Fakty i opinie

Żebraczy fach

Czy Gdański Caritas włączy się do ogólnopolskiej akcji 'Nie dawaj pieniędzy żebrakom',? Wrocław, Płock i Warszawa już do niej przystąpiły. Poprzez ulotki, prelekcje, plakaty namawiają do zaprzestania dawania żebrakom pieniędzy. Prosząc na ulicach o pieniądze można zarobić nawet 70 zł dziennie - to dość intratne źródło dochodów zważywszy, że najczęściej pieniądze te przeznaczane są na alkohol, narkotyki lub papierosy.

Akcja nawołująca do przekazywania żebrzącym jedynie żywności ma na celu wyeliminowanie osób, które nie żebrzą w związku z ciężką sytuacją życiową. Trudno bowiem odróżnić bezdomnych alkoholików od głodujących. Ci pierwsi na pewno nie zechcą kanapki, czy bochenka chleba. W jaki sposób zarobią na alkohol, jeśli nie żebrząc? A może dawanie żebrakom drobnych pieniędzy zmniejsza liczbę potencjalnych złodziei? Czy przypuszczenie, iż wezmą się do pracy, jeśli społeczeństwo przestanie ich dobroczynnie wspierać nie graniczy z naiwnością? Akcja wspierania potrzebujących jedynie żywnością ma zatem również słabe strony.

Potrzebującym trudno będzie zebrać wszystkie niezbędne środki do życia. Skończy się na tym, że będą mieli za dużo np. chleba, mąki i ryżu, a o niektórych artykułach spożywczych (również potrzebnych) będą mogli jedynie pomarzyć. Blokadą w ich kupowaniu przez przechodniów będą wysokie ceny, bądź trudności z kupnem w pobliżu. Kto będzie miał tyle czasu i serca by zapytać, o potrzeby, a następnie zrobić (zgodnie z zamówieniem) zakupy?

W Elblągu MOPS wraz z samorządem rozwiązały problem poprzez talony żywnościowe, które można kupić, wręczyć żebrzącym, którzy na ich podstawie mogą odebrać żywność w wielu punktach miasta. Gdański Caritas na razie nie sprecyzował swojego stanowiska odnośnie akcji. Nie podjął się udziału w akcji ze względu na koszty jakie należy w tym przypadku ponieść. Druk ulotek czy plakatów kosztuje. Tu potrzebne będzie wsparcie miasta. Tylko, czy żebractwo, które w myśl naszego prawa nie jest przestępstwem, jest na tyle ważnym problemem społecznym by zająć się nim w trybie natychmiastowym? Żebracy byli i są na całym świecie. Pozwalają nam poczuć się lepiej, gdy wrzucimy do kubeczka parę złotych. Dają nam złudne poczucie, że w życiu nam się powiodło, bo nie musimy żebrać na ulicy.

Opinie (20)

  • wyniki ankiety

    Jak narazie 45% użytkownikow trojmiasto.pl nic nie daje żebrzącym. Smutne

    • 0 0

  • gdzie jest problem...

    nie będzie mi mówił Caritas co jest dobre !!!! to leży w sferze psychologii człowieka. nie chodzi o to, że dajemy ka$ę biednemu spod mostu czy narkomanowi, ważne jest, że DAJEMY. ja osobiście rozróżniam jako tako trzy grupy zbierających: a) faktycznie biedni b) drugerzy c) cyganie, rumuni & s-ka. (przepraszam za dosłowność). grupa a) ma ode czasu do czasu coś, reszta out. zresztą, na razie w stosunku do żadnej z podanych grup nie ma porządnych ustaleń miejskich, więc zabraniając czegokolwiek odbierzemy wszystkim.
    widzę również drugą stronę medalu: druk plakatów kosztuje i tę kasę najlepiej przeznaczyć na potrzebujących, chyba że CARITAS chce wypromować siebie jeszcze bardziej, wtedy proszę bardzo, ale beze mnie.

    • 0 0

  • ZerbrakOK

    Bez Żebraków na ulicach miast umarło by sumienie społeczeństwa. Kto chce niech daje! Kto nie chce niech nie daje. Osobiście byłem żebrakiem w Krakowie. Często siadywałem przy Piwnicy Pod Baranami. I co ciekawe, Grzegorz Turnau wrzucał.

    • 0 0

  • Znalezli sie ludzie dobrej woli, ktorzy chca pomoc potrzebujacym, moze w troche drastyczny sposob, (reforma gospodarcza w latach 90 byla podobnie bolesna, ale pozwolila ludziom, ktorzy staraja sie cos osiagnac realizacje chociaz czesci ich celow), ale de facto dla nich ratujacy.
    Patrzac obiektywnie nie jestesmy w stanie rozroznic biedakow zebrzacych z przymusu od zebrajacych, ktorzy potrzebuja na bełta. Odnoszac sie do pierwszej wypowiedzi shakty, nikt Ci nie kaze sluchac Caritasu. Oni tylko sugeruja, a ludzie czesto odbieraja rozne apele jako przymus.
    Ten pomysl z kuponami jest calkiem niezly.
    Wprawdzie taka akcja najprawdopodobniej nie spowoduje, ze zabiora sie do pacy, ale najprawdopodobniej odstraszy potencjalnych "dziadkow jabolowych", zyciowych obijakow i innych "freestyler'ow".
    Ja nie czuje sie wcale specjalnie lepiej, gdy wrzuce jakies pieniadze (co w sumie robie rzadko), ale raczej zarzenowany i bezsilny, ze ludzie musza uciekac sie zebractwa.

    • 0 0

  • Zapomnieliscie o ludziach starszych zebrzących o pieniadze nie na alkohol czy nawet jedzenie tylko na leki

    • 0 0

  • Watpliwosci

    Nigdy nie daje niczego zebrakom na ulicy. Nie wiem kto tam siedzi.
    Czy ten pan/pani rzeczywiscie zebrze bo nie ma na obiad,
    czy przywiozl ja tam syn/corka/ziec/synowa aby troche dorobila.

    • 0 0

  • uwazam ze taka akcja nie wiele pomoze, bo ucierpia najbardziej potrzebujacy, a narkomani i pijacy beda krasc...zupelnie rozwala mnie psychicznie sytuacja gdy spotykam glodne dziecko, zebrajace w McDonaldzie, lub staruszke na ulicy, pokazujaca mi recepty,na ktorych wykupienie nie ma pieniedzy... ale nie mam juz obiekcji zeby odmowic komus kto wyglada jak ostatni menel...

    • 0 0

  • Co dobre, a co złe?

    Uważam, że ważne jest by eliminować przyczyny danego problemu, a nie efekty. Żebrakiem nie staje się nikt z dnia na dzień. Nie każdy staje się narkomanem, czy alkoholikiem dlatego ponieważ podoba mu się taki styl życia. Wiele jest biednych, starszych osób, którym zwykła renta nie wystarcza na normalne życie.
    Dlaczego więc nie pomaga się takim ludziom, którzy potrzebują pomocy gdy mają problemy w życiu osobistym, gdy straciły pracę, gdy nie mają środków do życia... nim "stoczą" się i skończą na dworcach lub w przytułkach, a bliscy się od nich odwrócą? Gdzie są osoby krzyczące, że nie wolno dawać pieniędzy żebrzącym?
    Dawałam pieniądze biednym i będę to robić. I nie sądzę żebym robiła to tylko dlatego, żeby rozgrzeszyć sumienie tak jak zostało to przedstawione w artykule.
    Zresztą uważam, że artykuł ten w błędny sposób przedstawia osoby żebrzące jako cwaniaków, którzy zamiast pójść do pracy siedzą i proszą o pieniądze. O pracę nie jest łatwo.
    Fakt, są takie osoby po których ewidentnie widac do czego są im potrzebne pieniądze, ale uważam, że jesteśmy rozsądni i wiemy komu należy wrzucic grosik do kubeczka, a komu nie. To czy bedziemy wrzycać, czy nie, powinno zależeć od naszej woli, a nie od nakazów lub zakazów.

    • 0 0

  • dlaczego smutne?

    nie daje na ulicy, ale wrzucam do puszek Caritasu i innych fundacji... mam nadzieje ze lepiej wydadza te pieniadze niz np na narkotyki...

    • 0 0

  • Ten kto się dzieli jest Wielki..

    ten kto oszukuje i podszywa się pod żebraka ma sumienie (może wyciszone już, ale ma). Caritas działa, apeluje, zbiera i promuje swoje akcje. Jeżeli każdy z nas raz dziennie da komuś 1 zł to chyba nie zbiednieje. Daję żebrakom pieniądzą, choć często mam wyrzuty, że tak mało. Przecież to mała setna moich dochodów. Tu ludzie głodują, a ja zastanawiam się co teraz sobie nowego kupić. Zastanawiajmy się zawsze jak wydajmy na siebie pieniądzą, czy rzeczywiście jest mi to niezbedne do życia. Ci co wyciągają rękę też mają potrzeby: chleb, bułka, nawet alkohol itp. Zastanów się, albo się zamień z nimi na jeden dzień. Życzę powodzenia !!!

    • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.