Fakty i opinie

stat

Wywiad z No Limits

W zimowy, środowy wieczór swóją Re-aktywację miała grupa No Limits. W Uchu zagrali swoje stare przeboje i nowe kawałki, które już niedługo znajdą się na trzecim krążku w historii grupy. Artyści zagrali prawie dwugodzinny koncert wprawiając ludzi w niesamowity nastrój. Siedmiosobowy zespół wsparty gościnnymi występami na wokalu zagrał dużą mieszankę soul&pop&funky&jazzu. Na szczególne uznanie zasługuje debiut wokalisty Roberta Łodzińskiego. Debiutant jak sam siebie określa wypadł bardzo dobrze. Czuł się pewnie na scenie, pięknie interpretując teksty. Znalezienie takiej perełki to na pewno złoty strzał Pana Łyszkiewicza. Widać, że zespół jest dobrze zgrany, teraz muszą ponownie potwierdzić swoje nieprzeciętne umiejętności na polskiej scenie.




Przed koncertem udało nam się zadać kilka pytań Maciejowi i Robertowi:



Trojmiasto.pl: Witamy serdecznie lidera No Limits. Skąd pomysł po tylu latach na reaktywację?


Maciej Łyszkiewicz: Zawsze musi trochę czasu minąć zanim muzycy dojrzeją i zabiorą się do pracy. Po kilku latach przerwy postanowiliśmy się zreaktywować czyli dokonać przemiany materii w formie muzycznej. W tym celu znaleźliśmy całą obsadę począwszy od wokalisty Roberta Łodzińskiego, przez Maćka Dąbrowskiego. Robert Dobrucki, Sławek Czarnata są to postacie z I składu, które ze mną grały przed paroma ładnymi laty. Postanowiliśmy zrobić to bo naprawdę od wielu lat gdy spotykaliśmy się towarzysko, były prowadzone wstępne rozmowy, że zaczniemy robić, że warto, że w sumie było to coś co do końca nie było wykorzystane, tak jak oczekiwaliśmy. My czuliśmy jakiś niedosyt, czuliśmy, że mogliśmy zrobić więcej. Więc jeśli mogliśmy to możemy i teraz.

Trojmiasto.pl: Kiedy i dlaczego zawiesiliście działalność?

Maciej Łyszkiewicz: Przyczyn było kilka. Taka jedna z podstawowych to była kwestia ekonomiczna. W zespole grało w pewnym momencie 14, 15 muzyków. Był to początek lat 90", sama sekcja dęta składała się z 5 instrumentów, perkusja, instrumenty perkusyjne, bas, gitara akustyczna, klasyczna, fortepian, oprócz pianisty którym byłem ja była jeszcze druga osoba, która jeszcze grała na klawiszach. Także było tych ludzi bardzo dużo. Problemy związane były z tym, że gdy gdzieś mieliśmy jechać, gdzie mieliśmy dostać jakąś tam satysfakcjonującą stawkę za granie koncertu, otrzymać te 15 noclegów (śmiech), załatwić bus 15-osobowy itd. No niestety prawda jest taka, że tak jak niektórzy mówią taki idealny skład do grania to jest trio czego przykładem jest długa kariera zespołu The Police.

Trojmiasto.pl: Teraz nagrywacie nową płytę w Radiu Gdańsk, czy znajdą się na niej jakieś nowe aranżację starych kawałków?

Maciej Łyszkiewicz: Nie. Zasada jest taka, że na koncertach gramy w całym programie kilka starszych kawałków. Natomiast płyta ma być czymś nowym, ma być naszą nową propozycją. Nie będziemy robili żadnych przeróbek starych kawałków. To można by robić w nieskończoność i tak naprawdę na każdą piosenkę, którą kiedyś nagraliśmy przez te kilka lat powstało ileś pomysłów na zrobienie jej na nowo. A wydaję mi się, że taka forma w jakiej one są zarejestrowane jest rzeczywistym obrazem tego jak graliśmy, jacy byliśmy. Jeżeli ktoś będzie zainteresowany zostawiam pole do popisu innym zespołom, jeżeli będą im podobały się nasze stare piosenki i będą chcieli coś zrobić to nie ma najmniejszego problemu. My mamy dużo nowych piosenek, które chcemy zrobić i które będziemy dzisiaj też grać.


Trojmiasto.pl: Co to za muzyka i kiedy spodziewać się można nowej płyty?

Robert Łodziński: Materiał został już rozpoczęty, realizacja 4 kawałków czyli de facto 1/3 płyty jest już w drodze. Co to za muzyka? Dobra muzyka (śmiech). Myślę, że jest to coś dla ludzi z pewną ilością IQ, którzy nie tyle muszą słuchać muzyki co chcą. Nie jest to muzyka do samochodu, bo jest to muzyka, która wytwarza pewną atmosferę. Tak tworzymy te kawałki, śpiewamy, interpretujemy aby każdemu z nas zarówno słuchaczom jak i twórcom towarzyszyły jakieś wspomnienia, uczucia, jakiś obraz. Żeby nie było to zwykłe gołe klepanie.

Trojmiasto.pl: Robert jesteś nowym wokalistą w zespole, powiedz w jaki sposób dołączyłeś do zespołu?


Robert Łodziński: Urodziłem się w Gdańsku, tam też chodziłem do szkoły muzycznej, potem Liceum Plastyczne, potem studia za granicą. W końcu wróciłem do Gdyni. Poznałem Pana Łyszkiewicza. W pewnym momencie okazało się, że Maciej zaprosił mnie do zaśpiewania jednego utworu w poprzednim jego projekcie jakim były Leszcze, zaśpiewałem tam "Ulice Gdyni". No i pewnego dnia, rok temu zimą zapukali do mnie. Muszę powiedzieć, że za pierwszym razem odmówiłem, bo przerażało mnie to. Jestem amatorem, a może nie takim zupełnym. W każdym razie Maciej i reszta zespołu uważa, ale przede wszystkim on, że się nadaję!

Trojmiasto.pl: Do tej pory były dwie wokalistki i jeden wokalista, skąd ta zmiana?

Maciej Łyszkiewicz: Faktycznie w zespole No Limits kiedyś były 3 osoby śpiewające z naciskiem na dwie Anie. W pewnym momencie zakończyliśmy współprace ze sobą gdy zawieszaliśmy swoją działalność. Dużo piosenek, które wówczas powstawały były w takim nurcie kobiecym tzn. których klimat, charakter, teksty były pisane pod nie. Natomiast później powstały w mojej skarbnicy narodowej( którą mam u siebie w mieszkaniu)inne piosenki. Powstało dużo tekstów, które sobie wyobrażałem gdybym ja miał je śpiewać, czyli pisane w jakimś sensie dla mnie. Czyli niewątpliwie dla faceta. Później znalazłszy Roberta przez totalny przypadek, bo usłyszałem jak śpiewa siedząc razem z nim w knajpce, kiedy zaczął coś podśpiewywać. Zaproponowałem mu parę dni później zaśpiewanie piosenki "Ulice Gdyni" i następnie po okresie roku ponowiłem propozycję dotyczącą śpiewania z No Limits. Ponieważ te piosenki były dla faceta. Robert jest osobą o charyzmie. Ten koncert jest jego debiutem scenicznym. I musicie mi uwierzyć, że wymaga to dużej odwagi nawet stanięcie przed 10 czy 20 osobami. Dla mnie jako pianisty śpiewanie zawsze stanowiło pewien dreszczyk niepokoju także podziwiam go i uważam, że na pewno się obroni.

Trojmiasto.pl: A jakie jeszcze inne zmiany w zespole?

Maciej Łyszkiewicz: Bardzo ważny był dobór muzyków, bo o sile zespołu nie stanowi nigdy jedna tylko osoba. Staram się robić coś takiego żeby osoby, które będą grały w zespole aby stanowiły pasującą do siebie układankę charakterologiczną. Zbieramy ludzi, którzy będą się ze sobą dobrze czuli, którzy będą chcieli ze sobą pracować, którzy mają pozytywne nastawienie, mają ciekawą osobowość, oczywiście bardzo wysokie umiejętności instrumentalne. Adaś jest studentem Akademii Muzycznej, Maciek nasz perkusista też jest zawodowym muzykiem od wielu wielu lat grającym w kilku znanych trójmiejskich zespołach, Tomek Przyborowicz student Akademii Rozrywkowej w Katowicach, Robert Dobrucki też absolwent Akademii Muzycznej w Gdańsku, Sławek Czarnata grający niegdyś w wielu trójmiejskich zespołach (Garden Party, Apteka, Golden Life itd.) i Robert Łodziński nasz czarny koń natomiast na pewno nie czarna owca.(śmiech)

Trojmiasto.pl: Czy są w planach teledyski? Kiedyś wasze teledyski były emitowane m.in. na antenie brytyjskich stacji muzycznych. Jakie są teraz plany?

Maciej Łyszkiewicz: Chcemy pracować z ludźmi których jest dużo na miejscu dobrych. I stąd też nagrania w studiu Radia Gdańsk. Stąd praca ludzi na stałe zamieszkałych w trójmieście. W oparciu o lokalny patriotyzm nie posiłkujemy się ludźmi przyjeżdżającymi z innych miejsc Polski. Oczywiście nie jest to element rywalizacji czy też niechęci do kogokolwiek. Podobnie w przypadku teledysków, jesteśmy w trakcie prac z pewną grupą młodych ludzi, którzy zajmują się kinem niezależnym. Mają fajne sensowne pomysły. Są kreatywni, rozwojowi. To wszystko co robią jest świeże. My jesteśmy jak najbardziej za tym, żeby dawać szansę tym, którzy chcą coś robić i którzy mają coś do powiedzenia. Natomiast nie jest dla nas kryterium ani nazwisko ani pozycja w branży itd. Jest to zupełnie nieistotne, bo tak naprawdę każdy kiedyś był na początku swojej drogi i później często zapomina się o tym.

Trojmiasto.pl: Kiedy możemy spodziewać się pierwszych teledysków?

Maciej Łyszkiewicz: Ja podejrzewam, że pierwszy teledysk będzie zrobiony do jednej z piosenek nagranych już w studiu Ja tutaj bez wiedzy moich kolegów z zespołu mówię, że będzie to "Angelo" (śmiech) taka jest u nas demokracja w zespole. Podejrzewam, że w przeciągu miesiąca powinien teledysk pojawić się na rynku. Mam nadzieje, że będzie ciekawy zresztą szczerze w to wierze.

Trojmiasto.pl: A płyta?

Maciej Łyszkiewicz: Na wiosnę będzie teledysk wraz z singlem, który będzie emitowany w radiu. To będzie taki test, sprawdzenie jak to wszystko się klei ze sobą. Będziemy grali koncerty, bo mam nadzieje, że jest to początek częstszych występów koncertowych na terenie całej Polski. Dzisiaj jest ten pierwszy dzień, okazuję się, że po wielu latach można z powrotem zadebiutować i można mieć ten sam dreszcz emocji i niepewności, jakiegoś stresu. Bądź też obawy przed tym jak zostaniemy przyjęci. Wydawać by się mogło, że przy naszym doświadczeniu scenicznym jest to niemożliwe jednak tak jest. Mam nadzieje, że ten stres jest budujący i będzie wszystko ok.

Trojmiasto.pl: Do tej pory byłeś autorem tekstów, czy nadal tak jest?

Maciej Łyszkiewicz: W 95 % są to piosenki mojego autorstwa i teksty pochodzące z mojego drogocennego pióra.(śmiech). Natomiast jeden utwór "Południe upalne" do którego wykorzystałem tekst Leopolda Staffa, bardzo ciekawy, trudny tekst wymagający dobrej dykcji (śmiech) i też niezłej interpretacji ale akurat jest to jedna z najmocniejszych stron Roberta. Ten numer bardzo mu leży, czuję się w nim dobrze.

Trojmiasto.pl: A o czym piszesz, jak wygląda proces twórczy u ciebie?

Maciej Łyszkiewicz: A o czym może pisać facet? Facet jest pragmatycznym stworzeniem i myśli tylko i wyłącznie o kobietach. Miłość, temat niby tak oklepany i nigdy nieokreślony do końca zawsze będzie motywacją do wszelkich naszych działań. Życzę każdemu żeby trafił na miłość na całe życie i może przez nasze piosenki spotkacie kogoś takiego w swoim życiu. Piosenki nasze na pewno nie emanują jakimś ładunkiem negatywnych emocji czy też agresją. Jest to też muzyka sama w sobie o miłości. Nawet bez słów.

Trojmiasto.pl: A czy będziecie starać się dotrzeć do nowych słuchaczy?

Maciej Łyszkiewicz: Prawda jest taka, że będziemy starali się przekazać ludziom to co dla nas jest najważniejsze czyli szczerość. Tacy jesteśmy i to co gramy i jak gramy jest pewnym odzwierciedleniem, pewną harmonią z tym co tkwi w nas. Co tkwi w naszej psychice? A co tkwi to zobaczycie.

Trojmiasto.pl: Dziękujemy za wywiad, życzymy dalszych sukcesów i udanego powtórnego debiutu.

Maciej Łyszkiewicz: Dziękuję bardzo, czuję się jakbym miał znowu 18 lat. W ten przepiękny zimowy wieczór śle wam pozdrowienia z miasta Gdyni dla wszystkich internautów Portalu www.trojmiasto.pl, Maciej Łyszkiewicz czarny koń No Limits.

Limitsi zagrali w składzie:


  • Robert Łodziński-wokal

  • Robert Doberek Dobrucki-saksofony

  • Adam Skrzypkowski-trąbka

  • Sławek Czarnata-gitara

  • Tomek Przyborowicz-gitara basowa

  • Black Brother-perkusja

  • Maciek Łyszkiewicz-fortepian
  • Opinie (17)

    Dodaj opinię

    Dodaj opinię

    Odpowiedz

    Regulamin dodawania opinii

    zamknij

    Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.