Rodzice i nauczyciele ostrzegają przed mężczyzną, który zaczepia dzieci pod szkołami. Widziany był m.in. przy Szkole Podstawowej nr 1
, SP nr 2
i SP nr 30
w Gdańsku. - Chce się "bawić" w żonę i tatusia, proponuje batony i cukierki - słyszymy od rodziców zaczepianych trzecioklasistów. Sprawą zajmuje się policja.
Trzy historie rodziców: "zabawa w żonę i tatusia", słodycze oraz próba zatrzymania w autobusie
zdarzyło się, ale chyba ponownie muszę je na to wyczulić
31%
nie, moje dzieci same potrafią ocenić ryzyko
4%
nie, bo uważam, że to niepotrzebne straszenie
8%
Choć zdarza się, że
sygnały o "podejrzanym mężczyźnie", który kręci się pod szkołami, są podobne do bajek o "czarnej wołdze", tym razem wszystko wskazuje na to, że coś jest na rzeczy. Redakcja Trojmiasto.pl rozmawiała z rodzicami trójki dzieci, które opisują podejrzane zachowanie osoby, która zaczepia trzecioklasistów.
Mama jednej z dziewczynek relacjonuje:
- Zaczepił moją córkę na przejściu dla pieszych, gdy ta szła do świetlicy z "jedynki" (Szkoły Podstawowej nr 1). Wyciągnął do niej ręce, prosił, by się nie bała i podeszła do niego. Córka uciekła do szkoły. O incydencie placówka poinformowała policję, my również byliśmy na komisariacie - słyszymy.Mężczyzna, którego później opisała dziewczynka, a którego zarejestrowały kamery monitoringu, ubrany był w ciemną, zimową czapkę, okulary przeciwsłoneczne, miał też ciemny plecak.
Inny rodzic, z którym rozmawialiśmy, wspomina, że jego dziecko zostało zaczepione, gdy wysiadało z autobusu linii 115 - mężczyzna próbował zatrzymać trzecioklasistę w pojeździe.
Zaczepieni zostali także trzej chłopcy, którzy bawili się na placu zabaw na Morenie.
- Zwrócił się do dzieci, mówiąc, że jeden z chłopców "będzie żoną, a on będzie tatusiem", powiedział też, że mają dać mu pieniądze. Jednocześnie proponował później batony. Chłopcy uciekli do szkoły, a my poinformowaliśmy policję - słyszymy.
Mężczyzna w średnim wieku, ubrany na czarno
We wszystkich opisanych przypadkach przewija się ten sam rysopis nagabywacza: mężczyzna w średnim wieku, zimowej czapce, ubrany na ciemno, z czarnym plecakiem.
Z naszych informacji wynika, że w sprawie podejrzanego mężczyzny dzieci były ostrzegane przez nauczycieli w placówkach. Co w sprawie robi policja?
Policja: znamy sprawę. Dodatkowe patrole i nieoznakowane radiowozy
Jak mówi asp. sztab.
Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, w sprawie z mundurowymi kontaktowano się już trzykrotnie. Od razu pojęto działania.
- Na miejscu pojawiły się patrole policji oraz nieoznakowane radiowozy. Pracujemy nad ustaleniem tożsamości mężczyzny. Rejon szkół jest objęty nadzorem dzielnicowych oraz dodatkowych patroli Oddziału Prewencji Policji w Gdańsku - słyszymy.
Policja z apelem: zgłaszajcie się na komisariaty
Mundurowi apelują, by osoby, które mają informacje, że mogło dojść w tej sprawie do popełnienia przestępstwa, zgłaszały się z takim oświadczeniem na komisariaty policji. Sama informacja o "podejrzanym mężczyźnie" nie stanowi bowiem - z formalnego
punktu widzenia - zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.