39-latek zadał kilka ciosów nożem znajomemu, z którym razem pił alkohol w mieszkaniu na Kartuskiej. 47-latek zmarł w wyniku odniesionych ran. Sprawca przyznał się do ugodzenia nożem, choć przekonuje, że nie chciał zabić.
bywało, dlatego już nie piję
9%
Do przestępstwa doszło w nocy z 20 na 21 stycznia 2026 r. w mieszkaniu przy ul. Kartuskiej w Gdańsku. Z naszych ustaleń wynika, że chodzi o dzielnicę Siedlce.
39-letni
Paweł I. spożywał alkohol z dwoma znajomymi. W pewnym momencie między nim a pokrzywdzonym doszło do kłótni, w trakcie której Paweł I. zadał pokrzywdzonemu kilka ciosów nożem.
Rana kłuta brzucha i liczne zasinienia
Gdy Paweł I. zorientował się, że pokrzywdzony nie oddycha, zadzwonił na numer alarmowy, informując, że "kolega umarł". Przybyli na miejsce ratownicy medyczni stwierdzili, że pokrzywdzony nie żyje, a na jego ciele znaleźli ranę kłutą brzucha oraz liczne zasinienia.
Przesłuchany w charakterze podejrzanego Paweł I. przyznał się do ugodzenia nożem pokrzywdzonego.
Z naszych informacji wynika, że 47-latek pracował kiedyś jako funkcjonariusz służby więziennej.Pił dalej, ale potem się zorientował, że kolega nie oddycha
Paweł I. zeznał, że zdenerwował się na kolegę, więc uderzył go w twarz, a potem wziął nóż i zadał mu nim ciosy. Śledczym tłumaczył jednak, że "wcale nie chciał zrobić krzywdy koledze".
Po wszystkim kontynuował picie alkoholu, jednak w pewnym momencie zauważył, że pokrzywdzony się nie rusza. Wówczas zadzwonił na numer alarmowy.
Nie chciał zabić, ale grozi mu dożywocie
Paweł I. całe zdarzenie traktuje jako wypadek, jak wyjaśnił, pokrzywdzony był jego kolegą, więc nie chciał go zabić.
Mężczyzna na trzy miesiące trafił do aresztu. Prokurator przedstawił mu zarzut popełnienia w zamiarze bezpośrednim zbrodni zabójstwa, tj. przestępstwa z art. 148 § 1 k.k. To przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 10 lat do dożywocia.