Fakty i opinie

W jak Wróbel

Jarosław W. "Wróbel" na sali sądowej gdańskiego sądu.
Jarosław W. "Wróbel" na sali sądowej gdańskiego sądu.

Torturowali ofiary, by wymusić haracze - oblewali wrzątkiem i przypalali papierosami. Nie mieli umiaru w biciu - tak zapisał się w historii gdańskiej policji szalejący na Wybrzeżu gang "Wróbla".



Jarosław W., pseudonim Wróbel, to rosły, dobrze zbudowany mężczyzna. Jest gdynianinem i tu wspinał się po drabinie przestępczej kariery. Zaczynał w latach osiemdziesiątych podobnie, jak wielu innych mafiozów od kradzieży radiomagnetofonów samochodowych. Potem skrzyknął wokół siebie bandytów zdecydowanych na wszystko. Jego gang zapisał się, jako jeden z najokrutniejszych w Polsce. "Wróbel" i jego ludzie do końca twierdzili, że są niewinni.

"Wróbel" i jego ludzie zasłynęli pod koniec lat 90. Takie pseudonimy, jak "Dalton", "Tyson", czy "Dziki" nie schodziły z czołówek gazet. Jak gangsterska sława przemija przekonał się "Wróbel" w 2009 r. Kiedy wyszedł z więzienia próbował odzyskać pozycję "na mieście".

- Jego konkurent wlał mu na ulicy w centrum Gdyni - mówi znajomy Jarosława W. - Tak wyglądają porachunki, a sława i siła w tym światku szybko przemija. I tak Jarek miał szczęście, bo pewnie, gdyby nie długi pobyt we więzieniu by już nie żył.

"Wróbel" i jego ludzie zaczęli wpadać w ręce policji jesienią 1997 r. Po kilkunastu miesiącach ruszył proces gangu. Kilkunastu mężczyzn oskarżono porwania i wymuszenia okupów. Na liście było zaledwie kilka osób, choć policja podejrzewała, że ofiar było kilkadziesiąt. Jednak chętnych do sypania nie było - świadkowie się bali.

Nagła amnezja świadków

Podobnie wyglądał proces - na sali gdańskiego sądu poszkodowani tracili pamięć. Kiedy sędzia się pytał, czemu teraz nic nie pamiętają, nie kryli swoich emocji: - Panie sędzio, ja chcę żyć - odpowiadali szczerze. Choć sala była strzeżona przez antyterrorystów, nie wierzyli w skuteczność policji. Mieli prawo - samochód głównego świadka oskarżenia gdyńskiego złodzieja "Maliniaka" został ostrzelany na kilka dni przed rozpoczęciem procesu.

Choć oskarżeni spokojnie siedzieli pilnowani przez policjantów, to emocji nie brakowało. Żony, kochanki i konkubiny wygrażały dziennikarzom, którzy relacjonowali przebieg procesu. Wielokrotnie z tego powodu musiała interweniować policja, bo kobiety okazywały się bardziej agresywne, niż gangsterzy siedzący na ławie oskarżonych. Tak było do końca procesu.

Na swe ofiary nie wybierali przeciętnego Kowalskiego. W ich ręce wpadali ludzie półświatka: przemytnicy, złodzieje, handlarze narkotyków.

- Wiedzieli, że porywając ludzi z branży, zapewniają sobie bezkarność - mówi emerytowany oficer policji. - Z taką klientelą mogli sobie pozwolić na wszystko, bo podejrzewali, że ofiary nie pójdą na policję. Bo jak bezrobotny handlarz narkotyków miałby się wytłumaczyć, że zapłacił milion dolarów okupu za życie. Do pewnego czasu, to skutkowało.

Policja miała informacje o wymuszeniach i porwaniach, ale potencjalne ofiary milczały. W końcu bandyci przesadzili - porwali gdyńskiego złodzieja "Maliniaka" i wywieźli na Kaszuby. Tak go sprali, że przestępca przerwał zmowę milczenia. Przyznał oficerom, że porwali go ludzie "Wróbla". Na Kaszubach przez kilka dni nad nim "pracowali", by wymusić 15 tys. dolarów.

W domku letniskowym w Kawlu prócz niego przetrzymywany był handlarz narkotykami "Escobar" i litewski przemytnik Oleg B.

Przesłuchanie z wrzątkiem

Metody przesłuchań były wyszukane - gangsterzy polewali ofiary wrzątkiem, przypalali lokówkami i papierosami. Schemat też był zwykle podobny: porwanie i wywózka gdzieś na Kaszuby. Tam w wynajętym domku letniskowym zaczynały się długie "rozmowy".

- Zawsze chodziło o jedno - kasę - wspomina pracujący nad tą sprawą oficer CBŚ. - Bandyci żądali od kilkunastu do nawet miliona dolarów okupu. Potrafili przez kilka tygodni więzić ofiary i torturować. W tym czasie zmieniali miejsca "przesłuchań". Choć udało się zebrać dowody tylko na kilka przestępstw na Wybrzeżu, to były informacje o działalności w innych miastach. Problem był zawsze ten sam. Porywali ludzi półświatka, którzy woleli z nimi załatwić sprawę, niż iść do psów.

Policja podejrzewała też gang o kilka morderstw, ale nigdy nie znaleziono na to żadnych dowodów. Chodziło o ludzi, którzy robili interesy z gangiem, a potem nagle znikali. Gangsterzy, choć skazani na wieloletnie więzienia, do końca uważali, że są niewinni. Proces dotyczący niektórych zarzutów wobec gangu "Wróbla" ciągnie się do dziś, bo z uwagi na błędy w procesie część zarzutów uchylono. Dziś gangsterzy odpowiadają z wolnej stopy. Jeden z głównych świadków oskarżenia - porwany Oleg B. - nie żyje. Okoliczności jego śmierci do dziś nie są jasne.

Po wyjściu z więzienia "Wróblowi" nie udało się odbudować tak silnej grupy, jak banda szalejąca na Wybrzeżu w latach dziewięćdziesiątych. Czasami kolegów Jarosława W. można zobaczyć w gdyńskich centrach handlowych, ale gangsterzy nie wzbudzają wśród półświatka tego respektu, co przed laty. Wtedy ludzie ich się po prostu bali.

Historie przestępców, którzy przed laty tworzyli kryminalne podziemie w Trójmieście, przeczytasz w naszym alfabecie trójmiejskiej mafii

Opinie (30) 1 zablokowana

  • Czasami kolegów Jarosława W. można zobaczyć w gdyńskich centrach handlowych (1)

    pakuję rodzinkę i pędzimy ogladać

    • 73 1

    • Szkoda...

      bo bylem i nie widzialem ! Dzieci teraz sa bardzo smutne !!! :)))

      • 0 0

  • I co robio te gangsztery w tych centrach handlowych...? (1)

    marchendising? podłoga-cleaning? albo towary do torba paking?

    • 34 3

    • pracują

      jako galerianki

      • 18 0

  • wrobel to normalny poczciwy czlowiek z zasadami (2)

    i tyle w temacie

    • 9 38

    • ta, zasady i kwasy - znamy te spiewki

      • 10 0

    • parowa jest , w d*poala dstawal

      • 1 1

  • Im więcej się człowiek wstydzi, tym bardziej jest godny szacunku.

    • 3 2

  • BEZEDURA (2)

    Po jaką cholerę pisać o tych bydlakach ? Czy Portal nie ma lepszego tematu ? Najpierw Nikoś , teraz ten ptaszek ... Może postawmy im pomniki . Potem wszyscy się dziwią , że młodzi mają takie wzorce . Miejsce takich durniów jest w pierdlu i to na długi lata . Jak wyjdzie taki Wróbelek za 20 lat to i ząbków już nie będzie , pazurki przytną . Jest też nadzieja , że w łażni poślizgnie sie na mydle .

    • 16 10

    • glupi ten co glupio robi

      nie musisz czytac jak cie to nie interesuje

      • 6 1

    • majonez to ty

      j\w

      • 1 0

  • Żenada

    Cykl mógłby sie okazać ciekawy, ale trzeba do tego jeszcze uzyc odpowiedniego języka. Te artykuły wyglądają jak wypracowania 4-to klasisty podnieconego gangsterami z filmów...

    • 20 2

  • nie żałować karać karać i jeszcze raz karać!!

    • 14 0

  • (6)

    Czy to on jeździł Dodgem viperem?

    • 9 1

    • (1)

      nie cwaniaczku,golfem 1 z rejestrracja vip.uslyszales gdzies na miescie i piszesz bzdury.

      • 1 4

      • Nieuku znak ? oznacza pytanie

        Nie pisze bzdur tylko pytam. Jak nie rozumiesz co znaczy znak ? to poczytaj w słowniku. I nie usłyszałem tylko widziałem a ze nie znam wiec pytam.

        • 2 0

    • on jezdzil corwettą

      viperem jezdzil mindak co go kolesie wykonczyli dla kasy

      • 3 0

    • viperem jezdzil leszek z sopotu

      • 1 1

    • nie,to Sławek "Turysta"

      • 0 0

    • ;-)

      Viperem jezdzil Ośioł z Zaspy z dywizjonu ;-)

      • 1 1

  • oojjjjj straszne

    moze i jezdzil teraz to zwykly leszcz jego zlote czasy mineły młode wilki rzadza

    • 8 7

  • wwwwwwwwwwwwwww

    wyglada jak seryjny gwałciciel tylko niech uwaza zeby rodzina porwanych niechciala odwetu

    • 11 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.