?".

    Dzisiaj poza dzień dobry i innymi koniecznymi wymianami informacji między sąsiadami, nikt sobie w życie drugiej osoby nie zagląda i nie przejmuje się opiniami innych. Oczywiście nie mówię tu o jakichś skrajnych zachowaniach, czy choćby wystawianiem uciążliwych śmieci pod drzwiami wyjściowymi. Ale o zasadzie "żyj i daj żyć innym".

    • 12 0

  • ojezu

    Uciesz się, że stało się coś dobrego, nie p*rdol.

    • 10 7

  • Brawo!

    Brawo dla wszystkich Państwa. Wspaniała reakcja! Dużo zdrowia dla Was wszystkich.

    • 29 1

  • a co oni sa lekarzami Ci sąsiedzi czy jasnowidzami, że stwierdzli, że ta babcia nie żyje i nie trzeba jej ratować?!!!!

    • 9 55

  • No i git! Będzie co wspominać przy piwku pod trzepakiem!

    • 8 12

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.