Fakty i opinie

stat

Zajrzyj do wnętrz browaru we Wrzeszczu

artykuł historyczny

Zwiedź z naszą kamerą podziemia dawnego browaru.


Przed wojną słynął z Artus-Pils i piwa jopejskiego, w czasach PRL-u i III RP jego dumą było Gdańskie, HeveliusKaper Królewski. Rocznie we wrzeszczańskim browarze zobacz na mapie Gdańska warzono nawet kilkaset tysięcy hektolitrów piwa, po czym dziesięć lat po prywatyzacji, w 2001 r. zakład zamknięto. Zapraszamy na telewizyjną wycieczkę po wnętrzach dawnego browaru.



Czy pamiętasz smak piw z browaru we Wrzeszczu?

tak, za niektórymi piwami tęsknię do dziś

55%

tak, choć raczej nie przepadałe(a)m za piwami z tego browaru

5%

nie pamiętam, choć piłem piwa z browaru we Wrzeszczu

10%

nie, bo nie miałe(a)m możliwości spróbowania

30%
Bezrobotne przez lata stare jarzeniówki, nadal pamiętają, jak się świeci. W kilka sekund radzą sobie z ciemnością panującą w podziemiach. Pani Urszula ostrożnie wchodzi po stalowych schodach, powoli podąża długim korytarzem, po czym przystaje i rozgląda się wokół.

- Miejsce robi wrażenie, to jest prawdziwa historia, to są piwnice fermentacyjne - mówi przyciszonym głosem Urszula Piasecka, która w browarze przepracowała kilkadziesiąt lat.

Kobieta opiera się o ściankę otwartej kadzi - jednej z kilkudziesięciu, jakie znajdują się w starej fermentowni. Małe mają pojemność ok. 100 hektolitrów, duże ponad pięciokrotnie większą. - To tu z warzelni trafiała po schłodzeniu uwarzona wcześniej, bądź jak mówią niektórzy ugotowana, brzeczka piwna. Po czym zadawano jej drożdże i następowała fermentacja - tłumaczy Piasecka.

Na ścianach obok kadzi do dziś jeszcze wiszą tablice. Pracownicy browaru za pomocą kredy zapisywali na nich dane dotyczące niełatwego procesu fermentacji. Na niektórych zachowały się ciągi cyfr - kod znany najpewniej tylko browarnikom. Pracowali tu przez dziesięciolecia pod bacznym okiem króla Artura.

Dwie mozaiki z legendarnym władcą do dziś strzegą fermentowni, gdzie przed wojną produkowano między innymi znane piwo Artus-Pils. Ponadto w przedwojennej ofercie browaru były także Artus-Bräu, Bankenbräu, Caramel, PutzigerJopenquell-Hell. Ostatnie z nich - piwo jopejskie - stało się jedną z wizytówek zakładu, którego historia sięga lat 70. XIX wieku. Powstał na terenach, gdzie od XVIII wieku działał mały, drewniany browar związany z majątkiem Kuźniczki. Lokalizacja nie była przypadkowa.

130 tysięcy hektolitrów piwa

Tak niegdyś prezentował się browar we Wrzeszczu.
Tak niegdyś prezentował się browar we Wrzeszczu. repr. ze zbiorów Krzysztofa Gryndera
Najwięcej piwa (przed 1945 r.) browar wyprodukował w 1913 r - było to 130 tys. hektolitrów różnych trunków.
Najwięcej piwa (przed 1945 r.) browar wyprodukował w 1913 r - było to 130 tys. hektolitrów różnych trunków. repr. zdj. ze zbiorów prywatnych
Beczki w hali gdańskiego browaru.
Beczki w hali gdańskiego browaru. repr. zdj. ze zbiorów prywatnych
- Upatrzony teren we Wrzeszczu leżał nad strumieniem Strzyżą, a także nieopodal stawu, co zapewniało dobre zaopatrzenie w wodę przemysłową i lód; stara zasada piwowarska głosi wszak, że do produkcji piwa trzeba dziesięciokrotnie więcej wody niż wynosi objętość samego napoju; oczywiście wodę do bezpośredniej produkcji piwa postanowiono ciągnąć z dwóch odrębnie wywierconych studni głębinowych sięgających pokładów czwartorzędowych - tłumaczył jeden z powodów lokalizacji browaru Zbigniew Gach, autor książki X wieków piwa w Gdańsku.

Spore znaczenie dla inwestorów miało także uruchomienie w 1870 roku linii kolejowej, która prowadziła w kierunku Berlina. Po tym, jak jesienią 1871 r. podpisano akt założenia nowego browaru, wiosną kolejnego roku ruszyły prace budowlane. Na liście priorytetów znalazła się bocznica kolejowa, piwnice fermentacyjne, leżakownia, warzelnia oraz słodownia. Wzniesiono także rozlewnię, budynek do magazynowania lodu i stajnie dla koni.

Udziałowcy spółki, którzy na budowę nowego browaru wyłożyli 3500 talarów, czyli ponad milion marek, trafili z inwestycją. W drugiej połowie XIX wieku piwo zaczęło bowiem wracać do łask europejskich konsumentów. Spożycie złocistego trunku było na tyle obiecujące, że ok. 1900 r. postanowiono zainwestować we wrzeszczański zakład sporą sumę pieniędzy.

Spółka, która odtąd nosiła nazwę Danziger Aktien Bierbrauerei w okresie kolejnych kilkunastu lat wybudowała m.in. kotłownię, bednarnię i maszynownię oraz rozbudowała stajnie dla koni. Wzniesiono także nową halę rozlewu butelkowego i nową warzelnię. Dzięki temu jeszcze przed I wojną światową browar osiągnął zdolność produkcyjną w wysokości 175 tys. hektolitrów rocznie.

Nie zdarzyło się jednak, aby w ciągu 12 miesięcy w zakładzie powstało tyle piwa. Rekord produkcji wyniósł 130 tys. hektolitrów i ustanowiono go w 1913 r. Było to 3/4 możliwości zakładu, w którym pracowało wówczas 188 osób. Poza produkcją browar zmuszony był również walczyć o rynki zbytu i dbać o promocję swoich trunków. Do tego ostatniego zadania świetnie nadawał się park leżący tuż przy budynkach Danziger Aktien Bierbrauerei.

Eliminacja konkurencji i napoje bezalkoholowe

Na początku XX wieku browar we Wrzeszczu był potężnym zakładem.
Na początku XX wieku browar we Wrzeszczu był potężnym zakładem. fragm. repr. ze zbiorów Krzysztofa Gryndera
W 1913 r. zakład zatrudniał 188 osób, a tuż przed wybuchem II wojny światowej ponad 200.
W 1913 r. zakład zatrudniał 188 osób, a tuż przed wybuchem II wojny światowej ponad 200. repr. zdj. ze zbiorów prywatnych
Przez kilkadziesiąt lat podstawowym środkiem transportu piwa były wozy ciągnięte przez konie.
Przez kilkadziesiąt lat podstawowym środkiem transportu piwa były wozy ciągnięte przez konie. repr. zdj. ze zbiorów prywatnych
Z czasem browar inwestować zaczął w samochody ciężarowe takich marek jak Chevrolet, Dodge, Ford i MAN-Diesel. Zarząd firmy miał z kolei do dyspozycji cztery samochody osobowe marki Buick, Chevrolet, Daimler-Benz i Mercedes.
Z czasem browar inwestować zaczął w samochody ciężarowe takich marek jak Chevrolet, Dodge, Ford i MAN-Diesel. Zarząd firmy miał z kolei do dyspozycji cztery samochody osobowe marki Buick, Chevrolet, Daimler-Benz i Mercedes. repr. zdj. ze zbiorów prywatnych
Na terenie Parku Kuźniczki od maja do października regularnie odbywały się zabawy dla mieszkańców miasta. Przygrywali muzycy stojący w parkowej altanie, goście tańczyli na specjalnie wybrukowanym do tego celu placyku. Tuż obok, pod drewnianą wiatą działała letnia piwiarnia, a konsumpcja trunków odbywała się przy licznych stolikach. Poza tym, zwłaszcza zimą, goście korzystali z sali widowiskowej obok browarnianej restauracji przy ul. Wajdeloty. Kolejna restauracja należąca do spółki działała przy ul. Jaśkowa Dolina, a ponadto browar zaopatrywał setki innych lokali. Gdańszczanie pili piwo zarówno nalewane z beczek, jak i podawane w butelkach.

- Charakterystyczne dla Gdańskiego Browaru Akcyjnego jest szeroko rozwinięte zastosowanie butelek do piwa. Dzięki pierwszorzędnemu urządzeniu do rozlewania trunku piwo w butelkach produkowane przez tutejszy browar niczym nie ustępuje najlepiej pielęgnowanemu piwu z beczki w kwestii zawartości dwutlenku węgla, świeżego smaku i aromatu pod warunkiem odpowiedniego przechowywania go przez klienta. Z tego względu piwo w butelkach cieszy się niebywałą popularnością - przekonywała firma w swoim oficjalnym, niemieckojęzycznym folderze.

Rozwojowi browaru nie przeszkodziła nawet zbytnio I wojna światowa. Spółka powoli pozbywała się konkurencji: najpierw wykupiła browar w Wejherowie, następnie w Sopocie. W pierwszym, z czasem zaprzestano warzenia, a maszyny sprzedano. Drugi zakład szybko zamknięto i również postanowiono wystawić na sprzedaż. W okresie dwudziestolecia międzywojennego wrzeszczański zakład kontynuował ekspansję: przejął dwa gdańskie browary.

Mimo wieloletnich starań nie udało mu się jednak zdobyć polskiego rynku w Gdyni. Na drodze stanęły browary żywiecki, okocimski i warszawski. Wcześniej, bo w 1918 r. w wyniku pożaru zniszczeniu uległa zaś dużą część słodowni. Obawiając się o dostawy surowca do produkcji piwa, zdecydowano się więc na współpracę ze słodownią w Nowym Stawie. Aby poprawić wyniki sprzedaży, uruchomiono ponadto produkcję napojów bezalkoholowych - wody sodowej, stołowej i lemoniady.

Produkty z wrzeszczańskiego zakładu rozwożono różnymi środkami transportu. W 1923 r. browar dysponował 60 końmi, które ciągnęły dziesięć wozów do piwa beczkowego i 12 do piwa butelkowego. Ponadto firma posiadała sześć samochodów o ładowności 1,5 tony i tyle samo wagonów-chłodni. W kolejnych latach stawiano coraz bardziej na transport samochodowy - w 1939 r. spółka miała m.in. 12 ciężarówek o ładowności po 2,5 tony i 17, które mogły przewieźć do sześciu ton napojów każda.

Mimo kolejnych inwestycji, z powodu m.in. polskiej konkurencji, produkcja utrzymywała się na poziomie nie większym niż 50 proc. możliwości browaru. Jednak zakład jeszcze nieźle prosperował - pracowało w nim ponad 200 osób, a zarząd miał do dyspozycji cztery eleganckie samochody.

- Do wybuchu drugiej wojny światowej polityka finansowa prowadzona przez kierownictwo firmy była dla akcjonariuszy zawsze bardzo korzystna. W ostatnim roku pokoju do podziału było 12 procent dywidendy. Podczas wojny było to już tylko osiem i potem sześć procent - podawano w oficjalnym folderze browaru.

Walka o kocioł i Pepsi-Cola

Kocioł warzelny - jedno z najważniejszych miejsc w browarze.
Kocioł warzelny - jedno z najważniejszych miejsc w browarze. repr. zdj. ze zbiorów Krzysztofa Gryndera
W czasach PRL-u najwięcej piwa, bo 498 tys. hl piwa, wyprodukowano w 1977 r.
W czasach PRL-u najwięcej piwa, bo 498 tys. hl piwa, wyprodukowano w 1977 r. repr. zdj. ze zbiorów Krzysztofa Gryndera
Chusta na głowie, strój roboczy i gumiaki na nogach, czyli typowe wyposażenie kobiet zatrudnionych w browarze w czasach PRL-u.
Chusta na głowie, strój roboczy i gumiaki na nogach, czyli typowe wyposażenie kobiet zatrudnionych w browarze w czasach PRL-u. repr. zdj. ze zbiorów Krzysztofa Gryndera
Samochody dostawcze marki Star, które rozwoziły pepsi-colę z Wrzeszcza.
Samochody dostawcze marki Star, które rozwoziły pepsi-colę z Wrzeszcza. fot. Zbigniew Kosycarz/KFP
Wojna, mimo że z początku obfitująca w sukcesy III Rzeszy, była bardzo trudnym czasem dla wrzeszczańskiego browaru.

- W latach 1939-44 produkcja piwa i wód gazowanych była zmniejszona z uwagi na trudności surowcowe. Pod koniec wojny, wobec kłopotów związanych z utrzymaniem liczebności załogi (powołania wojskowe), przejściowo zatrudniano do pracy w browarze jeńców włoskich, francuskich, angielskich i radzieckich. (...) W marcu wobec nadciągającego frontu, nadzór nad jeńcami zelżał, część dozoru uciekła, podobnie jak i zarząd browaru - opisuje w wydawnictwie Z dziejów browarów Gdańska i Pomorza Jerzy Adamski, który przez kilkadziesiąt lat związany był z zakładem we Wrzeszczu.

Kiedy w marcu 1945 r. radziecka artyleria ostrzeliwała dworzec kolejowy we Wrzeszczu, pociski zaczęły spadać także na pobliskie kamienice. W schronach browaru ukryli się więc mieszkańcy domów przy ul. Grażyny zobacz na mapie GdańskaWajdeloty zobacz na mapie Gdańska. Do dziś zachowały się solidne drzwi schronów i niemieckie napisy.

- Pomieszczenia mają po, dwoje, troje drzwi, więc aby się nie zgubić najlepiej chodzić z nicią Ariadny - ocenia Urszula Piasecka, która prowadzi naszą ekipę telewizyjną przez podziemia. Po kilku przystankach kobieta przypomina sobie pewien szczegół: - Z opowiadań babci pamiętam, że tamte domy połączone były podobno podziemnym przejściem, którym mieszkańcy dostawali się do browaru.

Sołdaci wkroczyli do zakładu nad ranem 28 marca 1945 r. Zainteresował ich m.in. potężny miedziany kocioł warzelny. Polscy pracownicy, którzy obawiali się szabru, pochowali wcześniej pasy transmisyjne do urządzeń i część maszyn. Zalali także wodą piwnice leżakowe i powołali dobrze uzbrojoną "policję i straż browarową".

- Tak jak przypuszczano Rosjanie przyszli jednej nocy po kocioł. Nie pozwolono jego zdemontować. Rozgorzała walka. Padły strzały. Jeszcze dzisiaj w niektórych miejscach na murach browaru są tego ślady, a niepewna sytuacja trwała od marca do kwietnia 1945 roku. W maju już zajął się nami pełnomocnik rządu polskiego i powoli ruszyła produkcja - wspominał na łamach zakładowej gazetki dyrektor Edward Kaciński.

Wkrótce zakład przejęło państwo, więc nadano mu nazwę Państwowy Browar nr 1 w Gdańsku-Wrzeszczu. Pierwszym napojem wyprodukowanym po wojnie była woda sodowa. Opuściła mury browaru 30 kwietnia. Dwa tygodnie później gotowe było piwo Jasne. Z powodu problemów z pozyskiwaniem surowców kolejne piwa wytwarzano w ograniczonych ilościach. Z czasem sytuacja uległa poprawie.

- W drugiej połowie lat 40. produkowano we Wrzeszczu następujące piwa: Jasne Lekkie (Zdrój), Słodowe, Jasne Pełne (Prazdrój), a także Porter. Na początku 1946 roku rozpoczęto wytwarzanie piwa jasnego mocnego o zawartości 14 stopni ekstraktu i nazwie Koźlak, ale z uwagi na wysoką cenę nie zdobyło ono uznania konsumentów, dlatego przestało być produkowane w czwartym kwartale 1948 roku. Natomiast gdański Porter, mimo wysokiej ceny, wciąż znajdował nabywców - prawdopodobnie dlatego, że ludność używała go także do wytwarzania wódki-porterówki - opisywał Zbigniew Gach w książce X wieków piwa w Gdańsku.

Dzięki kolejnym modernizacjom rosnąć zaczęła zdolność produkcyjna browaru. W latach 50. i 60. wybudowano m.in. nową kotłownię i linie do rozlewania piwa oraz wymieniono kufy dębowe na tanki leżakowe, dzięki czemu zdolność produkcyjna wynosiła ok. 300 tys. hektolitrów, a po kolejnych inwestycjach w latach 70. i 80. wzrosła ponad dwukrotnie. Korzyści przynosić zaczął browarowi też eksport trunków w półlitrowych butelkach do Bułgarii, Rumunii i ZSRR.

Wrzeszczańskie piwa otrzymywały znaki jakości, browar zdobył tytuł najlepszego zakładu piwowarskiego w Polsce, a w 1973 r. zakończono budowę wartej 31 mln ówczesnych złotych wytwórni Pepsi-Coli. W ciągu roku maksymalnie mogła produkować 120 tys. hektolitrów popularnego napoju. Ponadto Zakłady Piwowarskie w Gdańsku wprowadzały kolejne gatunki piwa.

Hevelius, Kaper Królewski i upadek browaru

Niegdyś w otwartych kadziach fermentowało piwo.
Niegdyś w otwartych kadziach fermentowało piwo. fot. trojmiasto.tv
Tak obecnie wygląda teren dawnego browaru.
Tak obecnie wygląda teren dawnego browaru. fot. trojmiasto.tv
A tak w przyszłości ma prezentować się osiedle Browar Gdański.
A tak w przyszłości ma prezentować się osiedle Browar Gdański. mat. inwestora
- W połowie lat 80. produkowano tu piwo Morskie, Eksportowe, Specjal, Krzepkie, Jasne PełneKarmelowe. Wiosną 1985 r. zaczęto produkować piwo jasne o zawartości ekstraktu 14 stopni i nazwie Hevelius, które latem 1985 r. zdobyło pierwsze miejsce w rankingu Instytutu Przemysłu Piwowarskiego - pisał Zbigniew Gach w książce X wieków piwa w Gdańsku.

W ofercie browaru pojawiły się także piwa ArtusKaper Królewski. Podobno największą popularnością cieszyło się jednak Gdańskie Eksportowe. Jeszcze pod koniec lat 80-tych zakład otrzymał imię Jana Heweliusza, a po przemianach gospodarczych w Polsce nazwano go Hevelius Brewing Company. W 1991 r. Australijczycy i Holendrzy pozyskali bowiem większość udziałów. Po kilku latach browar został całkowicie sprywatyzowany, po czym nastąpił szereg zmian wśród właścicieli udziałów. Do gry włączyły się Grupa Żywiec i Heineken. W 2001 r. gdański browar został zamknięty. Rozpoczął się demontaż wyposażenia.

- Tu mamy kilkanaście oddziałów, gdzie mieściły się olbrzymie tanki leżakowe. Najdłużej leżakowało piwo Kaper Królewski, bo to mocne piwo. Tych tanków już nie ma, pozostały kołyski, na których były posadowione - opowiada Urszula Piasecka idąc przez długi korytarz i mija puste, zrujnowane oddziały.

Po kilku latach od zamknięcia browaru nowym właścicielem terenu i budynków zostało Przedsiębiorstwo Budowlane Górski. Obecnie powstaje tu osiedle mieszkaniowe Browar Gdański. - Charakter miejsca będzie ciekawy, bo to nie będzie typowa sypialnia, ale obszar, który mamy nadzieję, ożywi Dolny Wrzeszcz - zapowiada architekt Wojciech Wyka.

Jednocześnie trwają prace przy renowacji zabytków. Niedawno portal pisał o odsłonięciu zabytkowych piwnic słodowych z XIX wieku. Z kolei od maja odrestaurowywane są dwa pierwsze budynki. - Jest to budynek stajni i budynek szaletu. Przewidujemy tu funkcje usługowe, a termin zakończenia prac planujemy na III kwartał bieżącego roku - wyjaśnia Marian Górski, współwłaściciel spółki.

W kolejnych etapach renowacji poddana zostanie m.in. willa, trafostacja, warzelnia i podziemia. W tych ostatnich trwają już prace. - Odsłaniamy piękne stropy i żeliwne filary, które w czasach PRL-u zostały zabudowane. Są one unikatem, jako konserwator nie spotkałem w Trójmieście tego typu filarów żeliwnych - komentuje Jerzy Mężyk, inspektor nadzoru z uprawnieniami konserwatorskimi.

- Plany obejmują ponadto powstanie minibrowaru, restauracji, hotelu, fitness i SPA, a także lokali usługowych i mieszkań - dodaje Marian Górski.

Materiał archiwalny

Poznaj także historię Browaru i Dworu Fischera w Nowym Porcie.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (164)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.