Wolontariusz to nie frajer

Najnowszy artukuł na ten temat Gdy pomaganie staje się pasją
Gdańscy wolontariusze pomagają przy rozmaitych imprezach, m.in. przy Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA.
Gdańscy wolontariusze pomagają przy rozmaitych imprezach, m.in. przy Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA. fot. Wojtek Jakubowski/KFP

Wielu osobom wolontariat kojarzy się z ciężką pracą, która nie daje ani pieniędzy, ani satysfakcji, a wykonują ją jedynie ci, którzy nie mają co ze sobą zrobić. Program Gdańscy Akcjonariusze udowadnia, że to mit, a wolontariusz nierzadko oprócz ciekawych doświadczeń zyskuje też pracę.



Czy wolontariat to dobry sposób na realizację siebie?

Zobacz wyniki (579)
Projekt wolontariatu "Gdańscy Akcjonariusze" funkcjonował już w zeszłym roku. Portal Trojmiasto.pl także wspierał inicjatywę, zamieszczając przy prezentacji imprez fomularze zapisu wolontariuszy

- Zrobiliśmy ankietę wśród gdańszczan, blisko 80 proc. na pytanie czym jest wolontariat, odpowiedziało, że to pomoc niesiona ubogim i chorym. To jednak bardzo wąska definicja - przekonuje Agnieszka Buczyńska, z Regionalnego Centrum Wolontariatu w Gdańsku. - Akcjonariusz to z kolei wolontariusz, który pomaga przy rozmaitych akcjach kulturalnych i promocyjnych nie nastawionych na zysk.

Zeszłoroczny projekt "Gdańscy Akcjonariusze" cieszył się sporym powodzeniem - do pomocy zgłosiło się blisko 250 wolontariuszy, którzy pomagali przy 21 imprezach, w tym m.in. Wikimanii, WOŚP, Festiwalu UNICA, All About Freedom, Zjeździe Gdańszczan, festiwalu FETA czy przy dniu otwartym stadionu PGE Arena Gdańsk.

- Nasz projekt kończy się w lipcu, jednak otrzymaliśmy dofinansowanie na jego kontynuację. Teraz będzie on kontynuowany pod nazwą "Gdańscy Akcjonariusze Konsekwentnie do Celu - mówi Agata Walczak, koordynatorka projektu. - Wolontariuszem może zostać każdy, bez względu na wiek i wykształcenie. W przypadku dzieci i młodzieży konieczna jest zgoda rodziców. Najstarszy akcjonariusz miał ponad 80 lat, najmłodszy to uczeń podstawówki.

Po znalezieniu się w bazie akcjonariuszy, każdy nowy ochotnik przechodzi szkolenia, a potem sam wybiera dalszą drogę. - Do niczego nie jest zmuszany. To on sam wybiera imprezę, wydarzenie, w której chce uczestniczyć - mówi Anna Górska, prezes GOT.

Z każdym wolontariuszem podpisywane jest porozumienie, które gwarantuje mu ubezpieczenie, zwrot kosztów przejazdu oraz wyżywienie. Jak wygląda praca "akcjonariusza"?

- To świetna sprawa, choć pierwszy dzień był naprawdę ciężki: rozdawałam zawodnikom koszulki, prowadziłam rejestr, a na koniec rozlewałam zupę - mówi Maja, która w zeszłym roku pomagała przy jednej z imprez sportowych. - Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam wziąć w tym udział. I na pewno będę to dalej robić.

Wielu wolontariuszy poznaje osoby z dziedziny kultury, polityki, sztuki, do których "zwyczajny" człowiek nie ma dostępu. Mogą też od kuchni śledzić organizację dużych imprez, a czasem wręcz stać się jednym z bohaterów.

- Podczas FETY nasi wolontariusze zostali aktorami. Podczas Europejskiego Poety Wolności nawet tłumaczami. Zależy nam, by zadania były ciekawe, rozwijające. Dlatego akcjonariusze, którzy biorą w nich udział często sami żywo się takimi wydarzeniami interesują - mówi Agnieszka Buczyńska. - Nasi wolontariusze to nie tania siła robocza.

Zdarza się, że najlepszych i najaktywniejszych dostrzegają organizatorzy i sami proponują pracę, już za pieniądze. Jednak mimo dużej swobody nad wolontariuszami czuwa koordynator. W tym roku będzie to 15 najaktywniejszych wolontariuszy, którzy sprawdzili się podczas poprzedniej edycji programu.

Gdańskich akcjonariuszy będzie można spotkać podczas takich wydarzeń jak: Gdańsk Dźwiga Muzę, Maraton Sierpniowy czy Grassomania.

Opinie (97) ponad 10 zablokowanych

  • ale robi za 'frajer' :) (18)

    • 127 13

    • Ja mogę zostać wolontariuszem (4)

      i zastępować mężów kiedy ich nie ma w domu:)

      • 48 2

      • to zapraszam do mnie

        moja żona 57 lat ma i jeszcze chce a ja ciągle w trasie

        • 52 0

      • Już tak nie narzekajcie ,taki wolontariusz to jak się dobrze wkręci (1)

        w żonę lub kierowniczkę zamieszania to i dyrektorem może zostać lub se jakiegoś przetarga wygrać.Są różne, te,nooooo możliwości wolontariuszowania.

        • 9 12

        • pomyliłes usa z polską kolego

          • 11 1

      • odrazu do mnie wpadnij

        wymień tylko kran i dywany wytrzep bo stara mi spokoju z tym nie daje,
        nawet ci zapłace jakbyś wpadał tak na dwie godzinki dziennie,

        • 12 0

    • (9)

      Nie za frajer - to dobra metoda na zdobycie doświadczenia dla młodych, którzy na pracę tam, gdzie sobie wymarzyli, nie mają szans, bo za małą mają wiedzę. Sama wiele lat temu wciskałam się gdzie mogłam jako wolontariusz, oprócz wiedzy zdobywałam kontakty a z tego potem przyszła praca, jedna, druga, kolejne. Dziś mam własną firmę, ogromne doświadczenie i te kontakty wciąż procentują.

      Warto czasem otworzyć oczy na coś więcej, niż koniec własnego portfela.

      • 14 6

      • (2)

        no to miałaś szczęście.
        Ja byłam na praktykach w 3 miejscach (co wakacje przez miesiąc praktykowałam) , obecnie jestem po studiach i w żadnym z tych miejsc na pracę nie mam szans.

        • 8 1

        • (1)

          ciekawe czemu? może się po prostu nie nadajesz albo nie umiesz tego czym się zajmujesz? Dla specjalistów jest pełno pracy ale dla takich co mają dwie lewe ręce i nie potrafią sami nic zrobić jak szef nie pokaże to nie ma pracy.

          • 0 2

          • bardziej jest to kwestia braku wolnych miejsc pracy w ww. instytucjach czy firmach. Nie należę do tych co się obijają i patrzą jak by tu się nie narobić.

            • 2 0

      • Mlodzni (5)

        nie chca doswiadczenia - chca godna prace aby miec mieszkanie i rodzine. Doswiadczenie jako np. aktor to farsa.

        • 9 1

        • jeśli doświadczenie wg. ciebie to farsa (4)

          to twoi rodzice, starając sie o ciebie byli super doświadczeni. u mnie w firmie, z takim tekstem odpadlbyś w przedbiegach...

          • 4 6

          • (3)

            wg mnie Gal ma trochę racji.
            5 lat poświęciłam na studia i nie moja wina, że w Polsce jest taki system kształcenia na wielu kierunkach (zwłaszcza uniwersyteckich), ze absolwent po opuszczeniu Uczelni jest zielony i do pracy w większości firm trzeba go jeszcze sporo douczyć.
            Wiele osób po studiach chciałoby założyć rodzinę, kupić mieszkanie, a na to trzeba miec pieniążki. Więc co tu się dziwić że niewiele osób zgadza się na bezpłatne praktyki, mimo okazji do zdobycia doswiadczenia? Może ich nie stać na cos takiego po prostu?
            Może dobrym wyjściem byłoby zatrudnianie absolwentów na okres próbny za połowę stawki dajmy na to? obie strony byłyby zadowolone, myślę że pracodawca nie byłby stratny, bo ten studencik to jednak jakąś wiedzę posiada i może się przydać.

            • 9 1

            • (2)

              Trzeba się było uczyć na studiach i interesować swoją dziedziną. Ja studiowałem informatykę i wiesz ile osób po informatyce ma pracę w zawodzie? Najwyżej ze 20%. Pracy jest pełno tylko jak ktoś nic kompletnie nie umie i zwala wszystko na uczelnię to pracy nie znajdzie. Jak poszedłem na rozmowę do pierwszej mojej pracy to się nieźle zdziwiłem jak koleś mnie posadził przed komputerem i kazał wykonać kilka zadań. Pracę dostałem bo sobie poradziłem. Test był banalny ale większość ludzi po informie by tylko rozłożyła ręce. Spotykam potem znajomych na ulicy i płaczą tak jak ty że nie ma pracy, że na studiach się nic nie nauczyli itp. To wina tylko i wyłącznie ich samych a nie uczelni.

              • 1 0

              • Potwierdzam! w firmie, w której pracuje prowadzimy ciągły nabór na elektroników, programistów i mechaników, ale zgłaszają się osoby, które nie mają zupełnie wiedzy i podstawowych umiejętności.

                • 1 0

              • tak się sklada, że znam kilku informatyków i o ile mi wiadomo żaden z nich nie miał żadnych problemów ze znalezieniem roboty. No ale to Politechnika.
                Ja skończyłem Uniwerek, kierunek wybrałem bo mnie bardzo interesował, więc i w trakcie studiów się starałem i nie obijałem (dobra srednia, praktyki tu i tam). No ale niestety, nic mi to nie dało, bo Uniwerek jak się okazało produkuje bezrobotnych.
                Rodzaj uczelni na której sie uczysz ma znaczenie. Duże.
                No ale cóż, czasu się nie cofnie, wyboru nie zmieni.

                • 0 0

    • za frajer? (2)

      mój mąż, jeszcze za czasów kawalerskich działał jako wolontariusz w jednym z Gdańskich teatrów, nie bede tu im robic reklamy, dlatego nie powiem jakim... w kazdym badz razie, zarobial przez miesiac tyle to przecietny Polak przez rok...

      • 1 3

      • hahaha

        jak zarabiał jako wolontariusz?

        • 6 1

      • Gratuluję "menża" co nie odróżnia wolontariatu od pracy...

        • 4 1

  • daliście polakom wolny rynek i tylko kombinują jakby tu nie płacić

    ale spoko....jeszcze kilka dekad i to wszyzstko się rozleci

    • 31 13

  • Pracownik przestaje udawać że pracuje, pracodawca PRZESTAJE UDAWAĆ ŻE PŁACI

    • 36 6

  • Wolontariusz w hospicjum to rozumiem, (4)

    ale taki pomagający np.prywatnej inicjatywie to frajer.

    • 115 16

    • w hospicjum też frajer (3)

      • 4 30

      • nierozumiem (2)

        skąd się bierze pomysł żeby robioć coś za darmo. Nic nie ma za darmo. Każdy kto coś robi powinien dawać i zabierać.

        Taki jest świat.

        • 10 3

        • (1)

          Stąd, że mając marne kwalifikacje ciężko oczekiwać, że dostanie się super pracę. A nie każdy sprzedawca w sklepie czy pizzaman marzy o tym, by do końca życia robić to, co robi. Same studia to też za mało gdy coraz więcej pracodawców oczekuje od absolwentów od razu doświadczenia. Czasem wolontariat, oprócz stażu i praktyk, to jedyne wyjście.

          • 3 4

          • niech kraj produkuje absolwentów w jeszcze większej liczbie, niedługo trzeba będzie na rzęsach chodzić i uszami klaskać, bo zwykły staż, praktyki już nie starcza.

            • 4 0

  • dobre dla bardzo młodych i z pieniędzmi (1)

    Może to i fajne, ale nie wyżyje się z wolontariatu. Czyli to robota dla licealistów i studentów.

    • 48 10

    • Dokładnie

      Właśnie miałam pisać, jak ktoś ma za co i gdzie żyć przez miesiąc albo i więcej to proszę bardzo. Osobiście sobie tego nie wyobrażam.

      • 2 0

  • Jeśli pracuje dla uczciwej sprawy

    np. kwesty na dobroczynne cele czy pomoc w hospicjum to nie jest frajerem. Lecz jeśli wspomaga polityków to jest i to olbrzymim.

    • 43 6

  • Oczywiście każdy jest kowalem swojego losu.

    I sam decyduje czy angażuje się w tzw. "wolontariat". Jeśli ktoś ma z tego powodu satysfakcję, to czemu nie ? Dla wielu ludzi to pozytywne i pożyteczne doświadczenia.

    Nie ma jednak co zaprzeczać, że istnieje margines tzw "wolontariatu", który jest wykorzystywany cynicznie jako tania siła robocza i to też trzeba ludziom mówić.

    • 32 5

  • Niezła podpucha,

    zasuwaj jak frajer a może cię zatrudnimy,
    głupiego sobie w rodzinie poszukajcie.

    • 48 8

  • a co to? hospicjum?

    pomagać za darmo to moge...ale nie w kręceniu lodów cwaniakom

    • 49 7

  • śmiech na sali (12)

    Opener szukał wolontariuszy!
    śmiech na sali, co krok darmowe miesięczne praktyki, wolontariat...
    a za co człowiek ma żyć ?

    za dobre słowo ?

    • 93 5

    • (1)

      jakto, według Pani "dziennikarki", powinnaś radować się, gdyż pomagasz organizatorą odłożyć kaske na wakacje, może nowy samochodzik.

      • 23 1

      • "organizatorom" jełopie. deklinacja się kłania.

        • 3 0

    • (1)

      Polska... Mieszkam w Polsce ;(

      • 15 0

      • Opinia została zablokowana przez moderatora

    • urzędnicy i posłowie powinni robić za darmo (7)

      • 25 1

      • Nie zgadzam się! Za tyle złego co narobili powinni w końcu zacząć dopłacać. Czas odpracować pasożytnictwo!

        • 15 3

      • jestem urzędnikiem - dlaczego za darmo msm pracować ? (5)

        wykonuje prace jak każdy inny

        • 10 8

        • nienawidzę urzędasów (3)

          banda złodziei i przekrętasów, nie można im ufać.

          • 8 8

          • Nienawidzę petentów. (2)

            Banda naciągaczy i kombinatorów, nie można im ufać.

            • 4 4

            • (1)

              Typowy poziom urzedasa. Robi wszystko, aby człowiekowi udowodnić kto tu rządzi, obrzydzić życie, niejednokrotnie zniszczyć je, człowieka, który go utrzymuje(!) po tym zdziwiony, że jest znienawidzony obraża.

              • 5 1

              • oooo dziekuje ze mnie utrzymujesz, a myslisz ze ja ja podatków nie płace

                urzedniczka

                • 1 1

        • Masz rację. nie za darmo. Powinieneś oddać z nawiązką wszelkie koszty Twojego pasożytnictwa.

          • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane