Fakty i opinie

stat

Z wieżowca na Stogach wypadł nóż

W czwartek około godziny 15 policjanci odebrali zgłoszenie o tym, że z balkonu jednego z bloków dzieciom wypadł scyzoryk.
W czwartek około godziny 15 policjanci odebrali zgłoszenie o tym, że z balkonu jednego z bloków dzieciom wypadł scyzoryk. fot. czytelnik Trojmiasto.pl

W czwartek po południu z balkonu na wysokim piętrze jednego z budynków na Stogach zobacz na mapie Gdańska wypadł nóż, który - według relacji naszych czytelników - spaść miał w pobliżu dziecka. O sprawie powiadomiona została policja. Funkcjonariusze na miejscu pojawili się po około godzinie.



Jak oceniasz pracę gdańskiej policji?

wzorowo, funkcjonariusze dobrze wywiązują się ze swoich obowiązków 10%
nie jest najgorzej, choć mogliby działać skuteczniej 23%
nie jest najlepiej, trzeba sporo poprawić 67%
zakończona Łącznie głosów: 2582
O incydencie poinformowała nas czytelniczka w Raporcie z Trójmiasta. Kobieta, która z nami się skontaktowała podkreśliła, że zdarzenie mogło doprowadzić do tragedii.

Zwróciliśmy się w tej sprawie z pytaniami do Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Spytaliśmy także funkcjonariuszy, z jakiego powodu tyle czasu zabrało im dojechanie pod wskazany adres.

Mariusz Chrzanowski z KMP w Gdańsku poinformował nas, że faktycznie, w czwartek około godziny 15 policjanci odebrali zgłoszenie o tym, że z balkonu jednego z bloków dzieciom wypadł scyzoryk.
Wyrzucony nóż z wysokiego piętra wieżowca na Stogach, wylądował obok 3-letniego dziecka. Od godziny czekamy na interwencję policji

- Funkcjonariusze pojechali na miejsce tak szybko, jak było to możliwe - inne patrole były na pilnych interwencjach - mówi policjant z Gdańska. Dodaje, że mundurowi rozmawiali ze zgłaszającą oraz innym osobami.
Policjanci sprawdzają obecnie, czy doszło do złamania prawa.

Funkcjonariusze nie przyjechali, bo nie było wolnego patrolu



To nie pierwszy raz w ostatnim czasie, kiedy zgłaszający problem mieszkańcy Gdańska czekali długo lub w ogóle nie mogli doczekać się interwencji w swojej sprawie.

Pod koniec czerwca opisaliśmy sprawę pani Aleksandry, czytelniczki, która zgłosiła się do naszej redakcji twierdząc, że została zaatakowana przez niebezpiecznego mężczyznę, który w ręku ściskał kamień. Do zdarzenia dojść miało w okolicy ulic Kadmowej i Platynowej zobacz na mapie Gdańska w Gdańsku. Chociaż zawiadomione zostały służby, policja nie zjawiła się na miejscu. Jak się okazało, gdańscy funkcjonariusze nie dysponowali wówczas wolnym patrolem.

Opinie (229) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.