Fakty i opinie

Złote Lwy dla filmu "Pręgi"

Złote Lwy plus 40 tys. złotych dla Magdaleny Piekorz za film pt. "Pręgi"! Piekorz tak jak i ubiegłoroczny laureat - Dariusz Gajewski, reżyser "Warszawy", jest debiutantką. - Jury przyznając Złote Lwy było jednomyślne - przyznał Jerzy Stuhr, przewodniczący.

Z ważnymi nagrodami z 29. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni wyjechali również: Przemysław Wojcieszek - nagroda za reżyserię obrazu pt. "W dół kolorowym wzgórzem", czy Wojciech Smarzowski, który za film pt. "Wesele" otrzymał m.in. nagrodę specjalną jury oraz nagrodę dziennikarzy. Zasłużoną nagrodę za najlepszą, w tym przypadku wybitną rolę kobiecą przyznano Krystynie Feldman, która w filmie Krzysztofa Krauzego pt. "Mój Nikifor" wcieliła się w krynickiego malarza.

Bezdyskusyjny zwycięzca

"Pręgi" od momentu pokazu prasowego były typowane na zwycięzcę na festiwalowej giełdzie. W sobotę - dzień ogłoszenia wyników, o żadnym innym tytule nie dyskutowano tak żarliwie. Nie było więc zaskoczenia na miarę ubiegłorocznych Złotych Lwów dla filmu "Warszawa", kiedy po ogłoszeniu werdyktu połowa sali buczała i gwizdała, połowa oklaskiwała skonsternowanego Gajewskiego. Magdalena Piekorz chwyciła za serce niemal wszystkich - jurorów, krytyków filmowych, publiczność.

- Jestem zadowolony, że udało mi się wszystkich pogodzić, wszystkim mogę śmiało spojrzeć w oczy - powiedział po gali Jerzy Stuhr. - "Pręgi" to film o człowieku, o jego rozterkach, upadkach, niedoskonałościach, też robię o tym filmy.
- To film o miłości, bronię się przed określeniami, że zrobiłam film o rodzinnej przemocy, bardzo nam zależało z Wojtkiem Kuczokiem, autorem scenariusza, żeby opowiedzieć o ludziach, którzy bardzo się kochają i równocześnie się ranią - powiedziała "Głosowi" reżyserka.

- Najważniejsze, że wygrał debiutant - komentuje Jacek Borcuch, reżyser filmu pt. "TuliPany", który również startował w konkursie głównym.
- Chciałbym, żeby Magda Piekorz weszła teraz w drugi krwiobieg - europejski, gdzie ciężko jest nam się "wepchnąć" - przyznaje Stuhr.

"Pręgi" zdobyły również Złotego Klakiera - laur Radia Gdańsk dla najdłużej oklaskiwanego filmu (ponad 5 minut!), nagrodę Forum Festiwali i Przeglądów Filmów Polskich za Granicą - za wyjątkowy kunszt reżyserski. Publiczność kina Silver Screen, gdzie odbywały się pokazy produkcji startujących w konkursie, przez cały tydzień głosowała na najlepszy obraz. I tu bezapelacyjnie wygrały "Pręgi". Nagrodzono również Marcina Koszałkę, autora zdjęć. Jest to jego pierwszy fabularny film - wcześniej zajmował się formami dokumentalnymi. Warto dodać, że Michał Żebrowski, filmowy Wojciech, po raz pierwszy gra główną rolę w filmie, którego akcja rozgrywa się współcześnie.

Po pierwsze współczesność

- Szczególnie nadstawiliśmy ucho na film współczesny, mieliśmy świadomość, że ten temat jest nam niesłychanie potrzebny. To ważne, że ludzie wyczuleni tak, jak np. Przemysław Wojcieszek, czy Wojciech Smarzowski, mają odwagę pokazać ten kraj tak, jak wszyscy go znamy. Takim filmem kiedyś był "Wodzirej" - komentuje Jerzy Stuhr.

Wojcieszek otrzymał nagrodę za reżyserię za "W dół kolorowym wzgórzem", który nakręcił kamerą cyfrową. Nagrodę za debiut aktorski jury przyznało Przemysławowi Bluszczowi, który wcielił się w tym filmie w postać Tadka.

Przedstawiciele jury różnili się przy przyznawaniu nagród w poszczególnych kategoriach. Problemem był m.in. nadmiar bogactwa męskich ról. I tak wręczono dwie równorzędne nagrody za role męskie. Otrzymali je: Marian Dziędziel - pazerny ojciec panny młodej w "Weselu" i Krzysztof Globisz, który zagrał w telewizyjnym filmie Roberta Glińskiego pt. "Długi weekend". Również w kategorii scenariusz przyznano dwie równorzędne nagrody. Z rąk Mirosława Baki otrzymali je: Jarosław Sokół ("Długi weekend") i Juliusz Machulski ("Vinci").
Nagroda za najlepszą rolę kobiecą nie mogła trafić w inne ręce niż genialnej jako Nikifor Krystyny Feldman. W imieniu Nikifora laur odebrał reżyser Krzysztof Krauze.

- Krysia nie ma pralki, lodówki ani telewizora, więc pewnie dowie się o tym z opóźnieniem - powiedział.

W kategorii drugoplanowa rola kobieca triumfowała dawno nie oglądana na ekranach Małgorzata Braunek - subtelna Marianna, partnerka Jana Nowickiego w filmie "TuliPany" Jacka Borcucha.

- Musiałem używać specjalnych socjotechnik, żeby namówić Małgosię, żeby ponownie zagrała w filmie - przyznał Borcuch.

Warto dodać, że gdyby nie Krystyna Feldman, nie byłoby kategorii "drugoplanowa rola kobieca". Ustanowiono ją w 1984 roku, gdy na festiwalu, który odbywał się jeszcze w Gdańsku, zobaczono Feldman w filmie "Yesterday" Radosława Piwowarskiego.

Wyróżnienie za drugoplanową rolę męską zgarnął Marek Walczewski ("Ono").
Z rąk trójmiejskiej aktorki - Tamary Arciuch nagrodę za muzykę w imieniu Pawła Mykietyna odebrała reżyserka "Ono" - Małgorzata Szumowska.
"Wesele" odnowione

Na tegorocznym festiwalu zauważono jeszcze jednego - obok Piekorz, debiutanta - Wojciecha Smarzowskiego, autora "Wesela" - gorzkiego obrazu Polski, gdzie wszystko i wszystkich można kupić. Smarzowski otrzymał nagrodę specjalną jury, nagrodę dziennikarzy, Stowarzyszenia Filmowców Polskich - m.in. za twórcze przedstawienie rzeczywistości oraz podwójny laur TVP - za groteskową obserwację polskiej rzeczywistości.

- Dalej zamierzam robić swoje, to jest podstawa, bardzo fajnie, że te nagrody się pojawiają, dają kopa i szansę, że przełożą się na ciągłość pracy, co jest dla mnie istotne - powiedział Smarzowski.

Za montaż nagrodzono Krzysztofa Szpetmańskiego ("Mój Nikifor"), za dźwięk Michała Żarneckiego ("Pręgi"), za scenografię - Rafała Waltenbergera ("Cudownie ocalony"), a za kostiumy - Dorotę Roqueplo ("Mój Nikifor" i "Pręgi").

Nagrody niezależne

Po raz trzeci odbył się również Konkurs Kina Niezależnego. Jury pod przewodnictwem Łukasza Barczyka obejrzało 20 filmów i nagrodziło dwa: "Katatonię" Jacka Nagłowskiego i "Dzień, w którym umrę" Grzegorza Lipca. Lipiec związany z zielonogórską grupą Sky Piastowskie, jeden ze swoich 13 filmów fabularnych - "...że życie ma sens", zrealizował za 1000 dolarów. Obraz dystrybuowany był w kinach.

W przyszłym roku odbędzie się jubileuszowa - 30. edycja festiwalu. Maciej Karpiński, dyrektor artystyczny imprezy, apeluje do polskich reżyserów i producentów: "30 filmów na 30-lecie!".

Opinie (35) 1 zablokowana

  • Szałowo :)

    • 0 0

  • zasłużenie

    Byłem na pokazie tego filmu jak i kilku innych. Wreszcie skorzystałem z tego iż naukę zaczynam dopiero za dwa tygodnie ;) a nie na początku września. Po tym jak wyszedłem z sali, byłem pewien, że to ten film wygra. Choć wszyscy upierali się przy Nikiforze, to ja obstawałem przy swoim i się nie zawiodłem na moim instynkcie. Naprawdę świetny film, klasa europejska jeśli nie światowa. Bez zbędnego patosu, bez egzaltacji treść przekazana. Według mnie bardzo dobrym filmem był "Trzeci", także godny uwagi.

    Co do tych nagrodzonych produkcji niezależnych to "Katatoni" nie widziałem ale "Dzień w którym umrę" to straszna szmira. Pomysł dobry tu nie wątpię ale ten miks Gombrowicza z de Sadem nie wyszedł autorowi. Porażka.

    Już za rok okrągły konkurs XXX, warszawka się zjedzie że ho ho. Jutro tak dla rozluźniania pójdę sobie na Hellboya ;)

    • 0 0

  • Pręgi.... czyli bo zupa była za słona

    a ja i tak kocham mojego Grzesia chociaż czasem jest źle i bije mnie.Tak jak przed chwilą kiedy zrobił awanture po powrocie od kolegi.Dlaczego mężczyźni na pierwszym miejscu stawiają kumpli a dopiero potem dom i rodzine?

    Nie uwolnie sie od niego nigdy bo mi nie pozwoli odejść.Z drugiej strony nawet jeśli bym zdecydoała się na taki krok to za bardzo Go kocham żeby żyć bez Niego.....

    • 0 0

  • czyzby nadszedł czas że starzy reżyserscy wyjadacze idą w odstawkę?
    i zaczynała się liczyc koncepcja a nie nazwisko?

    • 0 0

  • gratulacje

    film super, polecam

    • 0 0

  • W krzywym zwierciadle, czyli na bezrybiu

    Wszystkich ucieszył fakt, że debiutanci zdobywają zaszczyty, ponieważ przed nimi - o ile sobie poradzą - droga daleka, pełna być może sukcesów i barwnych nie tylko szarych obrazów filmowych. Wielu twórców fascynują nie wiadomo tak naprawdę dlaczego ciemne strony ludzkiej egzystencji - patrzą w to nasze polskie zwierciadło rzeczywistości, obserwują i wszystko im się w nim wykrzywia i manieruje (potem otrzymują nagrody i płaczą ze szczęścia). Trzeba jednak pamiętać i o tym, że polska kultura ma już przeszło tysiąc lat i zaszczytne karty historii. Dlatego widz w Polsce zasługuje szczególnie na obrazy jasne, szczere, wartościowe moralnie i estetycznie. Kino jest dziś rozrywką masową, kształtuje nieustannie postawy młodych Polaków, wpływa na ich zachowania i działania, powinno więc budzić entuzjazm i optymizm, ukazywać przeogromne bogactwo narodowej kultury i sztuki, a nie coś wręcz przeciwnego i przygnębiającego.

    • 0 0

  • a mnie się podobali na tej wręczania nagród gali "bardzo poważni piznesmeni" żujący gumę...
    jednego, ponoć najbogatszego No.2. kilka razy pokazywali...
    Stuhr&family show...

    • 0 0

  • Prawda, prawda...

    "...gorzkiego obrazu Polski, gdzie wszystko i wszystkich można kupić." Nareszcie pokazali prawdę.

    • 0 0

  • ten festwial jest po to żeby panowie reżyserzy i aktorzy nie opadli w stan kompletnej degrengolady
    rąsia klapa medal buzia
    znamy to i tak mi sie to kojarzy
    dobry film niech staje w szranki na festiwalach miedzynardowych:)

    • 0 0

  • Hmmm

    "Z ważnymi nagrodami z 29. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni wyjechali również(...)"

    A to reszta już nie jest ważna? O_o

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.