Fakty i opinie

Wypadek autokaru z kibicami: przed sądem zeznawali biegli

Najnowszy artukuł na ten temat

Dwa lata więzienia w zawieszeniu za wypadek autokaru z kibicami Lechii

W czwartek przed sądem zeznawał między innymi lekarz, u którego leczył się Mariusz Ch. Potwierdził on, że kierowca autokaru co najmniej od 2010 roku leczył się na cukrzycę.
W czwartek przed sądem zeznawał między innymi lekarz, u którego leczył się Mariusz Ch. Potwierdził on, że kierowca autokaru co najmniej od 2010 roku leczył się na cukrzycę. fot. Trojmiasto.pl

Utrata świadomości przez kierowcę - to zdaniem biegłych jedyna przyczyna wypadku autokaru wiozącego kibiców Lechii z Gliwic do Gdańska.



Zdarza ci się zataić coś przed lekarzem podczas badań okresowych?

nie, przecież to w moim interesie, aby lekarz wiedział wszystko o moim stanie zdrowia 46%
nie wspominam o różnych drobiazgach, po co zawracać głowę lekarzowi? 15%
tak, praca jest dla mnie ważniejsza niż zdrowie i nie wspominam o rzeczach, które mogłyby utrudnić mi otrzymanie pozwolenia na pracę 39%
zakończona Łącznie głosów: 255
Do wypadku doszło w marcu 2013 roku. 45-letni Mariusz Ch. prowadził autokar, którym z meczu z Gliwic wracało do Gdańska ponad 50 kibiców Lechii.

Niedaleko Włocławka auto zjechało z drogi i wpadło do rowu. Zginęło dwóch kibiców, 12 kolejnych zostało ciężko rannych.

Według prokuratury Mariusz Ch. miał dopuścić się nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym przez umyślne złamanie przepisów ruchu, które miało polegać na tym, że zgodził się prowadzić autokar mimo tego, że był przemęczony, przeziębiony i chory na cukrzycę, co spowodowało, że zasnął za kierownicą.

Sam 45-latek - przed wypadkiem kierowca komunikacji miejskiej w Starogardzie Gdańskim, obecnie "pracownik fizyczny" - przed sądem nie przyznał się do winy.

Wcześniej kilkukrotnie zmieniał swoje zeznania. Najpierw - podobnie jak przed sądem - nie przyznał się do niczego i odmówił składania wyjaśnień. Później - już w toku śledztwa - szczegółowo opisał wszystko, co działo się w dniu wypadku i przyznał się do winy.

Jak tłumaczył przed sądem, zrobił tak, bo prokurator obiecywał mu, że gdy się przyzna, to zawarta zostanie ugoda i nie dojdzie do procesu.

Do procesu jednak doszło. W czwartek przed sądem zeznawał lekarz, u którego od lat leczy się oskarżony, a także dwóch biegłych - specjalista z zakresu medycyny oraz inżynier zajmujący się badaniem wypadków - którzy analizowali przyczyny zdarzenia.

Biegli byli jednogłośni.

- Jedynym logicznym wyjaśnieniem dla zaistnienia wypadku była utrata świadomości przez kierowcę - stwierdził jeden z nich. Dodał, że nie zaistniały żadne okoliczności zewnętrzne, które mogły spowodować zjechanie autokaru do rowu, nie ma też żadnych przesłanek, że kierowca podjął jakiekolwiek "działania obronne", aby nie dopuścić do wypadku.

Jedyną niewiadomą było według biegłych to, czy doszło do utraty świadomości na skutek zmiany poziomu cukru w organizmie Mariusza Ch., czy też zasnął on zwyczajnie za kierownicą ze względu na przemęczenie.

- Możliwe zresztą, że oba te czynniki nałożyły się na siebie - stwierdził jeden z biegłych.

Jedno jest pewne: kiedy kierowcę przebadano trzy godziny po wypadku, miał w organizmie bardzo wysoki poziom cukru. Mogło to mieć związek z jego chorobą, ale też z szokiem pourazowym. Jak tłumaczył zeznający przed sądem lekarz, stres i stan zapalny związany z urazami mechanicznymi może spowodować właśnie zmianę poziomu cukru w organizmie.

Wedle jego słów Mariusz Ch. leczył się na cukrzycę co najmniej od 2010 roku. Co ciekawe, jak twierdzi prokuratura, innemu lekarzowi, który przeprowadzał jego badania okresowe, kierowca w ogóle nie wspomniał o swojej chorobie.

Kibice Lechii oddali hołd swoim zmarłym kolegom

Opinie (103) ponad 20 zablokowanych

  • )

    Dajcie spokój kierowcy, to że miał cukier podwyższony to norma u 40-latków, szkoda tylko chłopaków.

    • 83 22

  • Dramat

    Dlaczego te sprawy tak długo się ciągną w sądach?

    • 28 2

  • Czy Arkowcy... czy Lechiści...

    Młode chłopaki, mieli całe życie przed sobą. Nie czas na podziały... R.I.P

    • 91 14

  • Przecież ten proces potrwa jeszcze kilka lat a na koniec i tak nikt nie poniesie odpowiedzialności.

    Patrz wypadek pod Jeżewem.

    • 12 3

  • Skoro to norma to po cholerę to leczą?

    • 12 4

  • Ciekawa tu wydaje się rola prokuratora:
    "...bo prokurator obiecywał mu, że gdy się przyzna, to zawarta zostanie ugoda i nie dojdzie do procesu."
    To tak wygląda praworządne państwo...? Jak w dziecinnej rymowance? Obiecanki cacanki a głupiemu radość?

    • 37 3

  • Chłopaki do tej pory latają po rehabilitacjach i szpitalach.

    • 13 5

  • Sam jeżdżę na wyjazdy i mimo że kibicuję innej drużynie, to szczerze współczuję rodzinom chłopaków, którzy zginęli.

    • 36 4

  • A może kibice wymierzą sprawiedliwość?

    Podobno są przeciw policji, sądom i pozostałym instytucjom wymiaru sprawiedliwości. Więc po co sprawa skoro kibice zginęli? Może ustawka z kierowcą? Czy kierowca ma zapewnioną ochronę przed kibicami?

    • 14 46

  • Jeszcze nawet przesłuchania poszkodowanych nie było więc proces trochę czasu potrwa

    • 5 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.