• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Walka z ulicznymi golasami wciąż trwa

Ewelina Oleksy
5 sierpnia 2022, godz. 11:00 
Opinie (465)
Czy kostium kąpielowy to odpowiedni strój do chodzenia po mieście? Zdania są podzielone. Czy kostium kąpielowy to odpowiedni strój do chodzenia po mieście? Zdania są podzielone.

Golasy kontra Sopot 1:0. Taki jest wynik "starcia" pomiędzy władzami Sopotu, które apelują, by nie świecić golizną na ulicach a ludźmi, którzy nic sobie z tych apeli nie robią.



Chodzenie w strojach plażowych po mieście powinno być karane?

Nie pomagają apele, ani kampanie informacyjne, w ramach których na terenie miasta pojawiły się plakaty z hasłami "Stop golasom na ulicy". W Sopocie golasy nadal paradują chodnikami, a walka z nimi zdaje się być z góry skazana na przegraną, zwłaszcza gdy żar leje się z nieba.

Zdjęcie, które trafiło do naszego Raportu z Trójmiasta, w czwartek, 4 sierpnia, wywołało lawinę komentarzy.

- Na południu Europy w miejscowościach nadmorskich i turystycznych jest za to mandat. Niestety w Polsce brak kultury spotyka się na każdym kroku - napisał w komentarzu jeden z czytelników.
A inny dodał:

- Powinni ich karać. To nie jest plaża, żeby paradować w samych slipach czy kostiumie - wskazywał czytelnik.

Niech się wstydzi ten, kto widzi? Zdania podzielone



Ale było też sporo głosów, że nic w tym złego nie ma, bo przy tak wysokich temperaturach jakie mamy obecnie, jest to dozwolone.

- Niech się wstydzi ten, kto widzi. Całkiem nie pojmuję ludzi, którzy mieszkają w miejscowościach nadmorskich i dziwi ich taki widok latem - padło w komentarzach.


Prowadzona przez Sopot kampania "Stop golasom na ulicy" miała skalę zjawiska zmniejszyć. W ramach akcji na terenie miasta, również w witrynach lokali, pojawiły się plakaty oraz naklejki z hasłem kampanii, przypominające o konieczności ubrania się przed skorzystaniem z usług np. restauracji, czy sklepów.

W akcję włączyła się większość sopockich przedsiębiorców wywieszając w witrynach naklejki z hasłem "Nieubranych klientów nie obsługujemy".

W majtkach do sklepu? Lepiej jednak nie



Jeszcze w połowie lipca sopoccy urzędnicy twierdzili, że "akcja jest skuteczna, bo liczba osób w strojach plażowych na ulicach Sopotu wyraźnie zmalała."

Ciężko jednak przyznać im rację. Ostatnio nawet prezydent miasta, Jacek Karnowski, opublikował zdjęcie, na którym widać dwóch mężczyzn, którzy siedzą bez koszulek przy plakacie akcji "Stop golasom na ulicy". I zaznaczył, że jest nim rozbawiony.

"Nie mamy narzędzi do karania za zdjęcie koszuli lub spacer w bikini"



- Większość turystów odwiedzających Sopot latem zachowuje się zgodnie z zasadami współżycia społecznego. Wizyta w restauracji czy spacer po mieście w stroju "kompletnym" to jedna z zasad dobrego wychowania. W przeciwieństwie do niektórych miast turystycznych za granicą, w Sopocie nie mamy narzędzi do karania za zdjęcie koszuli w mieście czy spacer w stroju kąpielowym. Straż Miejska czy policja nie wręczy za to mandatu - mówi nam teraz Marek NiziołekUrzędu Miasta Sopotu. - Zatem apelujemy i w ten sposób próbujemy zwrócić uwagę na to, co dla nas ważne, wpłynąć na zmianę takich zachowań. Podstawowe informacje na ten temat, w postaci papierowych podkładek pod talerze czy naklejek "Stop golasom..." są we wszystkich sopockich restauracjach, a restauratorzy często zwracają swoim gościom uwagę na ich niekompletny strój.
Zdjęcie opublikowane ostatnio przez prezydenta Sopotu. Zdjęcie opublikowane ostatnio przez prezydenta Sopotu.
Urzędnik podkreśla, że w Sopocie granica plaży i miasta jest dość "cienka".

- Z plaży bardzo blisko do alejki nadmorskiej czy np. parku Północnego, gdzie pojawiają się osoby w strojach kąpielowych i tam bliskość plaży może to jakoś tłumaczyć. Natomiast paradowanie w bikini w centrum miasta czy wejście w samych kąpielówkach do restauracji jest po prostu niestosowne - zaznacza Niziołek.

Czy policja może wystawiać mandaty za goliznę na ulicach?



Zapytaliśmy policję, czy za paradowanie po ulicach bez koszulki lub w stroju kąpielowym można dostać mandat. Usłyszeliśmy, że raczej nie jest to praktykowane, bo ciężko uznać to za "nieobyczajny wybryk". No chyba, że policja otrzyma zgłoszenie od osoby, która takim widokiem czuje się zgorszona. Lub gdy zgłoszenie dotyczy osoby, która jest całkiem naga.

- Każda sytuacja jest inna. Policjanci na miejscu podejmują decyzję, czy dana osoba popełnia wykroczenie. Jeśli chodzi o zgorszenie w miejscu publicznym, to by policjanci mogli wyciągnąć konsekwencje, musi być na miejscu osoba, która czuje się zgorszona postawą innej osoby. Jeśli rzeczywiście doszło do takiej sytuacji, na sprawcę może być nałożony mandat, a jeśli się z nim nie zgadza, sprawa trafia do sądu - mówi kom. Michał SienkiewiczKWP w Gdańsku.

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (465)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane