Wyspa Spichrzów poza Parkiem Kulturowym? O to apelują przedsiębiorcy

Ewa Palińska
30 października 2025, godz. 07:00
Opinie (260)
Celem Parku Kulturowego ma być ochrona historycznego krajobrazu Głównego Miasta oraz uporządkowanie jego przestrzeni. Po co zatem włączać w jego obręb i narzucać obostrzenia Wyspie Spichrzów - miejscu stworzonemu współcześnie - którego działalność, zdaniem przedsiębiorców prowadzących tam swoje biznesy, w żaden sposób nie działa na szkodę historycznej części Śródmieścia?

Czy nowoczesna Wyspa Spichrzów powinna podlegać tym samym surowym regułom co zabytkowe Główne Miasto? Urząd miasta twierdzi, że tak, argumentując, że to wciąż centrum Gdańska. Lokalni przedsiębiorcy mają jednak inne zdanie. Uważają, że ich dzielnica to gastronomiczna wizytówka miasta, która - nie zakłócając spokoju mieszkańcom - mogłaby tętnić życiem znacznie dłużej, niż mają to narzucać planowane obostrzenia. - To naturalna i potrzebna alternatywa dla gdańszczan, którzy szukają miejsca na kolację czy drinka, gdy serce miasta już ucichnie - podkreślają autorzy wniosku o wyłączenie północnego cypla Wyspy Spichrzów i ul. Szafarnia z planowanego Parku Kulturowego.




Park Kulturowy, czyli ochrona zabytkowego serca miasta



Czy Wyspa Spichrzów powinna zostać wyłączona z Parku Kulturowego?

W Gdańsku o konieczności wprowadzenia Parku Kulturowego mówi się od lat. Jego głównym celem ma być ochrona historycznego krajobrazu Głównego Miasta oraz uporządkowanie jego przestrzeni.

Nowe przepisy mają przeciwdziałać negatywnym zjawiskom, takim jak nielegalny handel, hałaśliwa rozrywka w nieodpowiednich miejscach czy nadmierna komercjalizacja. Park ma też pomóc w walce z wyludnianiem się Śródmieścia.

Długa droga od pomysłu do realizacji



Projekt Uchwały o Utworzeniu Parku Kulturowego zaprezentowano w 2021 r. Niespełna dwa lata później, kilka dni po liście protestacyjnym gdańskich przedsiębiorców, prezydent Aleksandra Dulkiewicz oficjalnie wycofała się , przynajmniej na jakiś czas, z pomysłu wprowadzenia Parku Kulturowego w Śródmieściu.

W marcu br. informowaliśmy, że miasto przewidywało przyjęcie uchwały o rozpoczęciu prac nad Parkiem Kulturowym, a następnie powołanie zespołu ds. jego wdrażania. 29 maja br., podczas sesji Rady Miasta Gdańska, udało się przyjąć stosowną uchwałę.

Kolejnym krokiem były konsultacje z mieszkańcami i biznesem. To podczas nich przedsiębiorcy z Wyspy Spichrzów zrozumieli, że proponowane ograniczenia zupełnie do nich nie pasują. Ich zdaniem charakter tej dzielnicy diametralnie różni się od historycznego Głównego Miasta.


Od początku budowy Wyspy Spichrzów przedsiębiorcy prowadzący tam swoje biznesy ściśle ze sobą współpracują i wspólnie dbają o spójność oraz estetykę tego miejsca. Wspólny front utrzymują też w kwestii wyłączenia Wyspy Spichrzów z granic Parku Kulturowego. Na zdj. współautorzy petycji do władz miasta Gdańska: Ewelina Trypucka (Stary Młyn), Marianna Wócik (Chleb i Wino), Natalia Nowak (Grupa Nowak, Deo Plaza), Dariusz Redzimski (Casa del Gusto) i Dariusz Wójcik (Chleb i Wino).

Wyspa Spichrzów to przestrzeń nowa i dynamiczna, a nie historyczny skansen



Głównym założeniem parku jest ochrona zabytkowego krajobrazu. Przedsiębiorcy, którzy od lat współtworzą Wyspę Spichrzów, uważają, że regulacje dla historycznego centrum nie sprawdzą się w nowoczesnej, tętniącej życiem dzielnicy turystyczno-gastronomicznej.

- Wyspa Spichrzów to nowa, dynamiczna część Gdańska - mówi Natalia Nowak z Grupy Nowak, zarządzającej m.in. kompleksem Deo Plaza. - Nie jesteśmy Głównym Miastem. Tu nie ma starych kamienic z mieszkańcami, którzy potrzebują ciszy nocnej. To przestrzeń gastronomii, hoteli i usług. Od początku działamy ramię w ramię z urzędem, konserwatorem i GZDiZ, wspólnie kształtując zasady estetyki i porządku. Każdy detal był konsultowany. I to działa. Dlatego nie rozumiemy, dlaczego ktoś teraz chce narzucić rozwiązania stworzone dla zupełnie innej części miasta.
Projekt Parku Kulturowego zakłada m.in. ograniczenia w wyglądzie ogródków, szyldów i oświetlenia, zakaz muzyki na zewnątrz oraz obowiązek zamykania ogródków o 22:00.

- To miejsce żyje właśnie wtedy, gdy stare miasto już zasypia - mówi Dariusz Wójcik, właściciel restauracji Chleb i Wino. - Ludzie przychodzą tu po kolacji, po plaży, po spacerze z rodziną. Chcą usiąść, zjeść coś lekkiego, napić się wina, popatrzeć na Motławę. W Gdańsku lato jest krótkie, a miasto żyje wieczorem. To nie jest walka o głośną zabawę, tylko o możliwość normalnego funkcjonowania.

"Będziemy mieli piękne, ale martwe miasto"



Wójcik podkreśla, że sprzeciw nie dotyczy tylko interesów biznesu, ale także zwykłych gdańszczan.

- Mieszkańcy też chcą mieć miejsce, gdzie po pracy czy po dniu na plaży mogą wyjść wieczorem z rodziną, zaprosić znajomych, spotkać się z kontrahentem, przedłużyć wieczór po koncercie w znajdującej się po sąsiedzku Filharmonii Bałtyckiej. W Gdańsku potrzebna jest przestrzeń do życia po 22. Nie tylko turystom, ale przede wszystkim mieszkańcom. Jeśli wszystko zamkniemy, to będziemy mieli piękne, ale martwe miasto - ocenia.
  • Lubię to Lubię to 9
  • Super Super 2
  • Trzymaj się Trzymaj się
  • Ha ha Ha ha 2
  • Wow Wow 1
  • Przykro mi Przykro mi 7
  • Wrr Wrr 47
  • Wszystkie 68

Restauratorzy podkreślają, że wiele wymogów, które stawia im miasto, nie ma racjonalnego uzasadnienia. Przeciwnie - jak w przypadku widocznych na filmie parasoli - więcej z nich szkody niż pożytku.

Miasto narzuca rozwiązania, które są niefunkcjonalne



Jednym z najbardziej kontrowersyjnych zapisów są narzucone z góry wytyczne dotyczące... kształtu parasoli. Urzędnicy chcą, aby były okrągłe lub sześciokątne.

- To przykład decyzji całkowicie oderwanej od rzeczywistości - mówi Dariusz Redzimski, właściciel restauracji Casa del Gusto przy ul. Szafarnia. - Kwadratowe parasole pozwalają optymalnie zadaszyć stoliki bez wychodzenia poza wyznaczoną przestrzeń i bez blokowania przejść. To rozwiązania, które wcześniej zostały zaakceptowane przez konserwatora. Tworzą spójną estetykę i dobrze działają. Teraz ktoś zza biurka mówi, że ma być inaczej - bez żadnego uzasadnienia. Dlaczego? Bo te kwadratowe zasłaniają zabytki. Jakie zabytki mają niby zasłaniać na Wyspie Spichrzów? Co więcej, stosując parasole kwadratowe, jesteśmy w stanie zapewnić komfortowe warunki naszym gościom nawet podczas ulewy. Sześciokątne nie chronią tak dobrze, przez co większość ogródka w czasie deszczu jest wyłączona z użytku. W wyniku urzędniczego "widzimisię" restauratorzy ponoszą straty.

Przedsiębiorcy piszą wniosek - mieszkańcy podpisują



Przedsiębiorcy, wspólnie z gdańszczanami - mieszkańcami Wyspy i innych dzielnic - przygotowali oficjalny wniosek o wyłączenie ich terenu z Parku Kulturowego. W uzasadnieniu podkreślają, że Gdańsk potrzebuje przestrzeni, która tętni życiem także po 22:00, nie tylko podczas wielkich imprez, takich jak Jarmark św. Dominika czy Jarmark Bożonarodzeniowy, kiedy obostrzenia dotyczące Parku Kulturowego mają nie obowiązywać (te dwie imprezy mają być wyłączone z ustawy Parku Krajobrazowego na stałe).

- Wyspa Spichrzów jest naturalnym miejscem do takiego funkcjonowania. Oddzielona od Głównego Miasta wodą, nie generuje uciążliwości dla mieszkańców, a pozwala zachować nowoczesny, miejski charakter - podkreślają autorzy wniosku.
Wniosek o wyłączenie z projektu Gdańskiego Parku Kulturowego terenu Północnego Cypla Wyspy Spichrzów i ul. Szafarnia zostanie złożony na ręce prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz w piątek, 31 października.

Wniosek o wyłączenie z projektu Gdańskiego Parku Kulturowego terenu Północnego Cypla Wyspy Spichrzów i ul. Szafarnia - zobacz pełną treść >>>

Spotkanie konsultacyjne z miastem - dużo ogólników, zero przestrzeni do negocjacji



W ubiegłym tygodniu przedsiębiorcy spotkali się z przedstawicielami miasta, by omówić swoje uwagi, w ramach obiecywanych "konsultacji". Jak relacjonuje Dariusz Wójcik, rozmowa przebiegła w spokojnej atmosferze, ale bez konkretnych ustaleń.

- Przyszliśmy dobrze przygotowani - mówi Wójcik. - Pokazaliśmy, jak wygląda nasza przestrzeń, przedstawiliśmy argumenty, zdjęcia, opinie mieszkańców i wspólnot. Mówiliśmy o tym, że chcemy dalej współpracować i szukamy rozwiązań, a nie konfliktu. Niestety ze strony miasta nie padły żadne konkretne deklaracje. Usłyszeliśmy, że "temat zostanie przeanalizowany". My liczymy na to, że to nie będzie tylko analiza dla analizy, ale realny dialog. Bo jeśli w Gdańsku ma się udać utrzymanie równowagi między ochroną dziedzictwa a rozwojem, to trzeba rozmawiać - a nie narzucać gotowe schematy.

Wyspa Spichrzów: Tu życie nocne nie musi się kończyć o 22!



Przedsiębiorcy zapowiadają, że nadal będą działać wspólnie - zarówno w dialogu z urzędem, jak i w trosce o spójny, estetyczny wygląd Wyspy.

- Nie chcemy przywilejów, chcemy rozsądku - podkreśla Natalia Nowak. - Nikt z nas nie kwestionuje potrzeby wprowadzania zasad ani ochrony przestrzeni historycznej. Ale te zasady muszą wynikać z realiów, a nie z biurokratycznego kopiowania rozwiązań. Wyspa Spichrzów to nie ulica Długa - to zupełnie inny organizm miejski, nowoczesny, zaprojektowany tak, by łączyć estetykę z funkcją. Tu gastronomia nie przeszkadza mieszkańcom, a wręcz buduje charakter tej przestrzeni. Chcemy dalej współpracować z miastem, jak robimy to od lat, ale na zasadach partnerstwa, nie dyktatu. Jesteśmy otwarci na kompromis, na rozmowę o detalach, na dostosowanie się do reguł, które mają sens. Nie chcemy stawiać się ponad prawem - chcemy tylko, by prawo rozumiało, gdzie się znajduje. Jeśli Gdańsk ma pozostać miastem, w którym życie nie kończy się o 22, to Wyspa Spichrzów jest jego naturalnym miejscem spotkań. I warto jej na to pozwolić. Dla dobra nas wszystkich.

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (260)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane