• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

W oczekiwaniu na koniec. "Końcówka" w Teatrze Szekspirowskim

Głównym bohaterem "Końcówki" Teatru Polskiego w Warszawie jest Hamm (w tej roli Andrzej Seweryn, po lewej), ale to Jarosław Gajewski jako Clov (po prawej) jest najlepszym aktorem przedstawienia.
Głównym bohaterem "Końcówki" Teatru Polskiego w Warszawie jest Hamm (w tej roli Andrzej Seweryn, po lewej), ale to Jarosław Gajewski jako Clov (po prawej) jest najlepszym aktorem przedstawienia. fot. Krzysztof Bieliński

Tydzień z Teatrem Polskim w Warszawie zainaugurował spektakl dla szefa tej sceny szczególny. "Końcówka" to połowa (bez "Szczęśliwych dni" Becketta) pierwszej premiery otwierającej dyrekcję Andrzeja Seweryna w warszawskim Teatrze Polskim. Rzetelny spektakl-rekonstrukcja misternie utkany z sugestii Samuela Becketta przez Antoniego Liberę, oprócz dotkliwego poczucia przemijania i beznadziei, niesie za sobą powiew teatralnej naftaliny, bo Libera od lat reżyseruje wszystkie sztuki Becketta tak samo.



"Końcówka" Teatru Polskiego w Warszawie odbywa się w sterylnych, laboratoryjnych wręcz warunkach. Bez muzyki, w zamkniętej scenografii zimnego pokoju, z dwoma niewielkimi oknami i jednymi drzwiami, który przypomina raczej bunkier niż ciepłe domowe wnętrze. Zabunkrowanych w tej przestrzeni jest czworo nieszczęśników - ślepy inwalida Hamm, jego wierny i gotowy do pomocy na każde skinienie sługa Clov oraz dwójka pozbawionych nóg inwalidów, mieszkających w kubłach na śmieci - Nagg i Nell. Łączą ich ścisłe, oparte na poddaństwie, posłuszeństwie, złości i frustracji, a także na więzach krwi relacje, które są echem dawnych czasów młodości.

Obserwujemy zatęchłe muzeum - ludzi karykaturalnie wręcz zgorzkniałych, znużonych, zniechęconych i oczekujących na koniec, przywołany zresztą już na samym początku spektaklu. Jednak nawet on nie przyniesie ukojenia. Życie bohaterów - niepełnosprawnych rodziców i ich władczego syna, zdanego na łaskę i niełaskę sługi-kuternogi - to jedna wielka, niekończąca się tortura. Nie ma celu, nie ma przyszłości, nie ma sensu. Wszystko jest pozorne, powierzchowne, oparte na przyzwyczajeniach i rytuałach, które (podobnie jak w "Szczęśliwych dniach") w jakiś sposób pozwalają zabić czas, wypełnić wszechogarniającą pustkę kolejnych godzin, dni i lat. Każda z postaci pogrążona jest w dojmującej nudzie codzienności.

W skażonym pesymizmem świecie "Końcówki", rodziców trzyma się w kubłach na śmieci i dogląda jak rośliny doniczkowe.
W skażonym pesymizmem świecie "Końcówki", rodziców trzyma się w kubłach na śmieci i dogląda jak rośliny doniczkowe. fot. Krzysztof Bieliński
Choć wszystkie postaci są więźniami życia, Hamm ma najwięcej inicjatywy. Dzierży gwizdek - symbol władzy, którym przywołuje Clova jak lokaja. To on organizuje innym czas, zleca Clovowi kolejne zadania lub wymusza na pozostałych słuchanie swoich pozbawionych początku i końca tyrad, będących jego "powieścią życia", pisaną każdego dnia. Głęboki pesymizm egzystencjalny Samuela Becketta reżyser Antoni Libera przekazuje bezbłędnie. Niezwykle dokładnie robi to od lat. Ma też w "Końcówce" czwórkę dobrych wykonawców, z czego zdecydowanie najciekawszą rolę buduje Jarosław Gajewski w roli Clova. To postać spętana poczuciem obowiązku, ale dojrzewająca do buntu. Gajewskiemu w odmalowaniu najbardziej "ludzkiego" bohatera nie przeszkadza nawet groteskowe poruszanie się, przypominające chód bohaterów kreskówek.

Rozczarowuje Andrzej Seweryn w roli "gracza", bo o tym, że gra i przyjmuje kolejne maski jego bohater sam informuje na początku przedstawienia. Hamm nieustannie gada, zagaduje nudę, ale też jest bardzo mocno zrośnięty z emploi bohaterów Seweryna, przez co pozostaje bardzo jednowymiarowy. Pomimo tego każde sceniczne zderzenie emocjonalności Clova i władczości Hamma należy do ciekawszych momentów spektaklu. Krzysztof Kumor (Nagg) i Anna Nehrebecka (Nell) mają mniejsze role, z których wywiązują się poprawnie. W jednej z najlepszych scen przedstawienia trójka męskich bohaterów modli się do Boga po śmierci Nell. Ten krótki, emocjonalny zwrot ku nadziei na życie wieczne, błyskawicznie zostaje przerwany, bo skoro nikomu na modlitwę Bóg nie odpowiada, to znaczy, że go nie ma.

Spektakl, zgodnie z duchem sztuki, jest na wskroś kontemplacyjny i metaforyczny (imiona bohaterów są odniesieniem do angielskiej nazwy młotka - bohater Hamm i gwoździ - pozostali, co nawiązywać ma m.in. do ukrzyżowania Chrystusa). Zrealizowany jednak został w formie bardzo anachronicznej. Jako swego rodzaju teatralne credo Andrzeja Seweryna po objęciu Teatru Polskiego przed pięcioma laty, miał sugerować poszanowanie tradycji i słowa, których wartość w teatrze jest nie do przecenienia. Jednak "Końcówka" wygląda na przedstawienie wyjęte z lat 70. XX wieku i przeniesione do czasów współczesnych. By przybliżyć ponadczasowe, egzystencjalne dylematy Becketta z pewnością można znaleźć bardziej aktualną formę, co udowodnił choćby Piotr Cieplak w swojej interpretacji "Szczęśliwych dni" z Mają Komorowską w głównej roli. Tutaj zabrakło porównywalnych kreacji aktorskich, które poniosłyby spektakl. Cała czwórka aktorów gra dobrze, ale nic ponadto.

W ramach "Tygodnia z Teatrem Polskim w Warszawie" w Teatrze Szekspirowskim czekają nas jeszcze trzy spektakle. Już 2 kwietnia o godz. 18 zaprezentowana zostanie "Królowa Śniegu" Hansa Christiana Andersena w reżyserii Tomasza Koniny, z kolei dzień później (3.04, godz. 19) na scenie zobaczyć będzie można "Emigrantów" Sławomira Mrożka, przygotowanych przez Piotra Cyrwusa, który wystąpi także w roli jednego z bohaterów. Przegląd warszawskiej sceny zamknie "Burza" Williama Szekspira w reżyserii Dana Jemmetta z Sewerynem w roli Prospera, Cyrwusem jako Kalibanem i Anną Cieślak w roli Mirandy. Spektakl pokazany zostanie 5 kwietnia o godz. 19.

Opinie (30) 1 zablokowana

  • (11)

    Teatr Szekspirowski to porażka władz kulturalnych miasta .Małe zaintetesowanieza duźe nakłady utrzymania.

    • 15 20

    • a kiedy tam byłeś? (6)

      bo jak ja tam chodzę to miejsca są wyprzedane. Co do kosztów nie wiem więc się nie wypowiadam.

      • 9 8

      • Potwierdzam i polecam. (1)

        Zainteresowanie coraz większe, więc trudno nazwać to porażką. Gorzej z kosztami. Wspólny mianownik wszystkich instytucji kulturalnych - na tyle duże, że bez pokaźnych dotacji zerowe szanse przetrwania.

        • 6 5

        • są wazniejsze instytucje kulturalne w Gdansku które potrzebują większych dotacji

          • 2 4

      • (3)

        a po co w Gdańsku dwa teatry ?Jeden Wybrzeze i to rozumie ale Szekspurowski?Mogli wybudować nowy teatr a nie utrzymywać dwa jak teraz .Mamy jak widać rozrzutnych polityków literatów

        • 5 4

        • Ciągle się o tym zapomina. (2)

          Teatr szekspirowski zbudowany został głównie z funduszy europejskich. Ciągle się o tym zapomina. I to nie jest teatr tylko jego gmach. Mimo wszystko, mimo totalnego idioctwa architektonicznego, szybko stał się w Gdańsku ośrodkiem kulturalnym numer jeden.

          • 2 4

          • ha ha nuner 1?kto to napisał?Jaki ignorant i znawca sztuki?

            • 2 2

          • To nie chodzi za jakie pieniądze został wybudowany a o to ze ten gmach teraz trzeba utrzymywac i gmavh Teatru Wybrzeze tez i na tym polega brak kompetencji tych ktorzy ten Teatr Szekspirowski zoorganizowali i są tavy rozrzutni

            • 3 2

    • ...ale przyjdzie "dobra zmiana"... (1)

      ...i wymienimy Pana profesora oraz cały zarząd na jednostki odpowiedzialne, o właściwym światopoglądzie, wiedzących jaką sztukę należy propagować i wiedzących jaka sztuka zapełni widownię w 200%(bo na razie bilety wyprzedają jedynie na poziomie około 98%) - narodowe, katolickie i moralnie nienaganne przedstawienia Szekspira!!! - wyreżyserowane przez czołowych działaczy katolickich kółek różańcowych...

      • 5 9

      • W Gdansku potrzebny jest jeden porządny teatr

        • 4 4

    • Powiedziała chyba osoba, która nie była na ani jednej sztuce. Jestem w GTS na każdym spektaklu i nie można narzekać, na brak zainteresowania.

      • 8 7

    • Jestem wyborcą PO ale Pan minister od kultury bardzo psuje opinie swojej parti.

      • 2 0

  • (3)

    najwieksza porazka wladz kulturalnych jest Opera Baltycka

    • 8 7

    • (1)

      Opera jest jedna i waźniejsza niz Teatr Szekspirowski.W całej zachodniej Europie gdzie instytucje kulturalne są na wysokim poziomie stawia się przede wszystkim na Filharmonie, Operę i na jeden Teatr .W Gdańsku jest Wybrzeze ale ktoś bardzo mądry zafundował nam dodatkową instytucje która nie jest wysokich lotów i nie będzie.Pan Zawistowski nie ma pieniędzy na waźniejsze instytucje w Gdańsku ale na Teatr Szekspirowski się rozdrabnia .To jest poprostu złe zarządzanie kulturą w Gdańsku .

      • 5 3

      • Sami sobie nagrody przyznają hih jakie to śmieszne .Còź władza ogłupia i prowadzi do pychy

        • 2 0

    • Opera Bałtycka odnosi sukcesy i trzyma wysoki poziom wykonywanych dzieł ale co tam trzeba zniszczyć to co dobre prawda?Pan minister od kultury niech się w końcu ogarnie

      • 4 3

  • a tam teatr, to jest prawdziwy bohater

    Dinko Wałew

    • 0 3

  • przepiękne (3)

    przepiękne przedstawienie, wspaniałe kreacje aktorskie, scenografia, doskonale przemyślanie, jeśli ono było "przestarzałe" to ja bym chciała, żeby wróciło "stare" do teatru,

    • 15 4

    • (2)

      Alu, no trochę było przestarzałe bo nie było stroboskopu, głośnej muzy i wideoprezentacji w tle... ale poza tym było w dechę i zarąbioza obejrzeć coś takiego na tle współczesnych, bogatych w środki masowego rażenia w widza, przedstawień... :)

      • 4 2

      • (1)

        Zgadzam się w 100%. Jak można recenzować spektakl Becketta nie znając specyfiki jego dramatów i słusznej! oszczędnej formy.

        Spektakl świetny, wszystkie role zagrane genialnie.

        • 5 2

        • a ile jest sztuk Szekspira do wystawienia?Moźna policzyć je na palcach jednej ręki?Trzeba było wybudować nowy gmach dla kilku sztuk?

          • 5 2

  • (1)

    Szkoda, że autor recenzji nie był na spotkaniu z reżyserem i aktorami wtedy dowiedziałby się dlaczego nie ma współczesnej "adaptacji" tekstu.

    • 14 2

    • Ja nie byłem na spotkaniu z aktorami ale wiem. Sztuki Becketta bronią się same, nie potrzebują ulepszeń i zmieniania pod wpływem kretyńskiej mody. Być może edukacja recenzenta nie uwrażliwiła go na klasyczne piękno, tylko zmąciła jego lichy intelekt i niczym nowotwór mózgu, sprawiła, że recenzent wyczuwa naftalinę tam gdzie jej nie ma.

      • 6 3

  • kopiuj - wklej? (1)

    Władysław Kowalski i Olga Sawicka? Raczej: Krzysztof Kumor i Grażyna Barszczewska!

    Odpowiedź redakcji:

    Dziękujemy za sugestię. Treść została poprawiona.

    • 7 1

    • czy recenzent w ogóle był na tym spektaklu?

      • 0 0

  • pytanie (1)

    Ostatnio w jednej z czytanych ksiazek spotkalem sie z cytatem ponoc z Szekspira"najpierw zabijemy prawnikow!,czy ktos wie z jakiego to dramatu?

    • 0 0

    • Z Juliusza Cezara

      • 0 0

  • Umrzyjmy wszyscy na wiosnę. W teatralnej piwnicy, przy pojemnikach na śmieci. (1)

    Po dość niesztampowych, różnorodnych spektaklach jakie pokazywano w ostatnich miesiącach w szekspirowskim przywieziona z Warszawy poczwórna propozycja Teatru Polskiego robi wrażenie bardzo przyziemnej, równo skrojonej i co więcej okolicznościowo nieutrafionej. Na wiosnę chciało by się zobaczyć coś bardziej optymistycznego. Coś z życiem. A tu co mamy? Królową śniegu (że niby dla dzieci) w dość lapidarnym skrojeniu tuż po zakończeniu zimy (czyli tak zwana musztarda po obiedzie). "Końcówkę" roztrząsającą znów kwestie krańców ludzkiego życia. Może i ciekawe ujęcie ale czy to pora teraz na takie dywagacje? Dużo ciekawej było by to obejrzeć np. jesienią. Z rzeczy łatwych najłatwiej zawsze umrzeć lub też bez przerwy zrzędzić na bylejakość tego świata, na nijakość życia itd. O! ... takie zrzędzenia jakże łatwo artystom przychodzą! Szkoda, że na coś bardziej ambitnego ich nie stać. Ciągle tylko: Końcówka! (W muzycznym w Gdyni: Mały Książę - Końcówka, w Wybrzeżu Martwe dusze itp.) Po co komu sztuka która zamiast dodawać ludziom animuszu, afirmować, ukazywać budująco sprzyjające aspekty życia, tylko stara się pognębić i utwierdzić w zgorzknieniu i bezsilności. Ostatecznie gdyby życie nie przynosiło żyjącym istotom radości to by nie istniało, bo kto by chciał żyć?

    • 4 7

    • Ktoś tu się podszywa

      Krytol to inteligentny gość, który zawsze miał coś ciekawego do powiedzenia na temat obejrzanych przedstawień. Autor powyższego postu marudzi jedynie, że pewne sztuki są grane o niewłaściwej porze roku. A może chwali w ten sposób wspominane spektakle, bo nie ma w nich nic konkretnego do czego mógłby się przyczepić?

      • 0 4

  • Maja Komorowska

    Panie Łukaszu, Piotr Cieplak realizował "Szczęśliwe dni" z Krystyną Jandą. Świetne przedstawienie z Mają Komorowską to zasługa Antoniego Libery. Pozdrowienia tw

    • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.