Powolne działanie wymiaru sprawiedliwości, dziurawe prawo, niedostosowane do realiów i w końcu kary wliczane w koszty nielegalnego biznesu. Funkcjonariusz Izby Administracji Skarbowej wylicza, dlaczego walka z automatami to tak naprawdę walka z wiatrakami.
Lokale z przyciemnionymi szybami. Tu są rozgrywane gry hazardowe
tak, ale o licencję powinno być łatwiej
27%
tak, a przepisy powinny być jeszcze zaostrzone
41%
tylko duże turnieje, gry o niewielkie stawki nie
5%
nie, niech ludzie grają jak mają ochotę, nikt się nie powinien wtrącać
27%
To, że za przyciemnionymi szybami lokali oznaczonych szczęśliwą siódemką albo "owocowym bingiem" toczą się gry hazardowe, to tajemnica poliszynela: sprawę zdają sobie z tego sąsiedzi przybytków, gracze wiedzą, gdzie ich szukać, wie o tym też policja i Izba Administracji Skarbowej - w końcu nierzadko takie
punkty działają w centrum miasta, pod nosem patroli.
Co jakiś czas słychać o tym, że wchodzą tam funkcjonariusze: zabezpieczają maszyny, zatrzymują potencjalnych podejrzanych, ogłaszają, że grożą im gigantyczne kary i... to by było na tyle.
Bo
w miejscu jednego salonu z "jednorękimi bandytami" wyrastają dwa kolejne. O tym, że prawodawca marzący o ukróceniu procederu dostępnymi metodami uprawia donkiszoterię, a sami funkcjonariusze - pozostając w klimacie przenośni - walczą z wiatrakami, opowiada nam jeden z pracowników Izby Administracji Skarbowej.
Funkcjonariusz wylicza problemy, na jakie trafiają organy ścigania:
Dlaczego "jaskinie hazardu" nadal działają?
- Automaty zręcznościowe zamiast hazardowych: organizatorzy często rejestrują automaty jako urządzenia do gier zręcznościowych, które zgodnie z prawem nie podlegają restrykcjom dotyczącym hazardu. Praktycznie jednak maszyny te działają jak typowe automaty hazardowe, z mechanizmem losowym przypominającym "jednorękiego bandytę". Urządzenia są tak zaprogramowane, aby przypominały grę zręcznościową, ale faktyczna wygrana opiera się na przypadku.
Odróżnienie automatu zręcznościowego od hazardowego nie zawsze jest proste. Odpowiednie badanie automatów wymaga czasu i specjalistycznej wiedzy, co może utrudniać skuteczne interwencje służb. - Wykorzystywanie luk w przepisach o hazardzie - "turnieje" i "punkty premiowe": organizatorzy mogą twierdzić, że gracze nie grają na pieniądze, lecz na wirtualne punkty, które teoretycznie nie mają wartości pieniężnej. Później jednak takie punkty są wymieniane na gotówkę, co w praktyce jest formą hazardu, lecz formalnie może być trudne do udowodnienia. Zdarza się, że w jednym miejscu organizowana jest gra, a w zupełnie innej części miasta odbierane są faktyczne nagrody pieniężne.
- Unikanie nazewnictwa "hazardowego": organizatorzy starają się unikać bezpośrednich odniesień do gier hazardowych, nazywając działalność np. "rozrywką interaktywną" lub "usługami informatycznymi". W ten sposób maskują rzeczywistą naturę działalności.
- Kamuflaż prawny i biznesowy, czyli legalizacja pod pozorem innej działalności: tego typu miejsca często działają pod przykrywką legalnych biznesów, takich jak bary, kawiarnie, kluby czy wypożyczalnie sprzętu. Automaty bywają ukryte w wydzielonych pomieszczeniach, do których wstęp mają tylko "zaufani" goście lub osoby znające specjalne hasło.
- Prywatne kluby i stowarzyszenia: niektóre lokale rejestrują się jako prywatne kluby lub stowarzyszenia, co utrudnia organom władzy kontrolę ich działalności. Członek klubu może być traktowany jako "uczestnik zamkniętego spotkania", co skutecznie omija publiczny charakter działalności.
- Problemy z ustaleniem odpowiedzialności, czyli wirtualni właściciele i podmioty z zagranicy: właściciele takich miejsc często rejestrują działalność na podstawione osoby (tzw. słupy) lub zagraniczne podmioty, przez co trudno jest dokładnie zlokalizować odpowiedzialne osoby czy zamknąć całą sieć hazardową.
- Uniknięcie rejestracji operatora: w Polsce operatorzy legalnych gier hazardowych muszą posiadać odpowiednie licencje przyznawane przez Ministerstwo Finansów. Nielegalne miejsca zwykle ich nie mają, lecz dzięki przepisom o rejestracji działalności gospodarczej jako np. "usługi gastronomiczne" udaje im się działać na pograniczu legalności.
- Brak odpowiednich sankcji, czyli niskie kary finansowe: dla organizatorów nielegalnych gier hazardowych kary finansowe są często niewspółmiernie niskie w stosunku do osiąganych przez nich zysków, co sprawia, że traktują je jako koszt prowadzenia działalności.
- Długi proces prawny: nawet jeśli miejsce zostanie zamknięte, dochodzenie prawne i wyciąganie konsekwencji wobec organizatorów zajmuje dużo czasu. W międzyczasie działalność jest przenoszona do nowej lokalizacji.
- Nieefektywne narzędzia do identyfikacji hazardu online: niektóre miejsca nie oferują gier bezpośrednio na miejscu, lecz umożliwiają graczom dostęp do platform hazardowych online. Chociaż hazard online w Polsce jest regulowany i wymaga rejestracji w Ministerstwie Finansów, organizatorzy korzystają z niezarejestrowanych zagranicznych platform, co utrudnia kontrolę.
- Skoordynowana technologia: automaty mogą działać w oparciu o serwery zlokalizowane za granicą. Nawet jeśli urządzenie zostanie skonfiskowane, zidentyfikowanie odpowiedzialnych osób jest trudne.
- Kamuflowanie dochodów, czyli tzw. pralnia pieniędzy: w nielegalnych punktach hazardowych często dochodzi do prania pieniędzy. Przykrywka w postaci np. baru czy sklepu pozwala ukryć prawdziwy obrót z działalności hazardowej.
- Brak dokładnego nadzoru nad lokalami: w praktyce inspekcje służb celno-skarbowych czy policji mogą nie być wystarczająco regularne lub kompleksowe, co daje czas organizatorom na wznowienie działalności. Lokal może celowo przypominać pustostan lub miejsce rzadko odwiedzane. Aby uniknąć podejrzeń, właściciele dbają, by hazard odbywał się w nieregularnych godzinach lub tylko dla wtajemniczonych.
- Trudność w udowodnieniu hazardowego charakteru gry: aby udowodnić, że gra jest hazardowa (czyli oparta na losowości, z możliwością wygranej pieniężnej), służby muszą dokładnie zbadać oprogramowanie automatów, schemat wypłat oraz sposób, w jaki gracze otrzymują nagrody. Takie badania mogą być czasochłonne i kosztowne, co opóźnia działania.
- Skomplikowane przepisy i ich interpretacja: prawo hazardowe jest skomplikowane i wymaga precyzyjnej interpretacji. Organizatorzy często zatrudniają prawników, którzy pomagają im wykorzystywać dwuznaczności w przepisach, aby unikać odpowiedzialności prawnej.
- Podsumowując, funkcjonowanie takich miejsc wynika w dużej mierze z wykorzystywania niedoskonałości i luk w przepisach oraz braku skutecznego egzekwowania prawa. Dopóki przepisy nie zostaną zaostrzone, a środki techniczne oraz organizacyjne kontroli nie będą bardziej efektywne, przestrzeń do prowadzenia takich działalności pozostanie - mówi nam pracownik Izby Administracji Skarbowej.Prokuratura: funkcjonariusze zamieszani w hazardowy biznes
Tymczasem - jak się okazuje - kłody pod nogi w walce z hazardem funkcjonariuszom rzucają też... inni funkcjonariusze.
Śledczy ze Słupska skierowali właśnie do sądu akt oskarżenia przeciwko czterem mężczyznom. Trzech z nich było funkcjonariuszami Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni.
W toku śledztwa - słyszymy od śledczych - ustalono, że dwóch funkcjonariuszy, którzy działali w komórkach zajmujących się zwalczaniem nielegalnego hazardu, brało udział w zorganizowanej grupie przestępczej, zajmującej się urządzaniem nielegalnych gier hazardowych.
- W ramach podziału zadań i obowiązków wewnątrz grupy przestępczej oskarżeni informowali pozostałych jej członków o planowanych kontrolach lokali, w których urządzano nielegalne gry hazardowe na terenie województwa pomorskiego. W związku z przekazywanymi informacjami lokale te były niezwłocznie zamykane, a kontrole okazywały się nieskuteczne. W zamian za przekazywane informacje funkcjonariusze otrzymywali co miesiąc korzyści majątkowe w kwotach od 3 tys. zł do 8 tys. zł. Przestępczy proceder trwał od 2016 r. do kwietnia 2023 r. W trakcie całego procederu oskarżeni funkcjonariusze publiczni przyjęli łącznie korzyści majątkowe w kwocie co najmniej 580 tys. zł. - wyliczają prokuratorzy.Aktem oskarżenia objęto również mężczyznę urządzającego na terenie województwa pomorskiego nielegalne gry hazardowe, który przekazywał korzyści majątkowe w zamian za informacje o planowanych kontrolach lokali, a także funkcjonariusza Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni, który mając informację o popełnionym przestępstwie skarbowym (polegającym na podżeganiu do urządzania nielegalnych gier hazardowych), zdaniem śledczych
"zaniechał podjęcia czynności służbowych, mających na celu przeprowadzenie postępowania przygotowawczego."- W toku prowadzonego śledztwa prokurator zabezpieczył na mieniu oskarżonych grożące im grzywny oraz przepadki równowartości korzyści uzyskanych z przestępstwa, poprzez zajęcie pojazdów oraz ustanowienie hipotek oraz zakazu zbywania i obciążania nieruchomości należących do oskarżonych. Łączna wartość zabezpieczonego mienia wynosi niemal 1,5 mln zł. - informują śledczy.