Zabezpieczono czarne skrzynki z rozbitego odrzutowca M-346 Bielik

Szymon Zięba
15 lipca 2024 (artykuł sprzed 1 roku)
Opinie (162)
  • Lubię to Lubię to
  • Super Super
  • Trzymaj się Trzymaj się
  • Ha ha Ha ha
  • Wow Wow
  • Przykro mi Przykro mi
  • Wrr Wrr
  • Wszystkie 0

Jeszcze w niedzielę, 14 lipca, służby zbierały fragmenty rozbitego odrzutowca.

Jeżeli ich stan na to pozwoli, śledczy dowiedzą się, czy podczas lotu odrzutowca M-346 Bielik, który rozbił się o płytę lotniska w Gdyni, doszło do anomalii mogących przyczynić się do wypadku. Prokuratura zabezpieczyła czarne skrzynki z rozbitego samolotu.



Czy uważasz, że powinno się organizować pokazy lotnicze?

Śledczy od tragicznego piątku pracują przy wraku samolotu szkoleniowego M-346 Bielik, który rozbił się tego dnia po godz. 13 podczas treningu przed sobotnimi pokazami.

Jeszcze w dniu wypadku służbom udało się zabezpieczyć czarne skrzynki z odrzutowca. To specjalne urządzenia rejestrujące kluczowe dane o lotach. Każda składa się z dwóch elementów: Flight Data Recorder (FDR), które rejestruje parametry lotu, oraz Cockpit Voice Recorder (CVR), który zapisuje rozmowy w kokpicie.

Umożliwiają one analizę przyczyn wypadków lotniczych. Wykonane są z materiałów, które mają zwiększyć szanse na przetrwanie przy uderzeniu samolotu o ziemię. W przypadku piątkowej katastrofy było ono bardzo silne. Z tego powodu śledczy najpierw przeprowadzą oględziny czarnych skrzynek.

Sprawdzą stan czarnych skrzynek z odrzutowca M-346 Bielik



- Trzeba sprawdzić, czy nie zostały one na tyle uszkodzone, by nie można było się do nich bezpiecznie dostać - mówi prok. Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
  • Lubię to Lubię to 2
  • Super Super 1
  • Trzymaj się Trzymaj się
  • Ha ha Ha ha 2
  • Wow Wow
  • Przykro mi Przykro mi 1
  • Wrr Wrr 14
  • Wszystkie 20

Moment, w którym doszło do katastrofy lotniczej.

Jak podkreśla, na miejscu wypadku nadal trwają czynności służb. Wrak samolotu zostanie przeniesiony na dalsze badania.

Mjr pil. Robert "Killer" Jeł
W wypadku lotniczym zginął pilot odrzutowca - mjr pil. Robert "Killer" Jeł. Żołnierz poniósł śmierć na miejscu, nie podjął próby katapultowania się.

Pozostawił żonę i osierocił córkę. Jego rodzina została już objęta pomocą psychologów. Na co dzień zajmował się szkoleniem innych pilotów. Na Bielikach miał wylatane ok. 2 tys. godzin, co było drugim najlepszym wynikiem na świecie.

Samolot M-346 Bielik

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (162)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane