Fakty i opinie

stat

Zarzut w sprawie przetoczenia złej krwi pacjentowi

W listopadzie zeszłego roku w CMI doszło do omyłkowej zamiany przetaczanej krwi, w konsekwencji czego zmarł jeden z pacjentów.
W listopadzie zeszłego roku w CMI doszło do omyłkowej zamiany przetaczanej krwi, w konsekwencji czego zmarł jeden z pacjentów. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl

Zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci pacjenta usłyszała pielęgniarka z Centrum Medycyny Inwazyjnej w Gdańsku, która w październiku 2013 r. przetoczyła mu krew niewłaściwej grupy, w konsekwencji czego mężczyzna zmarł. Prokuratura bada kolejne wątki w sprawie. Nie wyklucza też stawiania zarzutów innym członkom personelu.



Czy boisz się błędów lekarskich?

tak, zwłaszcza że muszę czesto muszę odwiedzać lekarzy 31%
raczej tak, ale tylko tych podczas poważnych zabiegów 43%
nie, bo rzadko bywam w szpitalach 17%
absolutnie nie, ufam lekarzom 9%
zakończona Łącznie głosów: 454
W październiku zeszłego roku w Centrum Medycyny Inwazyjnej w Gdańsku przy ul. Mariana Smoluchowskiego 17, na oddziale intensywnej opieki pooperacyjnej podano pacjentowi krew niewłaściwej grupy. Dzień później mężczyzna zmarł.

Czytaj także: Pacjent zmarł po przetoczeniu niewłaściwej krwi

W tym samym czasie, na tym samym oddziale przebywała pacjentka, której również planowano przetoczenie krwi. Niestety doszło do zamiany jednostek - mężczyzna otrzymał krew grupy A (przeznaczoną dla kobiety), choć miała mu być przetoczona krew grupy 0, którą ostatecznie otrzymała pacjentka.

Kobiecie nic się nie stało, ponieważ tę grupę mogą otrzymywać wszyscy. Niestety, osoby posiadające krew grupy 0 mogą otrzymywać wyłącznie krew tej samej grupy. Dlatego po otrzymaniu krwi grupy A u mężczyzny doszło do wstrząsu poprzetoczeniowego, który doprowadził do śmierci pacjenta.

57-letnia pielęgniarka, która w tym czasie była odpowiedzialna za przetaczanie krwi usłyszała zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci pacjenta.

- W oparciu o zeznania kobiety prokuratura powoła biegłych, by w oparciu o nowe wątki przygotowali opinię sądowo-lekarską, co może zająć nawet dwa, trzy miesiące - mówi Jolanta Janikowska-Matusiak, szefowa Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz. - Po analizie tego materiału prokuratura zdecyduje o dalszym postępowaniu. Kobieta nie przyznaje się do winy.

Od feralnego dyżuru pielęgniarka, jak i pozostały personel towarzyszący jej wówczas przy pacjencie są zawieszeni w obowiązkach służbowych do czasu wyjaśnienia sprawy przez prokuraturę. W międzyczasie władze Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, które są instytucją założycielską CMI, powołały wewnętrzną komisję do zbadania tego przypadku.

- Komisja nie miała na celu znalezienia winnego, tym zajmuje się prokuratura, ale usprawnienie procedur, tak by podobne przypadki już nigdy nie miały miejsca - mówi prof. Janusz Moryś, rektor GUMedu. - Po kontroli zostały wdrożone nowe procedury postępowania, które jeszcze bardziej zaostrzyły sposób przetaczania krwi oraz kontroli przetaczania. I tak m.in. funkcjonuje już zakaz dwóch przetoczeń w jednym pomieszczeniu naraz.

Oprócz tego wprowadzono zasadę, zgodnie z którą przez 5 minut od rozpoczęcia przetaczania krwi pielęgniarce ma towarzyszyć lekarz.

Opinie (98) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.