W czerwcu wyszedł z więzienia na przepustkę, ale z niej nie wrócił. Uciekł i zaczął przestępczy rajd po Polsce. Podawał się za pracownika znanej stacji telewizyjnej, robiącej program o hotelach, oszukując ich właścicieli. W Sopocie dokonał brawurowej kradzieży, jak z filmu: uśpił barmankę i okradł lokal.
31-letni
Łukasz G. pojawił się w Trójmieście na początku lipca.
Wszedł do Instytutu Spraw Wszelakich i przedstawił się jako producent z MTV. Jak twierdził, spada oglądalność programu Warsaw Shore i planowana jest nowa seria reality show, tym razem dziejąca się w hostelach. Wytypowany miał być właśnie ten działający przy klubie Hostel Race Line.
Mężczyzna powoływał się na wspólnych znajomych, przytaczał fakty, które mogły świadczyć o tym, że rzeczywiście zna te osoby, do tego potrafił pięknie opowiadać. Głównie o korzyściach, jakie hostel i klub mogą mieć ze współpracy MTV. Zaproponowano mu nawet darmowy nocleg w hostelu.
Nikogo nie zdziwiło więc, gdy w nocy został jako ostatni klient w lokalu. Tuż przed jego zamknięciem zamówił jeszcze wódkę i usiadł z nią na tarasie, co także nie wzbudziło podejrzeń kobiety zamykającej lokal. W końcu mieszkał w działającym przy klubie hostelu.
Kiedy kelnerka zamknęła drzwi i wyszła na taras, Łukasz G. zaprosił ją na "symbolicznego szota" i stwierdził, że może z nią poczekać na chłopaka, który ma ją odebrać po pracy.
tak, generalnie ufam ludziom
17%
w sporadycznych wypadkach
19%
tylko gdy wiem coś o tej osobie, na przykład jest ona bliska moim znajomym, którym ufam
24%
nie, bardzo trudno o moje zaufanie
40%
Dziewczyna zgodziła się. Wypiła jednego szota, choć mężczyzna, który ją zaprosił, wstrzymał się. W międzyczasie pojawił się chłopak pracownicy lokalu. Także wypił jednego szota. Co się działo później? Kobieta nie pamięta, jej chłopak także. Widać to za to na filmie z kamer monitoringu. Łukasz G. najpierw wprowadził barmankę do środka, zabrał jej klucze i półprzytomną wypytał, gdzie są pieniądze.
Następnie dziewczyna została wyniesiona przed lokal, na taras, a sam Łukasz G. uciekł z pieniędzmi, które zabrał z lokalu. Barmanka i jej chłopak dotarli ostatecznie do domu, kiedy jednak obudzili się rano, nie pamiętali nic ze zdarzeń z nocy. Oszustwo odkryto dopiero w niedzielę rano. Gdy zauważono, że w kasie brakuje kilku tysięcy złotych, sprawdzono nagrania z monitoringu.
W podobny sposób mężczyzna oszukał także innych właścicieli hoteli na terenie całego kraju, dokonał również szeregu kradzieży i innych przestępstw.
-
W Międzyzdrojach w pociągu relacji Świnoujście - Katowice podczas kontroli biletu przez konduktora, posłużył się cudzym dowodem osobistym. W Łodzi i Wrocławiu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia mieniem właściciela hotelu poprzez zameldowanie się, posługując się przywłaszczonym dowodem osobistym, korzystał z wszelakich usług hotelu, nie płacąc za nie. W Łodzi w salonie jednej z wiodących sieci komórkowych zawarł umowy, posługując się fałszywymi danymi. Łupem mężczyzny w sumie padło około 8600 złotych - wylicza mł. asp.
Bartosz Kajewski z KWP w Białymstoku, która prowadzi sprawę 31-latka.
Mężczyzna był już zresztą wcześniej karany za podobne przestępstwa. Gdy wychodził w czerwcu na przepustkę z zakładu karnego, był właśnie w trakcie odbywania wyroku, bowiem wcześniej skazano go na sześć lat za kratkami.
Wpadł pod koniec sierpnia. Policjanci z Białegostoku ustalili miejsce jego pobytu - zatrzymano go w jednym z wrocławskich hoteli. Został już przesłuchany przez prokuratora. Usłyszał łącznie dziewięć zarzutów.