Fakty i opinie

Wielki koncert, wielki Marriner, wielki kościół, wielka klapa

Cała praca orkiestry i geniusz dyrygenta poszły na marne - zostały utopione w magmie pogłosu Bazyliki Mariackiej.
Cała praca orkiestry i geniusz dyrygenta poszły na marne - zostały utopione w magmie pogłosu Bazyliki Mariackiej. fot. Krzysztof Mystkowski/ KFP

Hucznie zapowiadany koncert "Requiem wojenne" Brittena pod batutą Sir Neville'a Marrinera miał być wydarzeniem sezonu. Stał się przykładem, jak nie powinno się marnotrawić takiego potencjału.



Teoretycznie można się było tego spodziewać. Przecież wielosekundowy pogłos w Bazylice Mariackiej nie skróci się nagle, nawet na tak znakomitą okoliczność. Porwany jednak atmosferą muzycznego święta, pozwoliłem sobie uwierzyć, że wielki Neville Marriner niczym półbóg zapanuje nad żywiołem dźwięku, szybko jednak zorientowałem się, jak naiwna była to wiara.

Nie wątpię, że Orkiestra Filharmonii Bałtyckiej pod batutą mistrza wzniosła się na wyżyny swoich możliwości i z pewnością grała fantastycznie. Tłumnie zgromadzonej publiczności nie dane było jednak tego docenić, bo dźwięki kompletnie zlewały się ze sobą, uniemożliwiając zarówno wyodrębnienie linii melodycznej, jak i nawet rozróżnienie poszczególnych grup instrumentów.

Obronną ręką z tego zamieszania wyszli na szczęście soliści oraz chóry. Anna Samuil, John Daszak i Artur Ruciński to wokaliści najwyższej klasy i ich głosy, w momentach o mniej złożonej fakturze tła, pięknie niosły się po gotyckim wnętrzu świątyni. Podobnie The Choir of New College Oxford oraz Państwowy Chór Filharmonii w Mińsku - obydwa zespoły zachwycające barwą i intonacją, współtworzące jednak dźwiękowy chaos w momentach potężnego tutti.

Słuchacze pomimo zauważalnie dobrej woli nie byli w stanie ukryć rozczarowania i zawodu, a dotrwanie do końca koncertu tak dużej ich ilości należy przypisać raczej kurtuazji i dobremu wychowaniu, niż faktycznemu zainteresowaniu tym wykonaniem. Trzeba jednak pamiętać, że zarówno muzycy jak i dyrygent, są bezradni wobec tak długiego wybrzmienia, jakim dysponuje kościół Mariacki. Jedyna odpowiedzialność za zawiedzenie oczekiwań melomanów spoczywa na organizatorach, którzy zdecydowali się na użycie na tą okazję wnętrza o tak gigantycznej kubaturze.

Myślę, że jeśli artysta pokroju Sir Neville'a Marrinera przybywa do Polski i decyduje się pracować z tutejszą orkiestrą, należałoby wyciągnąć z tego jak największe korzyści dla muzyków i dla publiczności, tutaj tymczasem stało się odwrotnie. Cała praca orkiestry i geniusz dyrygenta zostały utopione w magmie pogłosu i w takiej formie zaserwowane słuchaczom. Szkoda - zważywszy na to, że Marriner odwiedza Polskę średnio raz na 40 lat, nie było to roztropne wykorzystanie jego obecności.

Opinie (88) 2 zablokowane

  • niesłyszalny koncert (2)

    dokładnie tak było, faktycznie byłam rozczarowana
    Anna

    • 11 4

    • Byłam

      Byłam, słyszałam i widziałam. Nie wyszłam rozczarowana.

      • 4 1

    • pogłos był straszny

      takie koncert powinny być nagłaśniane. wyszłam po 20 minutach, bo nie chciałam nawet myśleć co tracę stojąc w bocznej nawie kościoła.
      Szkoda że tak wyszło

      • 0 1

  • Podziękujcie Peruckiemu! (2)

    To dzięki jego eminencji najjaśniejszemu panu Romanowi,profesorowi wszechnauk,mistrzowi gry na organach,zorganizowano ten niezwykle ważny koncert w baz.MARIACKIEJ.

    • 20 3

    • Doskonale znam te zasady, ktore zaczynaja sie juz na AM: uklady i ukladziki, niezalezne od umiejetnosci muzycznych.... a Perucki ma b.dobre uklady i jest b.dobrym "zarzadca", a nie dobrym muzykiem (bawia mnie jego koncerty: wielka reklama bo wielki artysta, a gra tylko muzyke wspolczesna gdzie wiele mozna wybaczyc, duzo nie uslyszec i malo grac....). Podstawowym argumentem moich oskarzen jest to, ze z nadmiaru obowiazkow nie ma czasu cwiczyc, a tego muzyka nie wybacza... Gdybysmy zliczyli wszystkie etaty jakiegokolwiek muzyka z "dobrymi ukladami" wyszloby nam, ze pracuje min. 48h na dobe. W ten sposob kombinuja wszyscy muzycy...szkoda tylko, ze ambitni i zdolni absolwenci zostaja bez pracy bo w kazdej szkole i w kazdej instytucji muzycznej wciaz widnieja te same nazwiska....

      • 3 0

    • Za ten poroniony pomysł kładki przez Motławę też podziękujemy

      środkowym palcem.

      • 3 1

  • ZNAKOMITE ZAKOŃCZENIE

    Ciekawe jak się grało muzykom

    • 4 0

  • kakofonia (2)

    siedziałem mniej więcej w połowie nawy głównej, wrażenie było takie, jakbym puścił sobie kasetę na jamniku i poszedł na balkon. W partiach piano nic nie było słychać, we fragmentach forte wszystko zlewało się w bezładną kakofonię. Wyszedłem przed końcem. Tłumy ludzi siedziały w myśl zasady - zapłaciłem, to się bawię. Przecież każdy wiedział, że tam nie ma akustyki, to dlaczego, na boga, nie zagrali choćby w filharmonii?

    • 20 1

    • skoro też to wiedziałeś, (1)

      to czemu poszedłeś???

      • 6 2

      • Do "ciekawego":

        bardzo dobre pytanie zadałeś "piotrowi"!!! gratulacje!

        • 0 0

  • (2)

    A dlaczego właściwie koncert nie został zorganizowany w Filharmonii?

    • 16 0

    • No właśnie? No i nie rozumiem jednego - (1)

      czyżby przed występem nie zrobiono próby?

      • 2 1

      • Człowieku nie pisz takich rzeczy

        prób muzycy mieli aż za dużo, uwierz mi.

        • 1 0

  • Jeżeli wszyscy wiedzą, że tam nie ma akustyki... (4)

    ...to po co poleźli?

    • 19 2

    • Dla szpanu....

      • 2 1

    • Bo to w "świętym miejscu " było

      • 2 3

    • Bo tam zorganizowano koncert

      Sorki, nie mogę się powstrzymać i muszę dodać: "matole bez mózgu!"

      • 3 2

    • akustyka jest,ale tragiczna.. heh, to sie usmialam:)

      • 0 0

  • music

    a ja na końcu czasem zasypiałem. Ciekawsze było oglądanie sklepienie kościoła. Koncert ledwo słyszałem z tyłu i samo oglądanie muzyków na telebimie też mnie nie zadowoliło. Przyznaję nie jestem entuzjastą takiej muzyki, lecz starałem się wytrzymać jak najdłużej. Udało mi się godzinę.

    • 2 0

  • Kiedy w końcu zrobicie porządek z tym Peruckim ?!!! (4)

    Mierny muzyk ale z ambicjami zostania J.M.Jarrem ! Aż dziwne jak z takiej prowincji gostek miesza w Trójmiejskiej 'muzie' . To już kolejny koncert spie..ny przez niego !

    • 11 10

    • jacy odbiorcy,

      tacy muzycy....

      • 1 3

    • obserwator

      szkoda ciebie zazdrosniku, owadzie , pajaku !

      • 1 3

    • o fakt perucki do zwolnienia

      • 5 3

    • Porządek trzeba zrobić z Peruckim i jego wymysłem, prywatną kładką do hotelu...

      • 3 2

  • dodam cos od siebie, poglos jak poglos mozna bylo wytrzymac, ale poziom glosnosci tego koncertu pozostawial wiele do zyczenia. faktycznie to nie jest miejsce na tego typu koncerty.

    • 7 0

  • (7)

    A nikt z was nie wpadł na pomysł, ze zorganizowanie koncertu o tak dużej obsadzie musi sie odbyć w ogromnym wnętrzu? W Filharmonii odpada, żaden z kościołów trójmiejskich nie spełnia tych wymogów, jedynie Mariacki

    • 5 5

    • jak widac nie bardzo....

      • 3 0

    • Gdynia Zaprasza

      Do piękne,j dużej , nieużywanej , nowej hali sportowej.
      Jestem przekonany ,że tam koncert brzmiałby lepiej.

      • 2 1

    • Katedra w Oliwie

      Nie ma rewelacji, ale da sie słuchać koncertów. Na przykład Siedem bram Jerozolimy brzmiało spoko. A to tak samo wielki skład...

      • 2 0

    • a może kościół Bożego Ciała na Morenie? (2)

      duże koncerty już są tam wykonywane i jest całkiem Ok!

      • 1 0

      • a od kiedy bóg ma ciało?? (1)

        • 0 0

        • a jezus chrystus?

          • 0 0

    • Najważniejsza jest dobra akustyka!

      A co do sali Filharmonii, to słyszałem opinię Osób znających temat z Akademii Muzycznej, że byłoby w niej o wiele więcej miejsc, gdyby zamienić Sektor A1 z estradą, czyli obrócić widownię i scenę o 180 stopni. Nawet tak jak jest teraz, jestem absolutnie przeciwny powtarzaniu występów tak wielkich artystów we wnętrzach, które nie spełniając warunków, niweczą ich trud.

      • 3 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.