Fakty i opinie

stat

Zmarł najstarszy polski marynarz

Aleksander Pawelec chętnie spotykał się ze studentami, opowiadając im o II wojnie światowej.
Aleksander Pawelec chętnie spotykał się ze studentami, opowiadając im o II wojnie światowej. fot. Dorota Nelke/UM Gdyni

Mimo poniesionych ran uciekł ze szpitala, by nadal walczyć o wolną Polskę. Jako zwiadowca na rowerze jeździł po 120 km. Nocą. Potem został marynarzem, walczył też w Armii Krajowej. Aleksander Pawelec zmarł w wieku 103 lat.



Aleksander Pawelec urodził się 13 grudnia 1915 roku w Lututowie, w powiecie Wieluńskim. Miał 16 lat, gdy jego rodzina przeprowadziła się do Gdyni. Tu zaczął pracować w kinach jako bileter - najpierw w "Lido", a potem w "Morskim Oku". Sprawdzał się, więc powierzono mu odpowiedzialną funkcję operatora, a następnie kierownika.

Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, w lutym 1939 r. trafił do służby wojskowej w 1. Morskim Batalionie Strzelców w Wejherowie. To tam został zwiadowcą, który nocą patrolował granicę. Żeby nie było go łatwo wykryć, jeździł na rowerze - średnio 120 km co noc.

Już podczas drugiego dnia wojny został ranny i trafił do szpitala wojskowego w Gdyni. Lekarz opatrzył mu ranę i zaordynował hospitalizację, ale nie zważając na jego protesty Aleksander Pawelec wypisał się sam i wrócił do służby. Już 6 września 1939 r. w czasie obrony Gdyni i Kępy Oksywskiej uczestniczył w przekazywaniu rozkazów pomiędzy ppłk. Pruszkowskim a płk. Dąbkiem.

19 września 1939 r. trafił do niewoli niemieckiej, a potem do obozu jenieckiego w Gross-Born. Przez rok planował ucieczkę i w końcu dopiął swego. Wrócił do Gdyni i wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, a potem do Armii Krajowej, gdzie używał pseudonimu "Karol". W 1943 r. został dowódcą Armii Krajowej w gminie Lututów.

- Nigdy nie zapomnę koszmarnych i szarpiących serce obrazów. W czasie jednego z nalotów schroniliśmy się w rozległych piwnicach dworku ziemiańskiego. Piwnice były przepełnione ludźmi, którzy skryli się przed działaniami wojennymi. Wśród nich przeważały kobiety, starcy i duża ilość dzieci. Zgromadzeni śpiewali Pod Twoją Obronę. W tym momencie posypały się bomby. Kilka z nich eksplodowało bezpośrednio przy oknach piwnicznych. Rozgrywały się dantejskie sceny. Byli zabici i ranni. Spadające cegły, tynk i swąd spalenizny oraz dym dopełniały obrazu tragedii - napisał Aleksander Pawelec w swojej książce "Wspomnienia z lat młodości i II wojny światowej (1934-1945)".

Opinie (30) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.