Fakty i opinie

Znikający basen

Najnowszy artukuł na ten temat

Nowych basenów w Gdańsku na razie nie będzie

Uchwała o założeniach Wieloletniego Planu Inwestycyjnego Gdańska, którą opiniował wojewoda pomorski, nie zawierała nawet wzmianki o olimpijskiej pływalni. Na wniosek PiS sprawą zajmie się prokuratura.

6 listopada radni przyjęli Wieloletni Plan Inwestycyjny. Parę dni wcześniej radni PiS Grzegorz Strzelczyk i Ryszard Klimczyk zgłosili poprawkę, która wprowadzała do WPI budowę krytej pływalni olimpijskiej przy Żabim Kruku. Rada poprawkę przegłosowała, jednak po opublikowaniu planu okazało się, że projekt pływalni trafił do rezerwy.
- Nie spełniał wymogów formalnych, stąd przeniesienie - tłumaczą urzędnicy.
Odpowiedzialny za tę pomyłkę jest Wydział Inwestycji i Remontów. Kto zawinił, nie wiadomo. Być może odpowiedź na to pytanie radni poznają dzięki prokuraturze. Wczoraj doniesienie o popełnieniu przestępstwa złożył radny Klimczyk.
- Trochę się dziwię i czuję pewien dyskomfort, że sprawa szeroko nagłośniona przez media pozostała w próżni. Jestem zawiedziony brakiem zainteresowania ze strony prokuratury, która czeka aż ktoś przyniesie jej na piśmie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Składam więc doniesienie. Zobaczymy; prokurator rozpocznie postępowanie bądź umorzy sprawę - komentuje.

Zastanawiające jest też, jak to możliwe, że pływalnia znalazła się na liście rezerwowej, a nie było jej w dokumentach, które opiniował wojewoda Jan Ryszard Kurylczyk. Nieoficjalnie mówiło się o tym, że na jego biurko mogły trafić dwa warianty uchwały. Ta z pływalnią na liście rezerwowej bądź uchwała z dołączonymi oddzielnie poprawkami.

- W uchwale, którą opiniował wojewoda, nie było basenu. O budowie pływalni nie ma wzmianki w żadnym z załączników. Zadania wpisane do rezerwy kończą się natomiast liczbą porządkową 47 i nie ma w nich słowa o tym obiekcie - mówi Anna Dyksińska, rzecznik wojewody.

Pływalnia miała numer kolejny. Dla radnego Władysława Łęczkowskiego ten przykład obrazuje pracę urzędników, a przede wszystkim wystawia złe świadectwo prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi.

- Przykro dowiedzieć się, że sprawa, o którą się walczy, którą się dyskutuje i poddaje głosowaniu, zostaje pominięta. Ktoś to przeoczył i nie ujął w planie. Najprawdopodobniej stoi za tym prezydent. Być może zakazał wpisania pływalni do WPI, bo od początku był przeciwny tej inwestycji. Dla niego bowiem najważniejsza jest hala widowiskowo-sportowa na granicy Gdańska i Sopotu - sugeruje Łęczkowski. - Wojewoda natomiast sprawdza uchwałę pod kątem zgodności z prawem. Nie musiał wiedzieć, że czegoś w niej nie uwzględniono, bo nie jest jego obowiązkiem czytanie stenogramów z posiedzeń rady.

Przypomnijmy, że o budowę pływalni od dłuższego czasu zabiegało stowarzyszenie "Nasz Gdańsk". W jednej z rozmów z "Głosem" Marian Szajna, przewodniczący Porozumienia Stowarzyszeń na rzecz Samorządności Gdańskiej powiedział, że "Nasz Gdańsk" dostał zgodę na przygotowanie studium wykonalności projektu "Pływalnia olimpijska - 50 metrów w Gdańsku". Inicjatywa znalazła się w zapisach Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu (obecne Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu). Pomysł zaakceptowali były marszałek Jan Zarębski i obecny - Jan Kozłowski. Jak podkreślał Szajna, zgody, mimo aprobaty radnych, na realizację pomysłu nie chciał dać prezydent Adamowicz.

- Walczy o halę, a pływalnia zlokalizowana w pobliżu Starego Miasta ożywiłaby śródmieście. Oprócz basenu byłoby też miejsce na komercję: hotel, gabinety odnowy biologicznej, sklepy - mówił Szajna w wywiadzie z października ubiegłego roku.

Opinie (37)

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.