Fakty i opinie

stat

Ulotki za dewastację trawników. Urzędnicy chcą edukować kierowców

Najnowszy artukuł na ten temat

Gdynia: pierwsza wygrana mieszkańców w "wojnie o słupki"

Urzędnicy zlecili produkcję kolejnych 5 tys. ulotek-naklejek na szyby samochodów.
Urzędnicy zlecili produkcję kolejnych 5 tys. ulotek-naklejek na szyby samochodów. fot. Krzysztof Koprowski/Trojmiasto.pl

Tylko ok. 50-70 proc. interwencji podejmowanych przez Straż Miejską w Gdańsku dotyczących dewastacji zieleni przez kierowców kończy się nałożeniem mandatu - średnio w wysokości 47 zł. Urzędnicy i włodarze od mandatów nadal wolą edukować kierowców, rozdając im ulotki. W 2016 r. prowadzili już podobną akcję, a odnowiony wówczas trawnik został doszczętnie zdewastowany przez właścicieli aut.



W jaki sposób ograniczyć dewastację zieleni przez kierowców?

prowadzić akcje edukacyjne 3%
nakładać surowe i wysokie mandaty 74%
stosować pouczenia zamiast mandatów 4%
otoczyć słupkami wszystkie tereny zieleni 19%
zakończona Łącznie głosów: 824
"Nie parkuję na zielonym" - pod takim hasłem urzędnicy wracają z akcją edukacyjną skierowaną do kierowców. Wierzą, że kierowcy wezmą sobie do serca ich apel o uszanowanie trawników i zieleńców, szczególnie gdy ujrzą na szybie swojego pojazdu ulotkę-naklejkę.

- Chcemy zaapelować do wszystkich mieszkańców, zwłaszcza kierowców, o tym, byśmy wspólnie szanowali otaczającą przestrzeń. Zieleń to nie jest przestrzeń służąca parkowaniu. Oczywiście, jeżeli to nie poskutkuje, potrzebne będzie wyciągnięcie kolejnych konsekwencji wobec kierowców, którzy nie zastosowali się do naszych zaleceń i zakazów - mówi Piotr Borawski, zastępca prezydenta ds. przedsiębiorczości i ochrony klimatu.

Kara za dewastację trawników: 47 zł lub pouczenie



Jak informuje Borawski, w ubiegłym roku Straż Miejska podjęła ok. 1400 interwencji związanych z parkowaniem na zieleni, nakładając ponad 700 mandatów.

- W tym roku, od 1 stycznia, strażnicy za niszczenie trawników i zieleńców przez kierowców wystawili 710 mandatów na łączną kwotę 33 470 zł [tj. ok. 47 zł w przeliczeniu na jeden mandat - dop. red.] i pouczyli 309 osób - wylicza Marta Drzewiecka, rzecznik Straży Miejskiej w Gdańsku.
Zdaniem włodarzy, to i tak znaczny wzrost aktywności działań SM, ponieważ w 2016 r. od stycznia do września podjęto takich interwencji 436, z czego 123 skończyły się mandatem na łączną kwotę 5 tys. zł (czyli ok. 41 zł za mandat).

Ulotki na folii elektrostatycznej zamiast mandatów



Wspomniane ulotki mają być narzędziem walki z nielegalnym parkowaniem, a skorzystać z nich będzie mógł każdy mieszkaniec, który zauważy źle zaparkowane auto.

Jednak w przeciwieństwie do wulgarnych naklejek sprzedawanych przez internet, ulotki miasta są łatwe do usunięcia (zamiast kleju jest folia elektrostatyczna) i będą rozdawane za darmo m.in. przez lokalne rady dzielnic oraz wydziały Urzędu Miejskiego.

- Priorytetem powinny być działania mieszkańców. Jeżeli mieszkaniec widzi źle zaparkowanie auto, powinien reagować np. wezwać Straż Miejską. Czasami warto też zwrócić uwagę sąsiadowi, że zieleń to nie jest dobre miejsce do parkowania - dodaje Piotr Grzelak, zastępca prezydenta ds. zrównoważonego rozwoju.

GZDiZ wyręcza w działaniach Straż Miejską



Konferencję włodarze i urzędnicy zwołali przy skwerze obok Teatru Szekspirowskiego. Teren ten kilka lat temu był rozjeżdżonym klepiskiem. Dzisiaj pełni funkcję tzw. łąki kwietnej i terenu małej retencji.

Dodajmy, że założenie łąki kwietnej z siewu to wydatek ok. 800 zł za 100 m kw. oraz 250 za roczne utrzymanie. Realizacja tego typu nie jest jednak w żaden sposób opłacana lub rekompensowana przesunięciami w budżecie miasta z pieniędzy pochodzących z mandatów, lecz ze środków bieżących Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni lub/i lokalnych rad dzielnic.

Standardy utrzymania zieleni. Zielone trawniki czy łąki kwietne?


Włodarze i urzędnicy wierzą w swój program edukacji kierowców, podczas gdy ci na ich oczach w taki sposób parkują tuż obok miejsca konferencji.
Włodarze i urzędnicy wierzą w swój program edukacji kierowców, podczas gdy ci na ich oczach w taki sposób parkują tuż obok miejsca konferencji. fot. Krzysztof Koprowski/Trojmiasto.pl
- Tam, gdzie edukacja nie działa, jesteśmy zmuszeni do rekultywacji zieleni i zabezpieczeniu jej przed dalszą degradacją np. słupkami - przyznaje Michał Szymański, zastępca dyrektora GZDiZ ds. przestrzeni publicznej - Apelujemy do radnych dzielnicowych, by wspierali nasze działania, bo dzięki temu możemy zwiększyć ich zakres i skalę.
- W Śródmieściu mamy poważny problem z kierowcami, którzy parkują, gdzie popadnie, więc wsparcie miasta jest bardzo wartościowe. Deklarujemy chęć współpracy z miastem i GZDiZ, by takie terenu chronić przed nielegalnym parkowaniem - zapowiada Maximilian Kieturakis, przewodniczący Zarządu Dzielnicy Śródmieście i członek stowarzyszenia "Wszystko dla Gdańska".

Wrzeszcz Dolny: lepsza Straż Miejska zamiast edukacji



Bardziej krytycznie działania miasta ocenia Rada Dzielnicy Wrzeszcz Dolny.

- Z naszego punktu widzenia akcja edukacyjna nie przynosi wymiernych korzyści, a jedynie generuje śmieci - właściciele pojazdów zdejmują ulotkę i rzucają ją od razu na ziemię. Zdecydowanie zamiast niej, sugerujemy intensyfikację działań Straży Miejskiej w egzekwowaniu zgodnego z przepisami parkowania pojazdów - mówi Halina Królczyk, przewodnicząca Zarządu Dzielnicy Wrzeszcz Dolny i jednocześnie proponuje również montaż większej liczby słupków.
Trawnik na ul. Lelewela w 2016 r., gdy inaugurowano projekt "Nie parkuję na zielonym".
Trawnik na ul. Lelewela w 2016 r., gdy inaugurowano projekt "Nie parkuję na zielonym". fot. Krzysztof Koprowski/Trojmiasto.pl
Wrzeszcz Dolny to dzielnica, w której zainaugurowano akcję "Nie parkuję na zielonym" w 2016 r. Wówczas wzdłuż ul. Lelewela wykonano nowe trawniki i zabezpieczono je przed nieprawidłowym parkowaniem. Po trzech latach zieleń przetrwała tylko częściowo - fragment najbliżej wejścia do bibliotek ponownie służy za parking-klepisko.

- W przypadku stwierdzenia przez naszych inspektorów zniszczenia nowej, zadbanej zieleni, będą wykonywane zdjęcia, a następnie będziemy wzywali sprawcę do pokrycia kosztów jej odnowienia. Rozważamy także możliwość wejścia na drogę postępowania sądowego, ponieważ jako właściciel terenu mamy prawo domagać się wymierzenia kary za wyrządzoną szkodę - deklarował trzy lata temu Szymański.
Ten sam trawnik obecnie na ul. Lelewela. Przed rozjechaniem udało się uratować tylko fragment pomiędzy drzewami.
Ten sam trawnik obecnie na ul. Lelewela. Przed rozjechaniem udało się uratować tylko fragment pomiędzy drzewami. fot. Krzysztof Koprowski/Trojmiasto.pl

Miały być sprawy w sądzie, a nie ma trawnika



Po trzech latach okazuje, że urzędnicy nie skorzystali ani razu z zapowiadanej możliwości skierowania sprawy na drogę sądową.

- Jako GZDiZ nie zajmujemy się wystawianiem kar. Korzystamy natomiast ze znowelizowanego prawa [pod koniec 2018 r. - dop. red.], które pozwala na wystawianie mandatów w oparciu o zdjęcie, które przekazujemy służbom mundurowym - zapewnia obecnie Michał Szymański.
Władze miasta i urzędnicy liczą, że nowi parlamentarzyści zajmą się również zmianą prawa w zakresie parkowania. Obecnie dopuszcza się postój na trawnikach, które zostały już zniszczone. Wystarczy zatem, że przez kilka dni Straż Miejska nie upilnuje nowego zieleńca, by ten zamienił się w legalne miejsce parkingowe.

Czytaj też:

Ile słupków potrzeba, by zmienić złe prawo?