W lokalu Pod Łososiem znów będą robić goldwassera

Gdańska wytwórnia likierów i brandy - Der Lachs, później restauracja Pod Łososiem, to jeden z symboli historii Gdańska. Obydwa lokale nie istnieją już od wielu lat, jednak gdański restaurator Arkadiusz Onasch postanowił wskrzesić ducha Wolnego Miasta Gdańska i w budynku przy ul. Szerokiej 52/54Mapka odtworzyć wytwórnię likierów oraz restaurację bazująca na dawnych gdańskich recepturach.



Arkadiusz Onasch jest właścicielem, działającej od 2019 roku w kamiennicy Pod Łososiem, restauracji Winne Grono. Teraz chce stworzyć spółkę celową, która kupi lokal Pod Łososiem.

Właśnie ruszyło badanie rynku inwestorów chętnych do zakupu udziałów w spółce mającej być właścicielem nieruchomości. Dzięki czemu każdy może stać się współwłaścicielem kawałka gdańskiej historii i jedynego lokalu, gdzie można będzie spróbować gdańskich napitków takich jak: machandel, pomeranzen, goldwasser czy krambambuli.

Der Lachs, czyli Pod Łososiem



- Nie był to jednak najszczęśliwszy czas na otwieranie tego rodzaju działalności. Już w marcu 2020 spadek naszych obrotów był znaczny, a kolejne obostrzenia spowodowały w końcu zamknięcie lokalu - opowiada Arkadiusz Onasch. - Nadmiar wolnego czasu postanowiłem wykorzystać na uruchomienie własnego historyczno-kulinarnego kanału filmowego oraz odtworzenie receptur gdańskich likierów z wytwórni Der Lachs, przy ul. Breitgasse 52 - czyli w miejscu, w którym przez 44 lata mieściła się restauracja Pod Łososiem.
Początkowo ciekawostki historyczne publikowane były na stronach internetowych restauracji Winne Grono. Jednak zagłębiając się w historię miejsca, w którym prowadził działalność, pan Arkadiusz coraz częściej myślał o odtworzeniu klimatu miejsca związanego od wieków z historią Gdańska.

Tradycja goldwassera w Gdańsku sięga 1598 roku, kiedy to holenderski menonita, Ambroży Vermollen założył tutaj wytwórnię likierów. W 1704 roku jego potomkowie przenieśli ją do kamienicy o nazwie Der Lachs, czyli właśnie Łosoś na dzisiejszej ul. Szerokiej.

Jego trunek - goldwasser, czyli korzenna wódka, w której pływają płatki jadalnego złota - szybko stał się znany w całej Europie, a jego receptura jest tajemnicą strzeżoną do dzisiaj. Złota gdańska wódka była też wizytówką działającej tutaj Restauracji Pod Łososiem, którą od 1976 do 2019 roku prowadziła rodzina Robakowskich.

Machandel był popularniejszy niż goldwasser



- Dzięki tropom jakie podsunęły mi badania prof. Andrzeja Januszajtisa udało mi się odtworzyć kilka starych gdańskich receptur. Nie każdy wie, że goldwasser to nie był najpopularniejszy alkohol w Gdańsku. To miejsce zajmował zapomniany już machandel, praprzodek ginu. Jego twórca menonita Piotr Stobbe oklejał charakterystyczne butelki napisem: gdański trunek narodowy. Pity w charakterystyczny sposób z wędzoną śliwką, czasem starzony w dębowych beczkach był dla Gdańska tym, czym guinness dla Dublina. Był najpopularniejszym mocnym alkoholem w Gdańsku do XIX w. - opowiada Onasch. - Podczas odtwarzania receptur, ku mojemu zdziwieniu okazało się, że ich składniki ziołowe nie są dobrane przypadkiem czy tylko dla smaku - są to zioła wspomagające układ trawienny. Zresztą wiemy, że menonita Ambroży Vermollen był bardziej fitoterapeutą, niż gorzelnikiem.

Picie machandla.

Pan Arkadiusz odtwarza też inne gdańskie trunki. Likier pomarańczowy, zwany pomeranzen, który do II wojny światowej był drugim co do w wielkości sprzedaży i bardzo rozpoznawalnym wyrobem Fabryki Likierów Pod Łososiem. Innymi jest elektorówka, czy brzmiąca bardzo egzotycznie ziołowa nalewka krambambuli. Popularna dawniej głównie wśród młodych ludzi.

- Wszystkie te gdańskie trunki chcemy produkować w odtworzonej właśnie Restauracji Pod Łososiem. W jednej sali mają stać alembiki, tak aby można było zobaczyć na własne oczy jak produkuje się gdańskie trunki - tłumaczy Arkadiusz Onasch. - Oczywiście działać będzie też restauracja, w której podawane będą potrawy regionalne z lokalnych produktów.

Inwestycja w gdańską historię



Właśnie ruszyła sprzedaż udziałów w spółce Pod Łososiem. Minimalne zaangażowanie kapitałowe od 10 tys. zł. Całość pozyskanego kapitału ma być przeznaczona na zakup nieruchomości, która wyceniana jest na ok. 7,6 mln zł.

- Spodziewany wzrost wartości w czasie 10 lat: 50-100 proc., przy utrzymaniu trendu cen. Spółka będzie też wypłacała dywidendy od zaangażowanego kapitału - tłumaczy Arkadiusz Onasch - Nie pieniądze są tu jednak najważniejsze. Inwestor zyskuje prawo własności starogdańskiego lokalu restauracyjnego, o wielowiekowej tradycji. Staje się tak naprawdę współudziałowcem części naszej lokalnej historii. Nie chciałbym wypuścić takiego lokalu z rąk gdańszczan - takich miejsc w Polsce jest raptem kilka. A nie mamy gwarancji, że inny, nowy właściciel nie urządzi tu luksusowego butiku. To nie tylko niezły interes dla inwestorów, to także misja mająca na celu pielęgnowanie historii naszej małej ojczyzny.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (335)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Najczęściej czytane