Fakty i opinie

Wielka powódź z 1829 roku w Gdańsku

artykuł historyczny
Nikogo chyba nie zdziwi, że rzymski bóg mórz i oceanów, wieńczący najsłynniejszą fontannę w Gdańsku, nie uległ zatopieniu podczas powodzi w kwietniu 1829 roku. Linia wody przebiegała tuż poniżej czubka cokołu, na którym stoi Neptun.
Nikogo chyba nie zdziwi, że rzymski bóg mórz i oceanów, wieńczący najsłynniejszą fontannę w Gdańsku, nie uległ zatopieniu podczas powodzi w kwietniu 1829 roku. Linia wody przebiegała tuż poniżej czubka cokołu, na którym stoi Neptun. fot. Wojtek Jakubowski/kfp

Największa w dziejach Gdańska powódź miała miejsce w kwietniu 1829 roku. Pod wodą znalazło się wówczas ok. 75 proc. ówczesnej powierzchni miasta. Niektóre kamienice zostały zalane do wysokości nawet drugiego piętra, a usuwanie skutków kataklizmu trwało niemal pół wieku.



Przeglądając w naszym Raporcie z Trójmiasta zdjęcia i filmy dokumentujące skutki wczorajszej ulewy, zapewne wielu czytelników przypomniało sobie o powodzi, która nawiedziła Gdańsk 9 lipca 2001 roku. W wyniku kataklizmu sprzed 15 lat, zostało zalanych wiele ulic w dzielnicach leżących nad Kanałem Raduni i Potokiem Strzyża, czyli Oruni, Lipcach, św. Wojciechu, Olszynce, Śródmieściu i Wrzeszczu. W ciągu zaledwie dwóch godzin, tj. pomiędzy godz. 15 a 17, na Gdańsk spadło aż 90 mm wody na m kw. Dla porównania, średnia opadów całego lipca wyniosła 75 mm.

Powódź spowodowała gigantyczne szkody. W wyniku stresu śmierć poniosły cztery osoby, a wartość strat materialnych przekroczyła 200 mln zł. Wypompowanie wody, remont zniszczonych ulic, wyburzenie nienadających się do remontu budynków czy naprawa przerwanych wałów przeciwpowodziowych zajęły aż kilka miesięcy. Natomiast prace związane z zabezpieczeniem miasta przed kolejnym potopem trwały ponad 10 lat i pochłonęły ponad 150 mln zł.

Czytaj także: 10 lat po wielkiej powodzi w Gdańsku

Jednak wydarzenia z lipca 2001 roku bledną przy tym, co nawiedziło Gdańsk niemal dwa stulecia wcześniej. W kwietniu 1829 roku miała miejsce powódź, która zatopiła ok. trzech czwartych ówczesnej powierzchni miasta, a usuwanie jej skutków zajęło aż pięć dekad. Był to największy tego rodzaju kataklizm w ponad tysiącletniej historii Gdańska.

Podczas powodzi w lipcu 2001 roku, ucierpiały dzielnice leżące wzdłuż Kanału Raduni i Potoku Strzyża. Na zdjęciu uwieczniono zalane okolice Dworca Głównego w Gdańsku. Fotograf wykonał je stojąc na wiadukcie Hucisko.
Podczas powodzi w lipcu 2001 roku, ucierpiały dzielnice leżące wzdłuż Kanału Raduni i Potoku Strzyża. Na zdjęciu uwieczniono zalane okolice Dworca Głównego w Gdańsku. Fotograf wykonał je stojąc na wiadukcie Hucisko. fot. Wojtek Jakubowski/kfp

Pustki w miejskiej kasie XIX-wiecznego Gdańska

Zanim jednak prześledzimy kalendarium powodzi z 1829 roku, warto przypomnieć o fatalnej kondycji, w jakiej znajdowały się wtedy finanse Gdańska. Pustki w miejskiej kasie były pokłosiem zakończonych zaledwie kilkanaście lat wcześniej wojen napoleońskich, a dokładnie oblężeń w 1807 i 1813 roku, które przyniosły miastu nad Motławą poważne zniszczenia.

Śmierć poniosło ponad 5,5 tys. mieszkańców, w centrum zburzeniu lub spaleniu uległo ponad 100 domów, niemal 200 spichrzów i klasztor dominikanów (w jego miejscu stoi obecnie Hala Targowa), a na przedmieściach zniszczono ponad 1400 budynków.

Czytaj także: Jak powstało pierwsze Wolne Miasto Gdańsk

Oprócz tego tragicznego bilansu, należy pamiętać o kryzysie gospodarczym, jaki nawiedził Gdańsk po odebraniu go Rzeczypospolitej Obojga Narodów i wcieleniu do Prus w 1793 roku. Reasumując, wielka powódź w Gdańsku na początku XIX wieku po prostu musiała zakończyć się finansową katastrofą. Innymi słowy, zubożone miasto nie miało najmniejszych szans na szybkie uporanie się z jej skutkami.

Tablica umieszczona na Kamiennej Śluzie na Dolnym Mieście, upamiętniająca stan wody podczas powodzi z kwietnia 1829 roku.
Tablica umieszczona na Kamiennej Śluzie na Dolnym Mieście, upamiętniająca stan wody podczas powodzi z kwietnia 1829 roku. www.netka.gda.pl

Sroga zima, błyskawiczna odwilż i atlantycki orkan

Zima na przełomie lat 1828/1829 była wyjątkowo sroga. Słupki rtęci spadały do nawet -30 stopni Celsjusza, opady śniegu trwały niemal bez przerwy, zaś grubość pokrywy lodowej w dolnym odcinku Wisły dochodziła do 1 metra. Kiedy pod koniec marca nastąpiło gwałtowna odwilż, do Wisły zaczęły spływać miliony hektolitrów wody, a znajdująca się na jej powierzchni kra ruszyła w kierunku Bałtyku.

Nikt z mieszkańców Gdańska nie mógł przypuszczać, że za sprawą pewnego zjawiska, które miało nastąpić kilkanaście dni później, cykliczne roztopy przeistoczą się w  gigantyczny potop. Nocą z 8 na 9 kwietnia, znad wybrzeży Wysp Brytyjskich nadciągnął nad Zatokę Gdańską potężny orkan atlantycki. Wiatr wiejący z prędkością do 200 km/h doprowadził do cofnięcia się wody morskiej w kierunku ujścia Wisły i tym samym zablokował spływ lodowych płyt.

Czytaj także: Gdańsk przez stulecia pod wodą

Spiętrzona kra utworzyła w rejonie twierdzy Wisłoujście szczelny zator i tym samym doprowadziła do drastycznego wzrostu poziomu wody w Wiśle. Wczesnym rankiem 9 kwietnia 1829 roku, wały przeciwpowodziowe nie wytrzymały. Przepełniona Wisła rozerwała umocnienia na odcinku od Torunia aż po Tczew w ok. 80 miejscach. W kierunku wybrzeży Bałtyku runęły masy wody, przepływające z częstotliwością 10 tys. m sześciennych na sekundę. Dla porównania, podczas powodzi tysiąclecia w 1997 roku, przez Odrę przepływało wówczas dwa razy mniej wody.

W ciągu kilku godzin, pod wodą znalazły się całe Żuławy Wiślane. Wieczorem, fala powodziowa dotarła do Gdańska i zniszczyła zamknięte grodzie Kamiennej Śluzy, która regulowała nurt Motławy. Nic już nie mogło uratować Gdańska i jego mieszkańców.

Francuska mapa Gdańska i okolic z 1835 roku.
Francuska mapa Gdańska i okolic z 1835 roku. www.planygdanska.pl

Trzy czwarte Gdańska zniknęło pod wodą

Żywioł błyskawicznie wdzierał się na ulice miasta. Pod wodą znalazły się w całości lub w części Dolne Miasto, Stare Przedmieście, Główne i Stare Miasto, w tym również dwie wyspy na Motławie: Ołowianka i Wyspa Spichrzów. Oprócz tego, pod wodą znalazły się tereny dzisiejszych dzielnic Brzeźno, Nowy Port, Stogi, Olszynka oraz dawnej wsi Wisłoujście, która znajdowała się niedaleko twierdzy o tej samej nazwie. Ogółem, zalaniu uległo ok. 75 proc. ówczesnej powierzchni miasta.

Poziom wody osiągnął ok. 3,3 m n. p. m. Wiele kamienic i spichlerzy zostało zalanych do wysokości pierwszego piętra, a niektóre nawet do drugiego piętra. Wielkim problemem okazało się podtopienie składów drewna. Ogromne sągi płynęły z nurtem i niszczyły wszystko na swojej drodze. W ten sposób zostało zdewastowanych wiele budynków i urządzeń portowych. Co ciekawe, pod wodą nie znalazł się posąg wieńczący fontannę Neptuna.

Czytaj także: Jezioro w popiołach

Powódź trwała niemal trzy tygodnie i ustąpiła dopiero 28 kwietnia. Warto wspomnieć, że Wisła spłynęła do Bałtyku nie tylko dotychczasowym korytem, ale również przelała się przez nieistniejące obecnie jezioro Zaspa (znajdujące się między dzisiejszymi ul. Marynarki Polskiej, Starowiejską i Letnicką, ostatecznie zasypane w latach 80. XX wieku) i w znalazła ujście pomiędzy wydmami na terenie Brzeźna. W ten sposób powstało efemeryczne (tzn. krótkotrwałe) ujście Wisły, którego ślady są widoczne jeszcze na mapach z końca XIX wieku.

Jezioro Zaspa, przez które przelała się Wisła podczas największej w dziejach Gdańska powodzi, na radzieckim zdjęciu lotniczym z okresu II wojny światowej. W prawym, dolnym rogu zdjęcia biegnie obecna ul. Marynarki Polskiej. Po zbiorniku nie ma dziś najmniejszego śladu, zostało zasypane w latach 80. XX wieku.
Jezioro Zaspa, przez które przelała się Wisła podczas największej w dziejach Gdańska powodzi, na radzieckim zdjęciu lotniczym z okresu II wojny światowej. W prawym, dolnym rogu zdjęcia biegnie obecna ul. Marynarki Polskiej. Po zbiorniku nie ma dziś najmniejszego śladu, zostało zasypane w latach 80. XX wieku. www.wikimapia.org

Olbrzymie straty, długotrwała odbudowa

W powodzi zginęło kilkudziesięciu gdańszczan, a ok. 12 tys. - z liczącej 66 tys. populacji Gdańska - zostało bez dachu nad głową. W praktyce oznaczało to, że średnio co piąty mieszkaniec stracił dobytek całego życia. Specjalnie powołana przez rząd Królestwa Pruskiego komisja wyceniła straty na sumę ponad dwóch milionów talarów.

Aby uzmysłowić sobie, jak ogromna to była kwota, trzeba przytoczyć pewne porównania, o których zresztą wspomniano w naszym artykule o Domu Schlieffów przy ul. Chlebnickiej 14. Uposażenie ówczesnego burmistrza Gdańska wynosiło 2 tys. talarów. I to nie w skali miesięcznej, a rocznej. Natomiast koszt kapitalnego remontu Domu Schlieffów, który w każdej chwili groził zawaleniem, wyceniono na 1 tys. talarów.

Czytaj także: Wędrująca kamienica z ul. Chlebnickiej

Na marginesie warto wspomnieć, że rozbiórka i przeniesienie na podberlińską Pawią Wyspę w 1822 roku - a więc zaledwie siedem lat przed ogromną powodzią - uratowało tę perłę architektury gotyckiej przed niechybną zagładą.

Gdańsk przez wiele dziesięcioleci musiał się zmagać ze skutkami powodzi z kwietnia 1829 roku. I nie chodzi wyłącznie o odbudowę zniszczonych ulic, nabrzeży, kamienic, spichlerzy, czy infrastruktury portowej. Potop spowodował gigantyczne spustoszenia Żuław Wiślanych, które stanowiły przecież rolnicze zaplecze nadmotławskiego miasta. Dopiero po upływie niemal 50 lat, gospodarka Gdańska powróciła do stanu sprzed kataklizmu.

Tablica upamiętniająca powódź z kwietnia 1829 roku na ścianie spichlerza "Panna" na Ołowiance. W budynku znajduje się obecnie siedziba Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku.
Tablica upamiętniająca powódź z kwietnia 1829 roku na ścianie spichlerza "Panna" na Ołowiance. W budynku znajduje się obecnie siedziba Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku. fot. Trojmiasto.pl

Istniejące po dziś dzień pamiątki

Wydawałoby się, że po upływie niemal 200 lat, próżno szukać w Gdańsku jakichkolwiek śladów ogromnej powodzi. Nic bardziej mylnego. Gdańszczanie - podobnie zresztą jak od wieków czynią to powodzianie na całym świecie - postanowili upamiętnić skutki żywiołu, który feralnej wiosny nawiedził ich miasto i zmusił ich do żmudnej odbudowy.

W tym celu, na niektórych obiektach umieszczono niewielkie, kamienne tablice. Na każdej z nich wyryto datę kataklizmu oraz poziomą linię, która wskazywała kulminacyjny podczas potopu poziom wody. Takie tablice umieszczono m. in. na ścianie spichlerza "Panna" na Ołowiance, Bramie Nizinnej, Bramie Świętojańskiej, Baszcie Łabędź, wspomnianej wcześniej Kamiennej Śluzie czy nieistniejących obecnie Bramie Oliwskiej czy Bramie św. Jakuba.

Opinie (129) 1 zablokowana

  • Nie aż tak dużo

    W przeliczeniu na dzisiejsze zarobki prezydenta, wychodzi na to, że straty wyniosły wówczas ok. 180 mln PLN (1000-krotność rocznych zarobków prezydenta). Gdyby dzisiaj zostały zalane dokładnie te same tereny, w ten sam sposób, to straty byłyby liczone w miliardach, a nie milionach.

    • 0 0

  • (8)

    Znaczek przy Sołdku dobitnie pokazuje skalę katastrofy. Gdyby dziś tak zalało łącznie ze wszystkimi galerami to Pamele na sztucznych brwiach pocięły by się ze zgryzoty.

    • 164 5

    • (4)

      Poniżej linii przy Sołdku jest w kamiennym fundamencie wyryta wcześniejsza linia też olbrzymiej powodzi. Data na zdjęciu nie jest czytelna, ale z obu - można wnioskować, że takie powodzie stulecia nie były niczym nadzwyczajnym i wszystko przy zbiegu okoliczności - może się niestety powtórzyć w nieznanej skali.

      • 11 1

      • Zdarzyć się mogą różne rzeczy (3)

        ale zdajesz sobie sprawę ze zmian jakie zaszły od tamtych powodzi?
        Teraz główne ujście Wisły nie jest w Wisłujściu,
        Są wały i śluza w Przegalinie,
        Jest dodatkowo ujście Śmiałą Wisłą.

        • 8 1

        • nie wiesz co piszesz !

          Zapomniałeś o wietrze 200 km/h od morza , który pcha potężne masy wody. Plus to co spływa po potopach !

          • 0 0

        • (1)

          Jak będzie cofka i kra - jak wtedy, to im więcej ujść - tym gorzej.
          Nie ma się czym podniecać, natura nie znosi próżni :-)

          Jak może zalać, bo coś jest niżej - to zaleje :-)

          • 4 7

          • Cofka może być, kry raczej nie będzie, bo lodołamacze mamy coraz lepsze. I prognozowanie też trochę lepsze.a

            • 0 1

    • Daj spokój. Galerie przy obwodnicy, na Chełmie i Morenie są wysoko nad poziomem morza (2)

      Co najwyżej deszczówki naleci przez nieszczelny dach

      • 12 2

      • Przy obwodnicy, to są Outlety i "gialeryje" dla Ruskich

        A zalewa te szlachetne: Bałtyckie, Alfę itp. :)

        • 5 1

      • No tak

        • 6 0

  • jaka częstotliwość ????

    "...runęły masy wody, przepływające z częstotliwością 10 tys. m sześciennych na sekundę. "
    Panie Autorze, proszę zacząć od podręcznika fizyki, i nie pisać bzdur które inni zapewne będą powtarzać, podpierając się argumentem '...bo tak pisało'

    "na sekundę" to jeszcze nie częstotliwość, tu mowa jest o wielkości przepływu, wydajności przepływu, etc, - jako mistrz polskiego języka z pewnością znajdzie Pan ładne określenie odpowiednie do narracji..

    • 1 0

  • (16)

    w tamtym tygodniu był wywiad z zastępcą prezydenta Gdańska w radiu. Wychwalał się w nim że Gdańsk jest super przygotowany ,że mamy mnóstwo zbiorników retencyjnych i że to i tamto. Deszcz popadał troszkę przez 1 dzień, a co gdyby tak ulewa była 2-3 dni ? Budować kolejne MUZEUM, więcej ścieżek rowerowych itp te inwestycje są nam najbardziej potrzebne !

    • 139 47

    • Jak pod jezdnie Słowackiego przykryto Strzyżę (2)

      To dostawałeś orgazmu. Teraz ścieżki rowerowe winne?

      • 6 8

      • Dolny słowak ?

        Dobrze że przykryto strzyże pod Słowackiego bo by Ci piwnice zalało ;) A tak zafajdało i tak już śmierdzącą Pamelami galerię. Problemem jest brak odpowiedniego przekroju kanałów deszczowych "pod" dolnym tarasem.

        • 0 0

      • na co komu tyle tych ścieżek dla pseudo sportowców ? Powinni zbudować szerszą drogę zrobić pobocze i niech sobie jadą zawalidrogi. Nastawiają znaków że mam im zostawiać 1m ciekawe z czego ten 1 m mam im zostawiać bo nie wiem. Dodatkowo jedzie cwaniaczek całą drogę środkiem a jak dojedzie do świateł i ma czerwone to myk na chodnik i znowu dalej na ulicę i znowu blokuje cały ruch.

        • 10 7

    • zbiorniki retencyjne pelne (2)

      Dlaczego je nie oprożniono w czasie zapowiedzi ulewy?

      • 7 4

      • też mnie to zastanawia (1)

        żal im było wody. Dzień przed ulewa jechałem obok zbiornika przy grunwaldzkiej nie zauważyłam, zeby był opróżniony. Po co budować zbiorniki? po to żeby trzymać w nich wodę bo tak ładniej wygląda? Ciekawi mnie czy zbiornik Srebrniki był opróżniony, dziś pęka w szwach a uda kolejne ulewy

        • 5 3

        • A słyszałes o tym, że zbiorniki retencyjne opróżnia się do pojemnosci projektowanej?

          Nigdy do zera, gdyż następowałby proces szybkiego obsuszania i zamulania. To po pierwsze, po wtóre spust wody to proces kontrolowany a nie gwałtowny. Wiesz czym groziło by teraz gwałtowne opróżnienie zbiornika Srebrniki przy obecnym stanie Strzyży? Wiem, że wydaje Ci się, ze znasz się na wszystkim, ale to g...o prawda.

          • 8 4

    • Pycha poprzedza upadek... (1)

      • 34 5

      • Jemu żadna mina nie zrzedła, nawet sie tym nie przejął,

        bo u nas żaden urzędnik za nic nie odpowiada, Ponad sto lat minęło, i tak niewiele zrobiono, ale w słowach są mocni. A ja się pytam! Skoro Gdańsk tak był przygotowany na ulewę, to dlaczego są ofiary ? dlaczego 2ch utonęło ? czy ten urzędas weźmie za to odpowiedzialność, skoro tak byli przygotowani ?

        • 13 4

    • Częściowo tyłka dały gdańskie melioracje, przygotowały tylko ok 50% pojemności zbiorników retencyjnych sądząc, że przygotowane prognozy na opad ok 90L/m2 się sprawdzą. I się sprawdziły, a prawie nawet podwoiły. Prawda jest taka, że jest coraz lepiej, dzisiaj po ulewach już prawie śladu nie ma, niesmak pozostał, ale to powinno dać do myślenia i spowodować kolejne prace zabezpieczające miasto. Pozdrawiam

      • 13 2

    • wina

      Wina Tuska.

      • 8 5

    • (1)

      Sciezki jak sciezki ale taki stadion potrzebny nam jak rybie rower

      • 23 4

      • Na zbiornik retencyjny by się nadał

        • 21 2

    • (2)

      Zgadzam się. Ciekawe co ten szanowny Pan ma do powiedzenia po przedwczorajszych zalaniach. Chyba trochę mu mina zrzedła, kiedy kilka dni po jego wypowiedzi okazało się, że kompletnie nie ma pojęcia o czym mówi.

      • 44 9

      • (1)

        Mam pomysła.
        Zabetonować wszystko ze spadkiem do morza. Spłynie na bieżąco i po problemie.

        Krzaczki i kwiatki na balkony, a drzewa na zapałki.

        • 21 9

        • Kurde no. Normalnie wygrałeś, w mordę jeża

          • 16 4

    • Mieli farta, że deszczyk nie popadał do południa dnia wczorajszego

      i to duuuużego farta, bo cały Gdańsk przez kolejny miesiąc był by zafajdany. Co dopiero by było jak popadało by tak z 3 dni.....

      • 31 2

  • TERAZ BYŁOBY ZNACZNIE GORZEJ

    Byle koślawy kawałek ziemi pod budowę domu w Gdańsku kosztuje min. 300 zł za m2. Ludzie więc budują co popadnie, gdzie popadnie, nawet na terenach zalewowych. Popatrzcie na ceny gruntów na Żuławach. Mimo, że to depresja to ludzie mają to gdzieś. Budują się tam jak świry. Kiedyś powódź się powtórzy, ale póki co patrzy się na kasę i cyferki oznaczające wzrost gospodarczy.

    • 4 2

  • Ulewy, powodzie to jedno, tylko mozna trochę temu zapobiegać przez kilkakrotne w roku pogłębianiu i regulacji rzek.Nie mówię o jakimś betonowaniu brzegów są inne sposoby na utrzymanie wałów przeciwpowodziowych.Tylko ze rządzący muszą to zrozumieć ci na szczeblu centralnym i samorządowym

    • 2 2

  • (7)

    Znak wodny jest też na Dekerta - zaznaczono na nim powódź z 2001 r., której poziom był wyższy od tego, co było teraz.

    • 30 6

    • (5)

      W 1945 r. także była powódź. Niemcy celowo zalali Olszynkę i Żuławy, aby ruskie gnidy miały trudniej.

      • 7 8

      • (1)

        Ukryta opcja niemiecka nie wyjechała do Vaterlandu? Rozumiem, ze Ty w 1945 popierałbyś Wehrmacht?

        • 12 6

        • Po ukrytej opcji Niemieckiej przyszła na 40 lat bratnia socjalistyczna pomoc robotników ze wschodu

          • 1 0

      • Po stokroć wolę Ruskich niż niemieckich morderców (2)

        a co dziadzio mordował w wermachcie???

        • 6 11

        • (1)

          Starsi ludzie, ktorzy doswiadczyli wojny prawia, ze ruscy byli gorsi od niemca

          • 15 3

          • Dywagacje, które zło jest mniejsze... Zło to zło, należy je tępić bez względu na kolor sztandarów

            • 15 1

    • Wiadomo, wtedy masa wody spadla w ciagu krotkiego czasu, a teraz tylko dzieki rozlozeniu sie w czasie nie bylo powtorki z 2001

      • 9 3

  • (8)

    oby to się więcej nie powtórzyło...

    • 110 7

    • (5)

      Zmiany klimatu zmieniają też profil powodzi.

      Powodzi roztopowej prawdopodobnie już nigdy nie doświadczymy. Za to opadowych będzie coraz więcej.

      • 24 4

      • (4)

        Opadowe opadowymi..
        ale powinna być jakaś modernizacja całej infrastruktury odpływowej. Przecież to wszystko powinno ładnie odpłynąć, anie że wszystko popękało i zatamowało się.. System jest w opłakanym stanie w tej chwili i nawet mały deszcze znowu narobi bałaganu

        • 9 8

        • (1)

          nie narobi. sory nie pitol jak sie nie znasz

          • 5 4

          • do końca tego wieku poziom oceanów podniesie się o ~1m. Do końca przyszłego wieku o 20m. Stopnienie wszystkich lodowców to 80m. W przyszłości Warszawa będzie miastem portowym. Gdańsk będzie atrakcją turystyczną ... dla płetwonurków.

            • 2 4

        • (1)

          Jak sie mowi ze arterie miasta nalezy zawezac a wiecej terenow oddawac zieleni to krzyczysz ze passatem do galerii nie dojedziesz.

          Albo asfalt i powodzie albo tereny zielone i wieksza retencja

          • 7 2

          • arterie jak raz zabierają mało terenu. Żeby tak miasto nie łaszczyło się na tę zieleń pod bloki....

            Może warto przeanalizować wielkość terenów zielonych w lipcu 2001 r. (powódź) i teraz? A jaki procent z zabudowanych w tym czasie stanowią "arterie" (nie myślę o parkingach czy uliczkach osiedlowych - bo te są ściśle związane z oddaniem kolejnych blokowisk)?

            • 0 0

    • Jeszcze w tym roku bedzie kilka razy taka atrakcja, zapewniam. (1)

      • 9 6

      • Wierzę Ci, o internetowy anonimie.

        • 11 1

  • Dlaczego po wichurach nie sa sprzątane chodniki,ulice i drogi rowerowe ? (4)

    pełno niesprzątniętych liści,gałązek itp.syfu wpada później do studzienek i zatyka je. Mało mamy więźniów w zakładach ? Czy to tak trudno codziennie pozamiatać,oczyścić ?

    • 20 6

    • A Ty co zrobiles dla swojego Gdanska? Posprzatales jakikolwiek teren ? (2)

      Czy tylko narzekasz i wymagasz?

      • 7 11

      • dla swojego Gdańska terminowo płacę podatki i opłatę śmieciową

        Śmiecę z córką za 55,35 PLN/m-c, od nieruchomości rocznie coś koło 600,00 PLN. Budyń za swoich 7 mieszkań chyba tyle nie buli, choć sąsiedzi twierdzą, że jego najemcy nieprzyzwoicie brudzą....

        • 1 1

      • ....trza zap.....!!!!!!!!!!!!!!!!

        ....., jak się bierze pieniądze , to trza zapi......ć.
        My podatnicy wymagamy, by władze naszego miasta dobrze zarządzały naszymi pieniędzmi, paniał?????, czy łopatą włożyć!.

        • 8 3

    • Wikend jest kochanieńki. Się nie robi :-)

      • 8 2

  • Gratuluję autorowi artykułu (4)

    Szkoda że nie dorzucono zdjęć, wszak mamy 21wiek i kulturę obrazkową; ale podejście do meritum bez zarzutu.

    • 17 2

    • Jest zarzut i to poważny (1)

      Artykuł jest typowym straszakiem. Nie wspomniano ani słowa o przekopie Wisły, a to jest najważniejsza, dla uchronienia się przed przyszłymi powodziami takich rozmiarów sprawa

      • 1 2

      • przekop ma 100 lat, a Gdańsk jak zalewało, tak zalewa (tyle, że nie Wisła)

        • 0 0

    • Na You Tube jest film z tej powodzi

      • 2 2

    • Jakich zdjęć?

      Fotografia była wtedy w skrajnych powijakach. Wprawdzie to wynalazek Josepha-Nicéphorea Niepcego z 1826 był jednak tak niedoskonały, że za właściwą datę jej powstania za właściwą datę jej powstania uważa się 1839 (Louis Jacques Daguerre).

      • 7 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.